BORNHOLM 2008 - Dzień 2.

Poniedziałek, 14 lipca 2008 · Komentarze(23)
WITAMY NA WYSPIE, POCZĄTKI W NEXO

Poprzedni dzień --- Następny dzień


Wstajemy wcześnie rano.
Na zegarkach 5:30 a więc za wiele nie pospaliśmy. Musimy szybko złożyć namiot i gonić do portu, bo o 7:00 odpływa nasz statek do Nexo. Ciężko nam to idzie.
Z kołobrzeskiego portu wciąż dochodzą głośne dźwięki, które nie pozwalają nam myśleć o tym, by spać. :D
W końcu udaje nam się zmobilizować. Wstaliśmy. Dojechaliśmy na miejsce i odebraliśmy bilety na rejs.
Pakujemy na statek rowery, troszkę po nim spacerujemy i w końcu ruszamy.
Patrzymy jedynie jak w dali niknie wybrzeże podczas, gdy my znajdujemy się na otwartym morzu. Idziemy spać dalej. :D

Około jedenastej jesteśmy już na Bornholmie. Dobijamy do Nexo.
Pierwsze co robimy to szybko szukamy banku i jakiegoś sklepu.
Wymieniamy walutę na korony duńskie i kupujemy coś na śniadanie oraz kartki, które chcemy wysłać rodzinie i znajomym.

Śniadanko pałaszujemy w pobliskim parku, gdzie jest bardzo cicho i spokojnie.
Robimy też małe porządki w sakwach. Okazuje się, że dzień wcześniej zgubiłem komórkę... :/
Mimo wszystko postanawiam, że nie będę się tym przejmować – to tylko przedmiot, a przede mną kilka wspaniałych dni! Mam drugi telefon więc jakoś sobie poradzę.
Zawsze jest szkoda gdy coś nam ginie, no ale takie jest życie, czasem musimy poczuć mały zawód, by potem doceniać to co dobre.
Pewnie szczęśliwy znalazca cieszył się, że mógł posłuchać kawałków KSU zgranych na kartę SD telefonu. ;)

W końcu, grubo po drugiej, ruszamy na pierwsze wojaże po wyspie, :D
W tym dniu postanawiamy, że pojedziemy z Nexo na północ wyspy korzystając ze ścieżki rowerowej, która wiedzie wzdłuż wschodniego wybrzeża. Następnie chcemy dojechać do Ronne i dalej się zobaczy. :)

Jedziemy!
Zwiedzanie uroczego Nexo odpuszczamy sobie, bo wiemy, że jeszcze tu wrócimy podczas naszego pobytu. :)

Pierwsze wrażenia są niesamowite.
Dookoła widać masę uśmiechniętych ludzi, wielu z nich podróżuje na rowerach – są i Polacy.
Domki w Nexo są bardzo śliczne – malutkie, kolorowe i takie swojskie. :)

Po przejechaniu kilku kilometrów postanawiamy na chwilę skręcić z drogi w prawo, by dojechać do wybrzeża. Jak się okazuje było to doskonałe posunięcie, bo odkrywamy niesamowite miejsce, o którym z Matysem podczas wyjazdu wiele razy rozmawialiśmy.
Po opuszczeniu drogi poruszamy się wąską ścieżynką, przedzieramy się między iglastymi drzewkami, aż w końcu naszym oczom ukazuje się przepiękne wybrzeże. Z wody wynurzają się setki skał zabarwionych na żółto, wszystko to tworzy cudowną scenerię. Obaj jesteśmy tym miejscem zafascynowani i wiemy, że tu wrócimy. :)
Dość dużo czasu tam spędziliśmy – chyba potrzebowaliśmy pobytu w takim miejscu, by się poczuć wolnym!

Trzeba jednak jechać dalej, bo przecież chcemy dużo zobaczyć.
Wracamy więc na ścieżkę rowerową.
Po kilku kolejnych kilometrach docieramy do Arsdele, gdzie spotykamy ładny, biały wiatrak holenderski z XIX wieku.
Następną miejscowością na trasie jest Svaneke. Tam jeździmy między miejscowymi domkami, którymi jesteśmy zauroczeni, odwiedzamy też kościółek i troszkę czasu spędzamy w porcie.

Ze Svaneke, przez Bolshavn i Saltunę docieramy do Gudhejm. Jedzie się błogo! Po lewej stronie mijamy wciąż pola i i domki, a na prawo mamy widok na morze – to jest wspaniałe uczucie! Robimy masę zdjęć. Po pewnym czasie dochodzę do wniosku, że nie ma sensu wszystkiego fotografować, bo co chwilę pojawiają się zapierające dech w piersiach widoki. Lepiej się tym napawać i to wszystko chłonąć póki się jest na wyspie. :D

Przed Gudhejm leżymy chwilkę na plaży, dajemy też odpocząć nogom w morskiej wodzie. :)
W samym miasteczku natomiast robimy drobne zakupy. Jemy lody i pijemy zimne piwo, którego mi trzeba było! :D

Jako, że czasu coraz mniej, a mamy dużo do przejechania jeszcze, to postanawiamy żwawo pedałować na samą północ wyspy. Przez to przegapiamy dwa fajne miejsca, do których na szczęście wróciliśmy w ostatnim dniu pobytu na wyspie. :)

I tak przez Tejn i Allinge docieramy do Sandvig – miasteczka leżącego na semej północy wyspy.
Przed miasteczkiem udało nam się obejrzeć prehistoryczne rysunki naskalne – Medsebakke.
My gonimy jeszcze na najdalej wysunięty na północ punkt – Hammer Odde, gdzie podziwiamy morze i oglądamy latarnię morską Hammerodde Fyr.

Kolejnym punktem dnia są ruiny cudownego zamku Hammershus. Niestety jesteśmy już tam późno, a więc robi się szarówka i zdjęcia wychodzą takie sobie. My jednak będąc tam czujemy magię miejsca, w którym się znajdujemy.

Okazało się, że za późno zaczęliśmy jazdę tego dnia. No cóż, to dopiero nasz drugi wypad i zbieramy doświadczenia. :)
Już wiem, że jeśli w ciągu dnia chce się dużo zwiedzić i przy tym przejechać około 100 km to trzeba zacząć jazdę najpóźniej o 10 rano. :)

Jako, że robi się ciemno to postanawiamy jechać do Ronne drogą nr 159. Po niedługim czasie, mijając Vang, Hasle i Muleby docieramy do Ronne, z którego drogą nr 39 kierujemy się do Nexo.

Dopiero koło 2 w nocy rozbijamy namiot. Gdzie?! Oczywiście w naszym ulubionym miejscu – na wybrzeżu, pośród skał, które odkryliśmy na początku wycieczki.
Postanawiamy, że śpimy do oporu, by nadrobić zaległości w spaniu i mieć siły na pedałowanie następnego dnia.

Pierwszy dzień na Bornholmie był udany!
Pogoda dopisała, a my przekonaliśmy się, że ludzie mówiący o Bornholmie, że jest to raj dla rowerzystów... mają rację! :)


TRASA:
Dojazd do portu w Kołobrzegu na statek do Nexo i dalej:
DK/Nexo -> Arsdele -> Svaneke -> Bolshavn -> Saltuna -> Melsted -> Gudhejm -> Badsted -> Tejn -> Sandkas -> Allinge -> Sandvig -> Vang -> Helligpeder -> Hasle -> Ronne -> Nylars -> Lobaek -> Aakirkeby -> Slamrehuse -> Nexo

CIĘŻKI PORANEK...


ALE JAKŻE PIĘKNY...


MORSKIE KLIMATY


PAN KAPITAN – BARDZO SYMPATYCZNY CZŁOWIEK


JUŻ NA POKŁADZIE, ZARAZ ODPŁYWAMY


ZOSTAWIAMY ZA SOBĄ KOŁOBRZESKI PORT


I JESTEŚMY NA OTWARTYM MORZU


WRESZCIE DOBIJAMY DO BRONHOLMU


CUMOWANIE


I JESTEŚMY W NEXO


PO WIZYCIE W BANKU MOŻNA RZĄDZIĆ! ;)


ZJAZD Z ASFALTOWEJ ŚCIEŻKI BYŁ DOSKONAŁĄ DECYZJĄ


ODKRYWAMY WSPANIAŁE MIEJSCE NIEOPODAL NEXO


MIEJSCE W KTÓRYM MOŻNA POCZUĆ HARMONIĘ I SPOKÓJ


GŁAZ UPAMIĘTNIAJĄCY OBRONĘ WYBRZEŻA BORNHOLMU – XVII WIEK


BORNHOLM JEST PIĘKNY


MORSKA SYRENA ;P


TU NA SLICKACH JECHAŁO SIĘ NIEZWYKLE PRZYJEMNIE :D


TO JEST TO, TO MÓJ ŚWIAT! :D


ARSDALE


SVANEKE


W PORCIE SVANEKE


TAKĄ DROGĄ MOŻNA PODĄŻAĆ BEZ KOŃCA...


KAŻDY KILOMETR DAWAŁ DUŻO RADOŚCI


KAŻDE MIASTECZKO BYŁO UROCZE...


GDZIEŚ NA TRASIE – OKOLICE GUDHEJM


”WRESZCIE ZROBIĘ ZAKUPY, KUPIĘ ZIMNE PIWO I BĘDZIE GIT!” :D


JECHAĆ! NIE UMIERAĆ!


ODPOCZYNEK NA PLAŻY


CHYBA ZIMNA WODA ;P


DOMKI, ZBOŻE I... MORZE ;)


POCZUĆ WOLNOŚĆ...


I POGNAĆ PRZED SIEBIE!


TAKIE MIEJSCA SĄ NA ZIEMI :)


PO BORNHOLMIE JEŹDZI SIĘ WIELCE PRZYJEMNIE


CZASEM NAWET TRAFIAJĄ SIĘ PODJAZDY :)


”DZIWNE DRZEWA” ;)


W DRODZE NA LATARNIĘ MORSKĄ


HAMMERSHUS


PREHISTORYCZNE MALUNKI NASKALNE


OWIECZKI :)


PRZYSTOJNIACZEK (MATYSEK) :D


TAM DALEKO ZOSTAŁO WSZYSTKO TO CO MNIE MĘCZY :)


I TAKIE BYŁY KLIMATY NA PÓŁNOCY WYSPY – WODA, SKAŁY I SŁOŃCE


ROZBIJAJĄCE SIĘ O SKAŁY FALE



Pozostałe dni wyprawy:
1, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Komentarze (23)

Siemanko Młynarz,
W ten weekend majowy chcemy z Milenką też pojeździć po Bornholmie. Tak spokojnie, bez pośpiechu. Wtedy przypomniałem sobie, że już tu byłeś i teraz nie pozostaje mi nic, tylko czerpać inspiracje :)

Miło poczytać wyczerpującą relację i opisy, ale... mi się jakoś nigdy nie chce ;)

Na Gotlandię to już innym razem :)
Pozdro!

siwiutki 09:46 środa, 10 lutego 2010

Szkoda, że tak nie można codziennie... :D
Ale wtedy życie byłoby za proste. :)

Mlynarz 00:34 wtorek, 26 sierpnia 2008

poczuć wolność - wiesz co dobre, kocham takie zdjęcia, kocham się tak czuć - swoboda i powietrze, żadnych granic! Super :D

vanhelsing 22:38 poniedziałek, 25 sierpnia 2008

Naprawdę myślisz, że damy radę?! :D
Widzę, że dobrze na siebie działamy, jak tak dalej pójdzie to objedziemy dookoła Rosję już podczas pierwszej naszej wspólnej wyprawy! hehe

Pozdrawiam! :)

Mlynarz 00:39 piątek, 8 sierpnia 2008

buhaha :) Ale skoro do drugiego poziomu można wejść niepokonując wcześniej pierwszego to i siedemnasty można w ten sposób zaliczyć :) Wystarczy mieć odpowiednie hasło (klucz) :D

jahoo81 20:58 czwartek, 7 sierpnia 2008

Ale Madagaskar to 17-ty poziom wtajemniczenia. ;P

Mlynarz 18:30 czwartek, 7 sierpnia 2008

Z tego co mi wiadomo Madagaskar też jest wyspą :P

jahoo81 18:25 czwartek, 7 sierpnia 2008

Na Madagaskar też możemy kiedyś śmignąć. :D
My z Matysem na razie rozmawiamy na temat Cypru i Gotlandii (mamy jakieś ciągotki na wyspy).
Co do Gotlandii to już sprawdziłem jak tam dojechać i jest luzik. ;)
Wyspa jest o tyle fajna, że panuje tam bardziej skandynawski klimat niż na Bornholmie i obsiana jest ponad setką starych kościółków! O naturze i krajobrazach nawet nie wspominam, bo się napalę i zaraz wsiądę na rower, by tam pojechać! ;P

Cały wyjazd jest kwestią dogadania. Możemy wspólnie ustalić gdzie i kiedy jedziemy. :)
Wstępnie wiem, że mi bardzo pasowałby lipiec 2009, bo wrzesień póki co trzymam na spełnienie swego rowerowego marzenia... :) (ale to na razie daleka droga do tego).

Poza tym... zostało tyle miesięcy do następnych wakacji, że ciężko cokolwiek dziś planować - nawet nie wiem, gdzie będę pracował. :D

p.s.
Bez pierwszego stopnia wtajemniczenia można jechać. Trzeba by jednak przejść szybki kurs... na przykład w weekend majowy! :D

Pozdrawiam Cię gorąco, ciepło i jak się tylko da! :D:D:D

Mlynarz 17:29 czwartek, 7 sierpnia 2008

Tylko czy da się to objechać rowerem?
Ja to chętnie skoczyłabym do Irlandii lub do Chorwacji i objeżdżała wyspy rowerem Cudeńko Ale z Młynarzem mogę jechać na Gotlandię - Widziałam na fotkach że też jest pięknie :)
Z resztą co ja gadam:) Z Młynarzem mogę jechać nawet na Madagaskar :P

jahoo81 16:39 czwartek, 7 sierpnia 2008

No pewnie że bym chciała :) Boje się tylko czy aby na pewno dam radę bez pierwszego stopnia wtajemniczenia :) Tak od razu mnie rzucać na głęboką wodę??? :)
A tak serio ... Musiałabym wiedzieć kiedy i na ile dni... I mogę planować :P
Zawsze marzyłam o takiej wyprawie tylko jakoś nie było chętnych ani motywacji do organizacji :)

jahoo81 16:34 czwartek, 7 sierpnia 2008

Asica może w przyszłym roku pojedziesz z Młynarzykiem na [url=http://gotlandia.serkieza.com/galeria.html]Gotlandię[/b]?! :D
To ponoć drugi stopień wtajemniczenia po Bornholmie. :)
Zapraszam! Byłoby super!
Co do uroczego świata...
W pewnym momencie na Bornholmie stwierdziłem, że jak zacznę wszystko focić to w jeden dzień zapełnię 4GB karty. :D
To co sfotografowałem przywiozłem Wam i sobie na wspomnienia ale najprzyjemniejsze było tam być i to wszystko co dookoła... chłonąć! :)

Benasku 430 wysp?! Będzie gdzie jeździć! :)
Danię chcę na rowerze odwiedzić jeszcze nie jeden raz. Z resztą nie tylko Danię! :D
Martwi mnie jedno...
Skąd na to wszystko wziąć pieniądze i czas?! :/
Będzie dobrze!
Zacznę grać w totka! hehe

Pozdrawiam!

Mlynarz 12:41 czwartek, 7 sierpnia 2008

No to dzień drugi zaliczony :)
Jaki ten świat jest uroczy... Gdzie by tu pojechać na następne wakacje? :)
Nie, ja nie będę się wypowiadać - zaniemówiłam...
Kurcze te fotki...
Pzdr:P

jahoo81 02:02 czwartek, 7 sierpnia 2008

No.. nareszcie widze ze nie tylko ja "nadaje" z Danii. Prawda, jest to bardzo ladny kraj... Szkoda tylko ze nie ma gor, ale sa za to wyspy, w ilosci ponad 430...

Fajnie , ze wycieczka Ci sie udala, pozdrawiam!

benasek 16:43 wtorek, 5 sierpnia 2008

Sebek rowery zostawia się na tym samym poziomie co auta. Jest wyznaczone miejsce dla nich. Przypina się i sobie płyną razem z samochodami. Podczas rejsu nikt tam nie ma dostępu - poza załogą.
Naturalnie nie ma się ich na oku wtedy. My zabieraliśmy z sakw portfele, telefony, liczniki i inne cenne przedmioty a resztę zostawialiśmy z rowerami.
Jeśli chcesz możesz wszystkie sakwy i cały bagaż wtaszczyć ze sobą na pokład i mieć go przy sobie - nam się nie chciało. :D

Pzdr!

Mlynarz 12:40 poniedziałek, 4 sierpnia 2008

Rowery na promie gdzieś się chowa pod pokład czy ma się je cały czas na oku?

sebekfireman 09:03 poniedziałek, 4 sierpnia 2008

Agenciara proponowałem Ci dużo wcześniej ten wyjazd. :D
Jeszcze będziesz. W końcu nie masz tam daleko. :)

DJK i właśnie tą wolność chciałem przede wszystkim poczuć na Bornholmie, by spokojnie przemyśleć jeszcze raz swoje plany na najbliższą przyszłość. :)
I tak jestem przekonany, że Bornholm, mimo swej urokliwości i dziesiątek cudownych zdjęć, nie ma szans w starciu z Bieszczadami. Dlatego właśnie chcę w przyszłości poznać te wspaniałe góry. :)

Pozdrawiam!

Mlynarz 10:54 niedziela, 3 sierpnia 2008

i że mnie tam jeszcze nie było....... :P
brak słów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Aga 09:23 niedziela, 3 sierpnia 2008

Brak mi słów jak patrzę na te zdjęcia... ale Ci zazdroszczę...
Teraz widzę, czemu byłeś taki zachwycony miejscem już od pierwszych dni. Uwielbiam klimat takich małych miasteczek i ta wolność bijąca ze zdjęć...

djk71 07:43 niedziela, 3 sierpnia 2008

Dziękuję Moniko. :)

Daniello taki właśnie jest Bornholm - uroczy! :)

Pozdrawiam!

Mlynarz 22:57 sobota, 2 sierpnia 2008

Bardzo mi się podoba to zdjęcie zatytułowane "Poczuć wolność" :P W ogóle urocze te miejsca

daniello24 22:56 sobota, 2 sierpnia 2008

:)
Opis i foty - zajebiaszcze :D

kosma100 22:52 sobota, 2 sierpnia 2008

Damian kombinuj, kombinuj, bo na prawdę warto pojechać. Ja żałuję troszkę, że na samej wyspie byliśmy tylko 3 dni - przydałyby się jeszcze ze 2 więcej. :)
Co do ręki i zboża to właśnie chcieliśmy uzyskać efekt "Maximusa". :)

Pozdrawiam!

Mlynarz 11:28 sobota, 2 sierpnia 2008
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa chorz

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]