WILNO 2009 – Dzień 4.

Sobota, 2 maja 2009 · Komentarze(5)
NIECZYNNY PROM I LITEWSKIE SZUTRY

Rano jest zimno. Ale mija godzina i już ciśniemy w krótkich rękawkach, bo... znów świeci słońce. :)
W kierniowskim sklepie robimy zakupy na śniadanie, a następnie jedziemy podziwiać rezerwat historyczno-archeologiczny i kościół. Niewątpliwie jest to jedno z tych miejsc, które warto odwiedzić będąc na Litwie.

Dzień się zaczął się bardzo dobrze. Jedzie się również świetnie.
Mijamy Musniki i dojeżdżamy do Czabiszek, gdzie chcemy się przeprawić na drugą stronę rzeki Wilia. Nie możemy znaleźć mostu, nie możemy znaleźć drogi...
Pytam miejscowych rolników o przeprawę przez rzekę. Mówią, że mostu nigdzie w pobliżu nie ma i nie było. Jest tylko prom ale... nieczynny.
Niestety. Tego przewidzieć nie mogliśmy. Zaczynają się schody, musimy wracać do Kierniowa i jechać dalej, by przeprawić się na drugą stronę Wilii. Zrobiliśmy na darmo 50 km.
No cóż nie ma się co załamywać. Próbujemy mimo to zrealizować plan dnia. Jak się okazało parę godzin później, niestety nie udało się i musieliśmy zmodyfikować nasze plany. Przez to nie odwiedzamy Kowna, ani też Rumszyszek, w których znajduje się bardzo ciekawy skansen. Czas niestety uciekał nieubłaganie, pojawiało się coraz większe zmęczenie, a dobijały nas szutrowe drogi w okolicy autostrady prowadzącej do Kowna.
Wspólnie podjęliśmy decyzję, że tego dnia kierujemy się do Birsztan.
Kowno odwiedzimy kiedy indziej. :)

I tak też minął ten dzień. Było sporo jazdy i podziwiania Litwy z perspektywy rowerowego siodełka. Były też dwa bardzo przyjemne postoje, jeden na wzgórzu z pięknym widokiem na Wilię, gdzie wypiliśmy sobie kawkę i zimne piwko, a drugi w knajpce przy autostradzie, gdzie Matysas zamówił nam smakowite pyrogasy. :D

Późnym wieczorem rozbiliśmy się w lesie 15 kilometrów od Birsztan.
Mimo wszystko byliśmy i jesteśmy zadowoleni z tego dnia.
Szkoda, że prom w Czabiszkach nie kursował, bo zepsuło nam to cały plan dnia – widać tak miało być. :)
A dzień i tak był dla nas udany!

Tego dnia odkryliśmy, że mapy czasem kłamią oraz że pyrogas to nie pierogi. ;)

TRASA:
Kernavė (Kierniów) -> Musniki -> Čiobiškis (Czabiszki)-> Musniki -> Kernavė -> Vievis -> Karkučiai -> Liutonys -> Žiežmariai (Żyżmory) -> Kruonis -> Jieznas (okolice)

POZOSTAŁE DNI WYPRAWY:
Dzień „0”
Dzień 1.
Dzień 2.
Dzień 3.
Dzień 5.
Dzień powrotu

ZDJĘCIA Z DNIA CZWARTEGO:
W Kierniowie - pierwszej stolicy Państwa Litewskiego © Mlynarz


Kierniów © Mlynarz


Na Litwie pełno jest wymyślnie zdobionych krzyży © Mlynarz


Kierniów © Mlynarz


Kierniów - kościół Najświętszej Matki Bożej Szkaplerznej © Mlynarz


Kierniów © Mlynarz


Litwa to piękny kraj! © Mlynarz


Musninkai - kościół © Mlynarz


Musninkai - kościół © Mlynarz


Odwrót - promu nie było, trzeba jechać... © Mlynarz


Romantico :D © Mlynarz


Chwila przerwy od pedałowania © Mlynarz


Wilia © Mlynarz


Zadowolony z siebie :D © Mlynarz


Cerkiew z okolic Vievis © Mlynarz


Vievis - kościół © Mlynarz


Zbiornik Elektreński © Mlynarz


Asiczka była bardzo dzielna na szutrach © Mlynarz


Mknący Anioł :D © Mlynarz


Ku słońcu! © Mlynarz


Też próbowałem walczyć z szutrową tarką ale średnio mi to wychodziło :D © Mlynarz


Gdy wykończy cię litewski szuter... :D © Mlynarz


Krzysztof spalił gumę i przyjechała straż na bulajach :D © Mlynarz



FOTY MATYSA Z TEGO SAMEGO DNIA:
Matys na szczycie ;) © Mlynarz


Niektórzy podczas jazdy się nudzili :D © Mlynarz


Piwo się kończy... ;) © Mlynarz


Co mi więcej potrzeba?! :) © Mlynarz


Uśmiech na, który leciały wszystkie Litwinki (od 70 roku życia wzwyż) ;P © Mlynarz


Wielbłądas z kolejną porcją wody :) © Mlynarz


Po wyczerpującej jeździe... © Mlynarz


Szuter - kolejne starcie ;) © Mlynarz


Drogi szutrowe śnią mi się po nocach do dziś. :D © Mlynarz


Krzychu chciał wracać autobusem :D © Mlynarz


Przed siebie © Mlynarz

Komentarze (5)

taaa, mnie i mojego brata mapa też oszukała :)

dzesio 23:25 środa, 6 maja 2009

Kosma jak ja to zawsze powtarzam: "nie ważne gdzie - ważne z kim". :)
Skoro ekipa była świetna, to problemy z przeprawą przez Wilię oraz zmiana planów nie mogły popsuć nam wyjazdu. :)

Pyrogas to niestety nie litewskie pierożki, jak mylnie myśleliśmy ale ciasto z nadzieniem podobnym do sera w naleśnikach - wszystko okraszone było polewą truskawkową. :D

Co do romantycznych fotek, to my takie lubimy. W końcu jesteśmy tacy romantyczni! ;)
Najlepszy przykład romantycznej fotki jest na jednej z naszych wspólnych wycieczek. (zamek Będzin i "atrapa Młynarza") hehe ;P
Czad był! I będzie jeszcze nie raz - mam nadzieję, że i z Twoim udziałem. :)

Niradhara oj była cudowna! Nie możemy przestać o niej myśleć. :)
Bardzo miło mi się zrobiło gdy przeczytałem, że spędziłaś przy niej wieczór, a czytanie relacji i oglądanie zdjęć były dla Ciebie przyjemnym spędzaniem czasu.

Robin dziękuję bardzo! Musisz wysupłać trochę wolnych dni i też zrobić coś takiego, bo widzę że Ciebie do tego ciągnie. A naprawdę warto czasem zrobić sobie takie oderwanie od codzienności. :)

Pozdrawiam!

Mlynarz 19:43 środa, 6 maja 2009

Na pewno niesamowita przygoda, nie to co kręcenie wokół mojego standardu :) super zdjęcia i oczywiście duużo km zrobiliście. Podziwiam!!!

robin 00:17 środa, 6 maja 2009

Cudowna wyprawa! Wspaniale zdjęcia i relacja, dziękuję za wieczór spędzony tak mile na jej czytaniu :) Pozdrowienia :)

niradhara 21:33 wtorek, 5 maja 2009

Hehehhee widać, że pomimo wszelkich przeszkód dzień był udany - pełen wrażeń.
A co to są pyrogasy? Czy muszę jechać na Litwę by się tego dowiedzieć? :D
Co do fotek....
Fota - "Ty w okularach Asicy" - piękna - taka romantico ;-)
Krzyś na tle WC - bezcenna ;-)
Budowle - piękne ;-)
Ogólnie CZAD!!!
Pozdrawiam ;)

kosma100 20:47 wtorek, 5 maja 2009
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa eszcz

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]