13

Środa, 13 maja 2009 · Komentarze(2)
Trzynastego...
Miałem pecha od samego rana...
Bo musiałem odprowadzić Kosmę do granicy Wrocławia. :D
Oczywiście to taki żarcik. ;)

Rankiem, wczesnym rankiem, jeszcze nim pierwszy kur zapiał, nim księża przywdzieli szaty liturgiczne... Kosma i ja we dwoje :D ruszyliśmy na wrocławskie Opatowice.
Pomogłem Monice przebić się przez miejską dżunglę i musiałem wracać na Kozanów, bo byłem umówiony z panią Izą (moją ulubioną dentystką) na pogaduchy w gabinecie dentystycznym przy akompaniamencie wierteł... :)
Po wizycie było już znacznie lepiej, bo wróciłem do Aniołka.
A co było dalej?!

Było pięknie. :)

Komentarze (2)

Nie ma za co dziękować Kosmaczku!
Już nie możemy się Ciebie doczekać we Wrocławiu.
Przyjeżdżaj szybciutko :)

Mlynarz 19:10 środa, 20 stycznia 2010

Ach.... mow dalej... jakby to Darek powiedzial :D
Pozdrawiam Wariatow i dzieki za wszystko :)

kosma100 21:12 wtorek, 9 czerwca 2009
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa arzyp

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]