Cel: Ślęża!

Niedziela, 16 maja 2010 · Komentarze(14)
To był wypad!

Na grupowy atak szczytu Ślęży szykowaliśmy już się od kilkunastu dni.
Choć pogoda w ostatnich dniach skutecznie zniechęca do jazdy na rowerze, to dziś motywacja była na tyle silna, że nikt z nas nie wystraszył się silnego wiatru wiejącego z północy z prędkością dochodzącą do 40 km/h... Nie wystraszyła też nikogo niska temperatura oraz groźba wystąpienia opadów deszczu...

O godzinie 10:00, pod Wieżą Ciśnień na Wiśniowej nastąpiło spotkanie ekipy.
Na starcie stawiły się same znakomitości. ;P
Kasia – druga połówka Błażeja...
Boski Blase – czyli druga połówka Kasi... (znany jako Szef Wszystkich Szefów)
Michał – najlepszy wrocławski Maratończyk...
Filip – najlepszy wrocławski Geolog...
Jacek – najlepszy poznański Biker...
I oczywiście mój najlepszy, najukochańszy Aniołeczek. :)
Tej cudownej szóstce towarzyszyłem i ja. :)

Mimo parszywej pogody wszyscy byli weseli i zdeterminowani, by wjechać rowerami na Ślężę.
Ucieszony był zwłaszcza Jacek, który o zdobyciu Ślęży rowerem marzył już od dawna. Również Kasia miała dzisiejszego dnia swój ambitny cel, którym było pokonanie ponad 100 km i udowodnienie sobie, że ma siły na pokonanie trasy planowanej wyprawy nad Balaton. Reszta chciała po prostu popedałować, poplotkować, najeść się pączków i wrócić do domu bez sił. :D

Z Wrocławia ruszyliśmy w stronę Żórawiny, następnie kierowaliśmy się na Kobierzyce i przez Pustków Żórawski dojechaliśmy do Rogowa Sobóckiego, gdzie zrobiliśmy sobie dłuższą przerwę w tamtejszej piekarni. Sobócka piekarnia słynie z przepysznych wyrobów i cieszy się sporą renomą. My zamówiliśmy sobie tam po pysznej (i drogiej!) kawce. Każdy też spróbował sobie jakichś pyszności, Błażej na przykład pałaszował pączki bez marmolady. :D
Trzeba przyznać, że dojazd do Rogowa Sobóckiego był dość łatwy i nie kosztował sporo sił, bo na wielu odcinkach pomagał nam w jeździe wiatr.
Najlepsze miało się zacząć.

Przejazd przez Sobótkę to pierwszy podjazd i sygnał, że zbliżamy się do górzystych terenów. Mijamy kolejne wioski i rozpoczynamy podjazd na Przełęcz Tąpadła. W międzyczasie odbijamy jeszcze na Źródło Życia, by napełnić bidony wodą. Po kilkunastu minutach znaleźliśmy się na przełęczy. Naszym oczom ukazał się kamienisty podjazd na Ślężę. Chwilę odpoczywamy. Żartujemy sobie, że może poczekamy na przełęczy, a szczyt zdobędzie sobie Jacek, bo najbardziej mu na tym zależało. :D
Ostatecznie... nie ma litości. :)
Wszyscy przepuszczają atak na szczyt. Każdy robi to na swój sposób. ;)
Trzeba przyznać, że wjazd na Ślężę nie jest łatwy. Wariant, którym wjeżdża się żółtym szlakiem z Przełęczy Tąpadła, to trochę ponad 3 km stromego podjazdu, na którym leżą luźne kamienie. Pokonywałem go dziś po raz czwarty i znów udało mi się wjechać bez wprowadzania. (yupiiiiiii! :D )

Na samym szczycie srogo wiało, widoki były dość mocno ograniczone przez chmury, wszystkim doskwierało przenikliwe zimno. Pozwoliliśmy sobie na spędzenie dłuższej chwili w Schronisku na Ślęży. Każdy się ogrzał, odpoczął oraz posilił się czym tylko chciał. ;)
Wszystko co piękne... kiedyś się kończy. Po zjeździe ze Ślęży i Przełęczy Tąpadła czekała nas ciężka droga powrotna do Wrocławia. Ostatnie trzydzieści kilometrów trasy to była jazda w ciągle padającym deszczu. To była jazda pod wiatr, pod piekielne silny wiatr, który nie dość, że wymagał od nas sporego wysiłku, to potęgował dodatkowo uczucie zimna. Nie było to przyjemne. Mimo wszystko... jakoś humory nie chciały nas opuścić. :)
Wesoło było nawet gdy mój dzielny Aniołek złapał kapcioszka. Zachowaliśmy zimną krew także wtedy, gdy... podczas wymiany dętki zgubiła się w trawie nakrętka od zacisku koła (brawa dla Filipa, który ją wypatrzył).

To nic, że droga do domu wydawała się nie mieć końca, i że pogoda nas nie oszczędziła. Ostatecznie wszyscy dotarliśmy na wrocławski Gaj i w dobrych nastrojach rozjechaliśmy się do domów. Każdy zadowolony, bo Ślęża została zdobyta, bo setka w miłym gronie została pokonana, bo miło minęła niedziela, bo... po prostu było fajnie. :)

Przyznam się, że do domku wróciłem dość mocno styrany. A głodny byłem jak wilk. Razem z Asią i Jackiem wcinaliśmy kolację tak szybko, że aż się uszy nam trzęsły. :D
Po godzinie dziewiątej pożegnaliśmy Jacka, którego czekała jeszcze trzygodzinna podróż samochodem do Poznania (skąd on ma tyle siły?! ;) ).
Szkoda, że weekend skończył się tak szybko.
Na szczęście... za tydzień będzie następny. :D

Dzięki Wam wszystkim za super dzionek!
Byliście dzielni. :D
Ale najdzielniejsza była Kasia, która dzisiaj pokonała samą siebie. Przejechała 115 kilometrów i zdobyła Ślężę. Biorąc pod uwagę to, że zrobiła to w tak niesprzyjających warunkach atmosferycznych, to można śmiało stwierdzić, że drzemią w niej niesamowite możliwości. Także strzeżcie się węgierscy kierowcy! :D

Do następnego!

TRASA:
Wrocław: Krzyki – Gaj – Wojszyce – Ołtaszyn...
Wysoka -> Karwiany -> Komorowice -> Szukalice -> Żórawina-osiedle -> Galowice -> Wilczków -> Pełczyce -> Kobierzyce -> Królikowice -> Bąki -> Owsianka -> Pusków Żórawski -> Solna -> Ręków -> Stary Zamek -> Kwieciszów -> Michałowice -> Rogów Sobócki -> Sobótka -> Strzegomiany -> Będkowice -> Sulistrowiczki -> Przełęcz Tąpadła -> Ślęża (718 m n.p.m.) -> Przełęcz Tąpadła -> Sulistrowiczki -> Będkowice -> Księginice Małe -> Świątniki -> Nasławice -> Ręków -> Damianowice -> Dobkowice -> Rolantowice -> Szczepankowice -> Kuklice -> Pełczyce -> Wilczków -> Galowice -> Żórawina-osiedle -> Szukalice -> Komorowice -> Karwiany -> Wysoka...
Wrocław: Ołtaszyn – Wojszyce – Gaj – Krzyki



ZDJĘCIA:
(Część zdjęć została zapożyczona od Kasi, Błażeja, Jacka, Michała i Filipa)
Ślęża - nasz dzisiejszy cel © Mlynarz


Zbiórka ;)


Ekipa chwilę po starcie © Mlynarz


Postój na trasie - Wilczków © WrocNam


Aniołek


Mijając kolejną wioskę


Błażej i Kasia


Filip i Asia


Kościół w Starym Zamku © Mlynarz


Panoramka © Gal


Kościelne drzwi © Mlynarz




Przy stole w Rogowie Sobóckim © WrocNam


Aniołek na huśtawce w Rogowie Sobóckim © Mlynarz


Przy Źródle Życia © WrocNam


Jedziemy na Tąpadła!


Michał i Jacek przygotowują się do ataku na Przełęcz Tąpadła © Mlynarz


Wokół Masywu Ślęży


Podjazd na Ślężę © Mlynarz


Podjeżdżający Jacek © Mlynarz


Up! Up! Up! :)


Momentami było ciężko




Aniołek zdobywa Ślężę © Mlynarz


Kościół na Ślęży © Mlynarz


Jacek i Filip odpoczywają po zdobyciu Ślęży © Mlynarz


Niektórzy padali ze zmęczenia ;) © Mlynarz


Filip Bogu dziękuje, że to już koniec podjazdu ;)


Mało atrakcyjny widok ze szczytu © Mlynarz


Nadajnik na Ślęży © Gal


Kultowa rzeźba niedźwiedzia na Ślęży © Gal


Odpoczynek w schronisku na Ślęży © WrocNam


Zaparkowane rowery w schronisku © WrocNam


Ekipa na Ślęży


Zjeżdżający ze Ślęży Jacek... © Mlynarz


Zjazd...


Pędzący w dół Błażej


Część pięknego, nowego rowerka Błażeja... :D © Mlynarz


Blase w trawie © WrocNam


Grupowe łatanie kapcia ;)


Błażej i Michał wracają ze Ślęży © Mlynarz


JPbike! © Gal


Na trasie


Problem z przejazdem przez krajową „ósemkę” © WrocNam




Odpoczynek :) © WrocNam


Kasia i Asia :) © Mlynarz


Wracamy do domku – Ślęża zdobyta!

Komentarze (14)

Chętnie, ale na jakiś spokojny wypad. Jeszcze muszę popracować żeby móc takie duże wycieczki robic. Narazie kondycja słaba :(

Ludwik94 16:59 wtorek, 25 maja 2010

Aniołku no to zdjęcie wyląduje w ramce. ;)
Wyjazd był udany między innymi dzięki Tobie.
Następnym razem zabierzemy na Ślężę worek z asfaltem. ;P
I tak dałaś nieźle czadu na podjeździe! Byłem, i jestem, z Ciebie dumny.
Buziaki, rzecz jasna, odwzajemniam. :)

Ludwik nie ma sprawy. Życzę Ci udanego wypadu.
Może pojeździsz z nami, w któryś weekend?

Pozdrawiam!

Mlynarz 17:59 poniedziałek, 24 maja 2010

To było coś!
Tak naprawdę tylko pogoda się nie spisała na piątkę:)
Reszta super...

Nie wiem dlaczego po raz czwarty już nie udało mi się wjechać całego podjazdu... Młynarzyku może skombinowałbyś dla mnie na ten najtrudniejszy odcinek jakiś rozwijany asfalt? Jak wjadę to się go zwinie :D

A tak serio to był super dzień, w super towarzystwie :D

Pozdrowienia dla Was wszystkich!

Buziaczki dla Mego Młynarzyka :*

P.S. Zdjęcie do ramki bardzo mi się podoba :D

jahoo81 23:47 niedziela, 23 maja 2010

Dzięki wielkie.

Ludwik94 16:30 piątek, 21 maja 2010

Tak, mógłbym.
Proszę.

http://www.bikemap.net/route/496479

Mlynarz 15:56 piątek, 21 maja 2010

Cześć! Sam mam w planach wybrać się na ślęże. Mógłbyć jakąś mapkę zrobić, tak na szybko.

Ludwik94 09:07 piątek, 21 maja 2010

Karla teraz czekamy aż Ty nas odwiedzisz we Wrocławiu. My u Ciebie już byliśmy. ;P

Kajman na Ciebie i Elę też czekamy. :)

Galen tak coś właśnie wtedy czułem... ;P

Jurek jeszcze będzie sporo okazji do wspólnego, wesołego rowerowania. :)

Jacek my Tobie też dziękujemy i czekamy na kolejne wspólne kilometry, wycieczki, zdobyte szczyty i... opróżnione puszki piwa. ;P
Szkoda, że w sobotę nie było czasu na to, by odwiedzić więcej miejsc we Wrocławiu.
Za ostatnią fotkę bardzo Ci dziękuję. Kto wie, może pójdzie w ramkę. ;)

Pozdrawiam!

Mlynarz 08:55 piątek, 21 maja 2010

Dzięki Wam za spełnienie marzenia jakim było zdobycie Ślęży na rowerze i to w takim niesamowitym towarzystwie, oraz za wspaniałą nocną wycieczkę w sobotę ... :)
P.s. - Ostatnią fotkę w ramkę oprawicie ? :)
Pozdrawiam i do następnego :)

JPbike 21:16 środa, 19 maja 2010

wycieczka bombowa, towarzystwo odlotowe,swietne zdjęcia
pogoda taka se;/ale to mało ważne przy takiej ekipie!:)
sorry ze mało oryginalnie wszystkim Wam to wpisuje ale co tu więcej pisać!
rewelacja:)

Anonimowa karla76 18:49 środa, 19 maja 2010

Musiało być ciężko.Ale nic co przychodzi łatwo nie smakuje tak dobrze i długo zostaje w pamięci.Nie mogę sobie darować że nie pojechałem.Nawet gdybym musiał pchać rower.
pozdrawiam

Jurek57 13:02 środa, 19 maja 2010

Na jednej z fotek, nie dziękuje Bogu, że to koniec podjazdu, tylko wietrzę pachy :P

Galen 12:46 środa, 19 maja 2010

Super wycieczka:) Z taką zacną ekipą:)

Kajman 11:10 środa, 19 maja 2010

Jesteśmy pewni, że chcemy! :D

Nawet nie dopuszczam do siebie myśli, że nad Balatonem nie będzie słońca. :)
Cieszę się, że negatywne emocje opadły i nie jesteś już zła na rower. :)

p.s.
Ostatnią fotkę zrobił Jacek. :)

Pozdrawiam!

Mlynarz 10:15 środa, 19 maja 2010

Ale ładne foto to ostatnie!!

Co do Balatonu, to pierwszy "bunt" na rower mi już minął i myślę, że chyba jednak zaryzykuję;)))) Oczywiście, jeśli jesteście pewni (!), że chcecie takiego amatora jak ja brać na wyprawę;))
Oczywiście mam nadzieję, że pogoda do tego czasu się poprawi, bo 5x taka wycieczka jak w niedziele to raczej słabo się widzę;P

Pozdrowienia dla Ciebie i Aniołka!

kaisa 10:12 środa, 19 maja 2010
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa apang

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]