Trening z Dżulsem

Niedziela, 10 lutego 2008 · Komentarze(4)
Trochę stary to wypad, ale nie mogłem wcześniej zasiąść do kompa, by o tym napisać. Teraz mam już więcej czasu. :)

A więc w tamtą lutową niedzielę postanowiliśmy kolejny raz wspólnie potrenować. :D
Nie chodzi tu jednak o trening rowerowy. hehe
Oboje przygotowujemy się do naszych egzaminów kondycyjnych, które nas czekają na przełomie lutego i marca.

Pogoda sprzyjała takim zabawom, dlatego zabraliśmy na trening rowery.
Najpierw pojechaliśmy do lasu, gdzie na drodze wytyczyliśmy sobie cztery odcinki po 50 metrów. A po co?! Ano po to żeby sprawdzić się w biegu interwałowym, który jest zarazem egzaminem kondycyjnym każdego sędziego piłki nożnej. :D
Tak więc wystartowaliśmy! Ciężko było! hehe
Nawet nie chcę pisać, jaki wynik osiągnęliśmy. hahaha
Tego dnia po prostu nie udało nam się zrobić całego testu sędziowskiego.
Dla zainteresowanych napiszę, jak on wygląda. :)

Biegnie się 150 metrów w limicie 30 sekund, potem się pokonuje 50 metrów w 45 sekund i wtedy troszkę można odsapnąć. Później znów 150 metrów w 30 sekund i 50 metrów w 45 sekund. Całość składa się na jedno okrążenie... :D
Ja żebym zaliczył ten egzamin muszę machnąć 10 takich kółek. hehe
Oprócz tego biega się przed tym 6 razy po 40 metrów w limicie 6,4 sekundy. :)
Jak pokręciłem to tu są zasady.

No cóż po tym leśnym bieganiu troszkę odpoczęliśmy, a później wróciliśmy do Jasienia, by rozpocząć kolejny trening. Tym razem jego miejscem był stadion Stali. :)
Tam już mieliśmy skomplikowane konkurencje, które z kolei składają się na egzamin sprawnościowy strażnika więziennego, którym zostanie niedługo Dżuls! :D
Będę miał kumpla klawisza! Z resztą... nie pierwszego. :D

Musieliśmy przygotować sobie pole treningowe, czyli dokonać pomiarów i porozstawiać paliki.
A naszymi zadaniami były:
rzut przodem piłką lekarską
skok dosiężny
3 razy koperta
sprinty 10 razy po 10 metrów

Mi elegancko poszły konkurencje biegowe, za to Dżuls zdeklasował mnie w piłce lekarskiej. :D

No cóż, potrenowaliśmy, było miło! :D
Na pewno damy radę na naszych egzaminach!
Tego dnia po prostu mogliśmy osiągać słabsze wyniki, dlatego że w nocy trenowaliśmy przy stole bilardowym i co chwilę zasychało nam w gardle... :)

A... zapomniałbym dodać: BYŁO PIĘKNIE! :D



Trochę fotek z tego niezwykłego treningu:


Najpierw bieganie w lesie – oto nasza profesjonalna bieżnia! :]



Po bieganiu zmęczeni padamy na pysk :D



Po kilku chwilach jesteśmy na stadionie Stali



Sprawy techniczne, pomiary... :D



Wbijanie palików...



I ogień!!! Go, Forest! Go! :)



Dobra! Starczy! Zabieram zabawki i idziemy na chatę! hehe

Komentarze (4)

Plecak :P

Mlynarz 19:04 środa, 27 lutego 2008

mmm jakie łydeczki ;))
a przepraszam bardzo skad Wyscie mieli tyle sprzetu ze sobą skoro przyjechaliscie na rowerach?
jakąs przyczepke mieliscie? ;)

Aga 19:03 środa, 27 lutego 2008

DMK pewnie! W końcu pousuwaliśmy co większe głazy żeby sobie nóg nie połamać. ;)

Mlynarz 11:44 poniedziałek, 25 lutego 2008
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa rzadk

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]