Wielkanocna przejażdżka

Niedziela, 23 marca 2008 · Komentarze(39)
Jazda rowerem zapewne nie należy do wielkanocnych zwyczajów, ale ja nie mogłem sobie odpuścić. :D
Trzeba korzystać jeśli jest wolny czas, bo później znów będzie praca. :)

Także po śniadanku i zajączkowych prezentach, chwilkę się pobyczyłem w domu, ale ostatecznie ruszyłem się na rower. Chętnych do towarzystwa nie było. :D

Pojechałem sam. Z jednym planem w głowie... jechać przed siebie. :D

Niemal cały czas jeździłem po leśnych drogach.
W stronę Świbinek, a później w lasach za Nową Rolą i Gręzawą.

Dość często robiłem sobie długie przerwy podczas, których sobie siedziałem i rozmyślałem. :D
Dziś w lesie było wyjątkowo cicho. Tak cicho, że od tego spokoju dzwoniło w uszach!
Dla mnie rewelacja! :)

Zapuściłem się też w nieznane mi dotąd leśne rejony. Nie miałem mapy, ale byłem pewien, że poruszam się ciągle w kierunku starej fabryki amunicji w Brożku. I faktycznie po jakimś czasie zacząłem natrafiać na różne oznaki cywilizacji w lesie. Znalazłem głęboką kamienną studnię i minąłem dwa stare, poniemieckie maszty linii wysokiego napięcia.
Do fabryki jednak nie dojechałem, gdyż zrobiło się nieco późno, a nie chciałem wracać po ciemku.

W ogóle lasy w tamtej okolicy są wyjątkowo rozległe. Można zrobić dziesiątki kilometrów i nie wyjechać w żadnej wioseczce!
W tamtym rejonie, między tysiącami drzew kryje się masa tajemnic związanych z Drugą Wojną Światową.

Do domu wracałem taką samą drogą. W międzyczasie wdrapałem się też na przeciwpożarową wieżę obserwacyjną, z której mogłem sobie podziwiać hektary lasów i zachód słońca.

Gdy już dojechałem do Jasienia byłem trochę przemarznięty, bo temperatura oscylowała koło zera stopni, a do tego niemal cały czas prószył z nieba śnieżek.
Mimo to jestem bardzo zadowolony z dzisiejszego dzionka! :)


Wijąca się leśna droga


Znaleziona w lesie studnia – skojarzyła mi się z... „The Ring” :D


Większość dzisiejszego dnia minęła w takiej pogodowej scenerii


Ale bardzo przyjemnie się jeździło, bardzo!


Las widziany z przeciwpożarowej wieży obserwacyjnej


Robi się coraz bardziej kolorowo – idzie wiosna (dojść nie może :D)


Zachód słońca nad moimi lasami :)

Komentarze (39)

No cóż... jeśli jedna kobieta nie da rady, to będę musiał założyć jakiś harem! ;P
A co do Twojego syna... to nie poznałem jeszcze jego umiejętności piłkarskich, więc się nie wypowiem. Jak na razie wiem, że świetny jest w kolarstwie. ;P

A tak poważnie to nie chcę mieć dwudziestu dzieciaków. :D
Trzy sztuki starczą. hehe ;)

Pozdrawiam!

Mlynarz 12:11 czwartek, 3 kwietnia 2008

Która kobieta Ci tyle dzieci urodzi ? :D
Rezerwę sobie dobierzesz z kuzynostwa, chrześniaków i ewentualnie dzieci BS-owiczów :) Np polecam mojego syna - na pewno bedzie zajebistym piłkarzem :) Co najmniej takim jak T.H. :D Nieee no co ja plotę?? Mój syn nie bedzie grzal ławy!!! Więc odpada - albo wystawisz go w pierwszym składzie - albo fora ze dwora - znajdziemy inny klub :D

.... No to teraz ja się rozmarzyłam... :) Pzdr

jahoo81 22:58 środa, 2 kwietnia 2008

Asiu prawie trafiłaś! :D
Zapomniałaś o pięciu na rezerwie... ;)

DJK wierzę, wierzę. Ale same się nie spełnią, dlatego jeszcze staram im się pomagać. :)
Każdy ma swoje marzenia, mniejsze i większe. I zawsze, któreś się spełnią. ZAWSZE! I to jest piękne. :)

Pixon już chyba każdy jej posmakował. :)

Pozdrawiam!

Mlynarz 19:13 środa, 2 kwietnia 2008

No i doszła, przynajmniej w Łodzi.

Pixon 09:37 poniedziałek, 31 marca 2008

Piotrek, Twoje tez sie spelnia... trzeba tylko w to wierzyc...
A ja miałem tulko na mysli, ze niektore, wydawalo mi sie, ze oryginalne kraza tez w glowach innych... jak np. czasem p...c wszystko i pojechac przed siebie w swiat na rowerze....

djk71 07:29 poniedziałek, 31 marca 2008

U lala :)
Wspaniała żona, śliczne dzieci, urocza rodzinka Wszyscy jeżdżą na rowerze - a wśród nich jedenastu synów, którzy tworzy fantastyczną drużynę piłkarską pod surowym okiem tatusia Piotra Wielkiego Młynarzowego :D
Pozdro:)

jahoo81 20:28 sobota, 29 marca 2008

Darek na pewno masz. Każde jest inne. :)
Moje największe to takie, jakie już Ci się spełniło. :D

Mlynarz 15:57 sobota, 29 marca 2008

Ech, widzę że nie mam oryginalnych marzeń....

djk71 04:19 sobota, 29 marca 2008

Fajnie by było. :)
Czasem sobie myślę, żeby to wszystko p....ć i pojechać dookoła Świata na rowerze! :D
To byłoby coś.

No ale życie to nie bajka, trzeba pracować.
Ja jeszcze marzę o tym, że do trzydziestki zgromadzę na koncie 1'000'000 zł i będę mógł żyć z samych odsetek. :D

Mlynarz 00:16 sobota, 29 marca 2008

Mówisz i masz!!! Powiedz tylko kiedy i gdzie :)

jahoo81 00:05 sobota, 29 marca 2008

Jahoo jak mogłaś dać się pogodzie?! A myślałem, że Tobie nic nie jest straszne! ;P
A przez tą pracę to tracimy masę okazji do jeżdżenia! Chodźmy na bezrobocie i jedźmy dookoła Świata! :D

Pixon tak ale jak już dojdzie to będziemy płakać, że mamy upały! :D

Pozdrawiam!

Mlynarz 11:49 piątek, 28 marca 2008

Spokojnie jak już dojdzie to wszystkich nas zaskoczy. No ale tak już jest z tym dochodzeniem; długo, długo nic aż tu bach :D:D i siedzisz po uszy ;)

Pixon 09:08 piątek, 28 marca 2008

A no myslalam:) ale mnie skutecznie pogoda zniechecała
W Poniedzialek z kolei pogoda nawet była spoksik - tylko bylam wtedy w pracy :)
Pozdrowienia

jahoo81 23:17 czwartek, 27 marca 2008

Aga z Ciebie większy leniwiec niż ze mnie! :D:D:D

Asia a Ty to niby nie zboczuch?! ;P
Na pewno przy stole wielkanocnym myślałaś nie raz o tym, czy aby nie wyjść sobie na rower. :)

Pozdrawiam!

Mlynarz 17:23 czwartek, 27 marca 2008

Asiu ... :) :) :) Uffff takich słów było mi trzeba :) Dzięki!!!!!! :D
Dołączam się do pozdrowień zboczuchów :D

Aga 08:13 środa, 26 marca 2008

Aga! jestem z Ciebie dumna, że nie dałaś sie zwiesc tym rowerowym zboczkom:) świeta ludziom pracujacym sluza do odpoczynku:) to co ze odpoczywasz inaczej niz te wszystkie zboczuchy z BS :) hehe
Pozdrawiam wszystkich zboczuchów i gratuluje ruszenia tyłka w taką pogodę :)

jahoo81 22:52 wtorek, 25 marca 2008

No szłam na rower........ nawet ubrałam spodnie rowerowe ...... po czym udałam się do kuchni - nie było tam nikogo - usiadłam się by coś wszamac.... było bardzo wygodnie na leżaku i cicho w domu, tylko ja i TV :> zjadlam cos.... po czym....... "fiku miku zaraz znajdę się w dużym pokoju na tapczaniku" :D
I leżalam tak cały dzień :) Eh po prostu przeceniłam swoje siły - padłam jak mucha :( z resztą w niedziele nie było lepiej :P

Aga 17:37 wtorek, 25 marca 2008

Katane to prawda, że święta minęły bardzo fajnie. :)
Co do studzienki to... nie było w niej wody, więc monet chyba nie można wrzucać. :D
Sam nie wiem. Nie znam się na tym. hehe
Zazwyczaj nie mam żadnych życzeń tylko... biorę się do roboty. :D

Pozdrawiam!

Mlynarz 12:35 wtorek, 25 marca 2008

wielkanocna przejażdżka zaliczona czyli święta w pozytywno-rowerkowym czasie spędzone

a żeby życzenie się spełniło to jeszcze musisz jakieś drobne wrzucić do studzienki (nie ma nic za darmo) hehe

pozdrawiam

katane 12:27 wtorek, 25 marca 2008

Aga za to Ty poniosłaś sromotną porażkę! Jak mogłaś nie wyjść w ogóle na rower w niedzielę?! A mówiłaś, że pokręcisz choć troszkę. :)
Ja się starałem. :D

Sportster nie wypowiadałem żadnego życzenia, bo nie wpadło mi to do głowy. :)
Może następnym razem spróbuję, zawsze warto, w końcu nie mam nic do stracenia. hehe
Dziękuję!

POZDRAWIAM!

Mlynarz 11:55 wtorek, 25 marca 2008

A może to STUDNIA ŻYCZEŃ ?,wypowiedziałeś jakieś?
Bardzo fajne fotki -pozdrwiam

sportster 09:39 wtorek, 25 marca 2008

WYGRAŁEŚ ;)))))

Aga 08:40 wtorek, 25 marca 2008

Dobra improwizacja jest lepsza niż najdoskonalszy plan! :D
Zawsze spontan pozostaje na dłużej w pamięci. :)

Mlynarz 11:29 poniedziałek, 24 marca 2008

Granicho jeszcze mieszkam we Wrocku. Choć niestety od dłuższego czasu więcej mnie tam nie ma niż jestem. :/
Ma to związek z pracą i innymi sprawami.
W maratonie nie startuję, gdyż w ogóle nie jeżdżę w MTB. :)

Mlynarz 01:40 poniedziałek, 24 marca 2008

Piotrek, a Ty mieszkasz we Wrocku? 20 kwietnia startujesz w maratonie?

granicho-bez-4 01:35 poniedziałek, 24 marca 2008

Jahoo mówiąc wprost... nabijasz się ze mnie! ;P
Myślę, że byś zniosła ze sobą sporo czasu sam na sam - to nie jest takie złe.
Na co dzień mamy mało okazji do wyciszenia się, bo ciągle gonitwa, jakieś obowiązki, wiecznie ktoś coś od nas chce...
A tak, wsiadasz na rower, jedziesz do lasu i masz wszystko w tyle! :D
Szkoda, że jutro musisz pracować, mam nadzieję, że praca minie Ci szybko, lekko i przyjemnie! :D

Van a ja nie mam pampersa, bo jeszcze się niedorobiłem. :D
I poginam w czym popadnie. :)
A i nie martw się, nic sobie nie zawiałem - wszystko działa. ;P

Azbest myślę, że byłoby to dla wszystkich korzystniejsze, jeśli ludzie, zamiast spędzać popołudnia przed telewizorami, wychodziliby na rower. :)
My to rozumiemy, ale nie wszyscy. No cóż... nie wiedzą co tracą! :D
O czym myślałem?! hehe To będzie moja słodka tajemnica! :)
A tak poważnie to o wszystkim, o wszystkich bieżących sprawach i problemach.

Granicho pamiętaj, że nie ilość się liczy tylko jakość. :)
A czas... faktycznie bywa, że długie chwile spędzam przy BIKEstats, ale wolę to niż siedzieć przed TV. Poza tym... jeśli już faktycznie mam dużo obowiązków i jestem zapracowany to najzwyczajniej w świecie mnie tu nie ma. :D
Dopóki BS nie koliduje mi z innymi rzeczami, to będę się w to bawił. :)

POZDRAWIAM!

Mlynarz 01:26 poniedziałek, 24 marca 2008

Ja Ciebie podziwiam głównie za ilość komentarzy i poświęcony czas. Pozdrawiam.

granicho 01:19 poniedziałek, 24 marca 2008

Młynarz trzeba zmienić świąteczne zwyczaje i podciągnąć pod nie rower;))
"sobie siedziałem i rozmyślałem. :D" ciekawe o czym... albo o kim...? ;PPP
Pierwsza fota mi się podoba- uwielbiam takie wijące się drogi:DD
Pozdro i Wesołych Świąt! :D

azbest87 01:14 poniedziałek, 24 marca 2008

Nie mogę tego czytać Zawsze sie z opisu i komentarzy uśmieję do łez prawie albo poparskuję śmiechem na cały dom O tej porze sąsiedzi mogą tego nie zrozumieć :)
No i fotki - ehh :P Wszędobylski Piotrek nawet się na taką wieżę wdrapawszy i fotkę ustrzeliwszy Baaardzo fajną :)
Sam na sam ze sobą - tyle czasu chyba bym nie zniosła:)
Pozdrawiam dzielnego (bez)rozporkowca i wszystkich innych którzy dziś coś pojeździli :) I tych co byli w pracy oczywiście tyż Kosmaczu :) Jutro tzn już dziś podzielę twoje losy :)

jahoo81 01:14 poniedziałek, 24 marca 2008

lol ;D nie, nie urwał mi się, tam gdzie w normalnych spodniach jest rozporek, ja tam mam pampersa z coolmaxu :D:D

Nie zawiej sobie ;P rozporka ;P :P

vanhelsing 01:13 poniedziałek, 24 marca 2008

Ciężko było, ale twardo się trzymaliśmy Kosmaczku... ;P

Mlynarz 01:01 poniedziałek, 24 marca 2008

"A też urwał Ci się guzik w spodniach?!
Bo mi się urwał i strasznie mi wiało przez rozporek, masakra! hehe :D"
UUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU
Moje kondolencje...
Nie chciałabym zeby mi wiało przez rozporek ;)
Pozdrawiam ;P

kosma100 00:59 poniedziałek, 24 marca 2008

Kosma a myślałem, że chociaż w święta sobie ludzie dają spokój. :/
A co to jest "tetete"?! ;P

Van co za zbieg okoliczności! :D
A też urwał Ci się guzik w spodniach?!
Bo mi się urwał i strasznie mi wiało przez rozporek, masakra! hehe :D

DJK tak jak napisałeś "sam na sam ze sobą".
Do tego żadnych obowiązków, żadnych telefonów... NIC! :)
To jest doskonała rekompensata za te wszystkie stresujące dni. :D

Pozdrawiam!

Mlynarz 00:57 poniedziałek, 24 marca 2008

Piękne są takie dni, takie wyjazdy, takie miejsca... i sam na sam ze sobą...

djk71 00:50 poniedziałek, 24 marca 2008

Ja już po pracy i zarazem przed pracą - na 14:00 mam ;)
Oj zdziwiłbyś się Piotrusiu w jakich sprawach mogą dzwonić w Wielkanoc - bo przecież to są sprawy niecierpiące zwłoki. I są przyjemniejsze niż rozmowa z rodziną lub małe "tetete" z żoną ;D
Pozdrawiam ;)

kosma100 00:49 poniedziałek, 24 marca 2008

Alee foty piękne ;) Bajer ;D

Boshee, zamiast : "Z jednym planem w głowie" przeczytałem " Z jednym palcem w d...." :D:D:D:D

Tyyy ! Mieliśmy dziś prawie identyczne wycieczki ;) Ten sam dystans, te same tereny, to samo gubienie się w lesie, odnajdywanie różnych rzeczy w tymże lesie, przemarznięcie wieczorem :D Aż dziwne, że się nie spotkaliśmy gdzieś w puszczy :D

Pozdro ;)

vanhelsing 00:46 poniedziałek, 24 marca 2008

Oj biedna Ty jesteś Moniczko. :/
Ale chyba dziś nie musisz wysłuchiwać głupich telefonów prawda? :)
Jakbym mieszkał w Kato, to wpadłbym do Ciebie z piwkiem na nockę. :D

Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dobrej nocy!

p.s.
Do tej studni... to pewnie sama byś mnie chętnie wrzuciła. ;P

Mlynarz 00:45 poniedziałek, 24 marca 2008

Dobrze, że nie wpadłeś do tej studni.
Ważne, że jesteś jak zwykle zadowolony z wyjazdu.
Pozdrawiam - kobieta pracująca w święta ;)

kosma100 00:40 poniedziałek, 24 marca 2008
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa larzy

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]