Do dziekanatu

Środa, 16 czerwca 2010 · Komentarze(3)
Oddać kartę obiegową.
Udało się zdążyć z powrotem na mecz Honduras - Chile. :)
Wciąż jednak brak czasu na przygotowanie relacji z kilkudniowego wypadu do Holandii.

Tańce, biblioteka i dziekanat

Wtorek, 15 czerwca 2010 · Komentarze(2)
Jak w tytule. :)
Najpierw na tańce.
Potem do Biblioteki Uniwersyteckiej.
A na sam koniec do dziekanatu.
Po powrocie oglądanie Mistrzostw Świata w cieniu... innych ważniejszych czynności i spraw. :)

Diamond - reaktywacja! :)

Niedziela, 30 maja 2010 · Komentarze(0)
Diamentowy znów jeździ!
Mój kochany rowerek wreszcie jest na chodzie.
Po roku czasu, po wielkich problemach z usunięciem starego suportu...
Znów jest w pełni zwarty i gotowy!
Lśni i błyszczy. :D
Śmiga, że aż miło!

Po tym jak go poskładałem postanowiłem zrobić jazdę próbną odprowadzając Jacka, który wracał do Poznania na rowerze po weekendzie we Wrocławiu. :)

Ale się cieszę!

Do Bierutowa z ekipą BS

Sobota, 29 maja 2010 · Komentarze(5)
Udało się kolejny raz zmontować ekipę BS na weekendowy wyjazd. Tym razem na starcie wycieczki stawiło się... 13 osób. Nieźle! Oby tak dalej. :)
Poniżej pełny skład. :)
Aniołek
Kasia
Ala
Agata
Błażej
Filip
Tomek
Marcin
Jacek
Michał
Mateusz
Żyła
Młynarz – czyli ja ;)

Ekipa dopisała. Pogoda też.
Wypad udał się w 100%.
Śmiechu było co niemiara. :)
To była niezwykle przyjemna i sielankowa setka.

Szczególne słowa uznania należą się dziewczynom, które świetnie poradziły sobie z długim dystansem. Agata, Asia, Ala i Kasia to twarde zawodniczki. Wyróżnić w tym składzie trzeba zwłaszcza Alę, która całą trasę pokonała na... rowerze miejskim – szacunek! :)

Niemal cała trasa była poprowadzona bocznymi drogami, tak by uniknąć dużego ruchu samochodowego. Część też prowadziła przez dukty leśne. Był też... mały odcinek specjalny prowadzący przez pola. :D
Wszyscy dobrze się bawili.

Do najciekawszych miejsc odwiedzonych na trasie należy zaliczyć kościół w kształcie rotundy we wsi Stronia, krzyż pokutny w Kijowicach, cmentarz w Nadolicach, pałac w Borowej, domy Kargula i Pawlaka w Dobrzykowicach oraz... ambonę przy której wypiliśmy sobie po pysznym Piaściku!

Całej ekipie chciałem serdecznie podziękować za wielce przyjemne towarzystwo!
Wszystkim serdecznie gratuluję pokonania ponad 100 kilometrów.
Mam nadzieję, że jeszcze nieraz przyjdzie nam wspólnie pokręcić. :)
Cieszę się, że udało mi się poznać nowe, nadzwyczaj sympatyczne osoby!

Jako, że moja relacja nie jest szczególnie bogata w treść, to... polecam odwiedzić jeszcze blogi:
- Kasi,
- Michała,
- Jacka,
- Filipa,
- Żyły.
Miłej lektury! :)

TRASA:
Wrocław: Krzyki – Rynek – Plac Grunwaldzki – Psie Pole...
Domaszczyn -> Szczodre -> Dobroszów Oleśnicki -> Januszkowice -> Stępin -> Borowa -> Raków -> Piszkawa -> Ligota Wielka -> Smolna -> Gręboszyce -> Nowoszyce -> Wszechświęte -> Zarzysko -> Stronia -> Gorzesław -> Bierutów -> Kijowice -> Zawidowice -> Zbytowa -> Chrząstawa Wielka -> Chrząstawa Mała -> Nadolice Wielkie -> Nadolice Małe -> Dobrzykowice...
Wrocław: Wojnów – Strachocin – Bartoszowice – Niskie Łąki – Gaj – Krzyki



Team BIKEstats górą ! © JPbike


Ekipa BS na wrocławskim Rynku © JPbike


Peleton wrocławskiej ekipy BS na trasie © Mlynarz


Napierają... © Mlynarz


Zakupy w sklepie © Mlynarz


Pałac w Borowej © JPbike


Błogie leniuchowanie © Mlynarz


Stronia - kościółek w kształcie rotundy © Mlynarz


Rzepakowy Aniołek ;) © Mlynarz


Kamuflaż :) © zyla82


Ekipa BS widziana z "lotu ptaka" © Mlynarz


Nowy krzyk mody! :D © Mlynarz


Żyła i zmodyfikowana "dieta Małysza" ;) © Mlynarz


Gdy Błażejowi chce się pić... © Mlynarz


Ale dają! ;) © Mlynarz


Młynarz – znaczy się ja :) © JPbike


Rower miejski w terenie? A czemu nie?!! :) © Mlynarz


Drogowskaz w Bierutowie © Mlynarz


Zdewastowany krzyż pokutny w Kijowicach © Mlynarz


Terenowo przez las © JPbike


Cmentarz w Nadolicach © WrocNam


Przy domach Kargula i Pawlaka :) © JPbike


Pożegnanie przy Kładce Zwierzynieckiej © JPbike

Ale fajnie! :)

Piątek, 28 maja 2010 · Komentarze(12)
Dziś do Wrocławia przyjechał Jacek!
Prosto z Poznania!
Na rowerze! :)
On jest jednak niezniszczalny.

Aby umilić Jackowi ostatnie kilometry podróży do Wrocławia postanowiłem wyjechać Mu naprzeciw. Dołączył do mnie Krzychu, który dzisiejszą jazdę potraktował treningowo, gdyż jak mówi mówi zbudować formę przed wyjazdem do Holandii (wyjazd za 2 dni :D ).
Jacka udało nam się przejąć tuż przed Obornikami Śląskimi w Golędzinowie. Pędziliśmy tam ile sił w nogach – udało nam się wykręcić średnią prędkość 26 km/h na 30 kilometrach. Oczywiście nasz „wyczyn” wypadał blado przy średniej Jacka, który zrobił 170 kilometrów nie schodząc praktycznie poniżej 24 km/h. :D
Spotkanie z Jackiem było bardzo wesołe. Mocno się wyściskaliśmy (tak jak przystało na facetów w lajkrach :D ), a następnie szybko uderzyliśmy do najbliższego sklepu spożywczego, by zaopatrzyć się Piasta. :)

Jako, że do Obornik jechaliśmy główną drogą i mieliśmy już dość aut, wymyśliliśmy sobie, że jazda do Wrocławia odbędzie się już bocznymi drogami. Najpierw chcieliśmy się przebić polną drogą do pobliskiego Lubnowa. Nawet nam się to udało ale... polna droga momentami zamieniała się w... plantację pokrzywy bądź błotną breję, momentami nikła nam z oczu. Nie mniej jednak fajnie było. :D
Jackowi się podobało – to najważniejsze.

Za Lubnowem zrobiliśmy sobie przerwę na Piasta, bo po przeprawie przez pokrzywy opadliśmy z sił. Po wypiciu wspaniałego napoju rozegraliśmy z Krzysztofem tradycyjną konkurencję, w której zwycięzcą zostaje osoba potrafiąca dalej kopnąć puszkę po piwie. Nie chciałem żeby Krzychu się skompromitował przed Jackiem, dlatego też dałem mu wygrać. Niech się chłopak cieszy. ;)

W końcu dotarliśmy do Urazu. Później kilka kilometrów bocznymi drogami, kilka główną i byliśmy już na rogatkach Wrocławia. Jacek się ucieszył widząc tablicę z napisem „Wrocław”. :)
Po niecałej godzince przebrnęliśmy przez miejską dżunglę i wylądowaliśmy w mieszkanku na Krzykach, gdzie czekała na nas moja kochana Asia. :)
Dobrze było odpocząć. :)

Asia nakarmiła nas przepysznym obiadkiem! Mniam! :)
Po posiłku dołączyła do naszego składu i we czwórkę ruszyliśmy na miasto. Nasz Ulubiony Poznański Biker miał w tym momencie... 215 kilometrów w nogach ale mówił, że czuje się świetnie. :)
Skąd on ma ten dynami w nogach?!
Wspólnie dotarliśmy do Mostu Zwierzynieckiego, przy którym nastąpiło pożegnanie z Krzychem. Krzyś stwierdził, że było miło ale... jutro nie będzie chodził. :)
Asia, Jacek i ja wjechaliśmy do Parku Sczytnickiego, w którym pokonaliśmy kilka alejek i wypadliśmy na teren Stadionu Olimpijskiego. Na tamtejszych „polach marsowych” miał dziś się podobno odbyć koncert „Oceanu” - ulubionej kapeli mojego Aniołka. Niestety koncertu nie było. Mimo wszystko i tak było zajefajnie. :D
Porobiliśmy kilka wesołych zdjęć. Jacek z tego wszystkiego popsuł swój statyw. Na szczęście udało się go naprawić przy pomocy... korka od szampana (lubię wyzwania). :D

W końcu czas było wracać do domku. Jednak postanowiłem, że muszę tego dnia wykręcić setkę, bo brakowało mi do niej niewiele. Zrobiliśmy sobie mały rajd po mieście. Spałaszowaliśmy pyszne lodziki w McD. Kupiliśmy chlebek w Tesco. Zahaczyliśmy o Ostrów Tumski i kilka innych miejscówek. Wreszcie znaleźliśmy się na Krzykach. Jackowi wyszło ponad 240 km, Asi prawie 30, a mi wybiła upragniona setka.
Wszyscy ucieszeni mogli wracać do domku. :D

Ale było fajnie!
A najlepsze jest to, że... jutro też będzie fajnie!
I przez cały najbliższy tydzień też będzie fajnie!
:)

TRASA po Jacka:
Wrocław: Krzyki – Grabiszyn – Gądów – Osobowice – Różanka – Pracze Widawskie – Świniary...
Szewce -> Zajączków -> Pęgów -> Golędzinów -> Lubnów -> Uraz -> Raków -> Kotowice -> Zajączków -> Szewce...
Wrocław: Świniary – Pracze Widawskie – Różanka – Osobowice – Gądów – Grabiszyn – Krzyki
[b]+[b]na Stadion Olimpijski :)

Spotkanie z Jackiem © Mlynarz


Przedzieranie się przez krzaczory :) © Mlynarz


Ale fajna ta "polna droga!" :D © JPbike


Niezbędnik rowerzysty :) © Mlynarz


Ile Piast daje radości! :D © JPbike


Konkurs: kto dalej kopnie puszkę?! © JPbike


Ja kopię wysoko i daleko ;) © JPbike


Krzychu... nieco gorzej ;P © JPbike


Mimo to dałem Krzysiowi wygrać (na zdjęciu dzierży trofeum zwycięzcy) ;) © Mlynarz


W nagrodę mógł transportować puszki © Mlynarz


Swojsko :) © Mlynarz


Jacek na wrocławskich wałach przeciwpowodziowych © Mlynarz


Odra widziana z Mostu Milenijnego © JPbike


Jacek na Moście Milenijnym © Mlynarz


Krzychu i ja © Mlynarz


Most Zwierzyniecki © JPbike


Wystraszona przez dinozaura ;) © Mlynarz


Zachód słońca widziany z Kładki Zwierzynieckiej © Mlynarz


Odpoczywająca Asia i Jacek © Mlynarz


Piona! :) © Mlynarz


Zamyślony Jacek © Mlynarz


Na cokole :D © JPbike


Naprawiamy Jackowi statyw :) © JPbike


Most Grunwaldzki © JPbike


Muzeum Narodowe © JPbike


Ostrów Tumski © Mlynarz


Katedra na Ostrowie Tumskim © Mlynarz


Ostrów Tumski widziany od strony Mostu Zakochanych © JPbike


Jacek zrobił nam romantyczne zdjęcie :) © Mlynarz

Okolice Jasienia

Środa, 26 maja 2010 · Komentarze(8)
Korzystając z tego, że byłem kilka dni w Jasieniu, a także z dobrej pogody, wybrałem się na krótką przejażdżkę z Adrianem. Fajnie było znów razem przejechać chociaż te kilkanaście kilometrów. Równie fajnie było odwiedzić kilka okolicznych wioseczek i znów pojeździć po drogach, które tak bardzo lubię. :)

W ogóle cały wyjazd do domu był bardzo pożyteczny. :)

TRASA:
Jasień -> Świbna -> Drożków -> Lipsk Żarski -> Jaryszów -> Golin -> Jabłoniec -> Jasień

Jabłoniec - kościół filialny św. Anny © Mlynarz


Przykościelna kapliczka © Mlynarz

Powodziowa setka

Sobota, 22 maja 2010 · Komentarze(10)
Dzisiejszą setkę udało się przejechać dzięki Michałowi (WrocNam) oraz Piotrkowi (zyla82), z którymi miałem przyjemność kręcić tu i tam, a konkretnie po Wrocławiu i Wzgórzach Trzebnickich. ;)

Wystartowaliśmy po dziesiątej z Rynku. Udaliśmy się na północ Wrocławia.
Zaraz po wyjeździe z miasta, gdy tylko dojechaliśmy do Krzyżanowic, mogliśmy zobaczyć jak wygląda sytuacja na Widawie. Okazało się, że Widawa faktycznie mocno przybrała, co spowodowało że mieszkańcy Krzyżanowic musieli umacniać pobliskie wały, by zabezpieczyć się przed zalaniem wioski.
Cała nieszczęsna sytuacja powodziowa sprawiła również, że został odwołany Piknik Militarny w Rakowie, na który chcieliśmy wstąpić. Tak naprawdę to spodziewaliśmy się tego, więc gdy tylko na miejscu potwierdziły się nasze przypuszczenia zabraliśmy się do wymyślania alternatywnego planu. Szybko wykreśliliśmy na mapie sympatyczną trasę po Wzgórzach Trzebnickich. :)

To był strzał w dziesiątkę.
Jechało się bardzo przyjemnie. Żyła był w tych rejonach po raz pierwszy i bardzo mu się tam spodobało. Jazda mijała szybko, uprzyjemnialiśmy sobie ją pogawędkami o rzeczach ważnych i mniej ważnych. :)
Wśród wszystkich tematów przeważały jednak te powodziowe. Akurat w tym dniu dotarła do Wrocławia fala kulminacyjna na Odrze i byliśmy pełni obaw o ulice i osiedla pięknego Wrocławia oraz wszystkich sympatycznych miejscowości w okolicy.

Jak tylko wróciliśmy do Wrocławia po naszych krótkich wojażach na wzgórzach, odwiedziliśmy siedzibę Krajowego Rejestru Długów, przy którym zadomowił się nowy wrocławski krasnal. :)
Następnie udaliśmy się na Wyspę Słodową, a po drodze obserwowaliśmy co dzieje się na Odrze i w jej sąsiedztwie – na szczęście wszystko wyglądało dobrze i wszędzie sytuacja była stabilna. Jedynie na Psim Polu trochę problemów sprawiała Widawa, która rozlała się na okoliczne pola. Zadowoleni dobrnęliśmy do centrum i zatrzymaliśmy się na wspomnianej Wyspie Słodowej, na której spotkaliśmy przedstawicieli wrocławskich kurierów rowerowych. Zorganizowali oni akcję wchodzącą w cykl Dokumenta-Ciclista. Przyłączyliśmy się do tej fajnej inicjatywy. Cyknięto nam po zdjęciu, a dodatkowo otrzymaliśmy świetne mapki z przewodnikami rowerowymi – dzięki!

Kolejny punkt dnia to wizyta w Parku Skowronim, w którym odpoczywaliśmy na jednej z ławeczek popijając zimnego Piaścika. :)
Po tej relaksującej wizycie w parku pożegnaliśmy się i rozjechaliśmy do domów.

To jednak nie był koniec atrakcji.
We Wrocławiu było dziś gorąco, i dosłownie, i w przenośni.
To sprawiło, że jeszcze tego samego dnia dwukrotnie zrobiłem kursy na Kozanów.
Kozanów, tak jak obawiałem się poprzedniego dnia, niestety został dotknięty powodzią. Woda wdarła się tam na część osiedla przez przerwany wał. Kilkanaście budynków zostało podtopionych. Na szczęście nikomu nie zalało mieszkania, a woda była jedynie na ulicach, skwerach i piwnicach. Bardzo ucieszył mnie fakt, że woda nie dostała się na blokowisko, na którym mieszkają Rodzice mojej Asi.

Moje dwa kursy na Kozanów:
Pierwszy to wizyta w domku rodzinnym Asi i pyszny obiadek, po którym razem z Michałem poszedłem pomagać wojsku i mieszkańcom w obronie Kozanowa. Spędziliśmy trochę czasu przy transportowaniu worków z piaskiem. Dobrze było pomóc. :)
Praca z Michałem układała się wzorowo. :D
Przy okazji wizytę na ulicy Ignuta (gdzie pomagaliśmy) złożył Prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz, który dobił do brzegu amfibią. :D
Ostatnim miłym akcentem pierwszego kursu na Kozanów było spotkanie z Agą i Filipem. :)
Po tym, gdy zrobiło się grubo po godzinie dwudziestej, pognałem na Krzyki do domku, by obejrzeć finał Ligi Mistrzów.
Zaraz po finale (wygranym przez Inter) pocisnąłem jeszcze raz na kozanowskie osiedle, bo musiałem odwiedzić mojego Aniołka w pracy. :)
Przy okazji zobaczyłem jak ciężko przy ratowaniu osiedla pracowały setki ludzi. Co chwilę gdzieś pędziły auta na sygnałach lub wywrotki z piaskiem. Wszędzie było ciemno, bo uliczne latarnie zostały pozbawione zasilania prądem. To wszystko wyglądało niesamowicie.
Zanim wróciłem do domku odwiedziłem jeszcze Rodziców Aniołka, by zbadać jak wygląda u nich sytuacja – na szczęście wszystko było w porządku.

Grubo po północy dotarłem z powrotem na Krzyki.
Zadowolony i zmęczony.
Z kolejną setką na koncie.
Po niezwykle udanym, dobrze i pożytecznie spędzonym dniu... ległem spać. :D

TRASA (przed południem):
Wrocław – Krzyki – Rynek – Różanka – Polanowice...
...Krzyżanowice -> Raków -> Pasikurowice -> Siedlec -> Godzieszowa -> Skarszyn -> Boleścin -> Krakowiany -> Węgrów -> Bierzyce -> Łozina -> Budziwojowice -> Łosice -> Szczodre -> Domaszczyn...
Wrocław – Zakrzów – Psie Pole – Kowale – Plac Grunwaldzki – Wyspa Słodowa – Krzyki

Dużo wody na Odrze, szybki nurt © Mlynarz


Odra z widokiem na Mosty Trzebnickie © Mlynarz


Widawa w Krzyżanowicach © Mlynarz


Pełna mobilizacja w Krzyżanowicach © Mlynarz


Szczodre - pałac © Mlynarz


Michał i Żyła focą © Mlynarz


Zaparkowany Trek ;) © Mlynarz


Nowy krasnal przy siedzibie Krajowego Rejestru Długów © Mlynarz


Psie Pole - ratowanie wału na Widawie © Mlynarz


Podawanie worków z piaskiem © Mlynarz


Policja też jest na wałach © Mlynarz


Dziki parking, który utworzył się na Mostach Jagiellońskich © Mlynarz


Most Jagielloński i Odra © Mlynarz


Zabezpieczony workami wał przeciwpowodziowy © Mlynarz


Przy Moście Grunwaldzkim © Mlynarz


WrocNam i most grunwaldzki © zyla82


Ostrów Tumski © Mlynarz


Młyn Maria © Mlynarz


Dokumenta Ciclista :) © Mlynarz


Żyła pozuje ;) © Mlynarz


I wszystko jasne ;) © Mlynarz


Widok na Uniwersytet Wrocławski © Mlynarz


We Wrocławiu mieliśmy kolejny słonczny dzień © Mlynarz


Sucha część Kozanowa © Mlynarz


Praca przy workach I © WrocNam


Na pierwszej linii © WrocNam


Praca przy workach II © WrocNam


Słońce zachodzi... © Mlynarz


...a na Kozanowie przez całą noc trwają prace © Mlynarz

Powódź we Wrocławiu - przygotowania na Kozanowie

Piątek, 21 maja 2010 · Komentarze(14)
Dziś wieczorem wybrałem się na Kozanów, by zobaczyć jak wygląda sytuacja powodziowa we Wrocławiu.
Kozanów jest osiedlem, które najbardziej ucierpiało podczas powodzi w 1997 roku.
Przykre jest to, że trzynaście lat po tamtych dramatycznych wydarzeniach... Kozanów nie doczekał się nowych wałów przeciwpowodziowych. Są tam nawet miejsca, gdzie wałów praktycznie nie ma.
Po tym co dziś zaobserwowałem mam poważne obawy o to, czy Wrocław faktycznie oprze się fali powodziowej, która ma tu dotrzeć już w sobotę wczesnym rankiem. :/

Najpierw rzuciłem okiem na Odrę z Mostu Milenijnego, na którym ciężko było się poruszać rowerem przez tłumy gapiów. Odra rozlała się niesamowicie, jeszcze tak szerokiej Odry we Wrocławiu nie widziałem (mieszkam tu od siedmiu lat).
Następnie udałem się na Kozanów. Chciałem podjechać do miejsca nad Odrą, gdzie z Asią wybierałem się na pierwsze randki. :)
Niestety... nie udało mi się. Odra zalała pobliskie działki i kwestią kilku godzin jest to, kiedy podjedzie pod wały przeciwpowodziowe, które oddalone są od bloków o jakieś... 10 metrów. Nie wygląda to za ciekawie.
Najgorzej sytuacja wygląda jednak przy ulicy Ignuta oraz na jej sąsiednich uliczkach. W jej sąsiedztwie znajdują się najniżej położone tereny Kozanowa i... brak jest tam wystarczających wałów. Działa tam wojsko i straż pożarna oraz mieszkańcy pobliskich zabudowań. Została ustawiona tam prowizoryczna zapora wodna – ciekawe czy wytrzyma?! Co ciekawe, między zaporą a Odrą są nowo wybudowane domy (zostały chyba spisane na straty) – wygląda na to, że ludzie po 1997 roku niewiele się nauczyli, szkoda że wciąż wydaje się pozwolenia na budowanie mieszkań na terenach tak bardzo zagrożonych zalaniem. :/

Na Kozanowie trwa umacnianie wałów. Żołnierze, strażacy, miejscowa ludność – wszyscy napełniają worki piaskiem i zabezpieczają co się da. Ludzie nie wierzą zapewnieniom włodarzy, którzy twierdzą że wszystko jest pod kontrolą. I chyba mają rację, bo... na Kozanowie dziś już powoli wylewała się woda z rzeki Ślęza. :(
Smutne jest też to, że by ratować Kozanów, Osobowice i Rędzin, trzeba było poświęcić okoliczne wioski, które ucierpiały przez zrzut wody do Widawy. :/

W chwili, gdy to piszę w telewizji podają informację, że puściły wały w pobliskim Jelczu-Laskowicach, są tam ewakuowani ludzie. Wygląda to nieciekawie. We Wrocławiu jako pierwsi falę przyjmą mieszkańcy Wojnowa i Strachocina. Rano dużo się wyjaśni, a potem przyjdzie czekać 2-3 doby aż woda opadnie. To będzie czas próby. Wszyscy są pełni obaw czy wały wytrzymają taki duży i tak długi napór fali powodziowej. Nurt Odry jest niestety bardzo silny. Pozytywne jest jednak to, że dziś znów nie padał deszcz, a na niebie świeciło słońce.

Mam nadzieję, że Wrocław poradzi sobie z niebezpieczną Odrą.
Jeśli będzie trzeba to sam pójdę pomagać przy umacnianiu wałów.
Ale liczę na to, że moja pomoc nie będzie jednak zbędna.

To nie będzie spokojna noc dla wrocławian.

Wielka woda na Odrze © Mlynarz


Zabezpieczone folią wały © Mlynarz


Barka i łodzie przy Moście Milenijnym © Mlynarz


Zatopione działki na Kozanowie © Mlynarz


Altanka pod wodą © Mlynarz


Woda na działkach © Mlynarz


Woda zaczyna podchodzić pod wały © Mlynarz


Straż i wojsko ustawiły na Kozanowie prowizoryczną zaporę przeciwpowodziową © Mlynarz


Zapora, a za zaporą... domy © Mlynarz


Ludzie ratują się układając worki z piaskiem © Mlynarz


Ulica obłożona workami z piaskiem © Mlynarz


Straż, wojsko, zapora, worki z piaskiem... © Mlynarz


Wojsko na osiedlu © Mlynarz


Załadunek transportu worków z piaskiem © Mlynarz


Jadą worki z piaskiem © Mlynarz


Napełnianie worków z piaskiem © Mlynarz


Samochody wojskowe na ulicy Ignuta © Mlynarz


Ludzie parkują auta gdzie się da, byle wyżej... © Mlynarz