Wieczorem do Biedrzychowic

Wtorek, 13 maja 2008 · Komentarze(2)
Kolejna wycieczka w towarzystwie rodziców.
Dziś zabrałem ich na nieco więcej odcinków leśnych.
Ale jeździło się wszystkim bardzo dobrze! Co bardzo mnie cieszy. :)

Traska momentami jest bardzo malownicza, bo jest dużo lasów i do tego przejeżdżamy przez Biedrzychowice, które mają swój fajny klimat.

Później niestety musiałem jechać do pracy... :/

TRASA:
Jasień -> Bieszków -> Łukawy -> Biedrzychowice Dolne -> Bieszków -> Jasień

U Matysa

Poniedziałek, 12 maja 2008 · Komentarze(9)
Wieczorem śmignąłem do Żar, by spotkać się z Matyskiem i pogadać o wyjeździe do Pragi i zaplanować wstępnie kolejne! :D

No i przede wszystkim chciałem wziąć od niego fotki, ale niestety to się nie udało, bo jego komp strasznie zamulał, a nie mialiśmy też dużo czasu na to.
Więc skończyliśmy na pogaduchach i krótkiej przejażdżce do zakładu. :)

Potem samotny powrót do domu. Jechało się przyjemnie.
Dookoła zrobiło się żółto od rzepakowych pól, a do tego pogoda potęguje przyjemność z jazdy.

TRASA:
Jasień -> Świbna -> Drożków -> Grabik -> Żary -> Grabik -> Drożków -> Świbna -> Jasień

Niedzielna przejażdżka :D

Niedziela, 11 maja 2008 · Komentarze(3)
Skład taki sam jak wczoraj + mama. ;)
A więc razem z rodzicami na krótką przejażdżkę wieczorną.
Trzeba było się troszkę zrelaksować przed wieczorem.

Trasa przyjemna i lajcikowa, prowadząca przez Jasionną, którą bardzo lubię ze względu na tamtejszy pałacyk i jego zabudowę. :)

Dla mojej mamy nie były to pierwsze kilometry tego dnia... razem natrzaskała 80 km! :D
Szacunek! :)

TRASA:
Jasień -> Jabłoniec -> Golin -> Zieleniec -> Jasionna -> Bronice -> Zieleniec -> Lisia Góra -> Jasień

Sobotnia przejażdżka

Sobota, 10 maja 2008 · Komentarze(2)
Razem z tatą.

Zrobiliśmy fajną traskę na Jaryszów i Dębinkę. Bardzo ją lubię, bo pierwsza część jest pod górkę, a potem lajtowy powrót, do tego większość drogami, na których ruch samochodowy jest znikomy.

Pogoda dziś również bajeczna. Ciepło, dużo słońca, więc można jeździć i jeździć!

Dużo dziś sobie dyskutowaliśmy. ;)

TRASA:
Jasień -> Jabłoniec -> Golin -> Jaryszów -> Pietrzyków -> Dębinka -> Rytwiny -> Cielmów -> Czerna -> Grabów -> Bronice -> Zieleniec -> Lisia Góra -> Jasień

W Siechnicach z Cześkiem

Piątek, 9 maja 2008 · Komentarze(6)
Po południu umówiłem się z Cześkiem na wspólną przejażdżkę.
Dawno się nie widzieliśmy, więc nie mogliśmy się nagadać. :)

Oczywiście, jak zawsze było miło. :D

Pojechaliśmy razem do Siechnic, na śluzie troszkę popiastowaliśmy. :D

Szkoda, że czas troszkę naglił, bo jeszcze tego dnia czekała mnie praca.
A pogoda... bajka! :)

TRASA:
WRO/Gaj - Lasek Rakowiecki - Opatowice...
Trestno -> Blizanowice -> Siechnice -> Blizanowice -> Trestno...
WRO/Opatowice - Lasek Rakowiecki - Gaj

Dolina Będkowska i Grota Łokietka, czyli mój pierwszy raz na Jurze...

Czwartek, 8 maja 2008 · Komentarze(23)
Tego dnia budzę się już w Krakowie. :D
Rano pada deszcz i jest pochmurno. Martwię się więc, że dziś nie pojeżdżę, a tak bardzo chciałem skorzystać z okazji, by pierwszy raz pośmigać na Małopolsce... :/

Na szczęście po południu się przejaśniło, wyszło słońce i zagościła piękna pogoda!
A więc szybko wsiadam w auto i gonię do wioseczki, która zwie się Będkowice. :)
Tam zostawiam auto, przebieram się w rowerowe ciuszki i zjeżdżam szutrowo-kamienistą drogą w dół... do Dolinki Będkowskiej. :)
Dolinka ta okazuje się niezwykle uroczym i malowniczym miejscem. Wzdłuż niej płynie rzeczka Będkówka, a dookoła jest masa zielona lasów i skalnych wzgórz z których słynie ta kraina! Dla mnie cudo! Nie jestem przyzwyczajony do takich widoków, więc cieszę się jazdą po tej okolicy jak dzieciak! :)

Mojego humoru nie popsuło nawet to, że zaliczyłem pierwszą glebę sezonu, lądując przy tym w potoczku, przez co cały byłem mokry... :D
Takiej gleby to jeszcze w swojej karierze nie miałem, a wszystko przez to, że zachciało mi się przejechać przez górski potoczek... Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że miałem założone slicki... :D
No ale to nic! Było ciepło, więc ciuchy sobie szybko wysuszyłem na Wężowych Skałach, które przy okazji trochę poeksplorowałem wspinając się na nie. :)
Super sprawa!

Później dalej jeździłem dolinką. Odwiedziłem Bramę Będkowską, Jaskinię Nietoperzową i kilka innych fantastycznych miejsc.

Na koniec dnia wjechałem do Ojcowskiego Parku Narodowego, gdzie odnalazłem Jaskinię Łokietka. Tę samą, legendarną grotę, w której setki lat temu przed wojskami czeskimi ukrył się nasz król. :)
Niestety byłem zbyt późno i nie mogłem jej pozwiedzać, gdyż wieczorem jest ona zamknięta. Może innym razem się uda :)

W końcu zaczęło zachodzić słońce, zbliżała się praca, więc szybko z groty pomknąłem do Będkowic.

Dzień niezwykle udany!

Mało kilometrów, za to dziesiątki niezapomnianych wrażeń! :)

TRASA:
Będkowice -> Dolinka Będkowska -> Brama Będkowska -> Kobyliny -> Brzezinka -> Wężowe Skały -> Brama Będkowska -> Jaskinia Nietoprzeowa -> Łazy -> Jerzmanowice -> Czajowice -> Bębło -> Będkowice

Zjazd do Dolinki Będkowskiej


Takich dróg u siebie nie mam :)


Takie widoki są dla mnie również czymś nowym :D


Niektórzy przyjeżdżają do dolinki, by się powspinać na skałkach


Dolina Będkowska to przede wszystkim takie drogi


Ale również i takie sympatyczne dróżki :)


Widok z Bramy Będkowskiej


Droga do wioseczki Kobylany


Wężowe Skały – suszę ubranie po kąpieli w potoku :D


Widok z Wężowych Skał


Panorama


Którą drogę wybrał Młynarz?! ;)


Będkówka i wodospadzik na niej


Prawie zaliczyłem kolizję z samolotem ;)


Skały, skały, skały... pięknie!


Przy Jaskini Nietoperzowej


Kolejna panoramka: Pola i domy


Na tropie Jaskini Łokietka


Tą szczeliną można się dostać do Groty Łokietka

Na kole z... Katane, Darkiem i Wiktorem :D

Środa, 7 maja 2008 · Komentarze(10)
Kategoria woj. Śląskie
Kolejny już dzień na Śląsku.
Tym razem miałem wolne całe popołudnie! :)

Umówiłem się z Katane na wspólne rowerowanie.
Spotkaliśmy się o pierwszej w Piekarach przy Kauflandzie. :D

Katane, jak przystało na sympatyczną i grzeczną dziewczynkę, bardzo miło mnie przyjęła w swym mieście. :)

W 10 minut poznałem Sanktuarium Matki Boskiej Piekarskiej, Kalwarię Piekarską i Kopiec Wyzwolenia. :)
Na ten ostatni razem z Katane sobie wjechaliśmy, a co! ;)
Fajnie wyglądała z niego panorama okolic Piekar.

Później Katane pokazała mi niektóre swoje ulubione miejsca. :D
A więc tamę, Świerklaniec i Chechło. :)

Nad Chechłem sobie troszkę posiedzieliśmy. Słońce nieźle dawało, więc nad wodą było dość sporo ludzi, jak na tą porę dnia i tygodnia. :)

Kolejny nasz przystanek to park w Świerklańcu, gdzie odwiedziliśmy Pałac Kawalera. :D
A po tym zaczęliśmy pić zimne piwko i zajadać się frytasami. Hehe

Troszkę się zagapiliśmy, czas szybko leciał i zrobiło się późno, a przecież umówiliśmy się z Darkiem na popołudniowo-wieczorną przejażdżkę. :)
Strasznie okrężną drogą dotarliśmy na zabrską Helenkę, gdzie czekała na nas cała sympatyczna rodzinka Darka, a więc Anetka, Wiku oraz najmłodszy biker na BS, czyli Igorek. :)

Po sympatycznych pogaduszkach ruszyliśmy razem z Katane, Darkiem i Wiktorem przed siebie.

Nie zabrakło dziś atrakcji. :D
Wiku zgubił tarczę od hamulca tylnego. Hehe
On to chyba każdy rower zajedzie. ;P
Skoro tarcza nie chciała się przykręcić, bo brakło śrubek, nie chciała odpaść, bo brakło odpowiednich narzędzie... :D
To trzeba było coś z nią zrobić, by Wiku mógł kontynuować jazdę.
Pomocna okazała się zwykła taśma klejąca, dzięki której tarczę przymocowało się do szprych koła i można było śmigać dalej. ;)

Odwiedziliśmy Repty i rezerwat Segiet. W takim towarzystwie jechało się arcyprzyjemnie. Było wesoło, więc czas dalej leciał szybko...
Niestety ja musiałem powoli zacząć się spieszyć, bo czekała mnie praca. :/
Dlatego też nie pojeździliśmy tyle ile byśmy chcieli, ale i tak było super!

Następnym razem będzie więcej czasu. :)

Bardzo fajnie było poznać słynną Katane!
No i super było znów pojeździć z Darkiem (tym razem bez deszczu :D) oraz wschodzącą gwiazdą BIKEstats, a więc Wiktorem. :)

Oby więcej takich wypadów na... kole! ;P

Widok na Sanktuarium Matki Boskiej Piekarskiej


Katane zjeżdżająca ze Wzgórza Wyzwolenia


Razem z Katane na tamie ;)


Chechło


Oprócz rowerów w modzie są... kajaki ;)


W świerklańskim parku :D


Wschodząca gwiazda BIKE stats – WIKU!


A to już tylko starzy wyjadacze ;P

Żywiec i Jezioro Żywieckie

Wtorek, 6 maja 2008 · Komentarze(13)
Kategoria woj. Śląskie
Jako, że musiałem zawitać do Bielska-Białej,a miałem też i wolną chwilkę wieczorem, postanowiłem odwiedzić sobie niedaleki Żywiec. :)
Nigdy tam nie byłem, więc tym bardziej chciałem skorzystać z okazji.

Dwie godzinki spędzone w tym niewątpliwie uroczym miasteczku, z którego pochodzi jedno z najlepszych polskich piw, były dla mnie bardzo przyjemne.

Objechałem rowerem dookoła Jezioro Żywieckie i co najważniejsze, akurat trafiłem na zachodzące słońce, więc miałem tę frajdę, że jadąc podziwiałem cudowne rzeczy, które tworzyła natura na niebie, za szczytami gór i na tafli jeziora.

Było dość sporo zjazdów, jak i podjazdów, a więc fajnie! :)

TRASA:
Żywiec -> Czernichów -> Tresna -> Zarzecze -> Żywiec

Troszkę fotek :)

JEZIORO ŻYWIECKIE, W TLE BESKIDY I ZACHODZĄCE SŁOŃCE...


Złote promienie nad Beskidami i Jeziorem Żywieckim


Takie spektakle tworzy tylko natura


Bogata paleta barw...


Sprawia, ze to co piękne jest jeszcze piękniejsze :)


Góry, woda i zachodzące słońce...


Samotny korzeń wystający ponad taflą Jeziora Żywieckiego


Jezioro Żywieckie w wersji, gdzie wieje chłodem... ;)


A tutaj już emanuje ciepło :)


Myślę, że mógłbym zakochać się w Beskidach :)


W dole jakaś przystań...


Żywiec – Ratusz


Żywiec – Rynek nocą


Żywiec – dzwonnica

Praga 2008 - powrót do domu

Niedziela, 4 maja 2008 · Komentarze(34)
Niesamowity powrót z Pragi do Jasienia. :D

Po wczorajszej decyzji o tym, że ostatniego dnia wypadu mamy pokonać cały dystans z Pragi do domów nadszedł czas na realizację planów.

Nikt nie kwapi się do tego, by się wygramolić z namiotu, bo najzwyczajniej w świecie o 5 rano jest strasznie zimno. :D
Do tego poszliśmy późno spać, bo w nocy szukaliśmy otwartego sklepu, żeby mieć co zjeść na kolację i śniadanie. :)
Poza tym troszkę zabawiliśmy u właściciela kempingu. Trzeba było uregulować należności i jeszcze uciął sobie z nami długą pogawędkę. Chyba nas polubił. :D

Gdy już zjedliśmy, umyliśmy się, namiot został złożony, a rzeczy spakowane, trzeba było ruszyć wreszcie przed siebie.
Praga jeszcze spała, a my już jechaliśmy...

Pierwsze 80 kilometrów to było bardzo szybkie tempo dyktowane przez Matyska, ale dzięki temu 1/3 dystansu poszła gładko. :)
Zrobiliśmy sobie przerwę, by przebrać się w krótkie gacie i koszulki, bo gdy wyszło słońce, to zaczęły się upały. :D
Ten dzień był zdecydowanie najlepszym jeżeli idzie o pogodę.

W pewnym momencie, w mieście Česká Lípa zajeżdżamy do marketu, gdzie kupujemy wodę i pyszne lody. :D

Po tej miejscowości zaczyna robić się ciężej, czuć że zbliżamy się do gór.
Po kilkunastu kilometrach zaczynają się regularne, długie i ciężkie górskie wspinaczki. Trzeba się jakoś przebić przez Góry Łużyckie. ;)

Może było i ciężko, ale ten odcinek wspominam bardzo dobrze, bo lubię góry, a zwłaszcza widoki, jakie towarzyszą podczas pokonywania podjazdów. :D
Fakt, faktem przetyrały nas te podjazdy nieźle. ;)

Dotarliśmy do Rumburku, jednej z ostatnich miejscowości w Czechach, jaka była na naszej dzisiejszej trasie. Tam wydajemy ostatnie korony, by posilić się pysznym obiadkiem, przy niemniej smakowitym piwku. :)

Po tym posiłku pokonujemy jeszcze jakieś 10-15 km i wjeżdżamy do Niemiec.
W nogach już grubo ponad 100 km tego dnia, ale jedzie się fajnie. :)

Problem powstaje, gdy docieramy do niemieckiego miasteczka Löbau, ponieważ doskwiera nam dość poważny problem nawigacyjny. ;)

Radzimy sobie z tym jednak i przez Niesky docieramy do Podrosche, gdzie wpadamy do Polski!
To był również bardzo przyjemny odcinek. Muszę się przyznać, że podczas tego wyjazdu spodobały mi się niemieckie drogi i ścieżki rowerowy, do których wcześniej miałem jakieś uprzedzenie. :)
No ale, jak to mówią... tylko krowa poglądów nie zmienia! :D

Gdy byliśmy w Polsce do domów zostało nam ponad 20 km. Matys miał do Żar 25, a ja do Jasienia 45. W nogach ponad 200 km, ale co tam... jadymy!!! ;)

No i dojechaliśmy. :)

Zmęczeni, ale bardzo zadowoleni i wielce usatysfakcjonowani.
Udało nam się zrealizować nasz plan w 100%!
Pokonaliśmy cały dystans z Pragi wioząc ciężkie sakwy.

Po tym wyjeździe można było poczuć, że się naprawdę żyje! :D

Był to nasz pierwszy kilkudniowy wyjazd, pierwszy raz z sakwami, a jesteśmy z niego bardzo zadowoleni.

Teraz planujemy już kolejne wyjazdy i może kiedyś wreszcie uda nam się zrealizować nasze wspólne marzenie, jakim jest objechanie dookoła Polski!

TRASA:
Praga -> Zdiby -> Libeznice -> Kojetice -> Neratovice -> Tuhaň -> Mělník -> Liběchov -> Želizy -> Tupadly -> Chudolazy -> Medonosy -> Bukovec -> Deštná -> Dubá -> Nový Berštejn -> Újazd -> Jestřebi -> Lesná -> Sosnová -> Česká Lípa -> Lada -> Horni Pihel -> Nový Bor -> Svor -> Lesné -> Jiřetin pod Jedlovou -> Dolni Podluži -> Studánka -> Rumburk -> N/Neugersdorf -> Kottmarsdorf -> Großweidnitz -> Löbau -> Kittlitz -> Oppeln -> Kleinradmeritz -> Melaune -> Nieder Seifersdorf -> Baarsdorf -> Jänkendorf -> Niesky -> Horka -> Geheege -> Rothenburg -> Lodenau -> Ungunst -> Steinbach -> Podrosche -> PL/Przewóz -> Straszów -> Mielno -> Drozdów -> Olbrachtów -> Żary -> Grabik -> Drożków -> Świbna -> Jasień

Dopiero co wyjechaliśmy z Pragi...


Przed nami masa kilometrów i podjazdów


Czasem chwile odpoczynku...


By potem wspinać się w górę!


Jak zawsze po zdobyciu kolejnego szczytu jest radość :)


Ale czekają następne... :D


Już zostało do domu tylko... 100 km :D


DZIĘKI MATTI! :)

Praga 2008 - zwiedzanie Pragi - Dzień 3.

Sobota, 3 maja 2008 · Komentarze(19)
Kategoria Praga 2008, Czechy
Wstajemy koło dziesiątej rano, bo po nocnym zwiedzaniu późno poszliśmy spać.
Planem na dziś było zwiedzanie Pragi.
Wytyczyliśmy sobie bardzo ambitną trasę, na której znalazła się masa zabytków i co ciekawe, udało nam się niemal wszystko zobaczyć. :)

Zwiedzaliśmy Pragę poruszając się na rowerach, dzięki czemu w szybki i niezawodny sposób przemieszczaliśmy się pomiędzy poszczególnymi dzielnicami, odwiedzając przy okazji piękne praskie parki.

Dzisiaj pogoda dała znowu popis. :D
Cztery razy łapał nas deszcz, a raz był to nawet... grad. :)
Opady staraliśmy się przeczekiwać w suchych miejscach, by nie moknąć.
Po południu już było tylko słońce, co nas bardzo cieszyło.

Zaliczyliśmy dwa obiadki w parkach. Oczywiście nie mogło zabraknąć czeskiego piwka. :)

Całe zwiedzanie zakończyliśmy po godzinie dwudziestej, a więc zajęło nam to niemalże calutki dzionek.
Wiem na pewno, że by zwiedzić całą Pragę, potrzebny jest tydzień, albo jeszcze więcej czasu. :)
My zobaczyliśmy to co chcieliśmy zobaczyć, a więc były to przede wszystkim:
- Karolinum
- Most Karola
- Złota Uliczka
- Wzgórze Petrin
- Zamek na Hradczanach
- Katedra św. Wita
- Bazylika św. Jerzego
- Pałac królewski
- Wieża Dalibora
- Wieża Prochowa
- Rynek Starego Miasta
- Josefov – dzielnica żydowska z licznymi synagogami
- Klasztor Benedyktynów
- Klasztot Strahovski
- Kaplica Betlejemska
- Metronom
- Stadion Sparty i Slavii
- Dzielnica ambasad
- Zamek Trojski
- Kilka mostów i masa innych miejsc, które minęliśmy przy okazji :)

Jak widać zabrakło Wyszechradu i nie zwiedziliśmy również zabytków na Malej Stranie. Zabrakło na to już dnia. :)

Niewątpliwie naszym niecodziennym dokonaniem było... pokonanie Złotej Uliczki oraz Wieży Dalibora z rowerami. :D
Ci którzy znają te miejsca wiedzą, że ciężko się tam porusza pieszo, bo jest tam strasznie mało miejsca. :D
Dobrze, że trafiliśmy na pobłażliwego strażnika. ;)

Mieliśmy również troszkę szczęścia, bo na Hradczanach udało nam się trafić na zmianę warty.
Również zobaczyliśmy, jak działa mechanizm zegara astronomicznego w rynku. :)

Na noc zostaliśmy jeszcze w Pradze, bo postanowiliśmy dziś z niej nie wyjeżdżać.
Cały dystans z Pragi do domów zamierzaliśmy pokonać następnego dnia. Jak się później okazało była to doskonała decyzja, bo wszystko poszło zgodnie z założeniami! :)

To był bardzo dobry dzień! :D

ZWIEDZANIE PRAGI – MOJE ZDJĘCIA

Zamek Trojski


Matys przy fontannie na placu zamkowym


Plac przed Zamkiem Trojskim


Planetarium


Muzeum Narodowe – Lapidarium


Mozaika na ścianie praskiego planetarium


Kościółek w parku Stromovka – tam przeczekaliśmy jeden z ataków deszczu :)


Znowu deszcz... poczekamy :D


Ambasada... Algierii – jedna z wielu, które tego dnia obejrzeliśmy :)


Jedna z uliczek dzielnicy „ambasadowej” – PRAHA 6 :D


Przy wejściu na stadion Sparty Praga


Sparta Praga – jedna z trybun stadionu


Praskie mosty widziane z Latenskich Sadów


Latenske Sady – widok na Pragę






Metronom


To se ja ;)


Specjalnie dla Kosmacza! :D


W takiej scenerii to ja mogę jeździć i jeździć...


W Pradze miło mijał czas... ;P


Praska uliczka po deszczu


Praga, Praga, Praga... :D


Chyba tylko kaczorom deszcz nie wadził ;)


Břevnovský klášter, znaczy się klasztor na Brevnovie :D


Przerwa przed kolejnym etapem zwiedzania – w oczekiwaniu na smażony syr! :D


Slavia Praga – stadion


Strahov – zaraz obok jednego z największych stadionów świata (niestety był zamknięty :/)


Widok na Pragę ze wzgórza Petrin


Hradcany widziane ze wzgórza Petrin


Strahovský klášter :)


Coś dla lwic ;)


Strahov – klasztor. Takie klimaty są dla mnie bardzo przyjemne!


Piękne zdobienia strahovskiego klasztoru


Matys na praskim bruku :D


Święty Piotr :)


Praski Zamek – zmiana warty


Katedra św. Wita


Złota uliczka


Rzeźba Czaszki na Hradczanach


Praskie dachy się zaczerwieniły przy zachodzącym słońcu :)


Inne budynki zostały oblane złotem... ;)


I to wszystko stworzyło sielankową atmosferę :)


Most Karola i tłumy ludzi przechadzających się po nim


I sam wielki Karol, który stoi przy moście w dzień i w noc!


Hradczany za którymi chowa się słońce


Zegar na praskim rynku


Praski Rynek bogaty jest w takie budowle


I takie też ;)


Synagoga żydowska na Josefovie


Ostatnie zdjęcie z tego dnia – budynek poczty :)