MAŁYSZ!!!

MAŁYSZ!!!

Adam – najlepszy!


Dziś znów wspaniałe zwycięstwo! 221,5 metra w drugiej serii! Planica zdobyta :)
Już go nikt nie powstrzyma, bo legenda musi trwać! :D

A w tym naszym kochanym Wrocławiu, niebo płacze cały dzień – chyba ze szczęścia hehe
Tak więc idę na rower i wrócę cały mokry :P

------------------------------

A na mój dystans dzisiejszy złożyły się:
- wyjazd do Sulimka na Swobodną – zaraz po skokach
- malutka rundka na mieście – z Gaju przez PKP na Plac Dominkański, dalej Most Grunwaldzki, Kładka Zwierzyniecka i powrót Krakowską i Armii Krajowej do domku.

W tej chwili mamy odprawę przedmeczową z Adriankiem z Piastem w rolach głównych, potem spać, bo jutro trzeba wcześnie wstać :D

Brakowało dziś czasu na wszystko,

Czwartek, 22 marca 2007 · Komentarze(6)
Brakowało dziś czasu na wszystko, a na rower wyskoczyłem dopiero tuż przed wieczornym wyjściem do kina :)

Z Gaju przez Krakowską na Kładkę Zwierzyniecką i powrót tą samą drogą.

Tego dnia żywot zakończył mój bidon :( dobrała się do niego Toffi – taki piesio co ze mną mieszka we Wrocławiu :D

Przeżyliśmy razem wiele wspaniałych chwil... ;( hehehe

Na rower wybrałem się dopiero

Środa, 21 marca 2007 · Komentarze(2)
Na rower wybrałem się dopiero o 22. razem z Tomkiem, który strasznie chciał przetestować pedał Cześka :D

Z Gaju pojechaliśmy na Most Milenijny, przez ulice Armii Krajowej, Hallera, Klecińską i Estakadę, a więc klasycznie :)
Powrót też klasyczny, bo przez centrum.

Było trochę zimno i mokro, ale nie ma co narzekać :)

Wróciłem z Tomkiem na Gaj i pojechałem jeszcze do Rzymiana, a na koniec praca i w łóżku dopiero o 6 rano ;]

SUCHODÓŁ

Wtorek, 20 marca 2007 · Komentarze(13)
SUCHODÓŁ

Miałem dziś być już we Wrocławiu, ale w ostatniej chwili zmieniłem plany i zostałem w domu jeden dzień dłużej. Okazało się, że było to dobre posunięcie również ze względu na rower :) bo z tego co mówili mi znajomi to dziś we Wrocławiu padał śnieg, a u mnie w Jasieniu może i jest chłodno i wietrznie, ale za to sucho. :)

Postanowiłem pojechać do Suchodołu, malutkiej, malowniczo położonej wioseczki, gdzie jest dość ciekawe jeziorko. Kiedyś dość często tam jeździłem i dziś chciałem odwiedzić to spokojne, zapomniane miejsce. Chyba czułem potrzebę udania się w takie ciche miejsce, bo już od jutra wracam do życia w wielkiej aglomeracji hehe

Do Suchodołu pojechałem dość nietypową trasą, bo starałem się omijać las, ze względu na drogi pełne błota, po ostatnich deszczach. I tak z Jasienia asfaltem do Tuplic, a dopiero stamtąd do Brodów, z których do Suchodołu jedzie się przez Jeziory Dolne, a dalej wąską, krętą drogą między mokradłami.

Do domu już wracałem szybko główną drogą na Lubsko i stamtąd do Jasienia, by zdążyć przed zmierzchem, gdyż zapomniałem zabrać oświetlenie – no i zdążyłem :)

Na noc znów do pracy, a jutro już na 100% Wrocław – mam nadzieję, że bez śniegu :/


Okolice Proszowa – „Sosna Ośmiornica”


Brody – Brama Miejska


Brody – Pałac, kiedyś centrum życia szlacheckiego – dziś ruina...


Suchodół – jezioro



TRASA:
Jasień -> Lisia Góra -> Zieleniec -> Bronice -> Grabów -> Czerna -> Cielmów -> Tuplice -> Łaz -> Gręzawa -> Proszów -> Nabłoto -> Brody -> Jeziory Dolne -> Suchodół -> Jeziory Dolne -> Brody -> Chełm Żarski -> Lubsko -> Budziechów -> Jasień

Jeszcze w Jasieniu.

Jeszcze w Jasieniu.

Dopiero po godzinie 17. wyszedłem pojeździć. Dziś już na szczęście nie padało, ale było wciąż bardzo pochmurno, wiatr trochę ustał :)

Ja coś ciągle czuję się słabo, pewnie przez tą dobijającą pogodę hehe

Dziś tylko zrobiłem traskę:

Jasień
Lisia Góra
Zieleniec
Golin
Jabłoniec
Jasień
Świbna
Bieszków
Jasień

Kilka małych podjazdów i jeden zjazd z Jabłońca, z którego nawet nie chciało mi się pocisnąć, bo nie miałem powera w nogach (jak to Adaś Małysz mówi :D )

Jutro już Wrocław :)

ADAM MAŁYSZ NAPRAWDĘ JEST FENOMENEM!!!

ADAM MAŁYSZ NAPRAWDĘ JEST FENOMENEM!!!

Tak, tak, to co dziś zrobił w Oslo - wygrał z takim wiatrem!
Mazoch do dzisiaj ledwo chodzi po takim wietrznym incydencie, a Adaś wylądował i ten jego... uśmiech! Klasa, mistrz! Po prostu najlepszy!

------------

A u mnie deszcz rano, w południe deszcz, a wieczorem już... deszcz :D
I chłodno cały dzień, a do wiwatu dawał też huraganowy wiatr :)

Pojeździłem po leśnych drogach, by troszkę schować sie przed deszczem i wiatrem, jeździłem bardzo ostrożnie, by nie pobrudzić się za bardzo wszędobylskim błotem hehe

MAŁYSZ JEST WIELKI!!!

MAŁYSZ JEST WIELKI!!!

Tak, tak Adaś to fenomen, dzisiaj wygrał na swojej skoczni w Oslo, został liderem Pucharu Świata i teraz już nic i nikt go nie powstrzyma!!!

ADAM JEST NAJLEPSZY!!! :)

A ja... jestem w domu – w Jasieniu :D
Niestety, kiedy zajechałem na podwórko rodzinnego domu przywitał mnie deszcz, który później padał przez niemal cały dzień :(

W momencie, kiedy troszkę się uspokoiło, czyli po godzinie 16 :) wybrałem się na krótką przejażdżkę, podczas której zmagałem się z bardzo nieprzyjemnym wiatrem.
Chciałem dzisiaj pobić swoją maksymalną prędkość na prostej, ale dałem radę wycisnąć tylko 50,3 km/h
Morał z tego taki, że trzeba więcej jeździć :D

Mimo złej pogody jestem bardzo zadowolony ze swojego dzisiejszego wypadu.

Tęcza


Bieszków



TRASA:
Jasień
Świbna
Bieszków
Roztoki
Wicina
Jasień

+ troszkę w okolicach stacji PKP

Z RZYMIANEM

Piątek, 16 marca 2007 · Komentarze(3)
Z RZYMIANEM


Dzisiaj wreszcie udało się wyciągnąć na rower Rzymianka :)
Nawet go namówiłem, by stał się członkiem naszej społeczności :D -->RZYMIAN

Zanim to jednak nastąpiło pojeździłem sobie troszkę po południu sam. Udałem się na chwilkę do Parku Wschodniego, gdzie zrobiłem dwa kółeczka. Dobrze mi to zrobiło, bo nie wyspałem się po pracy, a tak chociaż się dotleniłem :)

Z parku skoczyłem do Rzymiana, by oglądać Adasia Małysza – niestety konkurs odwołano :(

I wieczorem razem ze swoim świetnym koleżką pojechaliśmy na Most Milenijny, z którego wróciliśmy przez centrum do domku.
Było bardzo przyjemnie, a będzie już ciągle lepiej :D


Ścieżka w Parku Wschodnim


Park Wschodni – łabędzie

Na rower dzisiaj wybrałem

Czwartek, 15 marca 2007 · Komentarze(9)
Na rower dzisiaj wybrałem się dopiero po 17, wcześniej miałem trochę zajęć i odsypiałem nockę – dziś kolejna :D

W dalszym ciągu odczuwam skutki wtorkowego grania w piłkę, choć już wszystko mnie trochę mniej boli :) w każdym razie dziś na rowerze, podobnie jak wczoraj, sobie odpoczywałem i relaksowałem się.

Pojechałem na trasę stosunkowo często przeze mnie odwiedzaną, a więc do Siechnic przez Trestno i powrót do Wrocławia przez Świętą Katarzynę.

Szkoda, że tak dużo chmur dziś było na niebie, bo przez to zachód słońca nie był żadną rewelacją ;] w ogóle pogoda taka sobie, bo chłodno strasznie – ciągle jeżdżę w długich spodniach, a miałem nadzieje już tylko na krótkie – jakoś jeszcze wytrzymam :D

Cześka znowu nie spotkałem :)


Trestno – kościół


Samolot nad Brochowem


TRASA:
Wrocław/Gaj – Niskie Łąki – Opatowice...
Trestno -> Blizanowice -> Siechnice -> Święta Katarzyna -> Zacharzyce
Wrocław/Brochów - Gaj

DO PIEKARNI W ROGOWIE

Środa, 14 marca 2007 · Komentarze(4)
DO PIEKARNI W ROGOWIE SOBÓCKIM

Dzisiaj dzień historyczny, bo wreszcie zakupiłem chlebek tak zachwalany przez Cześka, mało tego, kupiłem również bułeczki jogurtowe oraz pączki! To wszystko oczywiście w piekarni bardzo zachwalanej przez Cześka, która mieści się w Rogowie Sobóckim, gdzie dziś się udałem na rowerku :)

Trasę sobie wybrałem taką, by przejechać przez miejscowości, w których jeszcze nie byłem, to jednak sprawiło, że w pewnym momencie troszkę pobłądziłem, a mianowice na odcinku z Górzyc do Kryształowic – dzięki temu poznałem świetną drogę z Siedlakowic do Kryształowic.

Wiatr dziś nade mną się nie zmiłował, zarówno w stronę do Rogowa, jak i w drodze powrotnej wymęczył mnie strasznie, a ja dziś kompletnie nie miałem sił by się z nim szarpać – strasznie się wczoraj poobijałem na boisku i dziś jestem cały obolały :D
No ale jakoś się doczołgałem z powrotem do Wrocławia :)

Później jeszcze pojechałem do Rzymiana, z którym skonsumowaliśmy jeden chleb słonecznikowy, ze smalcem i... Piastem :D

Pączki i bułki zjadłem w drodze powrotnej. Wszystko bardzo pyszne, zwłaszcza bułeczki jogurtowe – szkoda tylko, że takie drogie :(

Na koniec dnia pojeździłem troszkę po Krzykach, a zaraz niestety muszę gonić, bo praca wzywa :D

Mam nadzieję, że jutro rano już nie wyjdę z łóżka taki połamany jak dzisiaj hehe


Bajorko w Komorowicach


Droga z Siedlakowic do Kryształowic


Droga ze Szczepankowic do Kuklic


Czarna Sławna – mała rzeczka, dopływ Ślęzy. Okolice Wilczkowa



TRASA:

Wrocław/Gaj – Wojszyce...
Wysoka -> Komorowice -> Szukalice -> Żórawina Osiedle -> Galowice -> Wilczków -> Pełczyce -> Kobierzyce -> Królikowice -> Bąki -> Owsianka -> Żurawice -> Pustków Żurawski -> Górzyce -> Siedlakowice -> Kryształowice -> Mirosławiczki -> Rogów Sobócki -> Michałowice -> Kwieciszów -> Stary Zamek -> Ręków -> Domianowice -> Dobkowice -> Rolantowice -> Budziszów -> Szczepankowice -> Kuklice -> Pełczyce -> Wilczków -> Galowice -> Żórawina Osiedle -> Żórawina -> Suchy Dwór -> Biestrzyków...
Wrocław/Wojszyce – Gaj

+ po Wrocławiu (Krzyki)