LANY PONIEDZIAŁEK

Żeby

Poniedziałek, 9 kwietnia 2007 · Komentarze(3)
LANY PONIEDZIAŁEK

Żeby uniknąć wiader z wodą i takich tam innych wynalazków w mej mieścinie, uciekłem na rowerku do lasu :D

Prawda jest jednak taka, że nawet gdybyśmy dziś nie mieli tego dnia, śmigusa dyngusa (ale nazwa), to i tak pojeździłbym po lesie.

Lasy, to jest właśnie to czego mi we Wrocławiu brakuje najbardziej. Mamy co prawda troszkę drzewiastych terenów, ale są to małe kompleksy leśne i w większości bardzo oddalone od mojego wrocławskiego mieszkanka :) A tutaj w Jasieniu, w ogóle w moim województwie lubuskim, lasów jest baaaardzo dużo, można powiedzieć, że to nasze bogactwo :)

Kiedyś zawsze jeździłem tylko po lasach, lubiłem zapuszczać się nieznanymi drogami w głąb lasu i później odkrywać nowe, piękne miejsca. Dziś zrobiłem podobnie :)
Początkowo jechałem doskonale znanymi mi drogami gruntowymi, by po kilku kilometrach zboczyć ze standardowego szlaku. Błądziłem w leśnej głuszy pomiędzy Świbinkami, a Glinką Górną. Na swoje drogi wróciłem jadąc piaszczystą ścieżką, biegnącą wzdłuż torów kolejowych (a właściwie wzdłuż nasypu, na którym kiedyś były jeszcze tory).

Wieczorem pojechałem do lasu ponownie, tym razem zabierając na przejażdżkę swoją mamę.
Cieszę się bardzo, że jest tak chętna do jazdy :)
Rower jej służy.
Dzisiaj zrobiliśmy razem prawie 18 km.

Takich dróg brakuje mi we Wrocławiu :)


Zapach drzew...


To zawsze jest ciężki wybór :D


To nie są Góry Świętokrzyskie – to tylko była trasa kolejowa z Glinki Górnej ;]

PO PIERWSZE ŻYCZĘ WAM

Niedziela, 8 kwietnia 2007 · Komentarze(6)
PO PIERWSZE ŻYCZĘ WAM WSZYSTKIM UDANYCH ŚWIĄT!
ŻEBY MINĘŁY W ZDROWIU, SZCZĘŚCIU I RADOSNEJ ATMOSFERZE!!!
ODPOCZNIJCIE SOBIE! :)



Ja dziś wreszcie pojeździłem ze swoją mamą. Nawet ładny dystans nam wyszedł, bo mama dawno nie jeździła na rowerze. Mam zamiar kilka razy jeszcze ją wyciągnąć do lasu podczas mojego pobytu :)

Pojechaliśmy po południu naszą ulubioną traską, która wiedzie leśnymi duktami.
Zajechaliśmy aż pod wioseczkę ukrytą w lesie, Świbinki, a później powrót przez Górną Glinkę. Jechało się rewelacyjnie. Otoczenie lasu to wspaniała sprawa :)
A najważniejsze w tej dzisiejszej zabawie było to, że rower dał mojej mamie dużo frajdy i pozwolił się wielce zrelaksować :D

LAS WIECZOREM

Czwartek, 5 kwietnia 2007 · Komentarze(8)
LAS WIECZOREM

Po wczorajszym wypadzie na siłownię z Matyskiem, byłem troszkę obolały przez więszkość dnia :D

Kolejny już raz miałem problem z zabraniem się na rower, coś ostatnio ciężko mi się zmotywować, bo mam mało czasu wolnego. A ja lubię na rower iść ze spokojną głową, nie myśląc o niczym, a już na pewno nie o tym, że jestem ograniczony czasowo :)
Będę musiał jednak przyzwyczaić się do takiego stanu rzeczy, bo trochę on niestety potrwa :(

Po załatwieniu wszystkich spraw, wyskoczyłem na rower wieczorem. Było to raczej takie krótkie spacerowanie, by trochę się odprężyć i przewietrzyć :)
Dlatego też wybrałem się do lasu. Pora wyjazdu późna, bo po 19:30 hehe

Jak tylko wjechałem do lasu, drogę przebiegł mi lis.
Później przeraziłem się wielce, gdy zobaczyłem dzika. Na szczęście on wystraszył się mnie o wiele bardziej i uciekł w krzaki.
Przyznaję, że serce mi zabiło mocniej, gdy go ujrzałem, a miałem do niego z 20 metrów.

To już druga taka sytuacja w moim życiu, że jadąc na rowerze spotykam tego leśnego świniaka hehe :D

Wyjeżdżając z lasu spotkałem jeszcze sarnę.
A dlaczego o tym piszę?!
Bo nigdy mi się nie zdarzyło bym podczas jednego wypadu spotkał tyle dzikich zwierząt :)
A wyjazd miał aż... 6 kilometrów :D

Jadąc do lasu – chmury, chmury, chmury...

PAKA Z MATYSKIEM

Środa, 4 kwietnia 2007 · Komentarze(19)
PAKA Z MATYSKIEM

hehe Dzisiaj umówiłem się z Matyskiem na siłownię w Żarach :D
Oczywiście dałem czadu buahaha :D w końcu to mój drugi raz w życiu na siłowni :)
Było duuużo śmiechu :)

A do Żar śmignąłem główną drogą dopiero po godzinie osiemnastej, jak pozałatwiałem wszystkie sprawy.

Jak wracałem było strasznie chłodno i oślepiali mnie „genialni” kierowcy – na szczęście nie wszyscy są tępi. Po prostu jedni się nadają do tego, by siedzieć za kółkiem a inni już nie. Jak ktoś jest ślepy to nie powinien jeździć w nocy :D
Szkoda gadać hehe
Składam hołd dobrym kierowcom (bo jest ich wielu), a reszta niech się nie pokazuje na drogach, bo to nie miejsce dla debili :)

:D

TRASA:
Jasień
Świbna
Drożków
Grabik
Żary
Grabik
Drożków
Świbna
Jasień

KWIECIEŃ

Niedziela, 1 kwietnia 2007 · Komentarze(8)
KWIECIEŃ

Pogoda w tym pierwszym, kwietniowym dniu jest wspaniała.
Temperatura koło 17 stopni i bezchmurne niebo ze słońcem w roli głównej :)

Ja jednak dziś znów sobie nie pojeździłem.
Jedynie wieczorem pozwoliłem sobie na krótką rundkę po wrocławskich ulicach. Pięknie się robi dookoła, jak wrócę za dwa tygodnie do Wrocławia, to pewnie będzie już wszędzie zielono! :D


Moja traska przebiegała dziś takimi ulicami:
GAJ -> Armii Krajowej – Ślężna – Kamienna – Powstańców Śląskich – Plac Kościuszki – Plac Wolności – Podwale - Ruska – Kazimierza Wielkiego – Krupnicza – Plac Legionów – Piłsudskiego – Swobodna – Ślężna – Kamienna – Borowska – Armii Krajowej – home

Dzisiaj nazwy ulic we Wrocławiu troszkę się zmieniły za sprawą krasnali! hehe

Ulica Kamienna

KONIEC MARCA

Sobota, 31 marca 2007 · Komentarze(0)
KONIEC MARCA

Dziś mieliśmy ostatni dzień marca.
Dla mnie był to dobry miesiąc, w którym udało mi się zrobić ponad 1000 km.
Wreszcie były naprawdę ciepłe dni, które pozwalały czerpać z jazdy o wiele większą przyjemność, niż podczas zimowych przejażdżek.
Teraz już będzie coraz cieplej. Na pewno gorzej będzie z czasem na jazdę, ale zawsze coś uda się wygospodarować :)


Dzisiaj miałem zajęcia na uczelni, resztę dnia po zajęciach spędziłem leniuchując sobie błogo :)

Dopiero późną nocą zrobiłem małą rundkę, po pustych już niemal ulicach Wrocławia.

Gaj – Armii Krajowej – Wiśniowa – Hallera – Grabiszyńska – Piłsudskiego – Hubska - Gaj

ŻARY

Piątek, 30 marca 2007 · Komentarze(7)
ŻARY

Dziś po południu wsiadłem na rower i pomknąłem główną drogą do Żar na szkolenie, jakie tam miałem. Dwie godzinki szkolenia, egzaminy i do domku tą samą drogą szybko, bo jeszcze dziś jadę na jeden dzionek do Wrocławia. W niedzielę jednak już wracam do Jasienia i zostanę w nim prawie dwa tygodnie. Z jednej strony się cieszę, a z drugiej mi szkoda :D

Bo ja się świetnie czuję i we Wrocławiu, i w domku też :)


TRASA:
Jasień
Świbna
Drożków
Grabik
Żary (Syrena)
Grabik
Drożków
Świbna
Jasień

Dopiero po godzinie dwudziestej

Czwartek, 29 marca 2007 · Komentarze(15)
Dopiero po godzinie dwudziestej wybrałem się na rower.
Fajnie się jechało widząc na niebie gwiazy i księżyc :)
Jedynie krótka traska w moich rodzinnych stronach :)

TRASA:
Jasień
Świbna
Bieszków
Jasień

MACIEJ!!!

Środa, 28 marca 2007 · Komentarze(12)
MACIEJ!!!
ŻURAWSKI!!!


Tak, tak... to właśnie Maciek był dla mnie bohaterem tego wspaniałego dnia. Choć cały dzień miałem udany wielce, to on dał mi najwięcej radości! Jego gol, ten widok, gdy piłka po pięknym, precyzyjnym uderzeniu wpada do bramki rywala, muskając jeszcze o słupek...
Dla takich chwil właśnie żyję ja :D

Kolejne 3 punkty, a Maciek bohaterem i jedziemy dalej!
Nasza Reprezentacja jest najlepszą drużyną! Jedyną taką!

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

A jeżeli idzie o moje rowerowanie... hehe ;)

Dziś w samo południe, zmobilizowany przez Cześka, pojechałem do Parku Szczytnickiego, w którym to miałem odszukać tajemniczy kamień, usytuowany gdzieś koło sadzawki, która tam jest. Niestety raczej nic ciekawego nie znalazłem i mam nadzieję, że Czesiek oświeci mnie :D

Także bardzo proszę o informację, o który to kamyczek :D chodziło i jaka się z nim wiąże historia :)

W Parku jest coraz piękniej, bo wiosna bardzo się stara, by nam wszystkim było dobrze...

Jeszcze wieczorem pojechałem rowerem na mecz, który to oglądaliśmy w „Trzynastce” – jak zawsze było wesoło i dużo emocji :)
Powrót do domu baaardzo późno...

To znów był niezwykle piękny dzień...

Wiosna, wiosna... a będzie jeszcze piękniej :)