Rejviz latem

Wtorek, 18 lipca 2006 · Komentarze(0)
Przejechałem swoją ulubioną traskę w tych okolicach.

Konradów/Zlate Hory - Dolni Udoli i podjazd na Rejviz, dość długa serpentynka, która pokonuję się niezwykle przyjemnie, po przejechaniu przez Rejviz przecudowny i długi zjazd do samego Jesenika, po prostu miód, a później z Jesenika na przejście Mikulovice/Głuchołazy. Ten odcinek, Jesenik-Mikulovice, uwielbiam ponad wszystko, jedzie się tam zawsze świetnie i nieprawdopodobnie przyjemnie, bo droga, bardzo dobra, ciągle biegnie wzdłóż rzeki Bela dolinką pomiędzy górami - to uczta dla oczu :)
Troszeczkę pokręciłem się po kochanych Głuchołazach, a jutro niestety trzeba już wracać do Wro, praca... :(

Czeskie piwo :)

Poniedziałek, 17 lipca 2006 · Komentarze(0)
No cóż... ten dzień raczej upłynął pod znakiem czeskiego piwa a nie jazdy na rowerku :)
Jedynie wypady do Głuchołaz i Zlatych Hor... po piwko właśnie :) a co, jak już jestem tu to trzeba się troszkę podelektować!

Odpoczynek po Pradziadzie

Niedziela, 16 lipca 2006 · Komentarze(0)
Kategoria woj. Opolskie
Po poprzednim dniu troszeczkę odpoczywałem :) wieczorkiem tylko zrobiłem sobie traskę:

Konradów - Głuchołazy - Charbielin - Wierzbiec - Łąka Prudnicka - Moszczanka - Pokrzywna - Jarnołtówek - Konradów

Bardzo przyjemna i malownicza traska, zresztą uważam, że tereny Gór Opowskich i Jesonikow to prawdziwy raj dla takich jak my! Nieważne na jakim rowerku, tutaj po prostu jest bosko i zawsze jak tu jestem cieszę się jazdą jak nigdzie indziej.

Pradziad - drugi już raz

Sobota, 15 lipca 2006 · Komentarze(0)
W tym dniu wybrałem się do Czech na Pradziada :)
Jest to najwyższy szczyt w paśmie Jesioników (1492 m n.p.m.)

Aby dostać się na ten szczyt trzeba pokonać dziewięciokilometrowy, asfaltowy podjazd o średnim nachyleniu 12%
W sumie po niecałej godzince dotarłem na szyt ale się musiałem przy tym napocić niemiłosiernie hehe satysfakcja jednak wielka, a największą nagrodą jest sam zjazd z Pradziada. Zjazd ze średnią ponad 60km/h to coś wspaniałego!
Na samym szczycie był tak silny wiatr tego dnia, że miałem już problemy z utrzymaniem się na bike'u ale dałem radę i wyjechałem na te góreczkę od samego dołu do szczytu bez zatrzymywania się na jakieś zbędne odpoczynki.

Tego dnia to nie był jedyny wypasiony podjazd, bo już w drodze do Karlovej Studanki, skąd jedzie się na Pradziada trzeba sforsować kilkukilometrowy podjazd pod Hermanovice, gdzie ostatnie 2 kilometry mają również 12%
Później jeszcze dwukrotnie w drodze powrotnej miałem kilkukilometrowe podjazdy po 12%, a wracałem trasą przez Vidly i Jesenik na Głuchołazy.
Można śmiało napisać, że 12 to liczba dnia :)

Najwspanialsze są zjazdy... kiedy po morderczych podjkazdach z łatwością przekracza się 60 km/h i jedzie się długo... coś pięknego, trzeba jedynie uważać na zakrętach :D

A oto przebieg trasy:

Konradów/Zlate Hory - Hermanovice - Vrbno pod Pradedem - Karlova Studanka - podjazd na Praded (1492) i zjazd do Karlovej Studanki - Vidly - Horni Domasov - Jesenik - Mikulovice/Głuchołazy - Konradów

Do babci

Piątek, 14 lipca 2006 · Komentarze(0)
Tego dnia wyjechałem rowerkiem z Wrocławia do mojej babci, która mieszka koło Głuchołaz. Ja to lubię rodzinkę odwiedzać :)

Trasa wiodła przez Strzelin - Henryków - Ziębice - Karłowice - Nysę - Głuchołazy i zakończyła się w Konradowie.

Jechało się bardzo przyjemnie, nie było upału na szczęście.

Od Ziębic już dały znać o sobie pierwsze podjazdy ale ja to lubię hehe, choć muszę przyznać, że w tym roku raczej większych podjazdów nie miałem i ich brak dawał znać o sobie, jednak... chcieć to móc :D

Przebijanie się lasem

Poniedziałek, 10 lipca 2006 · Komentarze(0)
Z Jasienia do Lubska i dalej na Dłużek-Nowa Rola-Świbinki, powłóczyłem się po lesie i powrót do domku.

Wieczorem wziąłem na przejażdżkę swoją mamcię :), a co! trzeba dbać o kondycję mojej mamusi hehe i pojechaliśmy na traskę Jabłoniec-Golin-Jaryszów-Pietrzyków stamtąd lasem do Bronic (troszkę pobłądziliśmy) i powrót do domku przez Zieleniec i Lisią Górę już w mroczku...

Jutro już powrót do Wrocławia.

Finał

Niedziela, 9 lipca 2006 · Komentarze(0)
Dziś tylko pojechałem załatwić pewną drobną sprawę.

Ależ piękny, dramatyczny finał dziś oglądaliśmy... miód.