Bieganie rankiem (parszywym)

Piątek, 7 kwietnia 2017 · Komentarze(4)
Zmobilizowałem się. :-)

Zależało mi na tym, by dziś pobiegać rano. W niedzielę kolejny start sezony, więc chcę się zregenerować, po trzech treningach przeprowadzonych w tym tygodniu. ;-)

Wstałem wcześnie, by po powrocie zdążyć wyszykować Kori do przedszkola.
Pogoda nie zachęcała... Zimno, szaro, ciemno, wietrznie i deszczowo... Brrr....

Po wyjściu na dwór, miałem ochotę zawrócić...
Pogoda parszywa, ale uderzył mnie na wyjściu smród kronopolowy... :-(
Pogodę można znieść niemal każdą, jednak znoszenie tego smrodu przychodzi mi coraz trudniej...
Dziś niestety wiało w naszym kierunku...

No nic. Ja i tak pobiegałem. Co postanowiłem, zrobiłem. :-)
Było ciężko. Jednak plan na dziś został zrealizowany i to jest najważniejsze.
Trasa wiodła ulicami miasta: Górnośląską, Długosza, parkiem i powrót przez Moniuszki.
Na Moniuszki, otwarta przestrzeń, bieg pod wiatr, deszcz, zimno, hałas aut, padła bateria w zegarku...
Co nas nie zabije, to nas wzmocni! ;-)

Kolejny bieg, to niedzielny start w Dysze po Żarach. :-)

DANE:
Dystans: 5,6 km
Czas: 00:36:30
Tempo: 6:31 min/km - 9,2 km/h
Kalorie: 455
Waga: 76,6 kg

Pracka...

Czwartek, 6 kwietnia 2017 · Komentarze(1)
Rankiem z radosną Kornelcią do przedszkola,
z przedszkola do pracy,
w trakcie pracy przydał się rower,
a po pracy z radosną Kornelcią, z przedszkola do domu. :-)

Pogoda się psuje. Szkoda.
Dziś spotkaliśmy pierwsze, wiosenne mniszki na przedszkolnych schodkach. :-)

Fajnie. :-)

Trening biegowy nr 2

Czwartek, 6 kwietnia 2017 · Komentarze(0)
Znów udało się pobiegać. :-)

Po południu.
Po pracy.
Po mile spędzonym czasie z Rodzinką.
Po obejrzeniu wesołej bajeczki o Trollach. :-)

Do lasu i w stronę Miłowic. Fajnie tam się biega. Tak terenowo.
W powietrzu czuć już było zapach ukwieconych drzew owocowych...
Jest fajnie. :-)

Kondycyjnie mniej fajnie. Ale... z drugiej strony cieszę się, że potrafię przebiec 8 km. :-)
Będzie z każdym dniem lepiej.
Tylko musi być sumiennie, konsekwentnie.
W myśl mojej zasady:
CEL - PRZEWIDYWANIE - KONSEKWENCJA

DANE:
Dystans: 8,34 km
Czas: 55:57
Tempo: 6:43 min/km - 8,94 km/h
Kalorie: 654 kcal
Waga: 76,9 kg (czas odstawić Colę i słodycze...)

Pierwszy trening biegowy 2017...

Poniedziałek, 3 kwietnia 2017 · Komentarze(2)
Kategoria Bieganie
Jest! Już jest!
Pierwszy trening biegowy w tym roku! :D

Wreszcie się zebrałem. Wreszcie się ruszyłem. I mam nadzieję, że uda mi się być systematycznym, bo biegać muszę... :-)
Zmotywowała mnie systematyczność Darka, który w marcu pobiegał 16 razy i przebiegł 100 km...
Więc mój kwietniowy plan wygląda tak: przebiec ponad 100 km...

Dziś korzystając ze sposobności pobiegałem "dookoła Konradowa"... :-)
Najpierw z górki w stronę Głuchołaz, później przez Kolonię Kaszubską i w stronę Zlatych Hor już pod górkę... ale z widokiem na Kopę Biskupią. Kopa Biskupia niestety w trakcie biegu ubrała się w grube chmury, co skutkowało tym, że na wysokości Skowronkowa dopadły mnie pierwsze krople spadające z nieba... Polny odcinek w stronę kasztanów i ruin kapliczki przemierzyłem w strugach rzęsistego deszczu...

Co tu dużo pisać. Zadowolony jestem. Serio. :-)

Tempo słabe, dobrane do aktualnej formy, a raczej do jej braku. :-)
Tydzień temu na Crossie Żagańskim było dużo lepsze, choć też żenujące. :D
Mnie to jednak nie martwi, bo cel sezonu jest 1. października, czasu do katowickiego maratonu jeszcze sporo - pół roku...

Uważam, że nie ważne z jakiego pułapu startuję, ważne co zrobię po drodze do celu...

A tak na marginesie...
I tak cel nie jest najważniejszy, najważniejsza zawsze jest droga! :-)

DANE:
Dystans: 5,85 km
Czas: 00:44:55
Tempo: 7,81 km/h ; 7:41 min/km
Kalorie: 399

Kopa Biskupia
Kopa Biskupia © Mlynarz

Niebo,
słońce, światło
Niebo, słońce, światło © Mlynarz

In cruce salus
In cruce salus © Mlynarz

Do i z pracy - przyjemnie

Wtorek, 28 marca 2017 · Komentarze(0)
Tak trochę dookoła (via Leśna i św. Brata Alberta),
bo piękna pogoda,
bo wreszcie ciepło,
bo bez pośpiechu,
bo po drodze też można zatrzymać się i zadzwonić,
coś załatwić,
popracować nawet na łące... :D

W tzw. międzyczasie, dostałem niecodzienne życzenia od Kosmacza (choć w Jej przypadku, to chyba jednak codzienne ;-) ).

Ogólnie miło było.
W pracy też.
Po pracy jeszcze lepiej.

Fajnie jest. :-)

Do i z pracy - wiosennie

Poniedziałek, 27 marca 2017 · Komentarze(0)
Do pracy, która minęła spokojnie. Wreszcie płaszcz zamieniłem na marynarkę.

Powrót z radością, bo czekał mnie wypad z dziećmi na plac zabaw. :-)

Słońce, ciepło, no po prostu robi się fajnie!

Piszczuuuu!!!!!!!!!!!!!!!!

Niedziela, 26 marca 2017 · Komentarze(6)
Czarnogóra - Polska 1:2

I wszystko jasne! :-)

Rowerem do Taty na mecz i powrót!
Trochę połamany po wczorajszym bieganiu... ;-)

Biało-Czerwoni znów na swoim poziomie!
Pojechali i pokazali kto rządzi w grupie.
Piszczu... gol - stadiony świata!
Mundial już coraz bliżej... :-)

No i czuć wiosnę... :-)
Znów przyjdą ciepłe wieczory, świat zielenią zakrzyczy...
No... fajnie będzie!


LLB 2017 - Cross Żagański

Sobota, 25 marca 2017 · Komentarze(4)
Jak to czasem w życiu bywa, pewnie rzeczy nie dzieją się po kolei... :-)
I tak było w tym przypadku. Najpierw start, potem trening. :D

Sezon biegowy 2017 rozpocząłem od startu w Crossie Żagańskim na 10 km, który jest pierwszą odsłoną Lubuskiej Ligi Biegowej 2017. Poprzednio biegałem... 11. listopada, również w Żaganiu, na Biegu Niepodległości. I tak, na Crossie mogłem przekonać się, jak to jest przebiec 10 km po 133 dniach bez jakiejkolwiek aktywności biegowej... :D

No cóż, było ciężko. Choć najcięższe, jak się później okazało, przyszło po biegu. Trzy dni zakwasów piechotą nie chodzi. ;-)

Najfajniejsze było pytanie mojej Siostry:
„Piotruś, a miałeś jakiś kryzys w trakcie biegu?”
Odpowiedziałem, że tak. Ona drążyła dalej: „A kiedy?!”
No cóż, musiałem powiedzieć jej prawdę:
„Od startu do mety!” :-)

Przybiegłem prawie ostatni. To mówi samo za siebie. :-)
Pokonałem jednak najtrudniejszego przeciwnika, czyli swoją słabość. I to dla mnie się liczy. Póki co, w naszych pojedynkach, wygrywam do zera. Jestem niepokonany (bynajmniej w temacie biegowym...)! :D

Cross, jak zwykle był zorganizowany wspaniale. Masa ludzi, czołgi, US Army i żagańscy Pancernicy, dużo dzieci, no i piękna pogoda... Trasa taka sama jak rok wcześniej, czyli sympatyczna. Na mecie piękny medal, kilogramy jabłek, izotoniki i grochówka...
Bardzo fajnie.

Szkoda tylko, że Kornelcia się pochorowała przed biegiem, bo kolejny już raz musiała odpuścić start w zawodach dzieci. Zdrowie jednak jest najważniejsze!

Jak wspomniałem, było ciężko. Mimo wszystko jestem zadowolony. Gdy to piszę, jestem już po pierwszym tegorocznym treningu (wreszcie) z dnia 3. kwietnia...
I choć formy brak, tkanki tłuszczowej za dużo, kości zastane, ścięgna i stawy skrzypią jak u dziadka (żartowałem), to i tak wiem, że... 1-go października przebiegnę 42 kilometry i 195 metrów w Katowicach! :D

DANE:
Dystans: 10 km
Czas: 01:02:31 (netto)
Tempo: 9,60 km/h ; 6:15 min/km
Kalorie: 802

MIEJSCE:
542/602 - open ( szybsi - 89,9%)
408/429 - open mężczyźni (szybsi - 94,9%)
151/159 - kat. M30 (szybsi - 95,0%)

Trzeba robić swoje! :-)

Cross
Żagański 2017
Cross Żagański 2017 © Mlynarz

Cross
Żagański 2017 - medal
Cross Żagański 2017 - medal © Mlynarz