100 km rowerem dla serca Ignasia!

Niedziela, 4 września 2016 · Komentarze(9)
Uczestnicy
Setka z dedykacją dla Ignasia! :-)

Dzisiejsza trasa została pokonana w ramach prowadzonej zbiórki pieniążków na operację serduszka jeszcze nienarodzonego Ignasia Sadowskiego. Każdy jej kilometr został pokonany z myślą o tym Małym Człowieku, który za kilka tygodni przyjdzie na świat.
Pierwszą rzeczą jaką zrobi Ignaś, to... zwycięstwo! :-)
Żeby jednak wygrał, wygrał swoje życie i pokonał śmierć, musi mieć zoperowane serduszko. Operacja ta jest niezbędna. Jest też niestety droga, bardzo droga...

Dlatego proszę, tych co jeszcze się wahają, tych których coś powstrzymuje, tych którym się nie chciało, może zapomniało...
PROSZĘ POMÓŻCIE IGNASIOWI!!!

Zbiórka prowadzona jest na: https://www.siepomaga.pl/r/100km-rowerem-dla-serca-ignasia
Pod w/w linkiem można znaleźć więcej informacji o całej akcji, a także dokonać wpłaty. Na prawdę nie ważne ile wpłacisz, czy to będzie 1 zł, czy 100 zł, czy 1000 zł... Ważne, że chcesz pomóc i pomagasz! :-)

Potrafisz?! Wiem, że tak! Więc zrób to!
A Ignaś będzie bliżej tego zwycięstwa!

Zbiórka prowadzona jest do 20. września 2016 r.

Wiesz... mówią, że gdy śmieje się dziecko, to śmieje się cały świat. :-)
Daj Mu się pośmiać. :-)
A gdy Ty pomożesz, to tak jakby pomógł cały świat...
Każdy jeden, mały, najmniejszy krok, to coś co przybliża nas do celu.
Pomożesz?! :-)

WRZUĆ PIENIĄŻEK!


W tym miejscu chciałbym również podziękować tym, którzy już pomogli i wsparli akcję zbierania pieniążków dla Ignasia! Jesteście wielcy! Na prawdę! Część z Was to moi Przyjaciele, część to Rodzina, część to rowerowi znajomi, a części nie miałem jeszcze okazji poznać... Wszystkich łączy jedno – jesteście wielcy! Po prostu! I za to Wam dziękuję w imieniu swoim i Ignasia! Pamiętajcie, dobro wraca! I nie wierzcie tym, którzy twierdzą inaczej! Bądźcie cierpliwi. Dobro wraca w różnym czasie, na różne sposoby i różnymi drogami. :-)


Moja zbiórka prowadzona jest na:
https://www.siepomaga.pl/r/100km-rowerem-dla-serca-ignasia



Więcej o Ignasiu znajdziecie pod poniższymi linkami:

Siepomaga.pl - https://www.siepomaga.pl/serce-ignasia

Fundacja Cor Infantis - http://www.corinfantis.org/podopieczni/56-pilna-pomoc/602-ignacy-sadowski

Facebook - https://www.facebook.com/RatujmyserceIgnasia



Pieniądze można wpłacać również bezpośrednio na konto Fundacji:
Fundacja na rzecz dzieci z wadami serca Cor Infantis
86 1600 1101 0003 0502 1175 2150 z dopiskiem „Ignacy Sadowski”
Dla wpłat zagranicznych:
USD PL93 1600 1101 0003 0502 1175 2024 "Ignacy Sadowski"
EUR PL50 1600 1101 0003 0502 1175 2022 "Ignacy Sadowski"
Kod SWIFT dla przelewów z zagranicy: ppabplpk
Bank: BGŻ BNP PARIBAS oddział w Lublinie, ul. Probostwo 6A, 20-089 Lublin
Fundacja Cor Infantis nie pobiera prowizji ani żadnych dodatkowych opłat. Całość zebranych środków przeznaczona jest na leczenie dziecka.

Zapraszam również do udziału w aukcjach charytatywnych, z których środki będą przekazane Ignasiowi:

http://charytatywni.allegro.pl/listing?charityOrganizati>

https://www.facebook.com/groups/604457033095769/

https://www.facebook.com/events/2099894123569961/?active_tab=posts




Zanim przejdę do właściwego opisu przedstawiającego przejazd "100 km rowerem dla serca Ignasia", chciałbym jeszcze napisać o jednej sprawie... :-)

Otóż wiele osób zadało mi pytanie: "A kim jest Ignaś?" :-)
Powyższe pytanie było wzbogacane pomocniczym: "Czy to ktoś z rodziny?", "Czy to dziecko znajomych?"

No więc odpowiedź brzmi: NIE

Czasem w życiu jest tak, że po prostu wiemy, że pewne rzeczy musimy zrobić. :-)
Skoro poczułem, że chcę pomóc bardziej niż zazwyczaj, że chcę i powinienem dać z siebie więcej...
To nie będę się z tym kłócił. :-)
Dlaczego akurat Ignaś?
Bo moja kochana Żona pokazała mi stronę z Ignasiem na siepomaga.pl... Było to pewnego wieczoru, gdy już kładłem się spać... Nie mogłem długo zasnąć...
Nie chcę w tym miejscu się rozpisywać dlaczego akurat tak się stało. Napiszę tylko, że temat jest bliski mojemu sercu. Uważam, że w życiu najpiękniejszy cud jakiego możemy doświadczyć, tak w namacalny sposób, to narodziny Dziecka...
A jeśli mówią, że Dziecko ma się urodzić martwe, że ma umrzeć po porodzie, że szanse na przeżycie są małe...
To zawsze trzeba walczyć o ten CUD!
Zawsze!

Wiecie... świat dziś oszalał... Na prawdę... Więcej mówi się dziś o zabijaniu Dzieci (dosłownie), niż o Ich ratowaniu.
Ja chcę ratować. :-)
Zawsze.

Ignasiu! Ta setka jest dla Ciebie!
Wielu wspaniałych Ludzi wsparło Ciebie i Twoich Rodziców.
Dacie radę!
Przed Wami wiele do zrobienia, do podjęcia niesamowity wysiłek i przedsięwzięcie...
Zobacz jak Twoi Rodzice o Ciebie walczą...
Poszukali pomocy, znaleźli ją, znaleźli ludzi, którzy chcą pomagać...
Razem ludzie mogą dokonywać wspaniałych rzeczy!

Ty Ignasiu wygrasz!
Pokażesz jak bardzo chcesz żyć, i żyć będziesz!
Przed Wami setki, tysiące pięknych chwil!

p.s.
Nie słuchajcie tych, co mówią: „świata nie zbawisz, i tak wszystkim nie pomożesz...”
Nie słuchajcie. Zbawiajcie, tak jak potraficie i pomagajcie tak jak potraficie...
Róbcie swoje. :-)


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

OPIS TRASY :-)

Dzisiejszą setkę miałem przyjemność pokonać w towarzystwie Jacka - mojego ulubionego poznańskiego bikera, z którym niejedną wspólną przygodę mam na koncie. :-)
Na większości trasy towarzyszył nam również kolega „Mors”.
Tak więc dużo się działo i dyskutowało. Co ciekawe, Jackowi tak bardzo zależało na tym, by tą setkę dla Ignasia przejechać, że... do Żar dotarł niemal prosto z najwyższego stopnia podium sobotniego wyścigu MTB w Klęce! :-)

Start został zaplanowany na porę, w której noc łączy się z dniem. :-)
Godzina 3:25... na ulice Żar wyjeżdża JPbike i Młynarz, po setkę dla Ignasia!
Pora taka, a nie inna, bo drugą część niedzieli, bardzo chciałem spędzić z Rodziną.

My lubimy nocne kręcenie, nocne krajobrazy, tak więc problem był tylko z pobudką. Dalej było już tylko lepiej...
Robimy szybki objazd żarskich uliczek i zabytków, już po kilku chwilach poruszamy się z Jackiem krajówką w stronę Żagania... Uwielbiam to! Cisza. Zero aut. Bezkres pól. Delikatny szum wiatru i... szum opon... I te gwiazdy... Miliard gwiazd na niebie! Polecam wszystkim! :-)

Kolejny punkt naszej eskapady, to Żagań, który czołgami stoi. ;-)
Tam również robimy objazd zabytków i swoje siły łączy z nami wspomniany Mors.
Teraz już nasze trio porusza się w stronę miejsca, gdzie ponad 1000 lat temu Bolesław Chrobry witał cesarza Ottona III... :D
Piękna historia! Również polecam wszystkim! :-)
Mowa o Szprotawie.
W mieście tym poruszamy się po opustoszałych o tej porze uliczkach - niezwykły klimat. Powoli ustępują ciemności i robią miejsce dla dnia...
Czas biegnie, my jedziemy...
Obieramy kurs na Kożuchów. Świta. Jest przyjemny chłód, ale wschodzące słońce, które tworzy niepowtarzalną scenerię, powoli zaczyna ocieplać otoczenie. Jedzie się bardzo przyjemne. Tempo jest niezłe. W Kożuchowie jesteśmy o siódmej. Robimy przerwę na kawę. Odwiedzamy kilka ciekawych miejsc i zmierzamy w stronę Mirocina Dolnego. Od tego momentu opuszczamy główne drogi i już do końca poruszamy się wiejskimi duktami, a to lubimy najbardziej. Jest co podziwiać. Tereny dawnego Księstwa Żagańskiego stoją przed nami otworem. Krajobrazy są piękne.

Na odcinku z Mirocina Dolnego do Górnego przyszło nam pokonać najdłuższy podjazd dzisiejszego dnia. Mors na kolarce i Jacek z dynamitem w nogach radzą sobie świetnie. Ja też sobie radzę, ale trochę mniej świetnie. :D
Ale sobie radzę. Najważniejsze, to nigdy się nie zatrzymywać. ;-)
Cudów nie ma. Podjazd i ponad 70 km w nogach mówią mi, że moja forma daleka jest od tego, do czego jeszcze niedawno byłem przyzwyczajony. Nie znaczy to jednak, że jestem niezdolny do pokonania setki. To zawsze się zrobi, a gdy cel jest taki jak dziś... To można i dużo więcej. :-)

Jedziemy więc dalej mijając kolejne wioski i zmagając się z wiatrem. Wciąż jednak jest bardzo przyjemnie. Kilometry mijają sprawnie. Wreszcie dojeżdżamy do Brzeźnicy, w której możemy podziwiać kreatywność miejscowych szykujących się do dożynek. Za Brzeźnicą czeka nas główna atrakcja dnia - przeprawa przez rzekę Brzeźniczankę. Na odcinku Brzeźnica-Stanów przebudowywany jest most (w tej chwili w ogóle go nie ma). Początkowo rozważaliśmy objazd drogami polnymi, ale to byłoby mało ciekawe. :D
Rzeka w terenie okazuje się być raczej rzeczką. Jacek przejeżdża ją wszerz (mógłby pewnie też wzdłuż), ja pokonuję ją z rowerem „pod pachą”, a Mors... przez 5 minut buduje tamę z polnych kamieni, by wreszcie... skorzystał z kładki oddalonej o jakieś 30 metrów, która była ukryta w pobliskich krzakach (brawo za odkrycie dla Jacka). :-)
I tak to było wesoło z tą Brzeźniczanką.

Po tej przeprawie czeka nas przejazd przez malowniczy Stanów. Kilka pagórków i znajdujemy się w Miodnicy, gdzie następuje czas pożegnania z Morsem. Jest to też okazja do odpoczynku i ciekawej rozmowy o dylematach ludzkości. :-)

Kilka kilometrów od Miodnicy pęka setka! Dla Ignasia!
Dojeżdżamy do Gorzupi Dolnej. Tam przeprawiamy się drewnianym mostem przez Bóbr i zmierzamy leśnymi dróżkami w stronę Bieniowa. Robimy również krótką przerwę na popas, w czasie którego zjadamy przepyszny „Blok lubuski” - bomba kaloryczna będąca wynalazkiem „Magnolii” z pobliskiego Lubska. :-)

Bieniów to już Ziemia Żarska, a więc jesteśmy prawie w domu. Nie korzystamy jednak z najkrótszego możliwego powrotu, tylko zgodnie z planem pokonujemy wcześniej nakreśloną trasę. Korzystając z obfitującej w piękne widoki okolicy, przemierzamy drogi łączące wsie: Biedrzychowice Dolne, Łukawy, Lubanice i Grabik...

W końcu docieramy do Żar. Trochę zmęczeni i... niewyspani, ale bardzo zadowoleni!
Licznik wskazał ostatecznie dystans: 131,20 km. :-)

Dziękuję za wspólną jazdę!

Cieszę się, że ta trasa, ten „event” i małe zamieszanie z tym związane przyczyniło się do zebrania niemal 2000 zł na operację Ignasia.
Dziękuję Wam za to!

Tych co jeszcze tego nie zrobili, proszę ponownie: pomóżcie. :-)
WRZUĆ PIENIĄŻEK! :D
Zbieramy do 20. września 2016 r.


Ta setka jest dla Ignasia! Tylko dla Niego! :-)
Następnym razem na tą samą trasę wyruszę z Ignasiem - poczekam, aż podrośnie. :D

Ignasiu! Będzie wszystko dobrze! Zobaczysz.
I pamiętaj... nigdy się nie poddawaj!


TRASA:
ŻARY -> Marszów -> Żagań -> Bożnów -> Chrobrów -> Bukowina Bobrzańska -> Bobrzany -> Szprotawa -> Pasterzowice -> Borowina -> Borów Wielki -> Cisów -> Kożuchów -> Mirocin Dolny -> Mirocin Średni -> Mirocin Górny -> Wichów -> Chotków -> Wrzesiny -> Brzeźnica -> Stanów -> Miodnica -> Gorzupia Dolna -> Gorzupia -> Bieniów -> Biedrzychowice Dolne -> Łukawy -> Lubanice -> Grabik -> ŻARY


FOTORELACJA:

100 km dla serca Ignasia - na
trasie: JPbike, Mors i Młynarz
100 km dla serca Ignasia - na trasie (od lewej): JPbike, Młynarz i Mors © Mlynarz

Żarski ratusz
Żarski ratusz © Mlynarz

100 km dla serca Ignasia - JPbike i
Młynarz gotowi do jazdy!
100 km dla serca Ignasia - JPbike i Młynarz gotowi do jazdy! © Mlynarz

Ruszyli!
Ruszyli! © Mlynarz

Żary nocą - kościół p.w.
Najświętszego Serca Pana Jezusa
Żary nocą - kościół p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa © Mlynarz

Żary nocą - kościół p.w.
Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny
Żary nocą - kościół p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny © Mlynarz

Jacek w natarciu - puste ulice nocą
Jacek w natarciu - puste ulice nocą © Mlynarz

Młynarz - nocny jeździec, czyli tak jak lubi :-)
Młynarz - nocny jeździec, czyli tak jak lubi :-) © Mlynarz

Nocny
Anioł w Żaganiu
Nocny Anioł w Żaganiu © Mlynarz

Żagań, czyli stolica polskiego pancernictwa
Żagań, czyli stolica polskiego pancernictwa © Mlynarz

Żagań
nocą - ratusz
Żagań nocą - ratusz © Mlynarz

Żagan nocą - Pałac Książęcy
Żagan nocą - Pałac Książęcy © Mlynarz

Żagań nocą - fontanna na Placu Słowiańskim
Żagań nocą - fontanna na Placu Słowiańskim © Mlynarz

Niedźwiedź Wojtek - zdjęcie z Jackiem ;-)
Niedźwiedź Wojtek - zdjęcie z Jackiem ;-) © Mlynarz

Szprotawa bardzo wczesną porą
Szprotawa bardzo wczesną porą © Mlynarz

Rower w... kanalizacyjnym wydaniu
Rower w... kanalizacyjnym wydaniu © Mlynarz

Kierunek: Kożuchów - czekając na wschód słońca
Kierunek: Kożuchów - czekając na wschód słońca © Mlynarz

Dzień
budzi się do życia
Dzień budzi się do życia © Mlynarz

Taniec
barw na niebie
Taniec barw na niebie © Mlynarz

Ognista tarcza
Ognista tarcza © Mlynarz

Wschodzące słońce i Jacek
Wschodzące słońce i Jacek © Mlynarz

Jedziemy!
Jedziemy!
Jedziemy! Jedziemy! © Mlynarz

Poranna jazda
Poranna jazda © Mlynarz

Szybki zjazd
Szybki zjazd © Mlynarz

Bez
ograniczeń!
Bez ograniczeń! © Mlynarz

Borowina - kościół p.w. Świętego Bartłomieja
Borowina - kościół p.w. Świętego Bartłomieja © Mlynarz

W trasie,
W trasie, "na celowniku" © Mlynarz

Poranne rozmowy Morsa i Młynarza
Poranne rozmowy Morsa i Młynarza © Mlynarz

Z
wizytą w Kożuchowie
Z wizytą w Kożuchowie © Mlynarz

Kożuchów - ruiny starej wieży kościelnej
Kożuchów - ruiny starej wieży kościelnej © Mlynarz

Jacek w bramie
Jacek w bramie © Mlynarz

Kawa na trasie o siódmej rano - bezcenne :-)
Kawa na trasie o siódmej rano - bezcenne :-) © Mlynarz

Pagórki w okolicach Kożuchowa - napiera Mors
Pagórki w okolicach Kożuchowa - napiera Mors © Mlynarz

Wiejskie klimaty, które uwielbiam
Wiejskie klimaty, które uwielbiam © Mlynarz

Polska
wieś jest urocza :-)
Polska wieś jest urocza :-) © Mlynarz

Krajobraz
lubuskiej wsi
Krajobraz lubuskiej wsi © Mlynarz

Gdy
się spojrzy w niebo
Gdy się spojrzy w niebo © Mlynarz

...to świat wydaje się lepszy :-)
...to świat wydaje się lepszy :-) © Mlynarz

Na
Ziemi Kożuchowskiej
Na Ziemi Kożuchowskiej © Mlynarz

Najdłuższy podjazd dnia - pokonany
Najdłuższy podjazd dnia - pokonany © Mlynarz

Dojeżdżamy
do Wichowa
Dojeżdżamy do Wichowa © Mlynarz

Strażnik prędkości... :-)
Strażnik prędkości... :-) © Mlynarz

Brzeźnica - mieszkańcy szykują się do dożynek
Brzeźnica - mieszkańcy szykują się do dożynek © Mlynarz

Dożynkowe klimaty w Brzeźnicy
Dożynkowe klimaty w Brzeźnicy © Mlynarz

Okolice Brzeźnicy - jedna z
wielu przydrożnych kapliczek
Okolice Brzeźnicy - jedna z wielu przydrożnych kapliczek © Mlynarz

Hmm... brak mostu i droga zamknięta... :-)
Hmm... brak mostu i droga zamknięta... :-) © Mlynarz

Jakoś przeprawić się trzeba na drugi brzeg
Jakoś przeprawić się trzeba na drugi brzeg © Mlynarz

Forsowanie Brzeźniczanki - Jacek atakuje
Forsowanie Brzeźniczanki - Jacek atakuje © Mlynarz

Takie przeszkody... to nie są przeszkody... :-)
Takie przeszkody... to nie są przeszkody... :-) © Mlynarz

Forsowanie Brzeźniczanki według Młynarza ;-)
Forsowanie Brzeźniczanki według Młynarza ;-) © Mlynarz

Gdzieś
koło Stanowa
Gdzieś koło Stanowa © Mlynarz

Stanów
- sielski krajobraz
Stanów - sielski krajobraz © Mlynarz

Stanów - kościół p.w. Świętego Mikołaja Bpa
Stanów - kościół p.w. Świętego Mikołaja Bpa © Mlynarz

Kwieciście - kolorowy zawrót głowy
Kwieciście - kolorowy zawrót głowy © Mlynarz

Droga
w okolicy Miodnicy
Droga w okolicy Miodnicy © Mlynarz

Przed siebie
Przed siebie © Mlynarz

Oto pękła SETKA DLA IGNASIA! :-)
Oto pękła SETKA DLA IGNASIA! :-) © Mlynarz

Przeprawa przez Bóbr - most w Gorzupi Dolnej
Przeprawa przez Bóbr - most w Gorzupi Dolnej © Mlynarz

JPbike i Młynarz - w trasie jak za
dawnych lat! :-)
JPbike i Młynarz - w trasie jak za dawnych lat! :-) © Mlynarz

Widzisz Jacka... i wiesz, że jest dobrze! :-)
Widzisz Jacka... i wiesz, że jest dobrze! :-) © Mlynarz

Lubuskie, leśne dukty - to jest to!
Lubuskie, leśne dukty - to jest to! © Mlynarz

Powrót na Ziemię Żarską :-)
Powrót na Ziemię Żarską :-) © Mlynarz

Każdą drogę, każdy podjazd,
każdy kilometr... trzeba pokonać!
Każdą drogę, każdy podjazd, każdy kilometr... trzeba pokonać! © Mlynarz

Próbując dogonić Jacka :-)
Próbując dogonić Jacka :-) © Mlynarz

Złota recepta na długie dystansy!
Adam też wybrał! ;-)
Złota recepta na długie dystansy! Adam też wybrał! ;-) © Mlynarz

Okolice Biedrzychowic Dolnych
Okolice Biedrzychowic Dolnych © Mlynarz

Możliwości
jest wiele
Możliwości jest wiele © Mlynarz

Pierwsze oznaki zbliżającej się jesieni
Pierwsze oznaki zbliżającej się jesieni © Mlynarz

Ignasiu! To dla Ciebie! :-)
Ignasiu! To dla Ciebie! :-) © Mlynarz

Dla
Ciebie Ignasiu! :-)
Dla Ciebie Ignasiu! :-) © Mlynarz

RELACJE POZOSTAŁYCH UCZESTNIKÓW:
Relacja Morsa
Relacja Jacka

Ratujmy serce Ignasia!!!

Piątek, 26 sierpnia 2016 · Komentarze(30)
Hej!

Jest sprawa! Trzeba komuś uratować życie! A konkretnie trzeba uratować serduszko Ignasia!


Miejsce zbiórki: https://www.siepomaga.pl/r/100km-rowerem-dla-serca-ignasia

Profil Ignasia na siepomaga.pl: https://www.siepomaga.pl/serce-ignasia


Umawiamy się, że ja w niedzielę 4. września wsiadam na rower i przejeżdżam 100 km dla serduszka Ignasia. :-)Ot, taki mały event. Ja jadę w tym dniu bez względu na pogodę i tego samego dnia wrzucam relację z eskapady na swego (zarosłego pajęczynami) bloga: http://mlynarz.bikestats.pl/
Pieniążki będę zbierał jeszcze przez kilka dni po zakończeniu trasy.


Ile chcę uzbierać?! Jak najwięcej! W myśl hasła „złotówka za kilometr” ustawiam cel na 100 zł, ale możemy równie dobrze zrobić „10 zł za kilometr” (nie obrażę się, a Ignaś będzie przeszczęśliwy). Puszka przyjmie każdą kwotę, więc niech każdy wrzuca ile może. :-)



Krótko i do celu:
Gdy Ignaś przyjdzie na świat od razu stoczy walkę o życie. Rozumiecie, mały wielki człowiek, ważący 3-4 kg pokaże jak bardzo chce żyć, jak wielka jest jego wola życia.
I On, bezbronny, drobny, będzie krzyczał: "Ja chcę żyć! Patrzcie jak ja chcę żyć!"
I ludzie, którzy będą się na niego patrzeć, zobaczą czym jest prawdziwy heroizm. Poznają prawdziwego BOHATERA. :-)


Ja jestem pewien, że Ignaś swoją walkę wygra. Jestem pewien, że planowana operacja jego serduszka zakończy się powodzeniem. Że później z miesiąca na miesiąc będzie coraz lepiej. On i Jego Rodzice będą się cieszyć wspólnym życiem – przed Nimi jeszcze są setki, tysiące pięknych chwil.

Potrzebne są PIENIĄDZE! I to niemałe pieniądze. Czasu jest mało. Dlatego proszę, zmobilizujcie się i pomóżcie Ignasiowi i jego Rodzicom!

Ja zrezygnowałem ze swoich drobnych przyjemności, wygenerowałem trochę oszczędności. Wy też możecie, każdy może. Wystarczy chcieć POMÓC!

Wrzućcie pieniążki do mojej puszki, a Ignaś będzie bliżej wygrania walki o swoje życie.

A może każdy z Was założy swoją puszkę?! Wyznaczy sobie mały cel, np. 3 km biegiem, jakieś zawody, 50 km na rowerze, a może 500 km?! :D

Każdy założy swoją zbiórkę i niech zbierze choć po 50 zł od swoich znajomych, rodziny...

Chcecie?! Potraficie?!

Wiem, że tak!

Ratujmy serce Ignasia!

WRZUĆ PIENIĄŻKA! :-)



Szklanka z glebą

Poniedziałek, 20 stycznia 2014 · Komentarze(10)
Wczesnym rankiem do pracy z Jasienia.
Marznący deszcz zamienił drogę na Bieszków w lodowisko.
Spektakularna gleba sprawiła, że wróciłem po auto.
Obyło się bez ofiar w ludziach i sprzęcie, szkoda by było.
Co cztery koła, to nie dwa...

Przyjemna wycieczka do Jasienia

Sobota, 11 stycznia 2014 · Komentarze(2)
Cztery dni z utęsknieniem wyczekiwałem sobotniego poranka.
I się doczekałem. :)

Z Żar do Jasienia powiatówką, a powrót już wioskami przez Bieszków i Łukawy.
Zwłaszcza powrót był bardzo przyjemny, lubię jeździć po wioskach, gdzie nikt się nie spieszy i wszystkiemu naokół można przyjrzeć się spokojnie.

Co ciekawe, nie sama jazda w tej wycieczce była dziś najprzyjemniejsza. :)

TRASA: Żary -> Grabik -> Drożków -> Świbna -> Jasień -> Bieszków -> Łukawy -> Lubanice -> Grabik -> Żary


Droga na Bieszków - uwielbiam ją
Droga na Bieszków - uwielbiam ją © Mlynarz

Trzech Króli i rower, który jest lekarstwem

Poniedziałek, 6 stycznia 2014 · Komentarze(11)
Udało pojeździć się i dzisiaj, co bardzo mnie cieszy.

Piękna pogoda. Słonecznie. Pusto na drogach. Spokojnie wszędzie. Krajobrazy przednie - tak blisko domu. Pod koniec jazdy czułem się już trochę zmęczony. Po powrocie do domu czekała mnie niespodzianka. Miłe towarzystwo. Było wesoło - tak jak lubię. :)

Dobrze zrobiła mi ta wycieczka. Pooddychałem świeżym powietrzem, zrobiłem coś pożytecznego dla swego ciała, a co najważniejsze udało mi się pomyśleć nad wieloma sprawami. Nad sprawami, o których nie potrafię myśleć na co dzień, bo ciągle jest coś do zrobienia. Rower jest niesamowitą odskocznią od zwykłego biegu godzin. Jazda sam na sam ze sobą pośród pól i lasów sprawia, że w sposób naturalny można zmienić tok myślenia, chociaż na jakiś czas. :)
Niby proste, niby oczywiste. A ja już trochę o tym zapomniałem.
Zapomniałem, że rower to świetne lekarstwo. :)

TRASA: Żary -> Grabik -> Górka -> Lipinki Łużyckie -> Suchleb -> Grotów -> Mieszków -> Jędrzychowice -> Cisowa -> Boruszyn -> Suchleb -> Miłowice -> Olbrachtów -> Żary


Wspomnień
czar... miejsce, które mocno kojarzy się z pierwszym dniem
pamiętnej wyprawy :)
Wspomnień czar... miejsce, które mocno kojarzy się z pierwszym dniem pamiętnej wyprawy :) © Mlynarz

Kolorowe
wioski
Kolorowe wioski © Mlynarz

Stary
wiadukt kolejowy w Lipinkach Łużyckich - Kosma w nim się kiedyś
zakochała ;)
Stary wiadukt kolejowy w Lipinkach Łużyckich - Kosma w nim się kiedyś zakochała ;) © Mlynarz

Miodzio
Miodzio © Mlynarz

Miłowice
- blisko domu
Miłowice - blisko domu © Mlynarz

Nowy rok - nowe nadzieje...

Niedziela, 5 stycznia 2014 · Komentarze(14)
Poprzedni rok był rokiem, o którym chciałbym jak najszybciej zapomnieć.
Chciałbym, by ten nowy, 2014 rok, był rokiem, o którym nigdy nie będę chciał zapomnieć.
Zawsze powtarzam, że wszystko jest w moich rękach. Czasem niestety dzieje się inaczej.
Choć człowiek może zrobić dużo więcej niż jest w stanie sobie wyobrazić, choć potrafi robić rzeczy wielkie, to i tak jest mały.
Ale to na co wpływ mam, zrealizuję.
To na co wpływu nie mam, marzę by się ziściło.
I pomogę temu.

Podobno warto stawiać przed sobą cele i dążyć do ich realizacji. Warto dzielić się tym z innymi.. Wtedy łatwiej o odpowiedni poziom motywacji. Może to i pomaga. Więc napiszę tu o tym, co chodzi mi po głowie w związku z nowym rokiem, co chciałbym osiągnąć.

Moje cele sportowo-rowerowe na 2014 rok:
  • znów przebiec Maraton Wrocławski,
  • wystartować w jesiennym Harpaganie na trasie pieszej i powalczyć o tytuł Harpagana,
  • wystartować na Nocnej Masakrze i powalczyć o zwycięstwo na trasie ekstremalnej,
  • w każdym miesiącu zrobić przynajmniej jedną wycieczkę z dystansem powyżej 100 km,
  • zrobić jeden dystans powyżej 200 km,
  • przejechać na rowerze 5000 km w sezonie,
  • zrzucić 7 kilogramów. :)
Z celów sportowych to tyle.
Pozasportowych jest dużo, dużo więcej i nie będę o nich tutaj pisał. Te pozasportowe są o wiele ważniejsze i cięższe w realizacji. Ale zawsze miałem pewność, że warto wierzyć i mieć marzenia. Zawsze też powtarzałem, że marzeniom trzeba pomagać.
Więc pomogę.

W tym miejscu też chcę wszystkim życzyć:
SAMYCH DOBRYCH DNI W 2014 ROKU

------------------------------------------------------------------------------------------

A dziś na miły początek nowego roku ruszyłem w przyjemną traskę. Korzystając z pięknej, jak na zimę, aury. Trasa wiodła DK do Zajączka (przy niedzieli ruch niewielki), tam odbicie na urokliwe wioseczki i powrót czerwonym szlakiem rowerowym do Żar. Z wyjazdu jestem bardzo zadowolony. I mam wielką ochotę pojeździć też jutro. Mam nadzieję, że uda się wyskoczyć na rower.

Mimo wszystko... Jak to fajnie, że dzień nie kończy się tylko na rowerze. Że jest potem przyjemny spacer z Córeczką i Żoną. Pyszne i zimne piwo. Miły obiad w rodzinnym gronie. I sernik kawalerski, który uwielbiam.!

TRASA: Żary -> Sieniawa Żarska -> Lipinki Łużyckie -> Zajączek -> Cisowa -> Boruszyn -> Suchleb -> Miłowice -> Olbrachtów -> Żary

Nowy rok - nowe nadzieje - gdzieś na trasie
Nowy rok - nowe nadzieje - gdzieś na trasie © Mlynarz

Nowy rok - nowe nadzieje - gdzieś na trasie
Nowy rok - nowe nadzieje - gdzieś na trasie © Mlynarz

Nowy rok - nowe nadzieje - gdzieś na trasie
Nowy rok - nowe nadzieje - gdzieś na trasie © Mlynarz

Roztoki i Bieszków

Niedziela, 29 grudnia 2013 · Komentarze(0)

Wieczorem.

Z Jasienia do Bieszkowa - asfaltem. Dalej do Roztok, z których wróciłem lasem.

Bardzo, bardzo przyjemnie.

Deszczowe Wilkowisko

Sobota, 30 listopada 2013 · Komentarze(2)
Deszcz, zimno, wiatr.
Szaro, buro i ponuro.
Asfaltem do Kunic.
Kamieniem polnym do Siodła.
Pełnym błota leśnym duktem do Wilkowiska.
Wilkowisko i Szczepanów - osady inne niż większość w okolicy.
Górki większe i mniejsze przede mną, a potem za mną.
W lasku bukowym morze rdzawo-ceglastych liści u stóp wytrwałych drzew.
Asfaltami do Żar.
I dom.
Palce zmarzły.
Fajnie było.