Bieganie - trening nr 13

Czwartek, 22 marca 2012 · Komentarze(0)
Kategoria Bieganie
Wieczorna rundka miejska.
30 minut spokojnego biegu.
Było przyjemnie. To cieszy. :D

Ostatnio trochę realizacja mojego planu kuleje, za bardzo odpuściłem. Ale to przez drobne zmiany. Chwila moment i wszystko będzie na właściwych torach. ;)

DANE:
Dystans: 3,8 km
Czas: 31:00
Średni puls: 150
Max puls: 165
Kalorie: 361

Dla Jasia!

Niedziela, 18 marca 2012 · Komentarze(8)
Setka z dedykacją!

Dla nowo narodzonego Człowieka: Jasia. :)

15. marca 2012 roku przyszedł na świat w żagańskim szpitalu Jan Mateusz!
Syn Patrycji i... Ojca Mateusza. ;)
Poczciwy Matysek został Tatusiem. :D
Jestem z jego dzielnej Żonki i z niego bardzo dumny!
Życzę Wam sto lat w szczęściu, zdrowiu i radości! Niech Wam młody Jaś dostarcza tysięcy wspaniałych doznań i rośnie na cudownego człowieka! :)
Gratuluję!

W tym miejscu chciałbym przytoczyć pewien wesoły cytat...
Nasz wierny towarzysz doli i niedoli Krzysiu, znany wszystkim jako Iskierka powiedział:
”Matys! Wreszcie zrobiłeś w życiu coś, co ma ręce i nogi!” :D
I choć Matys zrobił w życiu dużo fajnych rzeczy, to chyba każdy się ze mną zgodzi, że człowiek nie może w swoim życiu zrobić nic lepszego niż dać komuś życie.
Radość niesamowita!

Jasiu rośnij! Pojeździmy na rowerach! :)
Pati i Matysku!
Gratuluję Wam jeszcze raz.
Cieszę się z Wami.
I trzymam za Waszą Trójkę kciuki!

Pod powyższym podpisuje się oczywiście też moja kochana Asieńka. :)


Czas na opis setki...

Setka była bardzo przyjemna.
Połowę kilometrów zrobiłem z Jackiem, który spędzał z nami weekend. Dziś, korzystając z pięknej pogody, postanowiliśmy odwiedzić Brody i Suchodół. Wyruszyliśmy ubrani na krótko, pogoda do tego zachęcała – było ciepło!
Z przyjemnością przemierzaliśmy leśne dukty, minęliśmy Świbinki i Nową Rolę i dotarliśmy nad jezioro Głębokie. Nad jeziorkiem spędziliśmy dłuższą chwilę delektując się smakiem Złota Wielkopolski – chłodny Pils w taką pogodę smakuje wybornie!

Po degustacji nad jeziorem udaliśmy się już do Brodów, w międzyczasie odwiedziliśmy Sosnę Ośmiornicę i jezioro Proszowskie. W Proszowie było sporo wędkarzy i amatorów grilla – to cieszy, że inni ludzie też korzystają z wiosennej pogody spędzając czas na świeżym powietrzu.

W Brodach Jacek podziwiał majestatyczny Pałac Brüla oraz staromiejską zabudowę. Spodobało mu się. Szkoda tylko, że pałac wciąż niszczeje. Dobrze że chociaż zagospodarowano dwie przypałacowe oficyny.

Z Brodów udaliśmy się w urokliwe miejsce, Suchodół. Tam krótka wizyta nad jeziorem Suchodolskim i wracamy. Robimy jeszcze przerwę przy starym poewangelickim kościele w Jeziorach Dolnych.

Do domu dotarliśmy jadąc asfaltową drogą (na teren brakło mi już sił). Zahaczyliśmy jeszcze o zalew Karaś nad którym ostatnio biegam. Gdy wycieczka dobiegła końca mogliśmy nacieszyć nasze podniebienia opychając się pysznym obiadkiem przygotowanym przez kochaną Asię. :)

Niestety, wszystko co piękne kiedyś się kończy. Jacek musiał wracać wieczorem do domu. Dziękujemy Ci Jacku za wspólnie spędzony czas, wspólne kilometry, spacer, grilla i wyprawowe wspomnienia! Przyjeżdżaj znów do nas prędko! :)

To jeszcze nie koniec. :D
Po jakimś czasie wpadłem na pomysł: „przejechać setkę”!
Asia poparła tą ideę. Żal było mi ją zostawiać w domku na kolejne trzy godzinki...
Pojechałem.
W ciemnościach ruszyłem do Żar, jechało się świetnie. Lubię jeździć nocą.
W Żarach dotarłem do Rynku, a następnie odwiedziłem Matyska, by powspominać szaleństwa z piątkowej nocy – na pępkowym było wesoło. :)
Po tej sympatycznej wizycie trzeba było pędzić do domu, gdzie czekała Asia.
Pędzić może nie pędziłem, bo hamował mnie wzmagający się wiatr, ale do przodu pchały mnie dobre emocje. Emocje, które sprawiły, że cały weekend obfitował wieloma pięknymi chwilami!

Więc... było pięknie! :D

Dziękuję!

Gratuluję!

I szczęścia życzę! :)


TRASA:
Lubsko -> Budziechów -> Świbinki (lasem) -> Nowa Rola -> j.Głębokie -> Proszów -> Nabłoto -> Brody -> Jeziory Dolne -> Suchodół -> Jeziory Dolne -> Brody -> Chełm Żarski -> Lubsko...
...Lubsko -> Budziechów -> Jasień -> Świbna -> Drożków -> Grabik -> Żary -> Grabik -> Drożków -> Świbna -> Jasień -> Budziechów -> Lubsko

TROCHĘ FOTEK:

Na trasie... © JPbike


Jacek pokonujący lubuskie szutry © Mlynarz


Zadowolony i uśmiechnięty - o to chodzi! © Mlynarz


Przed siebie... © JPbike


Nad jeziorem Głębokie © JPbike


Jacek mówi, że woda jest OK! © Mlynarz


Złoty Pils nad jeziorkiem też jest OK! :) © Mlynarz


Wreszcie zaczynają się ciepłe miesiące! © JPbike


Wodna przeprawa w lesie - survival musi być! © JPbike


Lubuski bruk © JPbike


Jezioro Proszowskie © JPbike


Tu kiedyś były tory © JPbike


Aleja drzew © Mlynarz


Jacek - paparazzi © Mlynarz


Jacek i Brama Zasiecka w Brodach © Mlynarz


Herb i napis nad Bramą Zasiecką © Mlynarz


Pałac Brühla w Brodach © JPbike


Jacek podziwia pałac © Mlynarz


Pałac jest ogromny © JPbike


Jacek-zdobywca i jego wierny TREK ;) © Mlynarz


Atlanci podtrzymujący balkon brodzkiego pałacu © Mlynarz


Smutno patrzeć jak pałac niszczeje... © Mlynarz


Elementy zdobnicze nad oknami brodzkiego pałacu © Mlynarz


Przy tej fontannie ekipa wyprawy rowerowej "Dookoła Polski 2009" odpoczywała i zdawała relację dla TV - oj, to były czasy! :) © Mlynarz


Kościół w Brodach © Mlynarz


Kościół w Jeziorach Dolnych © Mlynarz


W drodze do Suchodołu © Mlynarz


Jezioro Suchodolskie © JPbike


W drodze powrotnej - do Tarnowa tylko 1 km... ;) © Mlynarz


W Lubsku - nad zalewem "Karaś" © JPbike


Żarski Ratusz nocą... :) © Mlynarz

Bieganie - trening nr 12

Piątek, 16 marca 2012 · Komentarze(7)
Kategoria Bieganie
Ale upał! 17 stopni na plusie i piękna słoneczna pogoda, ciężko w to uwierzyć, bo w nocy był przymrozek.
W południe, korzystając z wolnej chwili, udałem się z Asią nad zalew. Zrobiłem dwa wolne kółeczka dookoła. Chwilę też pospacerowaliśmy. Bardzo przyjemnie!

Dziś testowałem stare adidasy Asi. Te też nie leżą na moich stopach idealnie. Będę kombinował dalej. Trzeba znaleźć jakiś złoty środek. :)

Biegłem najwolniejszym jak do tej pory tempem – nie przłożyło się to na najniższy średni puls. Ale wczoraj miałem trochę męczący dzień i rano nie wstałem zbyt wypoczęty. Jutro pewnie też nie będę w zbyt dobrej kondycji, bo szykuje się kolejny dzień z cyklu CRITICAL STAMINA... Pępkowe – wczoraj Matysek został Tatą! :)
Ale się cieszę! :)


DANE:
Dystans: 4,2 km
Czas: 34:30
Średni puls: 153
Max puls: 168
Kalorie: 416

Bieganie - trening nr 11

Środa, 14 marca 2012 · Komentarze(3)
Kategoria Bieganie
Dziś znów nad zalewem. Z Asią. Trochę mi zaaplikowała ćwiczeń. To moja najlepsza Trenerka! :D
Miało być 35 minut, wyszło 40. Fajnie. :)
Trochę wiało.
Doskwierał mi lekki ból prawej stopy – zbyt mocno zawiązałem sznurowadła. A zawiązałem je zbyt mocno, bo mam... za duże buty. Teraz to wiem na 100%. Będę musiał pomyśleć nad zakupem nowych, ale muszę się z tym wstrzymać na jakiś czas, bo teraz mam dużo więcej ważniejszych wydatków. Nic to, do czasu aż kupię nowe, dopasowowane buty muszę poszukać jakiegoś tymczasowego rozwiązania. Chyba coś da się wykombinować. :)

DANE:
Dystans: 5,2 km
Czas: 40:30
Średni puls: 155
Max puls: 174
Kalorie: 498

Bieganie - trening nr 10

Wtorek, 13 marca 2012 · Komentarze(2)
Kategoria Bieganie
To już jubileuszowy, dziesiąty trening. :D
Miałem go wykonać w Łośniu z Igorkiem, ale ciągle było dużo innych zajęć. ;)
15 minut, spokojnym tempem nad Zalewem.
Wyszedł całkiem fajny puls. Biegam, a raczej truchtam, od trzech tygodni, ale już widać jakiś postęp. To cieszy. :)
W tym tygodniu robię cztery treningi. Kolejny będzie odpoczynkowy.
Dochodzę do wniosku, że bieganie jest fajne. :)

DANE:
Dystans: 2,1 km
Czas: 15:25
Średni puls: 148
Max puls: 162
Kalorie: 176

Bez portfela

Wtorek, 13 marca 2012 · Komentarze(4)
Po chleb i jabłka do sklepu.
Najpierw do Netto i... wrotki – remont, zamknięte.
Dalej do Inter, wszystko fajnie, elegancko... Portfel został w domu. :)
Runda Inter-Dom-Inter i powrót.
Ależ emocjonujące zakupy! ;)

Skałki Niegowonickie

Niedziela, 11 marca 2012 · Komentarze(8)
Kategoria woj. Śląskie
Wyjazd na Niegowonickie Skałki, to było coś pięknego! Takie dopełnienie całego, jakże świetnego, weekendu spędzonego na Zagłębiu, na Śląsku i w Małopolsce... Weekend, na który długo czekałem spełnił moje oczekiwania. :)

Niedzielny poranek był ciężki. Wszystko przez siedzenie do późnych godzin nocnych przy maszynie do pisania. Poza tym byłem zdruzgotany tym, że musiał nas opuścić Amiga. Na szczęście Darek i Igorek potrafili mnie zmobilizować do udania się na wycieczkę rowerową. Wtórowała im moja kochana Żonka. Dałem się przekonać. :)

W składzie: Kosma, Darek, Jurek i ja ruszyliśmy na zamek w Ogrodzieńcu. W planie wycieczki była przewidziana również wizyta na Pustyni Błędowskiej oraz wspomniane Skałki Niegowonickie. Udało się dotrzeć jedynie do... Niegowonic. Trochę wiało. :D
Poza tym mieliśmy dziś (Kosma i ja) „crtical stamina”. ;)
Jednogłośnie podjęliśmy decyzję, że uderzamy na skałki. Coca Cola zafundowana przez Darka smakowała tego dnia wspaniale!
Czas spędzony na trawce przy skałkach, to coś bezcennego, coś za co nie zapłacisz nawet kartą Master Card! ;)
Opowieści Jurka, wymiana wesołych anegdotek i poruszenie kilku życiowych tematów – w tym gronie to sama przyjemność. Szkoda, że nie mogliśmy tam spędzić dużo więcej czasu, z drugiej strony, gdy wróciliśmy do Łośnia, to czekała na nas Asia, Anetka, Wiktor i Igorek, co sprawiało że było jeszcze lepiej! :)
A na dokładkę... niespodzianka w postaci Joasi – bardzo miła niespodzianka! :)
Dziewczyny przygotowały pyszny obiadek, chłopcy pyszne napoje.
I weekend nadal trwał!

Dziękuję Wam wszystkim, za to co zawsze! :)
Dodam jeszcze, że było pięknie!

TRASA:
Łosień -> Łęka -> Niegowonice -> nazad ;)


KILKA FOTEK Z WYJAZDU:

Przygotowania do wyjazdu - regulacja hampli :-) © kosma100


Jeden stoi, drugi wbiega, tylko Kosma wjeżdża! ;) © Mlynarz


Kosma i Jurek © Mlynarz


Latający Jurek © kosma100


Ja już nie piję... na skałkach ;-) © kosma100


Skałki Niegowonickie - dominanta © Mlynarz

CRACOVIA 10.03.2012

Sobota, 10 marca 2012 · Komentarze(9)
Czyli "epopeja" pisana późną nocą na maszynie...
będące wspomnieniem wesołego weekendu...
spędzonego w wyborowym towarzystwie...
Dziękuję!

CRACOVIA 10.03.2012

Piękny dzień, słońce nad Łośniem-pastwisko,
wspaniałe wydaje się wszystko!
Kosma, Asia, Anetka, Wiktorek,
Jurek, Darek, Amiga, Igorek...
Ekipa zacna, świetna, wspaniała,
okazja do wyjazdu jest niebywała.
Tylko Musta wygląda przez okno ze smutkiem,
obok przemknęła Kosma ze sterczącym sutkiem...
Sto tysięcy myśli – pojawia się nowa,
chłopcy, dziewczęta... jedziemy do Krakowa!
Odpalamy Forda, uruchamiamy silnik Zafiry,
nie zmarnujemy już ani jednej chwili!
Wyjeżdżamy na drogę z Łośnia do Olkusza,
każdemu radością napełnia się dusza.
Pędzimy, mijamy kolejne wioski, osady,
Igorek z wrażenia jest cały blady,
Wiktor dostał wypieki na twarzy,
Darek o twentynajnerze marzy...
Kosma i Jurek to wyborowa para,
razem z Amigą łoją browara.
I wreszcie mijamy krakowskie rogatki,
ciekawe jak się potoczą dalsze wypadki...
Dojeżdżamy do pierwszego sklepu rowerowego,
jednakże spojrzenia Darka niewartego.
Ruszamy dalej, skręcając w prawo, skręcając w lewo,
szukając z Darkiem roweru upragnionego.
Dariusz chciał dosiąść Ghosta zielono-szarego,
lecz nie było na miejscu rozmiaru odpowiedniego...
Rozdzieliliśmy się. Jedni zostali przy Darkowym ramieniu,
drudzy wylądowali na sławetnym Wawelu.
A na Wawelu, przy głównym trakcie, stał "Łeb Zakuty",
był odziany w kolczugę i metalowe buty,
zawrócił ten szlachetny rycerz Kosmatej w głowie,
co mu powiedziała – tego nikt się nie dowie!
Pomachał mieczem, potrząsnął zbroją i łańcuszkami,
Kosma i mężny rycerz zostali sami...
Asia, Młynarz, Amiga i Jurek zostawili Kosmę na wirażu,
poszli zwiedzać Wawel i nagle zabłądzili w korytarzu...
wpadli na sarkofag byłego prezydenta, ot taki marmurowy,
Amiga na to rzekł: "Wow! Fajny! Taki oldschoolowy!",
po tym cyknął fotkę i wypił zimnego Lecha,
bo nasz Amiga nie wierzy, że to przynosi pecha.
Zwiedzanie Wawelu nadal trwało,
wciąż było nam mało i mało!
Odwiedziliśmy Chopina, Mickiewicza i Słowackiego,
usłyszeliśmy też dźwięk Dzwonu Zygmuntowskiego.
Krakowski Wawel – cudowne miejsce, skrywa perełki,
tutaj spoczywa Władysław Jagiełło, Kazimierz Wielki...
Miejsce cudowne, miejsce niesamowite,
zostało przez ekipę BIKEstats.pl odkryte!
Pod koniec zwiedzania Asia oglądała złote monety,
w tym czasie Kosma okupowała budynek toalety...
Następnie Kosma – dziewczę słynne i nieposkromione,
podziwiając Smoka Wawelskiego stało niewzruszone.
Smok sto razy dziennie zieje ogniem – jest mocno zapracowany,
niektórzy jednak twierdzą, że jest przereklamowany,
Kosma patrząc jak smoczysko zieje płomieniem,
objęła Asiczkę swym muskularnym ramieniem
i rzekła jej do ucha: "Ale leszcz z tego zielonego gada,
przy Darkowym kaloryferze blado wypada!".
Czas błogo biegnie, godziny mijają,
między Darka nogami kolejne rowery się przewijają,
znów nie zapada decyzja – nie ma wyboru,
to brakuje rozmiaru, to brakuje koloru...
Trzeba zluzować i ruszyć zwiedzać stolicę Małopolski,
podziwiać architekturę i jej styl dworski.
Gdy już zjedliśmy przepyszne obwarzanki,
zdaliśmy się na pomysł naszej Anetkowej Koleżanki,
odwiedziliśmy Bramę Floriańską i Sukiennice,
Jurek rzucił okiem na krakowskie pannice.
Kiedy podziwialiśmy Kościół Mariacki,
Kosma wpadła na pomysł wariacki...
Znów odnalazła pana w srebrnej zbroi,
krzyknęła: "Zakuty Łeb przy Sukiennicach stoi!".
Podeszła, zagadała, puściła oko, strzeliła z pończochy,
spojrzała nań szarmancko, zmrużyła swe oczy...
I choć pan rycerz miał wielkie wzięcie,
to Kosma namówiła go na zbiorowe zdjęcie!
Oczarowani blaskiem zbroi i Bramą Floriańską,
zwiedzaliśmy co się da, zdani na łaskę pańską,
podziwialiśmy resztę zabytków Krakowa,
których nie powstydziłaby się Górnicza Dąbrowa.
Nadszedł czas, że zgłodnieliśmy – zaburczało w brzuchach,
znaleźliśmy się w autach po kilkuset szybkich ruchach.
I choć to była sobota, a nie niedziela,
wszyscy mieli ochotę na cheesburgera!
Odwiedziliśmy Mc Donald'sa na ulicy Josepha Conrada,
nasza Kosmata Przewodniczka była z tego wielce rada,
bardzo dużo jedzenia wszyscy zamówiliśmy,
Jurek wziął kawę, a Igorek ziemniaczane chipsy.
Po jedzeniu popędziliśmy konie mechaniczne,
uruchomiliśmy nasze wyobrażenia magiczne,
znów wylądowaliśmy na łosieńskiej ziemi,
zostaliśmy przez Kosmacza pozytywami nakarmieni.
Zaczęliśmy też grzebać w pojemnej lodówce,
panowie pili zimne piwo, panie wzięły po parówce.
Ach! Z Kosmą każda chwila jest niebanalna,
bo Kosma to dziewka niepowtarzalna!
Ten weekend to były jedne z moich najlepszych dni,
wspomnienie tego czasu wciąż w mej głowie tkwi!
Bo z Rodziną Dariusza, Kosmatą Dzikuską i Innymi,
każdy dzień oblany jest promieniami złocistymi!
Anetka, Darek, Wiktor, Igorek i Kosma...
są cudni, są jak pieśń radosna!
To szczęście, to radość, to wszystko co najlepsze!
Wyobraźcie to sobie! I w to uwierzcie!
A Joasia, Amiga i Jurek są dopełnieniem wszystkiego,
są tym, co jest niezbędne dla DOSKONAŁEGO!!!

Młynarz

Łosień-pastwisko, dnia 10.03.2012 r.

"Epopeja" Młynarza ;-) © kosma100


PONIŻEJ KILKA ZDJĘĆ AUTORSTWA AMIGI:
Kobieta mnie bije © amiga


Smok analog © amiga


Wpuście mnie .... © amiga


Grupa Młynarza © amiga


Co ty królu złoty © amiga

Bieganie - trening nr 9

Czwartek, 8 marca 2012 · Komentarze(8)
Kategoria Bieganie
Wczesnym rankiem. Do zrealizowania 25 minut. Udało się! :D

Rundka po mieście przy towarzyszącym mi... śniegu z deszczem.
Ale było przyjemnie.

Teraz pędem do kwiaciarni! :)

p.s.
Wszystkim Bikestatowym (i nie tylko) Kobietkom życzę samych wspaniałości!

DANE:
Dystans: 3,4 km
Czas: 25:10
Średni puls: 160
Max puls: 183
Kalorie: 325

Bieganie - trening nr 8

Środa, 7 marca 2012 · Komentarze(3)
Kategoria Bieganie
Cel na dziś: 30 minut spokojnego biegu.
Zrealizowane. Znów z nawiązką. :)

Słoneczne południe...
Więc znów nad zalew razem z Asieńką.
Asia została dziś moją osobistą trenerką. Wzorowo przeprowadziła rozgrzewkę i rozciąganie. Klasa mistrzowska! :)

Biegało się przyjemnie. Starałem się nie przekraczać tętna 160.
Dziś w sumie wyszło 48 minut biegu - najwięcej jak do tej pory.
Dziś też doszedłem do wniosku, że moje buty do biegania są chyba o pół rozmiaru za duże... :/
Ale może mam takie dziwne odczucie. Sam nie wiem.

W każdym razie było przyjemnie.
I oby tak biegało mi się jak najdłużej. :)

DANE:
Dystans: 6,1 km
Czas: 47:55
Średni puls: 157
Max puls: 170
Kalorie: 599

TROCHĘ ZDJĘĆ WYKONANYCH PRZEZ ASIĘ:

Bonsai ;) © Mlynarz


Zasapany biegacz ;) © Mlynarz


Ścieżka wzdłuż zalewu © Mlynarz


Zalew "Karaś" skąpany w słońcu © Mlynarz


Dom nad zalewem... © Mlynarz


Koci przybłęda ;) © Mlynarz