Lans z Kristoferem ;)

Niedziela, 12 czerwca 2011 · Komentarze(8)
Weekendowy wyjazd do Wrocławia na uczelnię, piękna pogoda, rower na pace...
Nie mogło być inaczej. :)

Razem z Krzychem do Siechnic na Piasta! Jak za dawnych lat. :)
Było bardzo przyjemnie przemierzyć jedną z moich ulubionych tras i wypić piwko nad Odrą w towarzystwie Krzycha. Oczywiście Piast tradycyjnie zakupiony w Siechnicach. Odwiedzona została też śluza.
Po prostu pięknie.
Ten scenariusz można by powtarzać bez końca.
I nigdy się nie znudzi... :)

TRASA:
Wro/Niskie Łąki - Opatowice -> Trestno -> Blizanowice -> Siechnice i powrót

Piast Wrocławski - wspomnień czar ;) © Mlynarz

Wymarzona Żona!!!

Sobota, 3 lipca 2010 · Komentarze(53)
Kategoria Aniołek
To był jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu!
Moją kochaną Żoną została Asiczka!!!
Marzenia się spełniają!
Jestem bardzo szczęśliwy.

Nasza wspólna podróż do ołtarza zaczęła się 26. lipca 2008 roku podczas pamiętnego wypadu do Ustrzyk Dolnych.
Później była pierwsza randka.
Później kilkanaście gorzkich tygodni i wreszcie...
Piękny dzień 20. listopada 2008 - zostaliśmy parą.
Jeszcze piękniejszy 20. listopada 2009 - Asia przyjęła moje oświadczyny.
Aż w końcu, 3. lipca 2010 roku zostaliśmy Mężem i Żoną.

Po drodze przejechaliśmy wspólnie na rowerach tysiące kilometrów, objechaliśmy Polskę dookoła, przeżyliśmy wiele cudownych chwil.
W naszej podróży, od samego początku towarzyszą nam i nie opuszczają nas: Anetka, Monika, Darek, Wiktorek i Igorek. Nie zabrakło ich również w dniu naszego Ślubu.
W tym pięknym dniu zechcieli z nami także być Józek, Michał i Focus - wspaniale mieć tak dobrych rowerowych Przyjaciół.
To właśnie Wy, razem z resztą naszych Przyjaciół i Rodziną, sprawiliście że w tym niesamowitym dniu mogliśmy czuć się najszczęśliwszymi ludźmi na Ziemi!
Obecność Was wszystkich sprawiła, że towarzyszące nam emocje zostały spotęgowane!
Dziękujemy Wam za to!

Jestem szczęśliwym człowiekiem.

I jeszcze coś dla mojej Asi...

Kocham Cię Aniołku!!!

Zawsze i na zawsze tylko Twój...
Wszystko co robię, robię dla Ciebie...
Gdzie jesteś Ty, tam jest dom mój...
Już nigdy, nigdy nie obejrzę się za siebie...

Ty jesteś moim szczęściem, radością moją...
Wszystko co mam najlepsze to Ty właśnie...
Twoje dłonie, ten dotyk, me serce goją...
Przy Tobie ta miłość nigdy nie zgaśnie...

Jesteś moim skarbem najwspanialszym...
To dla Ciebie wstałem, gdy już upadałem...
Jesteś Aniołkiem najcudowniejszym...
Wszystko co mam, Tobie oddałem...


Nowożeńcy © djk71


Wszystkim bardzo dziękujemy za życzenia!

My też życzymy Wam samych cudownych chwil i wielu niezapomnianych momentów.
Bądźcie szczęśliwi!
Życzymy wszystkim, by po każdym dniu mogli powiedzieć, że... było pięknie!

FINIS CORONAT OPUS

Wtorek, 29 czerwca 2010 · Komentarze(31)
Wreszcie!

Piękny dzień! :D

Praca: 5!
Obrona: 5!

Ale się cieszę!

A już w najbliższą sobotę... moją Żonką zostanie mój kochany Aniołek!
Po prostu wszystko pięknie się układa.
Ale to tak jest w życiu. Zawsze mówię, że po burzy, nawet najgorszej, prędzej czy później, na niebie pojawia się tęcza i wszystko jest pięknie! :)
Bo musi być!

Po obronie z moim wspaniałym Promotorem © Mlynarz

Do dziekanatu

Środa, 16 czerwca 2010 · Komentarze(3)
Oddać kartę obiegową.
Udało się zdążyć z powrotem na mecz Honduras - Chile. :)
Wciąż jednak brak czasu na przygotowanie relacji z kilkudniowego wypadu do Holandii.

Tańce, biblioteka i dziekanat

Wtorek, 15 czerwca 2010 · Komentarze(2)
Jak w tytule. :)
Najpierw na tańce.
Potem do Biblioteki Uniwersyteckiej.
A na sam koniec do dziekanatu.
Po powrocie oglądanie Mistrzostw Świata w cieniu... innych ważniejszych czynności i spraw. :)

Diamond - reaktywacja! :)

Niedziela, 30 maja 2010 · Komentarze(0)
Diamentowy znów jeździ!
Mój kochany rowerek wreszcie jest na chodzie.
Po roku czasu, po wielkich problemach z usunięciem starego suportu...
Znów jest w pełni zwarty i gotowy!
Lśni i błyszczy. :D
Śmiga, że aż miło!

Po tym jak go poskładałem postanowiłem zrobić jazdę próbną odprowadzając Jacka, który wracał do Poznania na rowerze po weekendzie we Wrocławiu. :)

Ale się cieszę!

Do Bierutowa z ekipą BS

Sobota, 29 maja 2010 · Komentarze(5)
Udało się kolejny raz zmontować ekipę BS na weekendowy wyjazd. Tym razem na starcie wycieczki stawiło się... 13 osób. Nieźle! Oby tak dalej. :)
Poniżej pełny skład. :)
Aniołek
Kasia
Ala
Agata
Błażej
Filip
Tomek
Marcin
Jacek
Michał
Mateusz
Żyła
Młynarz – czyli ja ;)

Ekipa dopisała. Pogoda też.
Wypad udał się w 100%.
Śmiechu było co niemiara. :)
To była niezwykle przyjemna i sielankowa setka.

Szczególne słowa uznania należą się dziewczynom, które świetnie poradziły sobie z długim dystansem. Agata, Asia, Ala i Kasia to twarde zawodniczki. Wyróżnić w tym składzie trzeba zwłaszcza Alę, która całą trasę pokonała na... rowerze miejskim – szacunek! :)

Niemal cała trasa była poprowadzona bocznymi drogami, tak by uniknąć dużego ruchu samochodowego. Część też prowadziła przez dukty leśne. Był też... mały odcinek specjalny prowadzący przez pola. :D
Wszyscy dobrze się bawili.

Do najciekawszych miejsc odwiedzonych na trasie należy zaliczyć kościół w kształcie rotundy we wsi Stronia, krzyż pokutny w Kijowicach, cmentarz w Nadolicach, pałac w Borowej, domy Kargula i Pawlaka w Dobrzykowicach oraz... ambonę przy której wypiliśmy sobie po pysznym Piaściku!

Całej ekipie chciałem serdecznie podziękować za wielce przyjemne towarzystwo!
Wszystkim serdecznie gratuluję pokonania ponad 100 kilometrów.
Mam nadzieję, że jeszcze nieraz przyjdzie nam wspólnie pokręcić. :)
Cieszę się, że udało mi się poznać nowe, nadzwyczaj sympatyczne osoby!

Jako, że moja relacja nie jest szczególnie bogata w treść, to... polecam odwiedzić jeszcze blogi:
- Kasi,
- Michała,
- Jacka,
- Filipa,
- Żyły.
Miłej lektury! :)

TRASA:
Wrocław: Krzyki – Rynek – Plac Grunwaldzki – Psie Pole...
Domaszczyn -> Szczodre -> Dobroszów Oleśnicki -> Januszkowice -> Stępin -> Borowa -> Raków -> Piszkawa -> Ligota Wielka -> Smolna -> Gręboszyce -> Nowoszyce -> Wszechświęte -> Zarzysko -> Stronia -> Gorzesław -> Bierutów -> Kijowice -> Zawidowice -> Zbytowa -> Chrząstawa Wielka -> Chrząstawa Mała -> Nadolice Wielkie -> Nadolice Małe -> Dobrzykowice...
Wrocław: Wojnów – Strachocin – Bartoszowice – Niskie Łąki – Gaj – Krzyki



Team BIKEstats górą ! © JPbike


Ekipa BS na wrocławskim Rynku © JPbike


Peleton wrocławskiej ekipy BS na trasie © Mlynarz


Napierają... © Mlynarz


Zakupy w sklepie © Mlynarz


Pałac w Borowej © JPbike


Błogie leniuchowanie © Mlynarz


Stronia - kościółek w kształcie rotundy © Mlynarz


Rzepakowy Aniołek ;) © Mlynarz


Kamuflaż :) © zyla82


Ekipa BS widziana z "lotu ptaka" © Mlynarz


Nowy krzyk mody! :D © Mlynarz


Żyła i zmodyfikowana "dieta Małysza" ;) © Mlynarz


Gdy Błażejowi chce się pić... © Mlynarz


Ale dają! ;) © Mlynarz


Młynarz – znaczy się ja :) © JPbike


Rower miejski w terenie? A czemu nie?!! :) © Mlynarz


Drogowskaz w Bierutowie © Mlynarz


Zdewastowany krzyż pokutny w Kijowicach © Mlynarz


Terenowo przez las © JPbike


Cmentarz w Nadolicach © WrocNam


Przy domach Kargula i Pawlaka :) © JPbike


Pożegnanie przy Kładce Zwierzynieckiej © JPbike

Ale fajnie! :)

Piątek, 28 maja 2010 · Komentarze(12)
Dziś do Wrocławia przyjechał Jacek!
Prosto z Poznania!
Na rowerze! :)
On jest jednak niezniszczalny.

Aby umilić Jackowi ostatnie kilometry podróży do Wrocławia postanowiłem wyjechać Mu naprzeciw. Dołączył do mnie Krzychu, który dzisiejszą jazdę potraktował treningowo, gdyż jak mówi mówi zbudować formę przed wyjazdem do Holandii (wyjazd za 2 dni :D ).
Jacka udało nam się przejąć tuż przed Obornikami Śląskimi w Golędzinowie. Pędziliśmy tam ile sił w nogach – udało nam się wykręcić średnią prędkość 26 km/h na 30 kilometrach. Oczywiście nasz „wyczyn” wypadał blado przy średniej Jacka, który zrobił 170 kilometrów nie schodząc praktycznie poniżej 24 km/h. :D
Spotkanie z Jackiem było bardzo wesołe. Mocno się wyściskaliśmy (tak jak przystało na facetów w lajkrach :D ), a następnie szybko uderzyliśmy do najbliższego sklepu spożywczego, by zaopatrzyć się Piasta. :)

Jako, że do Obornik jechaliśmy główną drogą i mieliśmy już dość aut, wymyśliliśmy sobie, że jazda do Wrocławia odbędzie się już bocznymi drogami. Najpierw chcieliśmy się przebić polną drogą do pobliskiego Lubnowa. Nawet nam się to udało ale... polna droga momentami zamieniała się w... plantację pokrzywy bądź błotną breję, momentami nikła nam z oczu. Nie mniej jednak fajnie było. :D
Jackowi się podobało – to najważniejsze.

Za Lubnowem zrobiliśmy sobie przerwę na Piasta, bo po przeprawie przez pokrzywy opadliśmy z sił. Po wypiciu wspaniałego napoju rozegraliśmy z Krzysztofem tradycyjną konkurencję, w której zwycięzcą zostaje osoba potrafiąca dalej kopnąć puszkę po piwie. Nie chciałem żeby Krzychu się skompromitował przed Jackiem, dlatego też dałem mu wygrać. Niech się chłopak cieszy. ;)

W końcu dotarliśmy do Urazu. Później kilka kilometrów bocznymi drogami, kilka główną i byliśmy już na rogatkach Wrocławia. Jacek się ucieszył widząc tablicę z napisem „Wrocław”. :)
Po niecałej godzince przebrnęliśmy przez miejską dżunglę i wylądowaliśmy w mieszkanku na Krzykach, gdzie czekała na nas moja kochana Asia. :)
Dobrze było odpocząć. :)

Asia nakarmiła nas przepysznym obiadkiem! Mniam! :)
Po posiłku dołączyła do naszego składu i we czwórkę ruszyliśmy na miasto. Nasz Ulubiony Poznański Biker miał w tym momencie... 215 kilometrów w nogach ale mówił, że czuje się świetnie. :)
Skąd on ma ten dynami w nogach?!
Wspólnie dotarliśmy do Mostu Zwierzynieckiego, przy którym nastąpiło pożegnanie z Krzychem. Krzyś stwierdził, że było miło ale... jutro nie będzie chodził. :)
Asia, Jacek i ja wjechaliśmy do Parku Sczytnickiego, w którym pokonaliśmy kilka alejek i wypadliśmy na teren Stadionu Olimpijskiego. Na tamtejszych „polach marsowych” miał dziś się podobno odbyć koncert „Oceanu” - ulubionej kapeli mojego Aniołka. Niestety koncertu nie było. Mimo wszystko i tak było zajefajnie. :D
Porobiliśmy kilka wesołych zdjęć. Jacek z tego wszystkiego popsuł swój statyw. Na szczęście udało się go naprawić przy pomocy... korka od szampana (lubię wyzwania). :D

W końcu czas było wracać do domku. Jednak postanowiłem, że muszę tego dnia wykręcić setkę, bo brakowało mi do niej niewiele. Zrobiliśmy sobie mały rajd po mieście. Spałaszowaliśmy pyszne lodziki w McD. Kupiliśmy chlebek w Tesco. Zahaczyliśmy o Ostrów Tumski i kilka innych miejscówek. Wreszcie znaleźliśmy się na Krzykach. Jackowi wyszło ponad 240 km, Asi prawie 30, a mi wybiła upragniona setka.
Wszyscy ucieszeni mogli wracać do domku. :D

Ale było fajnie!
A najlepsze jest to, że... jutro też będzie fajnie!
I przez cały najbliższy tydzień też będzie fajnie!
:)

TRASA po Jacka:
Wrocław: Krzyki – Grabiszyn – Gądów – Osobowice – Różanka – Pracze Widawskie – Świniary...
Szewce -> Zajączków -> Pęgów -> Golędzinów -> Lubnów -> Uraz -> Raków -> Kotowice -> Zajączków -> Szewce...
Wrocław: Świniary – Pracze Widawskie – Różanka – Osobowice – Gądów – Grabiszyn – Krzyki
[b]+[b]na Stadion Olimpijski :)

Spotkanie z Jackiem © Mlynarz


Przedzieranie się przez krzaczory :) © Mlynarz


Ale fajna ta "polna droga!" :D © JPbike


Niezbędnik rowerzysty :) © Mlynarz


Ile Piast daje radości! :D © JPbike


Konkurs: kto dalej kopnie puszkę?! © JPbike


Ja kopię wysoko i daleko ;) © JPbike


Krzychu... nieco gorzej ;P © JPbike


Mimo to dałem Krzysiowi wygrać (na zdjęciu dzierży trofeum zwycięzcy) ;) © Mlynarz


W nagrodę mógł transportować puszki © Mlynarz


Swojsko :) © Mlynarz


Jacek na wrocławskich wałach przeciwpowodziowych © Mlynarz


Odra widziana z Mostu Milenijnego © JPbike


Jacek na Moście Milenijnym © Mlynarz


Krzychu i ja © Mlynarz


Most Zwierzyniecki © JPbike


Wystraszona przez dinozaura ;) © Mlynarz


Zachód słońca widziany z Kładki Zwierzynieckiej © Mlynarz


Odpoczywająca Asia i Jacek © Mlynarz


Piona! :) © Mlynarz


Zamyślony Jacek © Mlynarz


Na cokole :D © JPbike


Naprawiamy Jackowi statyw :) © JPbike


Most Grunwaldzki © JPbike


Muzeum Narodowe © JPbike


Ostrów Tumski © Mlynarz


Katedra na Ostrowie Tumskim © Mlynarz


Ostrów Tumski widziany od strony Mostu Zakochanych © JPbike


Jacek zrobił nam romantyczne zdjęcie :) © Mlynarz