Z KSU

Wtorek, 8 września 2009 · Komentarze(6)
Tego trzeba mi było.

Pojechać do lasu, podziwiać piękne widoki serwowane przez przyrodę, spojrzeć na zachodzące słońce, zasmakować nocnego powrotu do domu i trochę się zmęczyć. :)

Udało się odreagować stres związany z nadchodzącym egzaminem, udało się wypracować odpowiednią opinię na temat tego co wydarzyło się ostatniej soboty na Stadionie Śląskim.

Zrobiłem dziś wreszcie jakieś zdjęcia, bo od zakończenia wyprawy miałem po raz pierwszy na to ochotę. Co najważniejsze, odwiedziłem dziś leśne wrzosowiska, by uwiecznić dla mojego Aniołka piękne wrzosy, które tak bardzo lubi. :)

A trasa na dziś była pozornie banalna, pozornie bo niespodziewanie zaliczyłem nieznany do tej pory dla mnie odcinek leśny. Początek był taki jak ostatnio podczas wspólnej jazdy z Adriankiem, a więc lasem do fabryki amunicji w Brożku. Później miałem w planach wracać do domu tą samą trasą ale perspektywa powrotu lasem w ciemnościach (wyjechałem wieczorem i już się ściemniało) nie bardzo mi się podobała. Stąd wpadłem na pomysł jazdy na orientację... bez mapy. :D
Przebiłem się lasem do Tuplic zanim się ściemniło, dzięki czemu ostatnie kilometry pokonywane w ciemnościach mogłem przemierzyć asfaltowymi drogami. :)

Tak jak wspomniałem, wyjazd dobrze mi zrobił.
Na pewno dodatkową, wielką przyjemnością, było to że jadąc słuchałem sobie kawałków doskonałej kapeli KSU. :)
Jedna słuchawka w uchu, a ile radości. :D

TRASA:
Jasień -> ...las... -> Świbinki -> Nowa Rola -> Gręzawa -> ...las... -> fabryka amunicji -> Tuplice -> Cielmów -> Czerna -> Grabów -> Bronice -> Zieleniec -> Lisia Góra -> Jasień

Dla Aniołeczka! :* © Mlynarz


Droga z Nowej Roli do Gręzawy © Mlynarz


Wrzosy © Mlynarz


"Ze mną możesz pójść tylko na wrzosowisko..." :) © Mlynarz


Jazda w takiej scenerii to sama przyjemność © Mlynarz


Przed siebie © Mlynarz


Zachód słońca nad lasem w okolicy fabryki amunicji © Mlynarz


Poszukiwanie drogi do Tuplic... © Mlynarz


Lasy mają różne oblicza, a wszystkie są piękne © Mlynarz


Złotoogniste niebo - to co lubię © Mlynarz

WYRWANY NA ROWER...

Środa, 2 września 2009 · Komentarze(5)
...przez Rodziców. :)
Wieczorna i bardzo przyjemna trasa w towarzystwie Mamy i Taty po okolicznych wioskach.
Zawsze marudzą, że pewnie za wolno mi się z nimi jedzie.
Nie wiem dlaczego.
Po pierwsze... zazwyczaj samemu nie chce mi się cisnąć.
Po drugie... lubię z nimi jeździć. :D

TRASA:
Jasień -> Bieszków -> Łukawy -> Lubanice -> Drożków -> Lipsk Żarski -> Jaryszów -> Golin -> Jabłoniec -> Jasień

SPRAGNIENI

Poniedziałek, 31 sierpnia 2009 · Komentarze(2)
Wypad z Adriankiem. Miało być asfaltowo i krócej ale wpadliśmy na super pomysł, by pognać lasem do fabryki amunicji w Brożku koło Zasiek.
Jak pomyśleliśmy, tak też zrobiliśmy i wyjazd udał się bardzo.
Lasem jechało się świetnie, choć kilka razy zakopaliśmy się w piachu.
Przez samą fabrykę przejechaliśmy tym razem szybko, bo nie było czasu na krążenie po niej.
W Zasiekach dopadło nas wielkie pragnienie, słońce grzało, a my wybraliśmy się na trasę bez wody i kasy. Na szczęście w jednym z gospodarstw pani poratowała nas butelką zimnej kranówy. Była dla nas na wagę złota! :D
Potem już dość szybkim tempem pocisnęliśmy asfaltem przez Brody i Lubsko do Jasienia.
To był dobry trip. :)

Na deser, tuż przed Brodami udało mi się wykręcić 63,55 km/h!
Jest to mój rekord absolutny jeżeli idzie o prędkość maksymalną uzyskaną w okolicach Jasienia. :)

Jedna z moich archiwalnych fotek fabryki amunicji w Brożku:
fabryka amunicji w brożku, klimaty wojenne © Mlynarz

SPOKÓJ NAD ŻURAWNEM

Sobota, 29 sierpnia 2009 · Komentarze(4)
Nad ukryte w lesie jezioro Żurawno, razem z tatą.
Super się jechało, super się rozmawiało - czyli wyjazd udany.
Pogoda taka jak przez cały sierpień, a więc bardzo dobra.

ZDANY NA TATĘ ;)

Czwartek, 27 sierpnia 2009 · Komentarze(2)
Znów z ojczulkiem. ;)
Tym razem pojechaliśmy jego trasą - podobała mi się, było kilka odcinków, którymi bardzo rzadko jeździłem.
Odwiedziliśmy również cmentarzyk i źródełko w lesie.

TRASA:
Jasień -> Bieszków -> Jabłoniec (lasem) -> Lisia Góra (lasem) -> Zieleniec -> ...las... -> Jasień

GLINKA GÓRNA

Wtorek, 25 sierpnia 2009 · Komentarze(2)
Razem z tatą lasem do Glinki Górnej. Dalej przez Lubsko, Dłużek i Nową Rolę do Świbinek, a potem znów las. :)
Przyjemnie było.
Na zjeździe w Dłużku udało się wykręcić ponad 60 km/h.

PK 6

Poniedziałek, 24 sierpnia 2009 · Komentarze(3)
Lasem, odwiedzić miejsce, w którym był usytuowany PK 6 na Młyanarz Oriencie. :)
Tak jak się spodziewałem, po kilkudziesięciu dniach bez deszczu staw wysechł.

Po drodze odwiedziłem pochłonięty przez las cmentarz obok Zieleńca oraz źródełko "Włóczęgi".

ZNÓW W TRÓJKĘ

Sobota, 22 sierpnia 2009 · Komentarze(2)
Jak za dawnych lat. ;)
Rankiem wczesnym z Asią pojechałem po towar i rozwieźliśmy go na trasie.
W Żarach dorwaliśmy Matysa, wrzuciliśmy jego rower na pakę i pognaliśmy do Żagania a potem Jasienia.
Po kawce, już na rowerach, wszyscy razem, niczym podczas niedawnej wyprawy, pojechaliśmy wioskami do Żar.
Z Żar, już bez Matysa, wróciliśmy z Asią do Jasienia.

TRASA:
Jasień -> Bieszków -> Łukawy -> Lubanice -> Grabik -> Żary -> Grabik -> Górka -> Brzostowa -> Pietrzyków -> Jaryszów -> Golin -> Jabłoniec -> Jasień

SZEŚĆ DYCH

Czwartek, 20 sierpnia 2009 · Komentarze(8)
Dziś udało się to czego nie dałem rady zrobić wczoraj. :)
Z górki na trasie Jabłoniec - Jasień wycisnąłem prędkość ponad 60 km/h - dokładnie 61,77 km/h.
Do tej pory tylko raz udało mi się tam pojechać ponad 60 km/h, a było to dawno temu. Poprzedni rekord prędkości dla tej górki wynosił 60,5 km/h, a więc dziś go poprawiłem o 1,22 km/h. :)

Krótko, wieczorem, po okolicznych wioseczkach ale bardzo przyjemnie było choć trochę się poruszać.
W ciągu dnia temperatura powietrza dochodziła do 32 stopni w cieniu.

TRASA:
Jasień -> Lisia Góra -> Zieleniec -> Golin -> Jabłoniec -> Jasień

Poniżej fotka z cyklu "Wyprawa dookoła Polski - wspomnieć czar" ;)
Zdjęcie zrobił mi Jacek w dniu, kiedy przejeżdżaliśmy przez Kotlinę Kłodzką.
Zjazd serpentynami do Bystrzycy Kłodzkiej © Mlynarz

CZEŚĆ!

Środa, 19 sierpnia 2009 · Komentarze(11)
Cześć wszystkim! :)
Chciałbym tym wpisem przywitać się z wszystkimi po powrocie na BS.
Rozłąka z tym cudnym serwisem była, jak wiadomo, spowodowana wyprawą ”Dookoła Polski”, którą odbywałem wraz z moją Kochaną Asią oraz, trochę mniej kochanym, Matysem. ;)
Zakończyliśmy ją sukcesem. Udało się nam pokonać trasę, którą chcieliśmy przejechać. Łącznie wykręciliśmy dystans 3965 km, zajęło nam to 30 dni.

Póki co jest dostępna relacja prowadzona „on-line” z trasy.
Na dokładniejszą relację i galerię zdjęć będzie trzeba niestety długo poczekać.
Najzwyczajniej w świecie nie mam teraz na to czasu. Czeka mnie ciężki egzamin na uczelni, a jak dobrze pójdzie to i obrona pracy magisterskiej, także mam co robić.
Pewne priorytety w życiu trzeba zachować. ;)
Myślę, że relacja, a przynajmniej jej część zacznie się pojawiać w okolicach... końca września.
W chwili obecnej można zadowolić się relacjami naszych współtowarzyszy podróży, którzy jechali z nami na części trasy. Linki do ich fotorelacji można znaleźć na stronie głównej dookolapolski.xn.pl.
Serdecznie zapraszam do lektury! :)

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

A dziś...
Jeździłem pierwszy raz od chwili zakończenia wyprawy, a więc pierwszy raz od blisko czterech tysięcy kilometrów jeździłem bez przyczepki z sakwami...
Zapomniałem jak się jeździ na rowerze! :D

Zrobiłem krótką rundkę po okolicznych wioskach.
Przez większość trasy nie mogłem złapać odpowiedniego rytmu i co chwilę rzucało mną po całej drodze. Katastrofa. :)
Nie myślałem, że aż tak bardzo odzwyczaję się od zwykłej jazdy. Trudno, trzeba jeździć żeby wrócić do normalności. :)

Dziś też doszedłem po raz kolejny do wniosku, że nie lubię „cisnąc” jeżdżąc na rowerze. Choć czułem, że mam spory zapas sił i mogę kręcić o 4-5 km/h szybciej, to najzwyczajniej w świecie... nie chciało mi się. Jakoś wolę oglądać się na okoliczne łąki, pola i lasy niż patrzeć w przednie koło. :)
Tak już mam. :D

W każdym razie miałem dwa cele na dziś dzień. Jeden to żeby w końcu poruszać trochę nogami, a drugi był taki, by wycisnąć 60 km/h z górki na trasie Jabłoniec – Jasień.
Pierwsze się udało, a drugie... niestety nie. Będzie trzeba jutro znów pojechać zmierzyć się z tą górką. Generalnie tylko raz w życiu udało mi wykręcić tam sześćdziesiątkę ale teraz chciałbym znów. :D

Tak poza tym to jadąc w stronę Jasionnej przejeżdżałem obok trzech wiekowych dębów... Miło mi się zrobiło na myśl, że nieco ponad miesiąc temu była przy nich obecna cała Rodzinka Darka, Kosma, mój Aniołek i Jacek, kiedy to bawili się u mnie przed startem wyprawy. :)

Poniżej zamieszczam zdjęcie z w wyprawy, na którym jest mój kochany Aniołek pokonujący podjazd do Czorsztyna. :)
Asiczka w słonecznych promieniach © Mlynarz


TRASA:
Jasień -> Lisia Góra -> Zieleniec -> Jasionna -> Bronice -> Zieleniec -> Golin -> Jabłoniec -> Jasień