JUŻ Z NOWĄ OBRĘCZĄ

JUŻ Z NOWĄ OBRĘCZĄ

A więc chociaż rower jest prawie cały sprawny.
Przy okazji zrobiłem porządek z hamulcami.
A inne rzeczy... poczekają.

Kilometry z dzisiaj to efekt odprowadzenia Czarka na Kamienną.
Także nadymałem sobie kółko orlenowskim kompresorem i zwinąłem z parkingu swoje auto, które wczorajszego, jakże emocjonującego wieczoru... zgubiłem. ;)

W CHOCIMKU U MARTY

Środa, 5 listopada 2008 · Komentarze(9)
W CHOCIMKU U MARTY I ADRIANKA

Ciężko rano było wstać po tym jak późno w nocy się położyłem spać, a winowajcą był Matysek. ;)

Jakoś udało się i pojechałem z Jasienia do Chocimka odwiedzić Martę, Karolinkę i Adrianka.
Napić się pysznego winka, naleweczki, pośmiać się, pogadać i... wytapetować pokój. :)
Doszliśmy w tym ostatnim do perfekcji. ;)

Powrót do domu późno, w kompletnych ciemnościach.
Jednak lampka w rowerze mojej mamy jest po prostu zabójcza!
Zasilana dynamem pozwala mi widzieć nawet drogę 200 metrów przede mną.
Coś świetnego.

I tak sobie wracałem otoczony ciemnością, dookoła znów cisza, ta wspaniała cisza i jakże ciepłe powietrze!
(listopad, godz 21:00 i 11 stopni na plusie)

To był bardzo dobry dzień, oj bardzo!

TRASA:
Jasień -> Budziechów -> Białków -> Stara Woda -> Mokra -> Chocimek i nazad ;)

Motto dnia:
"A ch..., zamaluje się!" ;)

TEN KLIMAT

Wtorek, 4 listopada 2008 · Komentarze(8)
TEN KLIMAT

Chwila w rodzinnym domu. Czyli bardzo fajnie.

Za oknem szaro, mgliście, drogi mokre i wyruszam na rower dopiero gdy zaczyna zmierzchać.
I o to chodziło.
Dookoła las, cisza...
To jest ten klimat!

TRASA:
Jasień -> Bieszków -> Roztoki -> Bieszków -> Jasień

Wszystko na sprzęcie pożyczonym od mamy. :D

KOLEJNY MIESIĄC ROZPOCZĘTY...

KOLEJNY MIESIĄC ROZPOCZĘTY...

i jedziemy dalej. :)

W nowy miesiąc wkraczam z rozwaloną obręczą koła i wciąż kontuzjowanym Achillesem.
Rower niesprawny i jeździec niesprawny...

Dzisiejsze kilometry pokonałem na pożyczonym od Kristofera wehikule i nie depcząc mocno a jeśli już to tylko zdrową nogą.

Pogoda dziś dużo gorsza od wczorajszej, bo pochmurno i chłodniej...

Jak widać wejście w listopad... bardzo markotne. :/
Oby było lepiej, zwłaszcza z nogą.

Dystans z dziś to wynik przejażdżki do Siechnic przez Mokry Dwór, Trestno i Blizanowice.
Powrót tak samo.

DROGA GRUNTOWA Z MOKREGO DWORU DO TRESTNA

BISKUPIN RAZY TRZY :)

BISKUPIN RAZY TRZY :)

Najpierw rano tam zagościłem, potem w południe i jeszcze wieczorem.
Pierwszy raz – na Olimpijski, tradycyjnie fizjoterapia. :)
Drugi raz... po Djablicę...
Trzeci raz... odwieźć Djablicę. :D

Pogoda bardzo fajna. Humor też od rana dopisywał. Żeby każdy dzień był taki... :D

Kilkanaście kilometrów dziś przekręciłem z Djablicą, która odwiedziła we Wrocławiu swoich rodziców.
Było bardzo sympatycznie.
Troszkę pokręciliśmy po mieście, jednak nasza jazda nie mogła trwać długo, gdyż... pękła mi obręcz. :/
Kiedyś to musiało nastąpić, bo była już mocno styrana – swoje w dupę dostała. :D

Na szczęście jakoś udało nam się dojechać do mnie na Księże Małe.
W miłej atmosferze sobie posiedzieliśmy przy Piaście i innych takich. ;)

Późnym wieczorem odprowadziłem Djablicę do domku.
Pożyczyłem rower Krzycha. :D
Bardzo fajnie się na nim pogina, tylko SPD są niewygodne dla zwykłych butów. :)

Dziś jeździło się całkiem przyjemnie.
Z Achillesem jest coraz lepiej. Ale wciąż muszę na niego jeszcze bardzo uważać, bo nie doszedł do siebie, czasem daje o sobie znać. Jednak jestem dobrej myśli i może leczenie zakończy się szybciej niż na początku myślałem. Oby. :)

UWAGA!
Wiadomość z ostatniej chwili:
Kosmatej zakodowali BMG! hehe ;P


DZIŚ GOŚCIŁA U MNIE DJABLICA :)


TO JUŻ JEST KONIEC... :/


...NIE MA JUŻ NIC! ALE BĘDZIE NOWA! :)

NA BOISKO

Pojechałem

Czwartek, 30 października 2008 · Komentarze(12)
NA BOISKO

Pojechałem dziś z Krzychem na Skwierzyńską, gdzie jest fajne boisko ze sztuczną nawierzchnią i można grać sobie przy sztucznym oświetleniu.

Ja niestety tylko w roli kibica.
Ale mogłem chociaż zobaczyć zwycięstwo drużyny Krzycha w meczyku pucharowym Wrocławskiej Ligi Biznesu. :)
Były karne - były emocje. :D

Bardzo fajnie się jechało i w jedną i drugą stronę.
Można było sobie momentami pośmigać między samochodami. :)
Tylko jedna pani w polonezie mnie obtrąbiła strasznie... Co ja teraz zrobię?! :D hehe

Fajny rysuneczek znalazłem dziś w necie... taki na czasie. :D

pochodzi ze strony sadurski.com

Dziś wybrali nowego prezesa Przęstępców Zrzeszonych Przeciw Nam... :/
Pan Lato vel "Beton"... kiedyś piłkarz doskonały, a dziś... czas pokaże ale mam przeczucie takie, że zmieniła się tabliczka na drzwiach gabinetu prezesa a układ zostaje ten sam. :(

TYLKO RANEK...

...był

Poniedziałek, 27 października 2008 · Komentarze(14)
TYLKO RANEK...

...był dziś ładny.
Na szczęście akurat wtedy jechałem na zabiegi, więc skorzystałem z najlepszej pogody dnia.
Po powrocie z zabiegów zaczęło padać i tak już zostało niemal do końca dnia.

POŻEGNANIE KOSMATEJ :)

POŻEGNANIE KOSMATEJ :)

Po wczorajszym rowerowym dniu i długiej posiadówie do późnych godzin nocnych, a raczej wczesnych rannych, dziś tylko odprowadziłem Monikę na PKP, ponieważ musiała wracać do domku.
Towarzyszył nam Krzychu, który wrócił szybciej ze szkoły (czyt. odpuścił wykład), by spędzić jeszcze troszkę czasu z Kosmą. ;)

To był dobry dzień, co ja mówię... dobry cały weekend! :)

WROCŁAWSKI WEEKEND Z KOSMACZEM

Sobota, 25 października 2008 · Komentarze(14)
WROCŁAWSKI WEEKEND Z KOSMACZEM W ROLI GŁÓWNEJ ;)

W ten weekend razem z Kristoferem mieliśmy przyjemność gościć u siebie Monikę. :)
Także od początku wiadomo było, że sobota musi być udanym i wesołym dniem. :D
Tak też się stało. :)

O jedenastej pojechałem na PKP po Kosmę.
Później zawinęliśmy do mnie na hacjendę zahaczając o sklep Społem z dobrami ekskluzywnymi. ;)
Po śniadanku i takich tam nadszedł czas na przyjemne rowerowanie.
Monika u boku, piękna pogoda i dobre nastroje = czyli to co zawsze, a więc dobra zabawa.

Na samym początku odwiedziliśmy tor motocrossowy koło Mokrego Dworu. Było sporo motocyklistów szalejących na hopkach, więc z zaciekawieniem podziwialiśmy ich powietrzne ewolucje. :)
Stamtąd wałem przeciwpowodziowym i polnymi dróżkami doczłapaliśmy się do Trestna, gdzie Monika zgarnęła waypointa mojego autorstwa. :)
Jeszcze w Trestnie obejrzeliśmy sobie stary kamień graniczny po czym udaliśmy się na Wyspę Opatowicką, a tam na Małpim Gaju bawiło się dużo osób – wesołe to nowe miejsce. :)

Przez Jaz Opatowicki przeprawiliśmy się na drugą stronę Odry, pokazałem jeszcze Monice Most Bartoszowicki i jechaliśmy już w stronę centrum, bo zrobiliśmy się nieco głodni. :)
Groblą Szczytnicko-Bartoszowicką dojeżdżamy do Kładki Zwierzynieckiej. Odwiedzamy jeszcze naszą ulubioną „Panią z wielkimi kolanami”. :)
Mija kilka chwil i jesteśmy na Grunwaldzie. Tam wpadamy na pizzę do Bravo.
Najedliśmy się do syta i jedziemy w stronę Rynku, gdzie dziś było strasznie tłoczno.
Odwiedzamy też Plac Solny, na którym jak zawsze roi się od tysięcy pięknych kwiatów. :)

To nie był koniec atrakcji tego dnia...
Później robimy sobie jeszcze nocną trasę ulicami Wrocławia, którą już dawno temu obiecałem Kosmaczowi. :)
Podczas tej eskapady Monika może podziwiać wspaniały Ostrów Tumski.
Zwiedzamy Grunwald i jego okolice.
Zahaczamy też o Halę Stulecia, gdzie tego wieczoru ganiały setki ludzi w ubraniach z piekarni ponieważ odbywała się tam impreza zwana White Sensation. :D
Aż roiło się od panienek w białych p****ściskach – można było oczopląsu dostać. hehe

Odwiedziliśmy również Wyspę Słodową, Rynek i zjechaliśmy kawałeczek Starego Miasta.
Był również Plac Jana Pawła II a przede wszystkim masa wrocławskich mostów, czyli to co Monika lubi najbardziej. :)

I tak mosty jakie dziś odwiedziliśmy nocą to: Most Pokoju, Most Grunwaldzki, Most Tumski, Mosty Młyńskie, Most Osobowicki, Most Zwierzyniecki, Most Piaskowy, Most Uniwersytecki, Most Pomorski i najważniejszy: Most Milenijny.
Na tym ostatnim niestety nie mieliśmy zbyt pięknych widoków ponieważ zalegała tam mgła.
Jako że zrobiło się bardzo chłodno to z Mostu Milenijnego wróciliśmy jak najkrótszą traską na Księże.
Tam też było wesoło. :)

Dzięki Kosmatko za odwiedziny i super dzionek oraz wieczór! (do podziękowań przyłącza się oczywiście Krzychu ;P )

TRASY:

-po Monikę:

Wro/Księże – Tarnogaj – PKP i powrót :)

- dzienna:
Wro/Księże -> Mokry Dwór -> Trestno...
Wro/Opatowice -> Wyspa Opatowicka -> Most Bartoszowicki -> Kładka Zwierzyniecka -> Pani z wielkimi kolanami -> Grunwald (Bravo) -> Plac Solny -> Piwna -> Na Grobli -> Krakowska -> Księże

- nocna:
Wro/Księże -> Tarnogaj -> Hubska -> Pułaskiego -> Piwna -> Grunwald -> Hala Stulecia -> Ostrów Tumski -> Wyspa Słodowa -> Rynek -> Plac Jana Pawła II -> Legnicka -> Most Milenijny -> Most Osobowicki -> Plac Dominikański -> Krakowska -> Księże



JAK DOBRZE ZNÓW WIDZIEĆ KOSMĘ! :)


ZAMIAST SIEDZIEĆ PRZED TELEWIZOREM...


CHŁOPAKI NIEŹLE SIĘ BAWIĄ


CROSS TO MUSI BYĆ BARDZO EKSCYTUJĄCE HOBBY :)


KOSMA OBLANA PROMIENIAMI SŁOŃCA NA MOŚCIE BARTOSZOWICKIM :D


SŁYNNA PANI Z WIELKIMI KOLANAMI – W WERSJI JESIENNEJ :)


TUTAJ MOŻNA ZAOBSERWOWAĆ JEJ WIELKIE KOLANA ;)


I JESZCZE PÓŁPROFIL ;)


POLSKA ZŁOTA JESIEŃ


KWIATY NA PLACU SOLNYM


WIEŻA CIŚNIEŃ – SPECJALNIE DLA KOSMY! (MIŁEJ ZABAWY) ;P


NOCNĄ JAZDĘ ZACZĘLIŚMY OD RONDA REAGANA


ZARAZ POTEM MONIKA POZNAŁA PIĘKNEGO RYCERZA... :D


PIŁKARSKA FONTANNA :)

ODWIEDZINY W BIBLIOTECE

Rano

Piątek, 24 października 2008 · Komentarze(16)
ODWIEDZINY W BIBLIOTECE

Rano na zabiegi nie pojechałem rowerem tylko autem, bo było bardzo zimno (0 stopni...), a ja nie zabrałem do Wrocławia z domu rękawiczek... :/
Za to jadąc samochodem byłem świadkiem ciekawej sytuacji. :)
Stojąc w korku na światłach, dwóch nerwowych kolesi się zderzyło, po czym wysiedli z aut i... zaczęli się tłuc na pięści. Hehe
Ludzie są dziwni. :D

Po południu pogoda była lepsza więc wsiadłem na rower. Pojechałem na Nowy Dwór do jednej z filii Biblioteki Miejskiej, bo były tam książki, które mnie interesowały. :)
Po wyjściu z biblioteki pojechałem sobie na ryneczek. Tam też udałem się na pocztę coś wysłać. :D
Przy okazji spotkałem nowego wrocławskiego krasnala. :)
Mały Pocztowiec jest bardzo sympatyczny i od niedawna zamieszkał sobie przy wejściu do Urzędu Pocztowego nr 32. :)

Z ryneczku przez Park Słowackiego i Lasek Rakowiecki wróciłem na Księże.

CORAZ WIĘCEJ TAKICH BIUROWCÓW POWSTAJE WE WROCŁAWIU


RYNEK


MAŁY POCZTOWIEC