Do Bogumiłowa z Czarkiem

Do Bogumiłowa z Czarkiem

W południe odwiedził mnie Czarek, a wieczorkiem postanowiłem pojechać z nim do Bogumiłowa, by odprowadzić go do chatki :D
Dzięki temu udało się dziś machnąć troszkę kilometrów.

Pojechaliśmy traską, którą jeszcze nigdy do Bogumiłowa wcześniej nie jeździłem – co tu dużo mówić, podobała mi się! :)

Szkoda tylko, że w jedną stronę jechaliśmy pod wiatr, a jak już sam wracałem to wiatru nie było :( Miałem nadzieję, na powrót z wiatrem w plecy, no ale cóż... bywa i tak! :P

Niestety nie mogłem zostać na kolacyjkę, bo musiałem zasuwać do domu z powrotem, by zdążyć zanim się ściemni.
Jazdy w ciemnościach jednak nie uniknąłem, a to nie było dobre, gdyż dzień wcześniej dałem swoją tylną lampkę Matysowi i teraz sam zasuwałem bez :/
Na szczęście drogą, którą wracałem (tą samą jechałem w obu kierunkach :) ) jeździ mało aut.
Z przodu byłem oświetlony, jedynie kiedy nadjeżdżało coś z tyłu to z zatrzymywałem się i czekałem na poboczu, ale musiałem zrobić tak tylko trzy razy :D
I tak to sobie do domku dojechałem, gdzie było dziś wesołoooo hehehe


Cezary Cezary ;P



Wracam do domu, najpierw taką drogą...



...potem lasem :)



TRASA:
Jasień -> Jabłoniec -> Golin -> Jaryszów -> Pietrzyków -> Brzostowa -> Lipinki Łużyckie -> Suchleb -> Rościce -> Bogumiłów -> Rościce -> Suchleb -> Lipinki Łużyckie -> Brzostowa -> Pietrzyków -> Jaryszów -> Golin -> Jabłoniec -> Jasień

"TAM PRZYJACIÓŁ SWOICH MAM..."

Niedziela, 16 września 2007 · Komentarze(16)
"TAM PRZYJACIÓŁ SWOICH MAM..." :D


W tym pięknym, wrześniowym dniu, jeździłem z Matyskiem.

Plan był genialnie prosty:
- zrobić 100 km
- dobrze się bawić
No i tak było! :D

Dzień wcześniej wielkie balowanie, by uczcić kolejne urodzinki Matyska.
Z tego też powodu wyruszyliśmy w trasę dopiero o godzinie czternastej, gdyż minęło trochę czasu zanim ponownie nawiązaliśmy kontakt z ziemią :D

Pogodę mieliśmy wspaniałą! Temperatura koło 19 stopni, sucho i zero chmurek na niebie! Jedyny problem to wiejący wiatr, ale to był taki mały problem :)

Ja musiałem dojechać z Jasienia do Żar, dalej już razem w stronę Kunic i Mirostowic, by wioseczkami dojechać do Wymiarek, w których odwiedziliśmy sklep :)
Cała droga minęła szybko, bo byliśmy zajęci układaniem puzzli z poprzedniego wieczoru :D
Musieliśmy zgrać swoje zeznania ;)

Z Wymiarek ruszyliśmy w kierunku na Straszów, ale w międzyczasie zjechaliśmy na leśną dróżkę i po w drapaniu się na malutkie wzgórze postanowiliśmy zatrzymać się na malutką biesiadę :D
Mulatki (wafelki z dzieciństwa), kiełbasa Senatorska i... Dog In The Fog – czegóż więcej było nam trzeba?!
Na tym leśnym wzgórzu, w ciszy i spokoju, obserwując okolicę i konsumując to wszystko o czym już wspomniałem, siedzieliśmy sobie i dyskutowaliśmy o wszystkim.
Było tak fajnie, że minęła grubo ponad godzina zanim ruszyliśmy w dalszą podróż.

W Straszowie strzeliliśmy kilka fotek na ruinach tamtejszego kościółka.
Następnie zaliczyliśmy Piotrów :D
A później prostą drogą w stronę Przewozu.
Cieszące było to, że tego dnia, zwłaszcza na tamtym odcinku, spotykaliśmy malutko aut, a zamiast nich co rusz mijaliśmy... piękne dziewczyny!
O tak, w Piotrowie mieszkają śliczne kobiety! A jak się uroczo uśmiechają... :D

Gdy już dotarliśmy do Przewozu zaczęło zachodzić słońce. Ponownie odwiedziliśmy sklep :D

Teraz jechaliśmy w stronę Łęknicy, ale zrezygnowaliśmy z jazdy niemiecką stroną granicy, bo... Matys nie miał dokumentów :)
Nad jednym z mijanych stawów zrobiliśmy sobie drugi postój.

Po jakimś czasie dojechaliśmy do Czapli, gdzie Matys ogołocił komuś drzewo z gruszek :D
Później już zasuwaliśmy w stronę Tuplic, bo zaczęło się robić ciemno i chłodno.
Stamtąd już znanymi nam doskonale drogami do Jasienia. :]
Zjedliśmy kolacyjkę i pożegnaliśmy się.
Ja zostałem w domku, a Matys pognał w ciemnościach do Żar :)

Dzień był udany, dzień był wspaniały, dzień był piękny!
Kolejny raz przejechaliśmy wspólnie seteczkę, która była jednym z najprzyjemniejszych wypadów tego roku.

Wypadu tego nie zepsuło to, że Matys porwał gatki, ani też to, że moja piasta się rozsypała hehe

Cieszy, że pogoda dopisała, bo... tylko to nam mogło dzisiaj nie wyjść! :D

Dzięki Przyjacielu!


Matys napadywuje :D



Mały piknik nie jest zły... :)



Sponsorem wycieczki jest...



Fajnie jest w lesie! ;P



W drodze



Straszów



Ruiny w Straszowie



Młynarz w swojej wsi :D



Jak ja lubię wrzesień!!!



Kto chce gruszkę?! Częstuje Matysek :)




TRASA:
Jasień -> Świbna -> Drożków -> Grabik -> Żary -> Mirostowice Dolne -> Jankowa Żagańska -> Lubieszów -> Witoszyn Dolny -> Wymiarki -> Silno Małe -> Straszów -> Mielno -> Piotrów -> Dobrochów -> Przewóz -> Potok -> Przewoźniki -> Nowe Czaple -> Czaple -> Włostowice -> Niwica -> Jasionów -> Królów -> Trzebiel -> Tuplice -> Cielmów -> Czerna -> Grabów -> Bronice -> Zieleniec -> Lisia Góra -> Jasień

JACEK KRZYNÓWEK JEST WIELKI!

JACEK KRZYNÓWEK JEST WIELKI!


Dzień po wielkim meczu, wybrałem się wieczorem na rower!

Pogoda smutna, ale w sercu ogromna radość!

Jacek Krzynówek jest wielki!

Portugalia – Polska 2:2!


- - - - - - - - - - - - - - - - -


Z meczu do domu wróciłem dopiero o... jedenastej rano :D
O 12:30 miałem egzamin poprawkowy z prawa pracy, a na rower wybrałem się już po wszystkim.
Pojechałem w ulubionym kierunku Cześka, a więc pod Blizanowice – nie dojechałem jednak do nich, gdyż zrobiło się ciemno, a nie zabrałem niestety lampek...
Także moja podróż zakończyła się pod Trestnem :)

WIECZORNA JAZDA Z...

Dzisiaj

Czwartek, 6 września 2007 · Komentarze(18)
WIECZORNA JAZDA Z...

Dzisiaj wieczorkiem pojechałem na rower w towarzystwie dwóch przemiłych pań :)

Mama i jej koleżanka nieźle cisnęły :D

Powrót już w ciemnościach, ale było niezwykle sympatycznie!


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
ARMIN VAN BUUREN – „A State of Trance Episode“
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -


Ciemność widzę! ;)




TRASA:
Jasień -> Świbna -> Drożków -> Lipsk Żarski -> Jaryszów -> Golin -> Jabłoniec -> Jasień

GRZYBEK :D


GRZYBEK :D


Dziś znalazłem pierwszego jadalnego grzybka w tym roku! :D
A miejsce to miało w lasku, między Grabowem, a Matuszowicami :)
Było dużo więcej grzybów, ale akurat wszystkie robaczywe. Coś czuję, że za tydzień, dwa, wybiorę się na wielkie grzybobranie :)


I właśnie dziś celem mojego małego wyjazdu były Matuszowice, maleńka wioseczka, schowana w lesie. Pojechałem tam prostą drogą na Tuplice odbijając w lewo w Grabowie.
W Matuszowicach wjechałem do lasu i dziś przemierzałem nowe drogi leśne – wpakowałem się w niezły teren, jakieś mokradła, czy coś takiego (szkoda, że padła mi bateria w aparacie :D)
Po wyjeździe z lasu znalazłem się na drodze asfaltowej nieopodal Pietrzykowa, z którego już wioseczkami wróciłem do domu.

Tego dnia wiał bardzo silny wiatr i było niestety chłodno, pocieszenie to brak opadów i w miarę ładne niebo.


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
DJ TIESTO – „Endless Wave”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -


Grzybek...




TRASA:
Jasień -> Lisia Góra -> Zieleniec -> Bronice -> Grabów -> Matuszowice -> ...las... -> Pietrzyków -> Jaryszów -> Golin -> Zieleniec -> Lisia Góra -> Jasień

JUŻ WRZESIEŃ

Ale

Sobota, 1 września 2007 · Komentarze(11)
JUŻ WRZESIEŃ

Ale ten czas zasuwa, do końca roku zostały tylko cztery miesiące...
Niedługo będzie znowu jesień.
Choć liczę na to, że dla mnie będzie ona tak dobra jak zeszłoroczna :D

A dziś postanowiłem w miarę dobrze rozpocząć nowy miesiąc, bo poprzednie dwa były bardzo słabe. :/

Cel był prosty – traska długa na około 50 kilometrów.

Pojechałem wioseczkami do Zabłocia i stamtąd przez Białowice do Nowogrodu Bobrzańskiego. Zanim jednak wjechałem do Nowogrodu, to odbiłem w prawo i dojechałem do Dobroszowa Małego – tam byłem po raz pierwszy.
Przypadkiem po drodze trafiłem na jeden z budynków po byłej fabryce amunicji, jaka była tam podczas Drugiej Wojny Światowej. Fabryka ta była podobna do tej, jaką ostatnio zwiedzałem w Brożku koło Zasiek.

Gdy już byłem w Nowogrodzie to dalej pojechałem do Krzywańca, gdzie jest zakład karny, a jadąc w tamtym kierunku mijałem również jednostkę wojskową...
Później betonowymi płytami to krzyżówki leśnych dróg „Czołgowej”, ”Rowerowej” i „Czesława” :D
Troszkę bruku i kilkanaście kilometrów wioseczkami do domku.

Jak zawsze było sympatycznie.
Jeśli idzie o pogodę to wiało, było chłodno i od czasu do czasu spadło z nieba trochę kropel deszczu.

---------------------------------------------------------------
The Love Committee – “You can’t stop us!”
---------------------------------------------------------------


Droga za Białowicami



Gołąb :D



Dobroszów Mały – konie



W lesie, pełno wrzosów...






TRASA:
Jasień -> Wicina -> Guzów -> Zabłocie -> Białowice -> Dobroszów Mały -> Nowogród Bobrzański -> Krzywaniec -> Zabłocie -> Guzów -> Wicina -> Jasień

PO WRZOSY...


PO WRZOSY...


:D

Trochę chłodno, jak na sierpień, ale jakże fajnie się jechało!

Dzisiaj w południe pojechałem z mamą do Drożkowa kupić wrzosy do ogródka :)
Jechaliśmy bocznymi drogami, gdzie ruch samochodowy jest minimalny.
W drodze powrotnej, niedaleko krzyżówki Drożków/Lipsk Żarski/Lubanice odkryłem nowy dukt leśny... :D


DROGA... MŁYŃSKA :D





TRASA:
Jasień -> Bieszków -> Łukawy -> Lubanice -> Drożków -> Lipsk Żarski -> Jaryszów -> Golin -> Jabłoniec -> Jasień

DO KROSNA ODRZAŃSKIEGO


DO KROSNA ODRZAŃSKIEGO


W tym dniu zdecydowałem się na zrobienie trasy, której dystans wyniesie ponad 100 kilometrów. Dawno już tyle nie jeździłem, a bardzo to lubię. Choć nie mam zbyt wiele czasu ostatnio, to dziś postanowiłem dzień poświęcić na rower, czyli to co ostatnio bardzo zaniedbałem...

Za cel swojej podróży obrałem Krosno Odrzańskie, ale nie ono było najważniejsze, zależało mi na poznaniu nowych dróg, w jego okolicach, a także obejrzeniu sobie elektrowni wodnej w Dychowie i innych napotkanych ciekawych rzeczy na trasie :D

Początkowo trasa przebiegała standardowo, a więc do Lubska i później główną drogą do Strużki, gdzie dopiero odbiłem na wioseczki takie, jak Dęby, czy Barłogi – bardzo fajne są tam dróżki.

Następnie wyjechałem w Bobrowiach, ładnej wioseczce, z uroczymi kamieniczkami i pięknym kościołem, ale beznadziejną drogą brukową... wrrrrrrrrr

Po kolejnych 5 kilometrach byłem już w Dychowie, gdzie zlokalizowana jest elektrownia wodna – wygląda imponująco. Tam porobiłem troszkę zdjęć Jeziora Dychów i elektrowni.
Czekał mnie stromy zjazd do Prądocinka i rewelacyjna przeprawa przez długi, drewniany most przerzucony nad Bobrem.

Ostatnie kilometry do Krosno Odrzańskiego pokonywałem malowniczymi bocznymi drogami, prowadzącymi przez okoliczne lasy i wioseczki.

W końcu wylądowałem już w Krośnie, nie chciałem jednak tam długo zabawić, ze względu na bardzo natężony ruch drogowy. Także tylko zajechałem na tamtejszy stadion Tęczy, która gra w IV lidze, a płytę boiska mają lepszą niż niektórzy pierwszoligowcy... :D
Chwilkę zamarudziłem na starym mieście Krosna oraz nad Odrą - kilka fotek i uciekałem przed samochodami opuszczając to miasteczko :)

Z Krosna do Starego Raduszca i później kierowałem się na Wężyska jadąc przez takie wioski, jak Strumienno, czy Retno. Bardzo fajnie się jechało tamtym odcinkiem – byłem tam po raz pierwszy i co chwilę rozglądałem się na boki, by nacieszyć oczy widokami okolicznych łąk i lasów, czy też pięknymi kościółkami.

Gdy już byłem za Wężyskami, przejechałem kilka kilometrów i znalazłem się w lesie, gdzie chciałem zlokalizować rezerwat leśny Dębowiec. To niestety mi się nie udało :D mało tego... pobłądziłem i przez to nabiłem troszkę kilometrów w lesie :)
Na szczęście udało mi się odnaleźć wioseczkę Kaniów, z której to do domu miałem już cały czas asfalt. Niedługo potem zaczęło zachodzić słońce.

Do domu przyjechałem nieco zmęczony :D
To, że ostatnimi czasy mało jeżdżę odczuwałem dziś na trasie, zwłaszcza w jej pierwszej połowie, kiedy to niemal ciągle jechałem pod wiatr nie ułatwiający mi jazdy.
W ogóle pogoda dziś była dziwna, jak na wakacje, bo tylko 15 do max 20 stopni i ten wiatr...
Na szczęście było sucho i zza licznych chmur często wychylało się słońce.

Dzisiejszy wypad strasznie mnie cieszy :)


>>> DARUDE – „Out of control” >>>


Strużka – Jezioro Jańsko



Droga do wioseczki Dęby



Bobrowice



Dychów – elektrownia wodna



Most kolejowy między Kanałem Dychowskim, a Jeziorem Dychów



Jezioro Dychów



I jeszcze raz ten sam most – specjalnie dla Kosmacza :P



Okolice Brzeźnicy



W Krośnie Odrzańskim – nad Odrą



Stare miasto w Krośnie Odrzańskim



Wężyska – kościół



Chyba się zgubiłem :D



Pracowite mróweczki :)



To lubię – za drzewami schowało się słońce





TRASA:
Jasień -> Budziechów -> Lubsko -> Górzyn -> Gozdno -> Strużka -> Dęby -> Dachów -> Barłogi -> Bobrowice -> Dychów -> Prądocinek -> Stary Zagór -> Brzeźnica -> Połupin -> Krosno Odrzańskie -> Stary Raduszec -> Strumienno -> Retno -> Sarbia -> Czarnowo -> Wężyska -> ...las... -> Kaniów -> Przyborowice -> Dobre -> Dąbrowa -> Grabków -> Osiek -> Mierków -> Lubsko -> Budziechów -> Jasień

ROZTOKI


Przed

Poniedziałek, 27 sierpnia 2007 · Komentarze(8)
ROZTOKI


Przed południem pojechałem do Roztok przez Bieszków, a wróciłem drogą leśną.
Taki malutki wyjazd, by się przewietrzyć. :)

Leśna droga z Roztok do Jasienia


Trochę piachu


Próbowałem dziś pobawić się w... Tomalosa :D


Świat z innej perspektywy :)



TRASA:
Jasień -> Bieszków -> Roztoki -> Jasień

DO BIEDRZYCHOWIC DOLNYCH

DO BIEDRZYCHOWIC DOLNYCH


Dziś postanowiłem znów się przejechać.
Krótko, aczkolwiek bardzo przyjemnie, w kierunku na Biedrzychowice Dolne, bardzo urokliwą wioseczkę, ulokowaną na skraju lasu, w dolinie malowniczego strumyczka.

Najpierw asfaltem do Bieszkowa, a później laskiem i brukową drogą do Łukaw, skąd znów lasem do Biedrzychowic. Zawsze przyjemnie przejeżdża się przez tą wioseczkę.
Następnie znów lasem do Bieszkowa i prosto do domu.


Droga do Łukaw z Bieszkowa


Aleja drzew na drodze z Łukaw do Biedrzychowic Dolnych


Odcinek pomiędzy Biedrzychowicami a Bieszkowem



TRASA:
Jasień -> Bieszków -> Łukawy -> Biedrzychowice Dolne -> Bieszków -> Jasień