POCHMURNO, KAPEĆ I TAKIE TAM...

Piątek, 16 listopada 2007 · Komentarze(2)
POCHMURNO, KAPEĆ I TAKIE TAM...


Czasu mało ostatnio. Dziś również.
Musiałem pognać z Wrocka do Jasienia, by pozałatwiać trochę spraw.
Wygospodarowałem sobie jednak i chwilkę na rower, ale dopiero późnym popołudniem.

Z Jasienia do Lubska, gdzie fajnym podjazdem dojechałem do Dłużka i później wioskami do Tuplic.

I niestety w Tuplicach złapałem kapciocha. :/
Najgorsze było to, że nie miałem przy sobie łatek, ani też zapasowej dętki...

Dobrze, że powietrze nie schodziło szybko to jakoś dojechałem do domu, ale musiałem co dwa kilometry zatrzymywać się i pompować kółko, żeby jakoś się toczyło.
Tę karkołomną czynność powtarzałem chyba z dziesięć razy, bo z Tuplic miałem 20 kilometrów do domu. :D

Gdy dojechałem było już ciemno.

Dobrze, że jutro jest wielki dzień, to sobie odpocznę i się zabawię!

POLSKA – BELGIA!!! jutro będę w Chorzowie dopingował naszych Orłów!
Wygramy 2:0 i mamy EURO 2008!!! A później wielka feta! :D
Sam nie wiem kiedy się doczłapię do Wrocka po meczu hehe


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
O.S.T.R. – „Kochana Polsko”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Dziś jedna jedyna fota... tak, by pokazać jaką miałem „piękną” pogodę :D

Okolice Dłużka




TRASA:
Jasień -> Budziechów -> Lubsko -> Dłużek -> Nowa Rola -> Gręzawa -> Łazy -> Tuplice -> Cielmów -> Czerna -> Grabów -> Bronice -> Zieleniec -> Lisia Góra -> Jasień

NOCNA PRZEJAŻDŻKA ULICAMI

Czwartek, 15 listopada 2007 · Komentarze(11)
NOCNA PRZEJAŻDŻKA ULICAMI WROCŁAWIA


Dziś bardzo późno zabrałem się za kręcenie, bo dopiero po... dwudziestej pierwszej :/
Niestety musiałem odespać nockę, później w ciągu dnia trochę obowiązków i nadrabianie zaległości w pracy i na uczelni...
A doba niestety nie jest z gumy i nie da jej się rozciągnąć :D

Cieszę się, że mimo to pojeździłem sobie dziś.

Miałem sucho podczas jazdy, ale było mroźno, około minus dwóch stopni wskazywały termometry, no i do tego wiatr, który był odczuwalny i w mieście.

Jazda miała charakter czysto spacerowy :D
Lubię sobie czasem pojeździć ulicami naszego pięknego miasta po zapadnięciu zmroku.
Wtedy jest prześlicznie, a wszystko wygląda inaczej niż za dnia.

Zrobiłem kilka zdjęć, by podzielić się z Wami tym co dziś oglądałem. :)


- - - - - - - - - - - - - -
„Tocastrom” (mix)
- - - - - - - - - - - - - -

Odra widziana z Mostu Milenijnego



Most Trzebnicki



Widok z Mostów Jagiellońskich



Na Ostrowie Tumskim



Most Grunwaldzki



Urząd Wojewódzki



TRASA:
Wro/Gaj – Hallera – Most Milenijny – Most Osobowicki – Most Trzebnicki – C.H. Marino – Kasprowicza – C.H. Korona – Mosty Jagiellońskie – Plac Grunwaldzki – Reja – Ostrów Tumski – Most Pokoju – Na Grobli – Niskie Łąki - Gaj

KOLEJNA LISTOPADOWA STÓWKA :D

KOLEJNA LISTOPADOWA STÓWKA :D

Właściwie to nie miałem pomysłu na dzisiejszą jazdę.

Dopiero w południe postanowiłem, że pojadę na... Gromnik – najwyższy szczyt Wzgórz Strzelińskich.
Pomysł był oczywiście głupi :D
Bo temperatura na termometrze to zero stopni, do tego padał deszczyk ze śniegiem i było już późno. :)

Mimo wszystko ruszyłem w stronę Wzgórz Strzelińskich.
Dojechałem jednak tylko do Strzelina i zrezygnowałem z kontynuowania swojego wspaniałego planu. :D
W Strzelinie zrobiło mi się całkowicie ciemno i pomyślałem, że warto byłoby wracać do Wrocławia bocznymi drogami, tak by unikać jazdy głównymi trasami.
To była dobra decyzja.

Kto, jak kto, ale rowerzysta w nocy jest słabo widoczny na ruchliwej drodze dlatego, że kierowcy oślepiają się nawzajem swoimi reflektorami, a już najgorzej mają podczas opadów, które miały miejsce właśnie tego dnia.

Tak więc ze Strzelina pojechałem do Borka Strzelińskiego i później licznymi wioseczkami dotarłem do Świętej Katarzyny, a z której uderzyłem do Siechnic, by wjechać do Wrocławia od strony Opatowic, a zarazem mieć gwarancję przejechania setki :D

Muszę przyznać, że jazda w ciemnościach, drogami na których miejscami praktycznie ruch samochodowy nie istnieje (chodzi mi o odcinek z Borka Strzelińskiego do Świętej Katarzyny) jedzie się wspaniale. Ma to swój niepowtarzalny klimat.

Jedziesz w ciszy, otacza cię ciemność i jesteś sam na ogromnej przestrzeni pośród pól – dla mnie to rewelacja! Można poczuć się naprawdę wolnym! hehe

Wypad uważam za wyjątkowo udany!


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
SAFRI DUO – „Rise” (instrumental)
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -


Co za przebrzydła pogoda! :D




Kościółek w Zielenicach



Strzelec na ryneczku w Strzelinie



Elektrociepłownia w Siechnicach






TRASA:
Wro/Gaj – Wojszyce...
Wysoka -> Komorowice -> Szukalice -> Żórawina Osiedle -> Żórawina -> Żerniki Wielkie -> Bogunów -> Węgry -> Brzoza -> Brzezica -> Borów -> Piotrków Borowski -> Mańczyce -> Uniszów -> Zielenice -> Bierzyn -> Szczawin Osiedle -> Strzelin -> Ludów Polski -> Świnobród -> Borek Strzeliński -> Kończyce -> Domaniów -> Piskorzówek -> Piskorzów -> Swojków -> Gęsice -> Rynakowice -> Okrzeszyce -> Sulimów -> Święta Katarzyna -> Siechnice -> Blizanowice -> Trestno...
Wro/Opatowice – Niske Łąki – Krakowska - Gaj

DO KOTOWIC

Dziś

Poniedziałek, 12 listopada 2007 · Komentarze(11)
DO KOTOWIC

Dziś bardzo szary dzień, pełno chmur na niebie, a na drogach mokro.

Miałem mało czasu, bo po południu trzeba było wsiadać w auto i jechać za chlebem. :D

Mimo to trochę km nakręciłem.

Pojechałem sobie ulubioną traską Cześka do Siechnic, a stamtąd główną drogą do Groblic, gdzie skręciłem na Kotowice.
W Kotowicach zawróciłem do Groblic, jednak postanowiłem pojechać sobie wałem przeciwpowodziowym zamiast główną drogą. Właściwie to nie był to dobry wybór, bo po rozmokłej nawierzchni wału ciężko się jechało. Ale dzięki temu zobaczyłem stadko saren na polu oraz most kolejowy w Siechnicach, który do tej pory jakoś omijałem. :]

Zaraz zaczęło się robić ciemno i ponuro, także najprostszą drogą przez Trestno pomknąłem do domu.

To był w sumie taki wyjazd poświęcony przemyśleniom wszelkiego rodzaju... :D


Droga do Trestna



Śnieg, widzę śnieg... :)





TRASA:
Wro/Gaj – Niskie Łąki – Opatowice...
Trestno -> Blizanowice -> Siechnice -> Groblice -> Kotowice -> wałem do Siechnic -> Siechnice -> Blizanowice -> Trestno...
Wro/Opatowice – Niskie Łąki – Krakowska - Gaj

ŚNIEŻNY ARMAGEDON

Niedziela, 11 listopada 2007 · Komentarze(54)
ŚNIEŻNY ARMAGEDON



Rano byłem umówiony na 9:00 z Cześkiem – legendą BIKEstats! :D
Oczywiście troszkę musiałem się spóźnić :/

Po serdecznym przywitaniu postanowiliśmy wspólnie, że ze względu na pogodę nie wypuszczamy się daleko od Wrocławia. Za nasz cel obraliśmy sobie Oławę, a następnie chcieliśmy zaliczyć kilka wioseczek z nią sąsiadujących, po czym wrócić do Wrocławia jadąc drugą stroną Odry przez Jelcz-Laskowice.
Plan został zrealizowany w 100%! :)

Dziś było we Wrocławiu zimno, bo temperatura ciągle była koło 0-1 stopni na plusie. Początkowo było sucho. Niestety pierwszą połowę trasy mieliśmy pod wiatr, który sprawiał, że zimno było dość mocno odczuwalne.
Dobrze, że się bardzo ciepło z Cześkiem ubraliśmy.

Jakieś 10 km przed Oławą zrobiliśmy sobie przerwę na browarka, wtedy też zaczął prószyć śnieg.

Dojechawszy do Oławy zajrzeliśmy na tamtejszy rynek, a wyjeżdżając z tego miasteczka skierowaliśmy się na wioskę Stary Górnik. :D
Kolejne kilometry jechaliśmy asfaltem biegnącym w lesie.
W pewnym momencie zatrzymaliśmy się na przerwę w bardzo fajnym miejscu – położonym w lesie parkingu, gdzie można było sobie odpocząć sobie pod daszkiem.

W tamtym momencie mieliśmy na licznikach około 55 km.

Od tamtego czasu śnieg coraz śmielej sobie poczynał. Zacinał po naszych twarzach z większa siłą. Nawet się nie obejrzeliśmy, a wszystko dookoła zostało przykryte białym puchem.
Ulice zrobiły się niebezpiecznie śliskie, a topniejący śnieg sprawił, że cali byliśmy mokrzy.

Dla mnie osobiście jazda na ostatnich 25 kilometrach była niesamowicie ciężka. Praktycznie cała droga od Jelcza-Laskowic to była walka ze śliską nawierzchnią drogi. Moja slickowata opona co rusz wpadała w poślizgi, co powodowała jazdę bardzo nerwową, gdyż naszą drogą jechało dość dużo aut. Jazda wymagała pełnej koncentracji.
Najgorsze jest to, że moje rękawiczki i buty kompletnie przesiąkły wodą, a to spowodowało, że w tych warunkach pogodowych wręcz zamarzałem – miałem dość! Dawno nie przejechałem tak męczących kilometrów.

Dobrze, że byłem z Cześkiem, który dużo pomagał.
Nie wspomnę już nawet o tym, że dał mi swoją drugą parę rękawic, gdy widział co się stało z moimi.
Również zaraz po wjeździe do Wrocławia dopadło mnie straszne osłabienie organizmu i w tym momencie również Czesiek służył mi radą.
Powiem Wam, że jazda z tak doświadczoną osobą, jaką jest Czesiek, to naprawdę duży skarb!

Razem dojechaliśmy do Mostu Swojczyckiego i tam też się rozstaliśmy. Czesiek pojechał najkrótszą drogą do siebie, a ja postanowiłem jechać wałami, by unikać ruchu samochodowego i ryzyka upadku na jezdni.
Mimo zmęczenia i przemarznięcia bardzo fajnie jechało się mi wałami, a to dlatego, że jeździłem po dziewiczym śniegu.

W końcu dotarłem do ciepłego domu! :)

Wyjazd, mimo trudności pogodowych, był wspaniały i na pewno na długi czas pozostanie w pamięci! Było przyjemnie, śmiesznie i wesoło – tak jakbym życzył każdej i każdemu z Was!


- - - - - - - - - - - - - - - - - - -
MILK Inc. – “Run”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - -


Razem z Cześkiem



Jelcz-Laskowice... a pogoda marzenie! :/



Czesiek gardzi śniegiem :D



FOOTBALL!!! :D



Wrocławskie wały



Widok z Kładki Zwierzynieckiej





TRASA:
Wro/Gaj – Niskie Łąki – Opatowice...
Trestno -> Blizanowice -. Siechnice -> Groblice -> Kotowice -> Zakrzów -> Siedlce -> Oława -> Stary Górnik -> Janików -> Minkowice Oławskie -> Kopalina -> Piekary -> Jelcz-Laskowice -> Miłoszyce -> Nadolice Wielkie -> Nadolice Małe -> Dobrzykowice...
Wro/Wojnów – Swojczyce – Most Bartoszowicki – Kładka Zwierzyniecka – Niskie Łąki - Gaj

KLUCZBORK

Dziś pomknąłem

Sobota, 10 listopada 2007 · Komentarze(17)
KLUCZBORK

Dziś pomknąłem sobie do Kluczborka – miasta z którego pochodzi słynny Tomek. :D
Było to nieplanowane :)

Do czwartej rano siedziałem z Adriankiem przy browarkach, więc jazda na rowerze miała dziś być raczej krótka.
Jednakże tracąc czas przed kompem w południe, wymyśliłem sobie, że pojadę do Kluczborka i wrócę pociągiem :D

Muszę się przyznać, że trochę poszedłem na łatwiznę, bo wybrałem jazdę w kierunku, w którym wiał wiatr. Przez pierwsze 40 kilometrów wiaterek bardzo mi pomagał, później miałem boczny, a na koniec lekki w ogóle mało odczuwalny.

Pogoda na trasie zmieniała się dziś, jak w kalejdoskopie! Miałem momentami niebo pozbawione chmur, innym razem robiło się ciemno od chmurzysk, były też deszcz i śnieg! :)
Ostatnie kilometry do Kluczborka jechałem w ciemnościach.

Z Wrocławia wyjechałem o trzynastej, a o 18:30 miałem w Kluczborku pociąg powrotny – ostatni tego dnia, więc musiałem uważać, by na niego zdążyć :D

Niestety nie wziąłem aparatu, bo myślałem, że nie będę miał czasu na postoje ze względu na limit czasowy. To był błąd i później żałowałem, że nie miałem aparatu. Dobrze, że chociaż wziąłem komórkę z aparatem. :D

Tak jak już wspomniałem, wiatr dziś był mym sprzymierzeńcem, więc jechało mi się przyjemnie. Jedyny bardzo ciężki moment na trasie to były okolice wsi Przeczów, wtedy to zaczął sypać śnieg, a droga była cała w wodzie. Oczywiście byłem cały mokry, a zacinający po twarzy śnieg potęgował uczucie zimna. Jednak w życiu trzeba przyjmować takie rzeczy na klatę :D

Po drodze obserwowałem wiele ładnych wiodczków, liczne drzewa, lasy, pola, które w tej zmieniającej się pogodzie wyglądały dziś wyjątkowo ślicznie. Ponadto zobaczyłem kilka ładnych kościółków w wioseczkach, przez które przejeżdżałem po raz pierwszy w życiu.
Strasznie wpadł mi w oko drewniany kościółek w Smarchowicach Śląskich. Mi w ogóle podoba się bardzo architektura drewniana.

Podobno w powiecie namysłowskim jest aż sześć drewnianych kościółków – będę musiał kiedyś je wszystkie odszukać :)

Z miejscowości przez, które przejeżdżałem bardzo dobre wrażenie zrobiły na mnie Namysłów i Wołczyn – będę musiał tam wrócić dysponując większą ilością czasu. :)

Do Kluczborka dotarłem 45 minut przed odjazdem pociągu. Kupiłem sobie bilecik i coś do jedzonka w „bufecie” :D
Przeczekałem w ciepłej poczekalni, a później zapakowałem się w przedział dla rowerów.
Trzeba tu napisać, że dziś kolej spisała się na medal ^^
Pociąg wyjechał niemal punktualnie, a co najważniejsze miałem w przedziale bardzo ciepło, co mnie strasznie ucieszyło.

Pociągiem jednak nie dojechałem do Wrocławia, bo... postanowiłem wysiąść w Długołęce i wrócić rowerem hehe
Z jednej strony to dobrze, bo miałem wielką ochotę jeszcze się przejechać, ale z drugiej... straszny wiatr w pysk i zimno! :/
Do tego jazda nadzwyczaj ruchliwą ulicą, a później walka ze „ze ścieżkami rowerowymi” i krawężnikami. Trochę jest dla mnie dziwne to, że ludzie jeżdżący na rowerach, a mieszkający na Psim Polu, jeśli chcą się dostać do centrum muszą narażać swoje życie, czy zdrowie na ruchliwej drodze, albo katować się na chodnikach. Ale nie chce mi się o tym pisać, bo to i tak nie ma sensu :)

Po powrocie do domku mycie rowerka i gorąca kąpiel. :)
Było warto zrobić tę traskę!


- - - - - - - - - - - - - - - - - - -
ATB – „Renegade”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - -


Chwile grozy – nadciągają chmury! :D



A po chwili mam takie widoki...



Prawie, że lato! ;)



Chatka



Wszystko co piękne, kiedyś się kończy :/



Pierwszy śnieg...



Ale jedzie się dalej!



Ogląda się różne cudeńka...



Bo jest pięknie!




TRASA:
Wro/Gaj – Brochów...
Zacharzyce -> Święta Katarzyna -> Siechnice -> Groblice -> Marcinkowice -> Stanowice -> Oława -> Stary Górnik –> Janików -> Biskupice Oławskie -> Brzozowiec -> Mikowice -> Przeczów -> Niwki -> Smarchowice Śląskie -> Namysłów -> Gręboszów -> Domaszowice -> Duczów Wielki -> Wierzbica Górna -> Ligota Wołczyńska -> Wołczyn -> Markotów Mały -> Kluczbork (PKP)
...Długołęka (PKP) -> Mirków...
Wro/Psie Pole –Mosty Jagiellońskie – Plac Grunwaldzki – Niskie Łąki – Krakowska - Gaj

--------------------------
było:
Opis się robi :D

POGORIA III i IV

Tak

Poniedziałek, 5 listopada 2007 · Komentarze(15)
Kategoria woj. Śląskie
POGORIA III i IV

Tak to się fajnie złożyło, że dziś mogłem odwiedzić Kosmacza w jej pięknym mieście! :D
Oczywiście najpierw kazała po siebie przyjechać furą pościgową na PKP ;P

Później jednak, gdy już się ogrzaliśmy w domku, wyruszyliśmy na słynną Pogorię!
Niewątpliwie dzisiejsze wydarzenie zapadnie mi w pamięci na wieki! ;)
Wreszcie me oczy ujrzały te miejsca, w których Kosma obraca się na co dzień.
Do tego działo się to wieczorową porą i w towarzystwie słynnej dziewoi z BIKEstats :P :D

Było fajnie i przyjemnie, choć niestety temperatura dała nam w kość. Strasznie zmarzliśmy. Niestety Moniczka do dzisiaj kaszle (11.11. - niedziela) :( ;(
Wiem, że to przeze mnie! :D

Ale ona i tak Wam powie, że... BYŁO PIĘKNIE! :D


Mój pierwszy raz na Pogorii. Byłem strasznie zawstydzony, a Kosmacz sobie ze mnie jaja robił!
Poskarżę się swojej mamie! :P


CZAS WRACAĆ

Piątek, 2 listopada 2007 · Komentarze(18)
CZAS WRACAĆ


Szkoda, że musiałem dziś wracać do Wrocławia. Chętnie zostałbym w Konradowie i pośmigał po Górach Opawskich. Niestety... obowiązki wzywają :/

Wstałem rano, wyspany tak, jak już dawno nie byłem! Nie ma jak pierzyna u babci hehe
No i ta wszędobylska cisza, której próżno szukać na moim wrocławskim Gaju :D

Pogoda, jaką ujrzałem za oknem mnie nie zachwyciła, ale byłem na nią gotów.
Szare niebo, ciemno i mżawka... :/

Żal było opuszczać ciepłą kuchnię po śniadaniu, ale nie miałem wyjścia, bo czeka mnie tydzień ciężkiej pracy, a startuję już dziś wieczór :D
Więc niestety musiałem pożegnać się z babcią i ruszyć na Wrocław!

A nie było to dziś takie proste.
Wystarczy powiedzieć, że... około 80 kilometrów jechałem w mżawce, również przez taką długość miałem wiatr w pysk...

Było ciężko, momentami żałowałem, że nie wróciłem wczoraj autem, ale to były tylko przelotne myśli, które szybko mnie opuszczały.
Trzeba było zacisnąć zęby i jechać.

W końcu jakoś dojechałem do Wrocławia.
Niewątpliwie najprzyjemniejszy był moment wejścia do mieszkania, ciepłe jedzonko i kąpiel :D

Jazda nie dostarczyła mi zbyt wiele radości, bo oprócz złej pogody towarzyszyły mi ponure widoki dookoła. I pomyśleć, że dzień wcześniej było tak pięknie... :D
Ale mimo to jest satysfakcja :)

Dobre też jest to, że odkryłem dziś nowy odcinek na trasie do mojej babci.
Zamiast pojechać tak jak zawsze z Kamiennika do Strzelina przez Ziębice, postanowiłem nie zajeżdżać do tej ostatniej miejscowości, a zamiast tego w Kamienniku skierowałem się na Sarby i Przeworno.
W odniesieniu do wczorajszego dnia jechałem po drugiej stronie Wzgórz Strzelińskich.
Jest tam mniejszy ruch samochodowy i pewnie piękniejsze widoki (dziś tego nie mogłem stwierdzić na 100% przez ograniczoną widoczność :D).


”Optymistyczny” widok :D



Biała Głuchołaska – okolice Markowic



Pogoda pokazała dziś pazury... czy tam kolce :P



I tyle mi zostało po wczorajszych widokach na Jeziorze Nyskim :/



Dzika róża...



Jegłowa – kościółek



A to taki wesoły akcencik na mojej trasie :D






TRASA:
Konradów -> Głuchołazy -> Bodzanów -> Nowy Świętów -> Polski Świętów -> Markowice -> Przełęk -> Biała Nyska -> Nysa -> Jędrzychów -> Goświnowice -> Grądy -> Rysiowice -> Karłowice Wielkie -> Karłowice Małe -> Zurzyce -> Kamiennik -> Szklary -> Sarby Górne -> Sarby -> Cierpice -> Przeworno -> Krzywina -> Jegłowa -> Strzelin -> Szczawin-osiedle -> Bierzyn -> Zielenice -> Uniszów -> Mańczyce -> Piotrków Borowski -> Borów -> Brzezica -> Brzoza -> Węgry -> Bogunów -> Żerniki Wielkie -> Żórawina -> Suchy Dwór -> Biestrzyków...
WRO/Wojszyce - Gaj

ŚWIĘTO ZMARŁYCH


ŚWIĘTO ZMARŁYCH


To był wielki dzień, a wielki dlatego, że poświęcony tym, których kochamy, a których już z nami tu na ziemi nie ma.
Żyją w naszych wspomnieniach i są gdzieś w miejscu, w którym wszyscy kiedyś się spotkamy.

Ja w tym dniu postanowiłem pojechać, jak co roku z resztą, do swojej babci. Różnica polegała na tym, że teraz wyruszyłem na dwóch kółkach, a nie jak zazwyczaj na czterech. :)

Muszę przyznać, że pogodę miałem fantastyczną! Niebo błękitne, a gdzieniegdzie piękne, białe chmurki. Do tego wiatr był słaby, a z resztą i tak wiał mi z boku :)
No i sucho! Ciepło! Nie pamiętam, bym w moim życiu miał tak pogodny 1. listopad!

Pojechałem z Wrocławia do Głuchołaz, a konkretnie do Konradowa, gdzie mieszka moja babcia. Tam też odwiedziłem grób dziadka.
Niestety nie byłem u drugiego dziadka, ale na pewno zawitam do niego również we wtorek. Tym razem nie mogłem sobie na to pozwolić ze względu na środek lokomocji, jakim dysponowałem :D

Wyjechałem rano o godzinie dziewiątej i przez cały czas jechało się fantastycznie.
Najpierw wioseczkami do Strzelina. Na tym odcinku praktycznie w ogóle nie istniał ruch samochodów. Co innego było już za Strzelinem, jak jechałem przez Henryków do Ziębic. W ogóle w Ziębicach, przejeżdżając koło cmentarza zastałem takie oblężenie, że ledwo się przecisnąłem rowerem :) To samo z resztą było później w Nysie. Hehe

Z Ziębic do Nysy pojechałem przez Kamiennik. To był świetny odcinek, który bardzo lubię, bo można już na nim podziwiać zarys Gór Opawskich, które majaczą gdzieś w oddali...
Poza tym na nim zaczynają się góreczki :D A jedna z nich jest bardzo sympatyczna – za Kamiennikiem. :)

W Nysie postanowiłem nie przejeżdżać przez całe miasto. Zamiast tego skręciłem ul. Saperską i po chwili jechałem wzdłuż Jeziora Nyskiego, gdzie dziś było wyjątkowo pięknie!
Szybko opuściłem Nysę wyjeżdżając na Białą Nyską. Dalej jechałem malowniczymi wioseczkami do Głuchołaz. Odcinek ten mnie dosyć wymęczył, bo jest nieźle pofałdowany. A najlepsza jest jego końcówka... a więc podjazd w Gierałcicach. :D
Tam to trzeba się nagimnastykować hehe

Przez Głuchołazy przejechałem bardzo szybko i wpadłem do Konradowa, gdzie czekała na mnie babcia, rodzice i tradycyjnie ciepła herbatka, obiadek i smakołyki! :D
Wieczorem skoczyłem na cmentarz – uwielbiam ten klimat.
Może płonących zniczy...

Po powrocie pożegnałem się z rodzicami, którzy musieli wracać do domu.
A ja z babcią zasiadłem przy stole racząc się pysznym spirytusikiem babcinej roboty. :D

Dzień był wspianiały!


Ktoś nas pozdrawia :D



Biały Kościół



Droga za Ziębicami



Gdzieś koło Kamiennika



Kamiennik



Jezioro Nyskie i widok na Góry Rychlebskie



Ach... :D



Ostatni odcinek: Nysa – Głuchołazy



Okolice Gierałcic



Cmentarz w Konradowie



To piękna tradycja



Pamiętamy...





TRASA:
WRO/Gaj – Wojszyce...
Biestrzyków -> Suchy Dwór -> Żórawina -> Żerniki Wielkie -> Bogunów -> Węgry -> Brzoza -> Brzezica -> Borów -> Piotrków Borowski -> Mańczyce -> Uniszów -> Zielenice -> Bierzyn -> Szczawin-osiedle -> Strzelin -> Strzegów -> Kazanów -> Wadochowice -> Brukalice -> Henryków -> Nowy Dwór -> Ziębice -> Dębowiec -> Wilemowice -> Kamiennik -> Zurzyce -> Karłowice Małe -> Karłowice Wielkie -> Rysiowice -> Grądy -> Goświnowice -> Jędrzychów -> Nysa -> Biała Nyska -> Morów -> Iława -> Biskupów -> Gierałcice -> Głuchołazy -> Konradów