Cały dzień temperatura w okolicach

Sobota, 3 marca 2007 · Komentarze(4)
Cały dzień temperatura w okolicach zera i wiatr z deszczem momentami przechodzącym w mocniejszą ulewę - tak wyglądała dzisiaj pogoda w moim Jasieniu, do którego zawitałem na weekend :)

W południe, w najgorszą pogodę dnia, pohasałem sobie po boisku :D

Na rower wyszedłem dopiero po 23 :), po prostu chciałem się jeszcze dziś poruszać troszkę...
Wyskoczyłem na obwodnicę Jasienia, którą pokonałem otoczony przez ciemność nocy.
Podczas tej przejażdżki przyszła mi na myśl dzielna dziewczynka - Kosma, która kilka dni temu robiła trasę w takich warunkach. :D

Swoją drogą taka jazda chyba nie jest bezpieczna – tak mi się wydaje – bo na przykład jakie szanse ma osoba na rowerku w starciu z przebiegającym przez jezdnię dzikiem?!
Ale to tylko takie moje dywagacje hehe

Może lepiej już pójdę spać :D

NA TROPACH CZEŚKA :D

Piątek, 2 marca 2007 · Komentarze(19)
NA TROPACH CZEŚKA :D

Dziś we Wrocławiu pogoda była wspaniała... do momentu gdy Młynarz wybrał się na rower hehe

Najpierw pojeździłem po Parku Wschodnim, który jest niedaleko mojego miejsca zamieszkania, a byłem tam po raz pierwszy (już wiem, że nie ostatni).
Bardzo mi się tam podobało, prawdę mówiąc nie mogę doczekać się wiosny, bo wtedy mam zamiar podziwiać piękno wrocławskich parków w całej okazałości :)

Dopóki nie wyjechałem z parku pogoda była fenomenalna, co prawda dawał się baaardzo we znaki silnie wiejący wiatr, ale mi to nie przeszkadzało, gdyż ciągle dawał mi po plecach :D

Z parku przez Las Rakowiecki udałem się do Opatowic i tam przez śluzę przebiłem się na Wyspę Opata Cześka hehe

Wtedy to poruszyło się niebo... chmury zakryły słońce, wiatr już miałem boczny i nie było tak pięknie jak na początku. Z każdą chwilą robiło się coraz gorzej.
Dalej pojechałem na Most Bartoszowicki, gdzie podobnie jak na wyspie nie było Cześka (było koło 16:30 :) )

Strasznie kląłem na pogodę, bo już ciągle miałem pod wiatr, niebo czarne, zachodu słońca nie widać, zaczęło kropić i zrobiło się chłodno... ale to był tylko początek :D
Gdy już jechałem wałem za Zoo zerwała się porządna wichura (oczywiście przyjąłem ją na klatę hehe) i rozpadało się na dobre.
Dojechałem do Kładki Zwierzynieckiej i przestało padać (opuszczałem tereny Cześka) :)
Powrót do domu przebiegł już bez żadnych zakłóceń.

Fajnie było :) jutro pojeżdżę u siebie.


Słońce zalało Oławę w Parku Wschodnim


Park Wschodni c.d.


Bardzo spodobał mi się klimat Parku Wschodniego


Most Bartoszowicki


Most Bartoszowicki parę minut później – Cześka wciąż nie ma :D


I na koniec... SPECJALNIE DLA MATYSKA! :D

Miałem na dziś ambitny

Środa, 28 lutego 2007 · Komentarze(4)
Miałem na dziś ambitny plan, ale pogoda rano mnie przeraziła :D
Później już nie miałem czasu i skończyło się na tym, że jedyne kilometry dziś zostały przejechane na ścieżce rowerowej prowadzącej do Rzymianka - mego super koleżki.

A po co?!

Wiadomo... PIAST :D

OSOBOWICE

Wtorek, 27 lutego 2007 · Komentarze(9)
OSOBOWICE

W południe odprowadziłem Matyska na Dworzec PKP, bo wracał do Żar.

Z PKP postanowiłem pojechać sobie na Osobowice – jak pomyślałem, tak zrobiłem :)
Najpierw na skrzyżowanie Powstańców Śląskich/Hallera i stamtąd przez Klecińską oraz Most Milenijny na Osobowice.

Nie jeździłem niestety po Lasku Osobowickim, gdyż było tam pełno błota, a nie miałem ochoty wracać do domu cały brudny :)
Swoje jeżdżenie w terenie ograniczyłem jedynie do wjazdu na Szwedzki Szaniec – nawet fajne widoki są z niego :)

Na Gaj wróciłem z Osobowic najkrótszą trasą, a więc przez Most Milenijny, Klecińską, Hallera i Wiśniową.

Bardzo ciężko się dziś jeździło ze względu na silny wiatr. Na szczęście nie padało kiedy jeździłem, jedynie lekko mżyło, za to kiedy wpadłem do domu ta za oknem zerwała się ulewa, strasznie dużo wody, nawet trochę śniegu :) miałem farta :D
Trwało to z 10 minut, ale ja nie chciałbym w takich warunkach na dworze spędzić nawet minuty :)

Słońce!


Estakada – zbierają się czarne chmury :D

ZNÓW Z MATYSKIEM

Dzisiaj

Poniedziałek, 26 lutego 2007 · Komentarze(7)
ZNÓW Z MATYSKIEM

Dzisiaj znowu do Wrocławia zawitał Matys , więc po prostu musieliśmy razem pojeździć.

Nie mogłem w ciągu dnia, dlatego pozostała nam tylko nocna pora... ale my to lubimy :)
A pogodę mieliśmy przewspaniałą, bo dobre kilka stopni na plusie, czasem tylko troszkę mżyło i wiało – jeździło się rewelacyjnie!

Gdzie mieliśmy jechać?! Nie wiedzieliśmy. Nie mieliśmy planu :)
Ale wreszcie ruszyliśmy, najpierw (z Gaju oczywiście) w stronę Wieży Ciśnień na Grobli, przez Armii Krajowej, Krakowską i Niskie Łąki.
Kolejny nasz cel to Centrum Handlowe Korona, do którego jechaliśmy przez rozkopany Plac Grunwaldzki i Mosty Jagiellońskie.

W Koronie troszkę się powygłupialiśmy i wjechaliśmy na trzeci poziom parkingu dla aut, oczywiście po ruchomych schodkach dla wózków :) strasznie dużo przy tym śmiechu było.

Jedziemy dalej przez Most Warszawski, następnie wjeżdżamy na Wzgórze Słowiańskie, gdzie bardzo mi się spodobało. Wiele razy koło niego przejeżdżałem, a dopiero dziś na nim byłem pierwszy raz – pomysł Matyska :)

Obieramy kierunek na C.H. Marino, dokąd pedałujemy przez Mosty Trzebnickie. Z Marino wracamy już do domu, najpierw super ścieżką dla rowerów przy ulicy Żmigrodzkiej (Matys miał tam kolejny wypadek hahaha tym razem zderzył się z... :D ),dalej przez Most Osobowicki, Plac Uniwersytecki i Rynek.

Na Rynku zatrzymaliśmy się jeszcze na trochę, by napawać się pięknem wrocławskich kamienic. Chyba każdy, kto był choć raz na naszym Rynku musi przyznać, że jest to miejsce niezwykle piękne ;]

Jadąc do mnie zahaczyliśmy jeszcze o sklep nocny i kupiliśmy po pysznym wrocławskim Piaście :D Po prostu postanowiliśmy wypić już na moim osiedlu za zdrowie wszystkich „bikestatowiczek” i „bikestatowiczów”. Niestety konsumując browarek na ławeczce zostaliśmy zauważeni przez spacerujących panów policjantów...

Zostaliśmy spisani, ku naszemu zdziwieniu pouczono nas tylko i nie otrzymaliśmy mandatów. To byli naprawdę porządni funkcjonariusze, których grzecznie przeprosiliśmy i można było z nimi porozmawiać na poziomie, bo po prostu byli to inteligentni ludzie (w przeciwieństwie do tych tłuków, co w listopadzie dali mi mandat 100 zł za brak przedniej lampki w rowerku - MANDAT )

I tym oto sympatycznym akcentem zakończyliśmy naszą kolejną, nocną eskapadę ulicami Wrocławia :)

Było to bardzo wesołe rowerowanie :D


Musiałem poczekać, aż Matys przestanie się zabawiać z tym lachonem :D


Most Grunwaldzki


Byłoby pięknie... Mistrzostwa Europy 2012 w Polsce, we Wrocławiu – czy to możliwe?!


Wasze zdrowie! :)

MROŹNY PORANEK

Sobota, 24 lutego 2007 · Komentarze(6)
MROŹNY PORANEK

Wstałem dziś wcześnie aby pojeździć przed skokami :)

Zrobiłem traskę na Świętą Katarzynę.
Było zimno, bo –2 stopnie i wiało.
Mam nadzieję, że dzisiaj w Sapporo Małyszkowi powieje pod narty tak jak mi dziś w blachę hehe

Właśnie sobie oglądam skoki, akurat pięknie Kamil Stoch skoczył :D
Czekam na medal Adama – jestem pewny, że zostanie medalistą i mam nadzieję, że znów będzie Mistrzem Świata!

TRASA:
WRO/Gaj - Brochów...
Zacharzyce
Święta Katarzyna
Smardzów
Żerniki Wrocławskie
Radomierzyce
WRO/Wojszyce - Gaj


Żerniki Wrocławskie - przejazd kolejowy

PIĘKNE KOŚCIÓŁKI

Piątek, 23 lutego 2007 · Komentarze(2)
PIĘKNE KOŚCIÓŁKI

Tym, co zapamiętam z dzisiejszego, nocnego wypadu, będą dwa urocze kościółki, jakie spotkałem na swojej drodze. No i może jeszcze zapamiętam to jak bardzo przemarzłem na tym wietrze, któremu towarzyszyło minus pięć stopni :D

Tradycyjnie wyruszyłem z Gaju, na mojej nocnej trasie znalazło się wiele nowych uliczek, które są ulokowane całkiem blisko mojego miejsca zamieszkania. Troszkę pokręciłem się dziś po Gajowicach, Dworku, Borku :) i Starym Mieście.

Pierwszy z kościołów, który zrobił na mnie kolosalne wrażenie to Kościół świętego Karola Boromeusza usytuowany przy skrzyżowaniu ulic Kruczej i Gajowickiej. Niezwykle piękna budowla, prawie jak z bajki :)
Niestety fotki, które zrobiłem są kiepskiej jakości, więc ich nie zamieszczam.

Drugi kościół był mi wcześniej znany, bo mieści się przy ulicy Sudeckiej, w okolicach której jestem niemal codziennie. Chodzi o kościół świętego Augustyna. Jest on bardzo piękny, ale dziś zauroczyła mnie w nim jedna rzecz szczególnie, a mianowicie witraż, który był pięknie widoczny w nocy, gdyż wewnątrz świątyni paliło się światło.


Witraż kościoła świętego Augustyna