BORNHOLM 2008 - Dzień 5.

Czwartek, 17 lipca 2008 · Komentarze(12)
KOPENHAGA ORAZ PIERWSZE KILOMETRY W SZWECJI


Poprzedni dzień --- Następny dzień


O szóstej rano dopływamy do Koge. Wyspiarska przygoda się skończyła, teraz czas na pedałowanie po stałym lądzie.
Jest bardzo chłodno. Noc na promie była ciężka – trochę zmarzłem ale najważniejsze, że udało się zaliczyć kilka godzin snu. :)
W porcie Matys łata dętkę, ja coś tam jem.
Potem troszkę kręcimy się po Koge i w końcu otwierają pierwsze sklepy. Robim więc szybkie zakupy i sprawiamy sobie porządne śniadanie z ciepłym jeszcze chlebkiem w rolach głównych! :)

Po jedzeniu ruszamy w stronę Kopenhagi. Nie jedziemy długo. Zaczyna padać. Szybko zjechaliśmy do przydrożnej budki z hot-dogami – jest jeszcze zamknięta. Rozsadzamy się tam na stoliczkach, leje coraz bardziej, a my zasypiamy. :D
Budzimy się dwie godziny później, odpoczęliśmy, deszcz przestał padać, budka już otwarta, więc jemy coś ciepłego.
Teraz już można jechać na podbój Kopenhagi!

Po drodze spotykamy sympatycznego Duńczyka, który jechał z jedną sakwą do Bergen w Norwegii! :D
Jedziemy razem przez jakieś 15 km, ma bardzo szybkie tempo, bo rzadko kiedy schodziliśmy poniżej 33 km/h! Jest piekielnie mocny (co ciekawe miał zapewne ponad 40 lat). Na jednym ze skrzyżowań się żegnamy, on jedzie w swoim kierunku a my do stolicy Danii.

W końcu docieramy na miejsce. Dobrze, że zrobiła się ładna pogoda. Dzięki temu przez kilka godzin zwiedzamy sobie Kopenhagę – jest tam bardzo ładnie ale to co mi zapadnie w pamięci z pobytu w tym mieście to na pewno setki, tysiące rowerzystów i rowerów! Gdzie się nie obejrzysz tam rower! :D
Ludzie dojeżdżają nimi wszędzie. Do pracy i na zakupy, nawet przy przystankach autobusowych są porobione zadaszone parkingi dla rowerów.
Warto wspomnieć, że rowerzysta w Danii jest niezwykle szanowany przez kierowcę. Tam nikt nie zajeżdża ci drogi, każdy kierowca czeka aż przez przejście przejadą wszyscy rowerzyści, choćby było ich z pięćdziesięciu! Dla mnie rewelacja!
Mam nadzieję, że za bardzo nie przyzwyczaiłem się do tego, bo mogę się zapomnieć na ścieżce rowerowej we Wrocławiu i rozjedzie mnie jakiś zakompleksiony kierowca. :D

Gdy już zwiedziliśmy centrum udaliśmy się na posiłek. Zjadłem taką pizzę, że ledwo od stoły wstałem. :D
Po tym pojechaliśmy na dworzec główny i kupiliśmy bilety na pociąg do Malmo.
Po kilku chwilach jazdy w zatłoczonym wagonie, przeprawiliśmy się na drugą stronę cieśniny Oresund, tym samym znaleźliśmy się w Szwecji.

Najpierw kręcimy się po Malmo, oglądamy centrum, zawitaliśmy też w tamtejszym porcie, a także zjeździliśmy ścieżki na obrzeżach miasta.
Na koniec zostaje nam odnalezienie drogi nr 101 prowadzącej do Trelloborga – to jednak nie było proste ale przy pomocy uczynnego Szweda udaje nam się to. :D
Przy okazji po raz pierwszy w życiu poruszałem się rowerem po autostradzie. hehe

W czasie drogi do Trelleborga zapada zmierzch, jednak noc jest dość jasna (w końcu to Szwecja :D ).
W samym Trelleborgu szukamy dogodnej miejscówki do rozbicia namiotu. Ostatecznie rozbijamy się 8 km od centrum, blisko plaży – bardzo przyjemne miejsce.
To był kolejny świetny dzień! :)


TRASA 1:
DK/Koge (droga nr 151)-> Jersie -> Solrod -> Karlstrup -> Karlsunde -> Greve -> Hundige -> Kopenhaga (zwiedzanie)

TRASA 2:
S/Malmo -> Kristineberg -> Vastra Ingelstad -> Mollevangen -> Ostra Grevie -> Stora Slagarp -> Klorup -> Vastra Vemmerlow -> Trelleborg

JESTEŚMY W KOGE! ;)


KIERUNEK KOPENHAGA


TROCHĘ ZDJĘĆ Z KOPENHAGI:




















TRZEBA ZNALEŹĆ DWORZEC I UDAĆ SIĘ DO MALMO


JESTEŚMY JUŻ W SZWECJI


TROCHĘ KLIMATÓW Z MALMO






I JEDZIEMY DO TRELLEBORGA


MATTI NA JEDNEJ Z ULIC W TRELLEBORGU


Pozostałe dni wyprawy:
1, 2, 3, 4, 6, 7, 8, 9

Komentarze (12)

Oj kroją się, kroją :)

jahoo81 22:53 niedziela, 17 sierpnia 2008

Czuję, że kroją się kolejne wakacje, których nigdy nie zapomnę! :D

Mlynarz 22:32 niedziela, 17 sierpnia 2008

No to jest nas już TROJE :D Zajebiaszczo:)
Oj Młynarz... Wiem że w Ustrzykach! Dlatego żałuje bo byłam tam ale mnie nie było :)

jahoo81 21:20 środa, 13 sierpnia 2008

JA!

kosma100 10:51 środa, 13 sierpnia 2008

Jahoo o jakże się me młynarskie serce raduje! :D

p.s.
Placek wcinała Kosma w Ustrzykach, a my w Kopenhadze wszamaliśmy pizzę. :D

p.s.2

GOTLANDIA!!!
GOTLANDIA BĘDZIE NASZA!!!
JUŻ ODLICZAM DNI! :)

p.s.3
Kto jedzie z nami na Gotlandię w przyszłe wakacje?!
Zbieramy squad i zapraszamy! :)

POZDRAWIAM!

Mlynarz 01:35 środa, 13 sierpnia 2008

Przeczytałam i obejrzałam :)
A opis jak zwykle - pełen humoru i pozytywnych wibracji Prawie jak reggae :D Fotki też świetne - zachęcające :) Gotlandia będzie nasza :D
P.S. Szkoda że ominął mnie ten placek :)

jahoo81 00:13 środa, 13 sierpnia 2008

DJK kocyk jest fajny ale jednak na wyprawach się nie sprawdza (w Pradze to dopiero miałem Hardcore hehe). Następnym razem biorę śpiwór. :)

Pozdrawiam!

Mlynarz 11:35 niedziela, 3 sierpnia 2008

Widzę, że na następną wyprawę jadnak pojedziesz ze śpiworem...

kosma100, DMK77
Następnym razem jeden placek na dwoje...

djk71 07:59 niedziela, 3 sierpnia 2008

Najlepsze były moje piemielienienieniini :D
No te... pierożki z mięskiem! ;P

Mlynarz 23:21 sobota, 2 sierpnia 2008

Oł je!
Placek po bieszczadzku to było to!
Stado wygłodniałych pawianów by się nim najadło :P

kosma100 23:17 sobota, 2 sierpnia 2008

Placka nic nie przebije! hehe

Mlynarz 19:18 sobota, 2 sierpnia 2008
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa mawia

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]