Wpisy archiwalne w kategorii

Jasień i okolice

Dystans całkowity:10023.26 km (w terenie 2153.79 km; 21.49%)
Czas w ruchu:470:11
Średnia prędkość:21.28 km/h
Maksymalna prędkość:67.00 km/h
Suma podjazdów:45 m
Maks. tętno maksymalne:186 (96 %)
Maks. tętno średnie:150 (78 %)
Suma kalorii:3775 kcal
Liczba aktywności:259
Średnio na aktywność:38.70 km i 1h 49m
Więcej statystyk

Na zachód!!! Z Matyskiem

Sobota, 23 lutego 2008 · Komentarze(47)
Dziś wreszcie pojeździłem, a do tego z moim przyjacielem Matyskiem! Także miałem podwójny powód do radości. :)

Spotkaliśmy się o 12:00 w naszym zwyczajowym miejscu spotkań, a więc krzyżówce przed Drożkowem na drodze Jasień – Żary.
Powitanko i rozmowy o głupotach, w końcu trzeba zdecydować, gdzie jedziemy...
No to gdzie jedziemy?! No nie wiem, nie wiem... Dobra! Na zachód!!! :D
Niech najpierw nam wieje w pysk, za to później będzie się fajniej wracało.
A trzeba przyznać, że wiatr dziś dawał popisy złośliwości.

Także ze wspomnianej krzyżóweczki ruszamy w stronę Lipska Żarskiego, niestety... ujechaliśmy 2 kilometry i Matys zarządza postój na piwo, bo zaschło nam w gardle. Miał chłopak rację! Potem jechało się lepiej! :D

Przejechaliśmy przez Lipsk Żarski, jakoś doczłapaliśmy się do Pietrzykowa i tam wpadamy na genialny pomysł. Najpierw Matysek zaproponował, by w tamtejszym sklepie zakupić coś więcej niż tylko piwo, a więc kiełbasę i bułeczki! Ten pomysł spodobał się tak bardzo, że w mojej głowie zaświtała kolejna rzecz...
Skoro będziemy mieli kiełbaski to... zróbmy ognisko!!! :D

No cóż... niewiele brakowało, żeby ten pomysł spalił na panewce, bo w pietrzykowskim sklepiku trafiliśmy na tak niemiłą panią sprzedawczynię, że głowa boli... Krótka wymiana zdań i stwierdziliśmy z Matysem, że w tym sklepie nic nie kupimy.
No kobieta po prostu pobiła rekord świata w chamstwie. :D
Przy wyjściu nie wytrzymałem i powiedziałem jej co o niej myślę.
Do tej pory nie potrafię zrozumieć, jak w takiej sympatycznej wioseczce może mieszkać taki dziwny ludek... Ale mniejsza z tym! Pojechaliśmy dalej! :D

Dwaj niestrudzeni wędrowcy, ciągle prą na zachód, aż wreszcie docierają do Dębinki. W tamtejszym sklepie trafił się arcymiły pan, który nie dość, że w kulturalny sposób obsłużył Matyska, to jeszcze sam zaproponował pokrojenie chleba, który kupowaliśmy. Po prostu kromka, po kromce pokroił bochenek na krajalnicy!
Na świecie masa jest takich ludzi pozytywnych, ale niestety czasami trafiamy na tych gorszych. :)

Obkupieni ruszamy w poszukiwaniu jakiegoś dogodnego miejsca na ognisko. Wkraczamy w rejony, gdzie nasza noga nigdy wcześniej nie stała... Przy okazji odkrywamy urok Dębinki. Wcześniej przejeżdżałem przez tą wioseczkę wiele razy, ale nigdy nie zbaczałem z głównej trasy w jej głąb. Dziś wiem, że dużo traciłem do tej pory, ale to już się zmieniło. :)

Kiedy przejechaliśmy pod tunelem kolejowym na końcu Dębinki, naszym oczom okazał się niesamowicie klimatyczny dworek! Niestety już zrujnowany i strawiony przez pożar, jednak wokół niego była jakaś taka wspaniała aura. :)
Od razu wiedzieliśmy, że tam rozpalimy nasze ognisko!

W podwórzu tego dworku leżała powalona kolumna i właśnie przy niej rozpaliliśmy ogień, dzięki czemu mieliśmy osłonę przed hulającym wietrzyskiem.
Natargaliśmy pełno chrustu z pobliskiego lasku i przystąpiliśmy do jakże przyjemnej biesiady!
Wspaniale było poczuć znów ten błogi luz i siedzieć sobie, gdzieś na skraju lasu, przy tajemniczym dworku w uroczej wioseczce...
Do tego kiełbaska z ogniska, zimne piwko i pyszny chlebek...

Dużo czasu tam spędziliśmy z Matyskiem, bo było po prostu bosko! Rozmowy, rozmowy, śmiech i wygłupy... :D

Po naszym postoju w Dębince ruszyliśmy w las, oczywiście na czuja... :D
Kilkanaście minut walk z chaszczami, pokonywanie mokradeł i wreszcie trafiamy na jakąś brukową drogę, jak się później okazuje, prowadzącą do Chlebic. Także znaliśmy znów swoje położenie, a jako że zbliżał się zachód słońca postanowiliśmy szybko zasuwać do Jasienia.
I tak wpadamy na drogę Łęknica – Jasień, pokonujemy kolejne wioseczki, wreszcie wpadamy do Jasienia.
Ciepła herbatka i ciasto mojej mamy. Ja zostaję w domu, a Matys... ruszył ku Żarom! :D

Tak to minął kolejny dzień życia. :)
Gdyby wszystkie dni były takie same, to życie byłoby rajem!
Ale... i tak nie jest źle! :D

Dzięki Matysku!


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
PAUL VAN DYKE – „For an angel”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -


To nasze lasy...



A to ich bogactwo! :D



Więc jak mam się nie cieszyć?! :D
[/URL]


Jak zawsze padłem ze śmiechu na pysk! ;)



Dębinka – Matys: „Mamy prowiant!!!” :)



Tutaj już jesteśmy w „naszym dworku”



Ognisko powoli zaczyna się tlić, póki co więcej jest dymu... :D



Skoki nad ogniskiem!






Mniam! Będzie pysznie! Matys rządzi!



Się żyje! :)



Statua wolności – nowe wydanie ;)



W końcu ognisko zgasło... :D



Impreza się skończyła... :]



Matys... jak zawsze patrzy z góry :P



W lochach. Co tu się k... dzieje?! ;)



Potem pognali brukiem...



I pędząc wpadli do Jasienia, kończąc kolejny wspólny wypad! :)

Trening z Dżulsem

Niedziela, 10 lutego 2008 · Komentarze(4)
Trochę stary to wypad, ale nie mogłem wcześniej zasiąść do kompa, by o tym napisać. Teraz mam już więcej czasu. :)

A więc w tamtą lutową niedzielę postanowiliśmy kolejny raz wspólnie potrenować. :D
Nie chodzi tu jednak o trening rowerowy. hehe
Oboje przygotowujemy się do naszych egzaminów kondycyjnych, które nas czekają na przełomie lutego i marca.

Pogoda sprzyjała takim zabawom, dlatego zabraliśmy na trening rowery.
Najpierw pojechaliśmy do lasu, gdzie na drodze wytyczyliśmy sobie cztery odcinki po 50 metrów. A po co?! Ano po to żeby sprawdzić się w biegu interwałowym, który jest zarazem egzaminem kondycyjnym każdego sędziego piłki nożnej. :D
Tak więc wystartowaliśmy! Ciężko było! hehe
Nawet nie chcę pisać, jaki wynik osiągnęliśmy. hahaha
Tego dnia po prostu nie udało nam się zrobić całego testu sędziowskiego.
Dla zainteresowanych napiszę, jak on wygląda. :)

Biegnie się 150 metrów w limicie 30 sekund, potem się pokonuje 50 metrów w 45 sekund i wtedy troszkę można odsapnąć. Później znów 150 metrów w 30 sekund i 50 metrów w 45 sekund. Całość składa się na jedno okrążenie... :D
Ja żebym zaliczył ten egzamin muszę machnąć 10 takich kółek. hehe
Oprócz tego biega się przed tym 6 razy po 40 metrów w limicie 6,4 sekundy. :)
Jak pokręciłem to tu są zasady.

No cóż po tym leśnym bieganiu troszkę odpoczęliśmy, a później wróciliśmy do Jasienia, by rozpocząć kolejny trening. Tym razem jego miejscem był stadion Stali. :)
Tam już mieliśmy skomplikowane konkurencje, które z kolei składają się na egzamin sprawnościowy strażnika więziennego, którym zostanie niedługo Dżuls! :D
Będę miał kumpla klawisza! Z resztą... nie pierwszego. :D

Musieliśmy przygotować sobie pole treningowe, czyli dokonać pomiarów i porozstawiać paliki.
A naszymi zadaniami były:
rzut przodem piłką lekarską
skok dosiężny
3 razy koperta
sprinty 10 razy po 10 metrów

Mi elegancko poszły konkurencje biegowe, za to Dżuls zdeklasował mnie w piłce lekarskiej. :D

No cóż, potrenowaliśmy, było miło! :D
Na pewno damy radę na naszych egzaminach!
Tego dnia po prostu mogliśmy osiągać słabsze wyniki, dlatego że w nocy trenowaliśmy przy stole bilardowym i co chwilę zasychało nam w gardle... :)

A... zapomniałbym dodać: BYŁO PIĘKNIE! :D



Trochę fotek z tego niezwykłego treningu:


Najpierw bieganie w lesie – oto nasza profesjonalna bieżnia! :]



Po bieganiu zmęczeni padamy na pysk :D



Po kilku chwilach jesteśmy na stadionie Stali



Sprawy techniczne, pomiary... :D



Wbijanie palików...



I ogień!!! Go, Forest! Go! :)



Dobra! Starczy! Zabieram zabawki i idziemy na chatę! hehe

Styczniowe słońce

Piątek, 25 stycznia 2008 · Komentarze(24)
Nie mam zbyt dużo czasu ostatnio, ale dziś chwilkę uszczknąłem! :D
I myślę, że wykorzystałem ją bardzo dobrze!

Po południu nie mogłem już wysiedzieć w czterech ścianach, bo widok bezchmurnego nieba za oknem, na którym królowało słońce, wprawił mnie w taki stan, że musiałem rzucić obowiązki i dosiąść mej fury pościgowej!!!

Jazda sprawiała mi ogromną frajdę, nawet strasznie silny wiatr potraktowałem, jako miłe urozmaicenie i pewien czynnik treningowy. hehe

Pierwsze kilometry to był las, gdzie momentami zalegało grząskie błoto, ale generalnie fajnie się jechało, bo spomiędzy drzew przebijały się promienie słońca, z których rzadko korzystam ostatnimi czasy. Dziś jednak było inaczej!

Dojechałem do Świbinek, potem Nowa Rola, walka na tamtejszym bruku, a następnie, korzystając z leśnego skrótu, z owej wioseczki dostałem się na drogę Gręzawa-Brody.
Drogę tę lubię bardzo, bo jest na niej wąski asfalcik, niezbyt duży ruch samochodów i co najważniejsze... drzewa dookoła – las!

Dwa razy zjechałem z drogi. Najpierw na Jezioro Niwa, a potem w Proszowie odwiedzić malutkie jeziorko, jakie tam jest.

W końcu dojechałem do Brodów i jako, że zaczynało zmierzchać, to już tylko kręciłem, by dojechać do domu zanim będzie całkiem ciemno.
Później jeszcze się okazało, że padły mi baterie w przedniej lampce (chyba zapomniałem wyłączyć, jak po ostatniej jeździe odstawiłem rower do piwnicy :D). Z tego powodu też, przez ostatnie kilometry śmigałem trzymając telefon w ręce z włączoną latarką. hehe

Tuż przed Jasieniem zatrzymałem się też koło głazu, który informuje cały świat o tym, że... w tym miejscu przebiega piętnasty południk! Tak, tak... Jasień z tego słynie hehe :D

Podsumowując: wyjazd udany, wielce przyjemny!
Dziś się bardzo zrelaksowałem i odciąłem od ostatnich problemów.
W lesie, nad jeziorkami, w tym słońcu... było naprawdę błogo!


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
SYLVER – „Take me back”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -


Jak przyjemnie jechać w słońcu!



Pola – gdzieś za Nową Rolą



Przeciwpożarowa wieża obserwacyjna



Jezioro Niwa



Słońce poszło śpiochać :D



Jasień – piętnasty południk :)





TRASA:
Jasień -> Świbinki -> Nowa Rola -> ...las... -> Proszów -> Nabłoto -> Brody -> Chełm Żarski -> Lubsko -> Budziechów -> Jasień

Straszna pogoda

Sobota, 19 stycznia 2008 · Komentarze(20)
Miałem pecha! Jak tylko wyszedłem z domu, by pojeździć to pogoda zaczęła się robić coraz gorsza. Po przejechania pięciu kilometrów, gdy byłem w Lubsku, zerwał się ulewny deszcz i to sprawiło, że nie pozostawił na mnie już suchej nitki... :D

Wiedziałem, że nie przejadę 60 kilometrów tak jak planowałem, ale mimo to postanowiłem nie wracać do domu od razu.

I tak to sobie jechałem cały mokry, do tego wiał silny wiatr, ale na szczęście temperatura powietrza była znośna.

Z Lubska pojechałem drogą na Zieloną Górę i w pewnym momencie odbiłem na Zabłocie, by wrócić już wioseczkami do domu.
Przez cały czas towarzyszyła mi mżawka, przechodząca momentami w silniejszy deszcz, ale najbardziej wkurzał mnie wiatr, bo potęgował uczucie zimna.

Mimo to cieszę się, że dziś pojeździłem, bo dzięki temu czuję się lepiej! :D


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Angel City – „Sunrise”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Strach na wróble. Pewnie też miał dość dzisiejszej pogody! :D



Droga z Lubska do Zielonej Góry



TRASA:
Jasień -> Budziechów -> Lubsko -> Stara Woda -> Tuchola Żarska -> Zabłocie -> Guzów -> Wicina -> Jasień

Stare kości trzeba rozruszać

Piątek, 18 stycznia 2008 · Komentarze(8)
Późno, bo późno, ale najważniejsze, że w ogóle dziś ruszyłem się na rower. Ostatnio ciężko mi się zmobilizować... :/

Także, gdy już się ściemniało postanowiłem zrobić choćby krótką trasę do Bieszkowa i wrócić przez Świbną. Przyjemnie się jechało, bo temperatura oscylowała koło 5 stopni, nie przeszkadzała nawet mokra nawierzchnia.
Przejeżdżając przez wioseczki, gdy zapada zmierzch można złapać niezły klimacik... już prawie o tym zapomniałem – trzeba więc więcej jeździć! :D

- - - - - - - - - - - - - - - - -
ATB – „Ecstasy”
- - - - - - - - - - - - - - - - -


Droga do Bieszkowa – zapada zmierzch, dookoła drzewa...



TRASA:
Jasień -> Bieszków -> Świbna -> Jasień

Hej dziewczynoooooooooooo!

Wtorek, 15 stycznia 2008 · Komentarze(35)
To był dzień!

To nic, że zaczął się tak sobie, to nic, że później było gorzej... To nic, że na giełdzie WIG20 rozsypał wsparcie i spadł w przepaść nurkując o 4,33%!!!
To nic, bo życie jest piękne!!! :D

Wczoraj późnym wieczorem wróciłem do Jasienia z Wrocławia. Gdy tylko pozałatwiałem swe sprawy, to wziąłem się za rower. Zmieniłem opony i wycentrowałem koło. Po godzinie piętnastej postanowiłem wreszcie pojeździć!
Szkoda, że tak późno, bo cały dzień świeciło słońce, ale jak ja jeździłem to też pogoda dopisywała. Do domu wracałem już późno, w ciemnościach i pod piekielny wiatr, ale tego dnia miałem to w dupie! :D

A za cel obrałem sobie dziś wioseczkę Chocicz, gdzie ostatnio wziął ślub mój przyjaciel. :)
Poza tym miałem nadzieję, że spotkam tam jeszcze pewną piękną osóbkę, no i jednak cud się zdarzył! :D

Życie pisze takie scenariusze, że nawet nie potrafimy przewidzieć co wydarzy się za tydzień! :)

To na pewno będzie niezapomniane popołudnie! Tyle śmiechu i radości, tyle serdeczności! Coś pięknego! :)

Życie to jednak rollercoaster! :]

- - - - - - - - - - - -
„Biały Miś” :D
- - - - - - - - - - - -


Staw w Białkowie



Tarcza słońca opada na staw w Białkowie



Droga do Starej Wody



Staw w Chocimku



Wyspa na stawie w Chocimku



Kościółek w Chociczu



TRASA:
Jasień -> Budziechów -> Białków -> Stara Woda -> Mokra -> Chocimek -> Chocicz -> Chocimek -> Mokra -> Stara Woda -> Białków -> Budziechów -> Jasień

Po łyk świeżego powietrza do lasu

Środa, 2 stycznia 2008 · Komentarze(22)
Późno, bo dopiero po godzinie trzeciej zdecydowałem się wyjść wreszcie na rower.
Pojechałem od razu do lasu, by zasmakować spokojnej jazdy, po zasypanych śniegiem leśnych duktach.
Było przyjemnie.

Dużym sukcesem dzisiejszego dnia jest to, że nie zaliczyłem gleby! :D
A parokrotnie byłem bliski tego.

Korzystając z okazji...

ŻYCZĘ WSZYSTKIM KOLEŻANKOM I KOLEGOM
DUŻO ZDROWIA W NOWYM ROKU!
SAMYCH DOBRYCH DNI I WIELU WZNIOSŁYCH CHWIL!
CIĄGŁEGO UŚMIECHU NA TWARZY I PIĘKNEJ POGODY!
JAK NAJMNIEJ PROBLEMÓW!
ORAZ REALIZACJI WASZYCH PLANÓW I MARZEŃ!!!



Zaśnieżone drogi leśne – już dawno nie jeździłem w takiej scenerii



Porzucony w akcji! :D Ale tylko na chwilkę. :)



Zapach żywicy – wspaniały! Szkoda tylko tych ściętych drzew.



Pada śnieg, pada śnieg :D




- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
ROZALLA – “Everybody’s Free (To feel good)” /remix/
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Zapomniałem jeszcze napisać o celach w roku 2008! :D

A więc cel jest jeden!

Niech jazda sprawia mi taką frajdę, jaką sprawiała do tej pory!!!:D

POCHMURNO, KAPEĆ I TAKIE TAM...

Piątek, 16 listopada 2007 · Komentarze(2)
POCHMURNO, KAPEĆ I TAKIE TAM...


Czasu mało ostatnio. Dziś również.
Musiałem pognać z Wrocka do Jasienia, by pozałatwiać trochę spraw.
Wygospodarowałem sobie jednak i chwilkę na rower, ale dopiero późnym popołudniem.

Z Jasienia do Lubska, gdzie fajnym podjazdem dojechałem do Dłużka i później wioskami do Tuplic.

I niestety w Tuplicach złapałem kapciocha. :/
Najgorsze było to, że nie miałem przy sobie łatek, ani też zapasowej dętki...

Dobrze, że powietrze nie schodziło szybko to jakoś dojechałem do domu, ale musiałem co dwa kilometry zatrzymywać się i pompować kółko, żeby jakoś się toczyło.
Tę karkołomną czynność powtarzałem chyba z dziesięć razy, bo z Tuplic miałem 20 kilometrów do domu. :D

Gdy dojechałem było już ciemno.

Dobrze, że jutro jest wielki dzień, to sobie odpocznę i się zabawię!

POLSKA – BELGIA!!! jutro będę w Chorzowie dopingował naszych Orłów!
Wygramy 2:0 i mamy EURO 2008!!! A później wielka feta! :D
Sam nie wiem kiedy się doczłapię do Wrocka po meczu hehe


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
O.S.T.R. – „Kochana Polsko”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Dziś jedna jedyna fota... tak, by pokazać jaką miałem „piękną” pogodę :D

Okolice Dłużka




TRASA:
Jasień -> Budziechów -> Lubsko -> Dłużek -> Nowa Rola -> Gręzawa -> Łazy -> Tuplice -> Cielmów -> Czerna -> Grabów -> Bronice -> Zieleniec -> Lisia Góra -> Jasień

SIĘ ŻYJE!

Jak

Piątek, 19 października 2007 · Komentarze(25)
SIĘ ŻYJE!

Jak dobrze jest mieć przyjaciół...
A jak to fajnie z nimi razem pojeździć na rowerze!!! :D

Znowu z Matyskiem!!! I znowu było niezwykle wesoło :)

Pogoda mogłaby być lepsza, ale nie ma co narzekać... w końcu to już jesień :D

Spotkaliśmy się tradycyjnie na krzyżówce przed Drożkowem. Troszkę poczekałem na Matyska, który ledwo zdążył zjeść obiad po pracy i jechał na nasze miejsce spotkania :)
Jeszcze w czasie drogi zadzwonił, by zapytać czy żyję, bo widział pędzącą na sygnale karetkę :D Prawda, że jest opiekuńczy? :]

Długo gadaliśmy zanim zaczęliśmy jeździć. W ogóle więcej tego dnia gadaliśmy niż jeździliśmy hehe
A gdzie byliśmy?! Ano ruszyliśmy do Lubanic i przejechawszy tę długą wioseczkę wjechaliśmy do Surowej, gdzie wygłupialiśmy się na polu :D
Później jechaliśmy do Lubomyśla i Złotnika, gdzie... również wygłupialiśmy się na polu, a konkretnie Matys hehe

Ze Złotnika obraliśmy kierunek na tajemną osadę... Niemczę, która znajduje się na niewielu mapach. Wcale to nie dziwi, bo miejscowość ta... to jakieś 3-4 domki ukryte za laskiem nad Bobrem. Nam jednak udało się zlokalizować to miejsce :D

Troszkę czasu spędziliśmy nad Bobrem, a później leśną drogą pojechaliśmy do Gorzupii, z której również lasem udaliśmy się do Bieniowa.

W tamtym czasie zrobiło się całkowicie ciemno i najprostszą drogą goniliśmy do Jasienia.
Nie było to łatwe, gdyż zerwał się huraganowy wiatr i zaczął padać deszcz, dorzućmy do tego ciemności i niską temperaturę...
Myśleliśmy o jednym... ciepły domek, herbatka i jedzonko... hehe
Wszystko to było na wyciągnięcie ręki... jeszcze tylko dojechaliśmy do Biedrzychowic Dolnych, pokonaliśmy odcinek leśny (w kompletnych ciemnościach) i z Bieszkowa szybko do mojej chatki.

Nasz wypad zakończył się bardzo miło... bo po kolacji i krótkim odpoczynku zaopatrzyliśmy w Bosmany i wraz z Adriankiem do późnej nocy graliśmy w bilard.
Było co opijać! :D Było też niezwykle wesoło! :)

Z resztą... to był dopiero początek niezwykle udanego weekendu! :D


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
DJ TIESTO: „Endless Wave”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Się żyje! :D



Matys w Złotniku



Bóbr w okolicy Niemczy



Latooooooo!!!!!!!!!




TRASA:
Jasień -> Świbna -> Drożków -> Lubanice -> Surowa -> Lubomyśl -> Złotnik -> Niemcza -> Gorzupia -> Bieniów -> Biedrzychowice Dolne -> Bieszków -> Jasień