IDŹ DALEJ...

Wieczorny

Środa, 6 sierpnia 2008 · Komentarze(11)
IDŹ DALEJ...

Wieczorny wyjazd na leśne ścieżki.
W swoje miejsce.
Posiedzieć. :)

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
N.A.S. – „Obróć się za siebie” yt
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

PO PROSTU NIEBO

DJK NA JASIEŃSKICH ZIEMIACH

Wtorek, 5 sierpnia 2008 · Komentarze(12)
DJK NA JASIEŃSKICH ZIEMIACH :D

Tak się fajnie dziś złożyło, że Darek miał wyjazd służbowy w okolice Zielonej Góry, a że ja również byłem w swych rodzinnych stronach to musieliśmy z tego skorzystać!
I skorzystaliśmy! :D

Darek skończył swoja pracę, ja swoją, telefon... i za pół godzinki się widzimy. :)

Było elegancko, jak zawsze z resztą!
Troszkę posiedzieliśmy i podyskutowaliśmy. Darek sobie odpoczął i po jakimś czasie ruszyliśmy na rowery. :)
Darek dosiadł maszynę mego taty, a ja tradycyjnie śmigałem na swym „Diamentowym rumaku”. :D

Najpierw pokręciliśmy się po Jasieniu. Chciałem Darkowi pokazać miejsca, w których to się za gówniarza (i nie tylko) hasało grając w piłkę i pijąc bełty. (żarcik hehe)
A więc odwiedziliśmy stadion Stali, „basen”, park, szkołę, górkę Flothera, przejechaliśmy się przez „centrum” :D a także odwiedziliśmy fajne miejsce zwane „skarpą”, gdzie kiedyś spędzało się sporo czasu...

Po tym wszystkim ruszyliśmy w stronę Lubska i zahaczyliśmy o miejsce, w którym przebiega piętnasty południk.
Dojechaliśmy do Budziechowa i tam zjechaliśmy na drogi gruntowe, by wjechać do lasu, który chciałem pokazać Darkowi. :)
Po jakichś dziesięciu kilometrach dotarliśmy do Świbinek, wioseczki ukrytej w lesie.
Później Nowa Rola, gdzie Darek zameldował się swojej Anetce wykonując telefon. ;)

Dalej jechaliśmy do Gręzawy. Na tym odcinku chwilowo wiatr dał czadu! Przez cały dzień targał nieźle ale w tamtym miejscu wręcz nas hamował. :)
Daliśmy jednak radę. :D
Z Gręzawy do Grabówka. Tam pokazałem Darkowi kąpielisko, które zostało zniszczone podczas naszej zeszłorocznej lokalnej powodzi.

Z Grabówka brukową drogą dostaliśmy się na asfalt i już prosto do Jasienia śmignęliśmy sobie przez Bronice i inne wioseczki.
Wyjazd, jak i cały dzień był bardzo udany!
To były świetne odwiedziny, za które Darkowi bardzo dziękuję!
Oby jak najwięcej takich, bo zostały jeszcze setki kilometrów na młynarzowej ziemi do zjeżdżenia!

TRASA:
po Jasieniu i...
-> Budziechów -> ...las... -> Świbinki -> Nowa Rola -> Gręzawa -> Grabówek -> Grabów -> Bronice -> Zieleniec -> Lisia Góra -> Jasień

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
BLACK SABBATH – „Iron Man” yt
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

DAREK ODWIEDZA MŁYNARZA ;)


NA STADIONIE STALI


I NA SKARPIE, KTÓRĄ SIĘ ODWIEDZI PODCZAS ZLOTU :)

GDZIE SĄ ŁABĘDZIE?!

Dziś

Niedziela, 3 sierpnia 2008 · Komentarze(2)
GDZIE SĄ ŁABĘDZIE?!

Dziś nie miałem za bardzo pomysłu na jazdę, właściwie to nawet chęci mi brakowało...
Ale mama zaproponowała wyjazd do lasu.
Skorzystałem oczywiście. We trójkę, bo pojechał jeszcze tato, wyruszyliśmy na tenże stawik po drodze odwiedzając Bieszków i Świbną. :)

Na stawiku tym mieliśmy spotkać łabędzie, których ostatnio było tam dużo...
Niestety dziś nie widzieliśmy ich. Szkoda troszkę. Pewnie gdzieś już się przeniosły.
Ze stawiku przebiliśmy się lasem do Lipska Żarskiego i wróciliśmy do domu wioseczkami, bo trzeba było zdążyć na Kubicę. :D

TRASA:
Jasień -> Bieszków -> Świbna -> ...las... -> Lipsk Żarski -> Jaryszów -> Golin -> Jabłoniec -> Jasień

ŁABĘDZI BRAK... :/

ODWIEDZINY U WIOLI I CZEŚKA

ODWIEDZINY U WIOLI I CZEŚKA

Dziś musiałem z Wrocławia jechać do Jasienia. Ale skoro miałem jeszcze wolne popołudnie to postanowiłem z niego skorzystać.
Umówiłem się razem z Wiolą i Cześkiem koło ZOO i spotkaliśmy się kiedy skończyli pracę.
Razem pojechaliśmy na Most Bartoszowicki, gdzie troszkę posiedzieliśmy odpoczywając.
Następnie pokręciliśmy się trochę po Sępolnie i koło Odry.
Potem na pyszny obiadek Wioli i po dwudziestej na Gaj, bo trzeba było wyruszyć z Wrocka. :)

Dzień przyjemnie spędzony.

Co dalej jest? Co dalej jest?!

Czwartek, 31 lipca 2008 · Komentarze(13)
Do południa byłem jeszcze w Zabrzu ale w końcu sielanka musiała się skończyć. Najwyższy czas by wracać do Wrocławia.
Koniec leniuchowania - czas na pracę, czas na obowiązki.

Lipiec był piękny.
Lipiec był wspaniały.
Lipiec taki właśnie miał być.

Wspaniały trip na Bornholm wykonany razem z Matyskiem...
Pobyt w Skrzynnie...
Pobyt na Śląsku...
Bieszczady...
Siczka! :)
Wieczory w gronie wspaniałych ludzi...
Poznane niesamowite osoby...
Morze piwa...
Whisky...
Ponad dwa tysiące kilometrów...
Dwie trzysetki...
Ileś tam setek...
Było tego wszystkiego dużo, dużo więcej.
To wszystko było mi potrzebne.

A teraz idziemy dalej...

Jeśli idzie o dzisiejszą jazdę to była ona bardzo przyjemna, bo w towarzystwie Asicy. :)
Bardzo Ci dziękuję za ten arcyprzyjemny nocny wypad ulicami Wrocławia.
A miasto w nocy jest piękne...



TRASA:
WRO/Gaj (już niedługo) -> Hallera -> Most Milenijny -> Most Osobowicki -> Mosty Trzebnickie -> Mosty Warszawskie -> Most Szczytnicki -> Plac Grunwaldzki -> HALA STULECIA (...) HALA STULECIA -> Plac Grunwaldzki -> Ostrów Tumski -> Długa -> Kozanów -> Klecińska -> Hallera -> Gaj

Podróż sentymentalna :D

Środa, 30 lipca 2008 · Komentarze(5)
Kategoria woj. Śląskie
Tak, ten tytuł wycieczki jest jak najbardziej na miejscu. :)
Razem z Darkiem pojechaliśmy z Helenki na ryneczek w Tarnowskich Górach, a więc uderzyliśmy w miejsce, gdzie byliśmy pamiętnego 2. marca. :)
W tamtym właśnie dniu wybraliśmy się razem z Darkiem i Damianem na Wielkie Derby Śląska, które były rozgrywane w Chorzowie i po raz pierwszy się spotkaliśmy. :)

Dziś sobie z Darkiem wspominaliśmy tamten dzień. :)
Śmiesznie było, bo szalał wtedy Orkan Emma, padało i było chłodno, a my daliśmy radę i pojeździliśmy... :D

Na szczęście teraz jest lato i pogoda dla rowerzystów jest rewelacyjna!
W promieniach popołudniowego słoneczka jeździło nam się nadzwyczaj przyjemnie.
Gdzieniegdzie na drogach szutrowych unosił się w powietrzu kurz, który trochę nam doskwierał ale Darek powiedział, że zna dobry, stary piastowski sposób na przepłukanie gardła... ;P
Jego słowa były dla moich uszu jak kojący balsam! :D

Z Tarnowskich Gór udaliśmy się do Miasteczka Śląskiego poruszając się bocznymi dróżkami. Powrót już był nieco inny, bo jechaliśmy główną drogą w stronę obwodnicy Tarnowskich Gór. :)
Najpierw z przodu jechał Darek...
Cisnął 33 km/h więc siadłem mu na koło. :D
Po 3 kilometrach prędkość nie spadała więc nie chciałem wyjść na leszcza i dałem mu zmianę... :)
I takim tempem dojechaliśmy niemal do centrum Tarnowskich Gór. Fajnie było!
W sumie dobrze, że szybko kręciliśmy, może dzięki temu nie rozjechał nas żaden tir. ;)

Zanim wróciliśmy na Helenkę odwiedziliśmy jeszcze Lidla, w którym Darek kupił to co Młynarz lubi najbardziej...
Kolacja przy pysznym, zimnym, wrocławskim Piaściku to było coś pięknego!
Jeśli dodam do tego, że przy stole były jeszcze dwie fantastyczne kobiety to otrzymamy obraz szczęścia i radości! :D

I właśnie za to chciałem podziękować Anetce i Darkowi!
Za to, że przez te dni spędzone w ich domu na Helence mogłem codziennie doświadczać tej radochy! :)
Na pewno były to dla nas wszystkich dni inne niż zazwyczaj... Lecz właśnie o to nam chodziło, by było troszkę nieszablonowo. :)

CIEKAWOSTKI DNIA:
1. Po trzech miesiącach mam wreszcie tylny hamulec! Dziś już po prostu nie dało się bez niego jechać więc założyłem klocki. :)
Szkoda tylko, że do tego czasu zdążyłem sobie wyżłobić w obręczy niezły rowek. (metalowe klocki hamulcowe jednak się nie sprawdzają hehe)

2. Okazało się, że Piast potrafi mnie skutecznie zachęcić do zmiany planów...
Ten wieczór miałem spędzić we Wrocławiu ale Darek wypowiedział magiczne słowo, co więcej... słowo ciałem (Piastem) się stało! :D

DZIĘKI ZA TE WESOŁE DNI I NOCE!!! :D


W TARNOWSKICH GÓRACH


DAREK PRZED „ŚCIANĄ PŁACZU” :D

..........
CO JEST GRANE?! O CO CHODZI?!


ODDAWAJ, K...... MOJE PIENIĄDZE!!!!!!!!!!!!!!


UFF... UDAŁO SIĘ! ;)


.........................
A SŁOWO CIAŁEM SIĘ STAŁO I... ZOSTAŁO SKONSUMOWANE... :D

Z Darkiem i Wiktorem po Zabrzu i Gliwicach

Wtorek, 29 lipca 2008 · Komentarze(2)
Kategoria woj. Śląskie
Z DARKIEM I WIKTOREM PO ZABRZU I GLIWICACH

Zamiast wrócić do Wrocławia skorzystałem z gościnnośćci Darka i jego rodzinki. :)
Zatrzymałem się na jakiś czas na zabrzańskiej Helence. :)
To były świetne dni! :D

W tym dniu, gdy Darek wrócił z pracy, wzięliśmy na rower Wiktora i ruszyliśmy we trójkę w stronę Gliwic zahaczając po drodze o punkt „Totka”, bo Darek puszczał kupony z liczbami. (do zgarnięcia była niebagatelna suma 35 mln złotych!).
Pogoda była świetna, słoneczko i całkiem przyjemna do jazdy temperatura.

Pojeździliśmy troszkę lasami, troszkę drogami, trochę za dnia i trochę w nocy... :)
Było bardzo sympatycznie!
Fajnie oglądać z perspektywy siodełka miejsca, które do tej pory oglądałem jedynie zza szyby samochodu i to niemal zawsze podczas pracy...
Dziś było wielce przyjemnie! :)

Chłopaki pokazali mi wieżę antenową radiostacji w Gliwicach, która jest niesamowitą budowlą! 110 metrów wysokości sprawia, że jest to najwyższa budowla drewniana na świecie! Drzewo z którego została wykonana to modrzew, a do wzniesienia całej konstrukcji użyto... 16000 śrub mosiężnych! :D
To wszystko wiem od Darka. :)

Również zobaczyłem gliwicki ryneczek, siedzibę firmy w której pracuje Darek, odwiedziliśmy centrum Zabrza i kilka innych ciekawych miejsc... na przykład Muzeum Odlewnictwa. :)

W drodze powrotnej zahaczyliśmy o Mc Donaldsa i wrzuciliśmy na ruszt kilka cheeseburgerów. :D

Wracało się tak samo jak jeździło, czyli łatwo, lekko i przyjemnie. :)
Przez całą trasę niezłym tempem dawał Wiku. Cieszę się, że mam okazję obserwować jego ciągłe postępy w jeździe. Wszystko wskazuje na to, że za 2-3 lata będę miał komu siedzieć na kole. :D
Będzie z niego twardy biker!

Dzięki chłopaki! :)

p.s.
Szkoda, że nie widzieliście jak Darek cieszył się wieczorem z... trafienia „szóstki” w totka! :D
Widok bezcenny. hehe

TRASA:
Zabrze/Helenka -> Wieszowa -> Boniowice -> Ziemięcice -> Szałsza -> Gliwice i Zabrze :)

”Słoneczny DJK” ;)


WIKU WSKAKUJE NA BIKE


ZACHÓD SŁOŃCA NAD GLIWICKĄ TRASĄ NR 88


RADIOSTACJA GLIWICE

Chryszczata i skrzynka piwa

Poniedziałek, 28 lipca 2008 · Komentarze(8)
Nadszedł niestety czas na powrót do Wrocławia.
Rano wszyscy się porozjeżdżali do domów i zakończył się bieszczadzki weekend – wspaniały weekend!
Monika i ja postanowiliśmy, że w drodze powrotnej pojeździmy sobie troszkę na rowerach...
Gdzie?!
Wybór mógł być tylko jeden! :)
Chryszczata!

Darek z Damianem dostali tam nieźle w kość podczas swej majowej wyprawy w Bieszczady (relacja Damiana, relacja Darka).
To natchnęło Damiana do pewnego pomysłu, a mianowicie zaoferowania trzech skrzynek piwa trzem pierwszym osobom, które wjadą/wejdą z rowerami na ten szczyt. :D

Jak widać motywację z Moniką mieliśmy dużą! W końcu skrzynka piwa na drzewie nie rośnie ale można za to wjechać po nią na Chryszczatą. :)

Autem podjechaliśmy w okolice wioseczki Rabe, dalej nie było sensu jechać, bo droga tam była podziurawiona jak ser szwajcarski. :)
Przesiadamy się na rowery i pokonujemy jakieś 9 kilometrów drogi szutrowej, cały czas jedziemy w górę...
Kolejny odcinek to kilka kilometrów podjazdu ścieżką prowadzącą na Chryszczatą. To nie był łatwy odcinek, bo co chwilę napotykaliśmy przeszkody w postaci powalonych drzew, wystających korzeni, kamieni, czy błotnych kałuż...
Myślę jednak, że i tak wybraliśmy drogę pięć razy łatwiejszą od tej, którą w maju pokonywali Damian i Darek. :D
Po godzince z hakiem byliśmy już na szczycie. Szybkie fotki i czas wracać, bo niektórych tego dnia czekała jeszcze praca... :/
Zjazd z Chryszczatej był super! Zwłaszcza na szuterku fajnie się rozpędzało. :D
Mówię Wam... bierzcie w góry slicki! Jeździ się na nich super, a jaka adrenalina! ;P

Pełni zadowolenia podążamy do auta, myjąc jeszcze po drodze rowery w górskim potoczku. :)

Chrszyczata zdobyta! Dwie skrzynki piwa są nasze!
Trzecia skrzynka wciąż czeka... ;)

JUŻ NA CHRYSZCZATEJ – SKRZYNKA PIWA JEST MOJA! :D


POCZĄTKI BYŁY TRUDNE


POTEM BYŁO JESZCZE GORZEJ :D


BARDZO STROMO


OTB ;)


JUŻ PO OTB :D


ZADOWOLENI ZDOBYWCY CHRYSZCZATEJ :)


* fotki dzięki uprzejmości Moniki :)

Do Niedźwiadka na obiad

Niedziela, 27 lipca 2008 · Komentarze(9)
Trochę późno położyłem się spać po wczorajszej imprezce. :D
Zazwyczaj o 6:30 kładę do łóżka, gdy jestem po nocce lub jakimś weselu. :)
Ale nie ma co płakać. Było tak fajnie, że nie chciało się spać.

To jednak na mnie się zemściło...
Wszyscy poszli przed południem jeździć i oglądać cerkwie (niektórzy pojechali autem). Ja nie miałem siły nawet na podróżowanie samochodem. :/
No cóż...
Lipiec był ciężkim miesiącem więc organizm wyeksploatowany. :)

Na szczęście, gdy towarzystwo wróciło z rowerów, czułem się na tyle dobrze, by pojechać swoim dwukołowcem do „Niedźwiadka” na obiadek. :)
Przy okazji pożegnaliśmy Asicę, która niestety musiała gonić do Zagórza na pociąg, bo w poniedziałek czekała na nią we Wrocławiu praca. Szkoda. :/

W Niedźwiadku było bardzo wesoło. Monika i Damian zaserwowali sobie mega wielki placki po bieszczadzku. :D (były chyba większe od Igorka ;) ).
Mi za to bardzo posmakowały ukraińskie pierożki z mięsnym nadzieniem – Pielmienie.

Po posiłku zrobiliśmy sobie spacerek ustrzyckimi uliczkami. Zaliczyliśmy lodziarnię, odwiedziliśmy jednę cerkiew. W tym czasie Wiktor dobijał moje hamulce w rowerze. ;)

Na koniec dnia zafundowaliśmy sobie jeszcze wycieczkę samochodową w okolice Ustrzyk Górnych, by podziwiać zachód słońca nad Połoniną Wetlińską. Co prawda troszkę się spóźniliśmy ale i tak było fajnie! :)

Po powrocie do kwatery, gdy było już ciemno, wszyscy kolejny raz zasiedliśmy do stołu... :)

Może dziś nie pojeździłem zbyt wiele jednak i tak było cool! :)


ASICA BYŁA WYRAŹNIE ZASMUCONA FAKTEM, ŻE NIE POJECHAŁEM Z NIĄ NA ROWEREK ;P


KIEDY IGOREK WCINAŁ FRYTASY...


...KTOŚ PODPROWADZAŁ KOSMATEJ ROWER I TRZEBA BYŁO GO GONIĆ...


MÓJ ROWER TAKŻE DOSIADŁ JAKIŚ SZALONY ZARZYNATOR HAMULCÓW! ;P


DLACZEGO?! ;(


LODY NA OTARCIE ŁEZ


ZAKOCHANA PARA :D


DZWONNIK Z NOTRE-DAME (DLA PRZYJACIÓŁ... QUASIMODO) ;P


KTOŚ CHCE KUPIĆ MÓJ KOMPLEKS?! :D


*wszystkie fotki dzięki uprzejmości Moniki i Darka