KLUCZBORK

Dziś pomknąłem

Sobota, 10 listopada 2007 · Komentarze(17)
KLUCZBORK

Dziś pomknąłem sobie do Kluczborka – miasta z którego pochodzi słynny Tomek. :D
Było to nieplanowane :)

Do czwartej rano siedziałem z Adriankiem przy browarkach, więc jazda na rowerze miała dziś być raczej krótka.
Jednakże tracąc czas przed kompem w południe, wymyśliłem sobie, że pojadę do Kluczborka i wrócę pociągiem :D

Muszę się przyznać, że trochę poszedłem na łatwiznę, bo wybrałem jazdę w kierunku, w którym wiał wiatr. Przez pierwsze 40 kilometrów wiaterek bardzo mi pomagał, później miałem boczny, a na koniec lekki w ogóle mało odczuwalny.

Pogoda na trasie zmieniała się dziś, jak w kalejdoskopie! Miałem momentami niebo pozbawione chmur, innym razem robiło się ciemno od chmurzysk, były też deszcz i śnieg! :)
Ostatnie kilometry do Kluczborka jechałem w ciemnościach.

Z Wrocławia wyjechałem o trzynastej, a o 18:30 miałem w Kluczborku pociąg powrotny – ostatni tego dnia, więc musiałem uważać, by na niego zdążyć :D

Niestety nie wziąłem aparatu, bo myślałem, że nie będę miał czasu na postoje ze względu na limit czasowy. To był błąd i później żałowałem, że nie miałem aparatu. Dobrze, że chociaż wziąłem komórkę z aparatem. :D

Tak jak już wspomniałem, wiatr dziś był mym sprzymierzeńcem, więc jechało mi się przyjemnie. Jedyny bardzo ciężki moment na trasie to były okolice wsi Przeczów, wtedy to zaczął sypać śnieg, a droga była cała w wodzie. Oczywiście byłem cały mokry, a zacinający po twarzy śnieg potęgował uczucie zimna. Jednak w życiu trzeba przyjmować takie rzeczy na klatę :D

Po drodze obserwowałem wiele ładnych wiodczków, liczne drzewa, lasy, pola, które w tej zmieniającej się pogodzie wyglądały dziś wyjątkowo ślicznie. Ponadto zobaczyłem kilka ładnych kościółków w wioseczkach, przez które przejeżdżałem po raz pierwszy w życiu.
Strasznie wpadł mi w oko drewniany kościółek w Smarchowicach Śląskich. Mi w ogóle podoba się bardzo architektura drewniana.

Podobno w powiecie namysłowskim jest aż sześć drewnianych kościółków – będę musiał kiedyś je wszystkie odszukać :)

Z miejscowości przez, które przejeżdżałem bardzo dobre wrażenie zrobiły na mnie Namysłów i Wołczyn – będę musiał tam wrócić dysponując większą ilością czasu. :)

Do Kluczborka dotarłem 45 minut przed odjazdem pociągu. Kupiłem sobie bilecik i coś do jedzonka w „bufecie” :D
Przeczekałem w ciepłej poczekalni, a później zapakowałem się w przedział dla rowerów.
Trzeba tu napisać, że dziś kolej spisała się na medal ^^
Pociąg wyjechał niemal punktualnie, a co najważniejsze miałem w przedziale bardzo ciepło, co mnie strasznie ucieszyło.

Pociągiem jednak nie dojechałem do Wrocławia, bo... postanowiłem wysiąść w Długołęce i wrócić rowerem hehe
Z jednej strony to dobrze, bo miałem wielką ochotę jeszcze się przejechać, ale z drugiej... straszny wiatr w pysk i zimno! :/
Do tego jazda nadzwyczaj ruchliwą ulicą, a później walka ze „ze ścieżkami rowerowymi” i krawężnikami. Trochę jest dla mnie dziwne to, że ludzie jeżdżący na rowerach, a mieszkający na Psim Polu, jeśli chcą się dostać do centrum muszą narażać swoje życie, czy zdrowie na ruchliwej drodze, albo katować się na chodnikach. Ale nie chce mi się o tym pisać, bo to i tak nie ma sensu :)

Po powrocie do domku mycie rowerka i gorąca kąpiel. :)
Było warto zrobić tę traskę!


- - - - - - - - - - - - - - - - - - -
ATB – „Renegade”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - -


Chwile grozy – nadciągają chmury! :D



A po chwili mam takie widoki...



Prawie, że lato! ;)



Chatka



Wszystko co piękne, kiedyś się kończy :/



Pierwszy śnieg...



Ale jedzie się dalej!



Ogląda się różne cudeńka...



Bo jest pięknie!




TRASA:
Wro/Gaj – Brochów...
Zacharzyce -> Święta Katarzyna -> Siechnice -> Groblice -> Marcinkowice -> Stanowice -> Oława -> Stary Górnik –> Janików -> Biskupice Oławskie -> Brzozowiec -> Mikowice -> Przeczów -> Niwki -> Smarchowice Śląskie -> Namysłów -> Gręboszów -> Domaszowice -> Duczów Wielki -> Wierzbica Górna -> Ligota Wołczyńska -> Wołczyn -> Markotów Mały -> Kluczbork (PKP)
...Długołęka (PKP) -> Mirków...
Wro/Psie Pole –Mosty Jagiellońskie – Plac Grunwaldzki – Niskie Łąki – Krakowska - Gaj

--------------------------
było:
Opis się robi :D

POGORIA III i IV

Tak

Poniedziałek, 5 listopada 2007 · Komentarze(15)
Kategoria woj. Śląskie
POGORIA III i IV

Tak to się fajnie złożyło, że dziś mogłem odwiedzić Kosmacza w jej pięknym mieście! :D
Oczywiście najpierw kazała po siebie przyjechać furą pościgową na PKP ;P

Później jednak, gdy już się ogrzaliśmy w domku, wyruszyliśmy na słynną Pogorię!
Niewątpliwie dzisiejsze wydarzenie zapadnie mi w pamięci na wieki! ;)
Wreszcie me oczy ujrzały te miejsca, w których Kosma obraca się na co dzień.
Do tego działo się to wieczorową porą i w towarzystwie słynnej dziewoi z BIKEstats :P :D

Było fajnie i przyjemnie, choć niestety temperatura dała nam w kość. Strasznie zmarzliśmy. Niestety Moniczka do dzisiaj kaszle (11.11. - niedziela) :( ;(
Wiem, że to przeze mnie! :D

Ale ona i tak Wam powie, że... BYŁO PIĘKNIE! :D


Mój pierwszy raz na Pogorii. Byłem strasznie zawstydzony, a Kosmacz sobie ze mnie jaja robił!
Poskarżę się swojej mamie! :P


CZAS WRACAĆ

Piątek, 2 listopada 2007 · Komentarze(18)
CZAS WRACAĆ


Szkoda, że musiałem dziś wracać do Wrocławia. Chętnie zostałbym w Konradowie i pośmigał po Górach Opawskich. Niestety... obowiązki wzywają :/

Wstałem rano, wyspany tak, jak już dawno nie byłem! Nie ma jak pierzyna u babci hehe
No i ta wszędobylska cisza, której próżno szukać na moim wrocławskim Gaju :D

Pogoda, jaką ujrzałem za oknem mnie nie zachwyciła, ale byłem na nią gotów.
Szare niebo, ciemno i mżawka... :/

Żal było opuszczać ciepłą kuchnię po śniadaniu, ale nie miałem wyjścia, bo czeka mnie tydzień ciężkiej pracy, a startuję już dziś wieczór :D
Więc niestety musiałem pożegnać się z babcią i ruszyć na Wrocław!

A nie było to dziś takie proste.
Wystarczy powiedzieć, że... około 80 kilometrów jechałem w mżawce, również przez taką długość miałem wiatr w pysk...

Było ciężko, momentami żałowałem, że nie wróciłem wczoraj autem, ale to były tylko przelotne myśli, które szybko mnie opuszczały.
Trzeba było zacisnąć zęby i jechać.

W końcu jakoś dojechałem do Wrocławia.
Niewątpliwie najprzyjemniejszy był moment wejścia do mieszkania, ciepłe jedzonko i kąpiel :D

Jazda nie dostarczyła mi zbyt wiele radości, bo oprócz złej pogody towarzyszyły mi ponure widoki dookoła. I pomyśleć, że dzień wcześniej było tak pięknie... :D
Ale mimo to jest satysfakcja :)

Dobre też jest to, że odkryłem dziś nowy odcinek na trasie do mojej babci.
Zamiast pojechać tak jak zawsze z Kamiennika do Strzelina przez Ziębice, postanowiłem nie zajeżdżać do tej ostatniej miejscowości, a zamiast tego w Kamienniku skierowałem się na Sarby i Przeworno.
W odniesieniu do wczorajszego dnia jechałem po drugiej stronie Wzgórz Strzelińskich.
Jest tam mniejszy ruch samochodowy i pewnie piękniejsze widoki (dziś tego nie mogłem stwierdzić na 100% przez ograniczoną widoczność :D).


”Optymistyczny” widok :D



Biała Głuchołaska – okolice Markowic



Pogoda pokazała dziś pazury... czy tam kolce :P



I tyle mi zostało po wczorajszych widokach na Jeziorze Nyskim :/



Dzika róża...



Jegłowa – kościółek



A to taki wesoły akcencik na mojej trasie :D






TRASA:
Konradów -> Głuchołazy -> Bodzanów -> Nowy Świętów -> Polski Świętów -> Markowice -> Przełęk -> Biała Nyska -> Nysa -> Jędrzychów -> Goświnowice -> Grądy -> Rysiowice -> Karłowice Wielkie -> Karłowice Małe -> Zurzyce -> Kamiennik -> Szklary -> Sarby Górne -> Sarby -> Cierpice -> Przeworno -> Krzywina -> Jegłowa -> Strzelin -> Szczawin-osiedle -> Bierzyn -> Zielenice -> Uniszów -> Mańczyce -> Piotrków Borowski -> Borów -> Brzezica -> Brzoza -> Węgry -> Bogunów -> Żerniki Wielkie -> Żórawina -> Suchy Dwór -> Biestrzyków...
WRO/Wojszyce - Gaj

ŚWIĘTO ZMARŁYCH


ŚWIĘTO ZMARŁYCH


To był wielki dzień, a wielki dlatego, że poświęcony tym, których kochamy, a których już z nami tu na ziemi nie ma.
Żyją w naszych wspomnieniach i są gdzieś w miejscu, w którym wszyscy kiedyś się spotkamy.

Ja w tym dniu postanowiłem pojechać, jak co roku z resztą, do swojej babci. Różnica polegała na tym, że teraz wyruszyłem na dwóch kółkach, a nie jak zazwyczaj na czterech. :)

Muszę przyznać, że pogodę miałem fantastyczną! Niebo błękitne, a gdzieniegdzie piękne, białe chmurki. Do tego wiatr był słaby, a z resztą i tak wiał mi z boku :)
No i sucho! Ciepło! Nie pamiętam, bym w moim życiu miał tak pogodny 1. listopad!

Pojechałem z Wrocławia do Głuchołaz, a konkretnie do Konradowa, gdzie mieszka moja babcia. Tam też odwiedziłem grób dziadka.
Niestety nie byłem u drugiego dziadka, ale na pewno zawitam do niego również we wtorek. Tym razem nie mogłem sobie na to pozwolić ze względu na środek lokomocji, jakim dysponowałem :D

Wyjechałem rano o godzinie dziewiątej i przez cały czas jechało się fantastycznie.
Najpierw wioseczkami do Strzelina. Na tym odcinku praktycznie w ogóle nie istniał ruch samochodów. Co innego było już za Strzelinem, jak jechałem przez Henryków do Ziębic. W ogóle w Ziębicach, przejeżdżając koło cmentarza zastałem takie oblężenie, że ledwo się przecisnąłem rowerem :) To samo z resztą było później w Nysie. Hehe

Z Ziębic do Nysy pojechałem przez Kamiennik. To był świetny odcinek, który bardzo lubię, bo można już na nim podziwiać zarys Gór Opawskich, które majaczą gdzieś w oddali...
Poza tym na nim zaczynają się góreczki :D A jedna z nich jest bardzo sympatyczna – za Kamiennikiem. :)

W Nysie postanowiłem nie przejeżdżać przez całe miasto. Zamiast tego skręciłem ul. Saperską i po chwili jechałem wzdłuż Jeziora Nyskiego, gdzie dziś było wyjątkowo pięknie!
Szybko opuściłem Nysę wyjeżdżając na Białą Nyską. Dalej jechałem malowniczymi wioseczkami do Głuchołaz. Odcinek ten mnie dosyć wymęczył, bo jest nieźle pofałdowany. A najlepsza jest jego końcówka... a więc podjazd w Gierałcicach. :D
Tam to trzeba się nagimnastykować hehe

Przez Głuchołazy przejechałem bardzo szybko i wpadłem do Konradowa, gdzie czekała na mnie babcia, rodzice i tradycyjnie ciepła herbatka, obiadek i smakołyki! :D
Wieczorem skoczyłem na cmentarz – uwielbiam ten klimat.
Może płonących zniczy...

Po powrocie pożegnałem się z rodzicami, którzy musieli wracać do domu.
A ja z babcią zasiadłem przy stole racząc się pysznym spirytusikiem babcinej roboty. :D

Dzień był wspianiały!


Ktoś nas pozdrawia :D



Biały Kościół



Droga za Ziębicami



Gdzieś koło Kamiennika



Kamiennik



Jezioro Nyskie i widok na Góry Rychlebskie



Ach... :D



Ostatni odcinek: Nysa – Głuchołazy



Okolice Gierałcic



Cmentarz w Konradowie



To piękna tradycja



Pamiętamy...





TRASA:
WRO/Gaj – Wojszyce...
Biestrzyków -> Suchy Dwór -> Żórawina -> Żerniki Wielkie -> Bogunów -> Węgry -> Brzoza -> Brzezica -> Borów -> Piotrków Borowski -> Mańczyce -> Uniszów -> Zielenice -> Bierzyn -> Szczawin-osiedle -> Strzelin -> Strzegów -> Kazanów -> Wadochowice -> Brukalice -> Henryków -> Nowy Dwór -> Ziębice -> Dębowiec -> Wilemowice -> Kamiennik -> Zurzyce -> Karłowice Małe -> Karłowice Wielkie -> Rysiowice -> Grądy -> Goświnowice -> Jędrzychów -> Nysa -> Biała Nyska -> Morów -> Iława -> Biskupów -> Gierałcice -> Głuchołazy -> Konradów

WROCLOVE

Piątek, 26 października 2007 · Komentarze(13)
WROCLOVE


Wspaniałe jest życie w tym mieście! Dziś miałem niezwykle lajtowy dzionek :)
Wstałem rano. Załatwiłem kilka spraw i później miałem wsiadać w pociąg, by pojechać na weekend do domku...
Jednak telefon od Cezarego zmienił moje plany – postanowiłem, że do domu pojadę w sobotę, a piątek spędzę jeszcze w tym ukochanym Wrocławiu, którego ostatnio miałem tak mało...

Razem z Czarkiem wyruszyliśmy na Niskie Łąki i stamtąd przez Opatowice i słynne Trestno oraz Blizanowice dotarliśmy do Siechnic, gdzie kupiliśmy po piwku. Jako, że pogoda w tym dniu była wręcz wspaniała, postanowiliśmy sobie je wypić na łączce nieopodal śluzy. Były przyjemnie... koło 15 stopni, mało chmurek na niebie... jak na koniec października to była rewelacja! Nawet wiejący wiatr nie popsuł wrażenia dobrej pogody :)

Z Siechnic wróciliśmy do Wrocławia. Pożegnałem się z Czarkiem przy Kładce Zwierzynieckiej. On pojechał na miasto męczyć kierowców, a ja przeprawiłem się na drugi brzeg Odry, by wałami dojechać do Wyspy Opatowickiej :D
Z wyspy śmignąłem do Trestna, gdzie podobnie jak wczoraj spotkaliśmy się z Cześkiem. :)
Również podobnie, jak wczoraj ruszyliśmy na Siechnice, udaliśmy się do tego samego sklepu... to samo nawet kupiliśmy! :P
No i szybko na śluzę, gdzie czas szybko płynął na przyjemnych rozmowach, którym towarzyszył pyszny browarek i śmiech :)

Do Wrocławia wracaliśmy już w ciemnościach, ale sprawnie nam to poszło :D
Dziś znów miałem tę olbrzymią przyjemność spędzić wieczór z moją Najlepszą wrocławską Rodzinką! :)

Dziękuję Wam bardzo! Nawet nie wiecie, jaka to przyjemność przebywać w Waszym towarzystwie!

TO WŁAŚNIE WAM DEDYKUJĘ SWOJĄ DZISIEJSZĄ SETKĘ! :)

A, jak to się stało że wykręciłem 100 km?! :)
Po prostu, gdy wróciłem już do domku jakoś koło dziewiątej, brakowało mi jedynie 23 kilometrów do stówki. Długo się nie zastanawiałem...
Raz, że wspaniała pogoda (o 23 było jeszcze 8 stopni na plusie i sucho), dwa że strasznie dawno nie jeździłem w nocy po Wrocławiu, a trzy to to, że w październiku jeszcze nie miałem stówki :D

Moja wieczorna traska wyglądała tak: z Gaju na Most Milenijny, później do Mostu Trzebnickiego, Most Pokoju i powrót do domu przez ulicę Na Grobli, Niskie Łąki i Armii Krajowej.

Cały dzień i wieczór były niezwykle udane!
Oby, jak najwięcej takich dni w życiu! :)


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
FRAGMA: „Toca me”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -


Pogoda, łączka, browar... żyć! Nie umierać! :D



Muzeum Narodowe we Wrocławiu



Ostrów Tumski nocą



Most Pokoju




TRASA:
Wro/Gaj – Niskie Łąki – Opatowice...
Trestno -> Blizanowice -> Siechnice -> Blizanowice -> Trestno...
Wro/Opatowice – Niskie Łąki – wały – Wyspa Opatowicka...
Trestno -> Blizanowice -> Siechnice -> Blizanowice -> Trestno...
Wro/Opatowice – Na Grobli – Grunwald – Niskie Łąki – Gaj – Klecińska – Most Milenijny – Mosty Trzebnickie – Nowowiejska – Most Pokoju – Niskie Łąki – Gaj...

CZASEM WARTO ODEBRAĆ E-MAIL :D

CZASEM WARTO ODEBRAĆ E-MAIL :D

15:10 - wracam z uczelni, otwieram skrzynkę, patrzę...
"O 15:30 w Trestnie" :D

No i tak to właśnie było hehe

Trochę się spóźniłem, bo trwało kilka minut moje ubieranie się, makijaż i cała reszta :D

Po spotkaniu, razem z Cześkiem ruszyliśmy do Siechnic w celu zakupienia złotego trunku. Później śluza i długie rozmowy o wszystkim i o niczym (nikim) hehe

Było wesoło, oj było, zwłaszcza po powrocie do Wrocławia :)

Życzę wszystkim, jak najwięcej takich wyjazdów!

TRASA:
Wro/Gaj - Niskie Łąki - Opatowice...
Trestno -> Blizanowice -> Siechnice -> Blizanowice -> Trestno...
Wro/Opatowice - Na Grobli - Most Pokoju - Niskie Łąki - Krakowska - Gaj...

SIĘ ŻYJE!

Jak

Piątek, 19 października 2007 · Komentarze(25)
SIĘ ŻYJE!

Jak dobrze jest mieć przyjaciół...
A jak to fajnie z nimi razem pojeździć na rowerze!!! :D

Znowu z Matyskiem!!! I znowu było niezwykle wesoło :)

Pogoda mogłaby być lepsza, ale nie ma co narzekać... w końcu to już jesień :D

Spotkaliśmy się tradycyjnie na krzyżówce przed Drożkowem. Troszkę poczekałem na Matyska, który ledwo zdążył zjeść obiad po pracy i jechał na nasze miejsce spotkania :)
Jeszcze w czasie drogi zadzwonił, by zapytać czy żyję, bo widział pędzącą na sygnale karetkę :D Prawda, że jest opiekuńczy? :]

Długo gadaliśmy zanim zaczęliśmy jeździć. W ogóle więcej tego dnia gadaliśmy niż jeździliśmy hehe
A gdzie byliśmy?! Ano ruszyliśmy do Lubanic i przejechawszy tę długą wioseczkę wjechaliśmy do Surowej, gdzie wygłupialiśmy się na polu :D
Później jechaliśmy do Lubomyśla i Złotnika, gdzie... również wygłupialiśmy się na polu, a konkretnie Matys hehe

Ze Złotnika obraliśmy kierunek na tajemną osadę... Niemczę, która znajduje się na niewielu mapach. Wcale to nie dziwi, bo miejscowość ta... to jakieś 3-4 domki ukryte za laskiem nad Bobrem. Nam jednak udało się zlokalizować to miejsce :D

Troszkę czasu spędziliśmy nad Bobrem, a później leśną drogą pojechaliśmy do Gorzupii, z której również lasem udaliśmy się do Bieniowa.

W tamtym czasie zrobiło się całkowicie ciemno i najprostszą drogą goniliśmy do Jasienia.
Nie było to łatwe, gdyż zerwał się huraganowy wiatr i zaczął padać deszcz, dorzućmy do tego ciemności i niską temperaturę...
Myśleliśmy o jednym... ciepły domek, herbatka i jedzonko... hehe
Wszystko to było na wyciągnięcie ręki... jeszcze tylko dojechaliśmy do Biedrzychowic Dolnych, pokonaliśmy odcinek leśny (w kompletnych ciemnościach) i z Bieszkowa szybko do mojej chatki.

Nasz wypad zakończył się bardzo miło... bo po kolacji i krótkim odpoczynku zaopatrzyliśmy w Bosmany i wraz z Adriankiem do późnej nocy graliśmy w bilard.
Było co opijać! :D Było też niezwykle wesoło! :)

Z resztą... to był dopiero początek niezwykle udanego weekendu! :D


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
DJ TIESTO: „Endless Wave”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Się żyje! :D



Matys w Złotniku



Bóbr w okolicy Niemczy



Latooooooo!!!!!!!!!




TRASA:
Jasień -> Świbna -> Drożków -> Lubanice -> Surowa -> Lubomyśl -> Złotnik -> Niemcza -> Gorzupia -> Bieniów -> Biedrzychowice Dolne -> Bieszków -> Jasień

PARK MUŻAKOWSKI

Po

Czwartek, 18 października 2007 · Komentarze(36)
PARK MUŻAKOWSKI

Po długiej przerwie znów sobie pojeździłem :)

Odwiedziłem przepiękny Park Mużakowski w Łęknicy, choć... miałem inne plany na dziś :D
Ale po kolei... :)

Wyjechałem z Jasienia po południu. Strasznie wiało, lecz na szczęście nie padało. Dojeżdżając do obwodnicy postanowiłem schować się za jadący dość szybko traktor, by nie musieć zmagać się z wiatrem (ta moja leniwa natura :D) Niestety traktor skręcił w lewo, a ja miałem jechać w prawo do Lubska... Oczywiście pojechałem za traktorem hehe

No i tak zmieniła się moja trasa :D

Szybko w głowie obmyśliłem plan działania. Postanowiłem pojechać do Dębinki a stamtąd leśną drogą do Chudzowic, w których jeszcze nigdy nie byłem – to taka mała wioseczka ukryta w lasku nieopodal drogi Trzebiel – Żary.

Gdy już tam byłem pomyślałem o wydłużeniu trasy i tak różnymi wioskami dojechałem do Łęknicy, w której po prostu musiałem odwiedzić Park Mużakowski.
Do tej pory byłem w nim tylko raz, a jakże jest on przepięknym dziełem przyrodniczym wie każdy, kto choć raz chodził jego ścieżkami :)

Wystarczy powiedzieć, że park ten znajduje się na liście UNESCO!
W Polsce mamy takich obiektów razem 13 (w tym Hala Stulecia/Ludowa we Wrocławiu :D)

Park Mużakowski przecina Nysa Łużycka. Po jej prawej, polskiej stronie, znajduje się większa część parku, a reszta należy już do Niemiec. Bardzo fajnie, że wspólnymi siłami, oba narody doprowadziły park do stanu z czasów jego świetności.

Jest w nim cudownie. Muszę powiedzieć, że mi osobiście najbardziej podobają się budowle, które zobaczyć możecie na fotkach, a więc Most Króleski, Most Arkadowy i wiadukt (chyba nie ma nazwy).
Poza tym niesamowite są malownicze ścieżynki, które właśnie teraz jesienią, gdy zalegają na nich liście, wyglądają rewelacyjnie.
Również sama Nysa Łużycka, ścieżka wzdłuż niej i widoki ze wzgórz są prawdziwą ucztą dla oczu.
Dodajmy do tego setki gatunków roślin, miejsca do odpoczynku, przejażdżki bryczką konną i już każdy powinien wiedzieć dlaczego warto ów park odwiedzić :)

O Parku Mużkawoskim można sobie poczytać na tej stronie .
A na stronie Urzędu Miejskiego w Łęknicy jest do obejrzenia filmik .

Tyle o parku :D

Po jego zwiedzaniu trzeba było pomyśleć o powrocie do domu. Postanowiłem pojechać lasem do Żarek Wielkich, by jak najmniej jechać główną drogą.

Z Żarek do Trzebiela, mijając po drodze tirówki :D
Że im się chce stać w taką zimnicę hehe

W Trzebielu zrobiło już się naprawdę zimno i zaczęło się ściemniać dlatego też postanowiłem najkrótszą drogą jechać do domu. Nie miałem ochoty nawet dokręcić do 100 kilometrów, bo zimno, głód i zmęczenie, skutecznie odwiodły mnie od realizacji tego pomysłu.
Nie ma co ukrywać, jak się mało jeździ to w setkę trzeba włożyć trochę wysiłku :D

Wypad uważam, jak najbardziej za udany, bo po prostu tego mi brakowało w ostatnich dniach!
Mam nadzieję, że aż tak długa rowerowa absencja się u mnie nie powtórzy za prędko :)


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
ANDAIN & DJ TIESTO: „Beautiful Things”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -



Park Mużakowski – tablica informacyjna



Pogoda nie może się zdecydować :D



Jest dobrze



Polska Złota Jesień



Raz jeden dziś zlał mnie deszcz :)



Już w Parku Mużakowskim



Widok ze wzgórza na Nysę Łużycką w Parku Mużakowskim



Widok z tego samego wzgórza co poprzedni



Jedna z wielu ścieżek Parku Mużakowskiego



Most Królewski



Jeździć takimi dróżkami... bezcenne :D



Krzyż na wzgórzu



Taką jesień lubi chyba każdy :)



Przejazd po parkowym wiadukcie



Widok z wiaduktu



Czyż w Parku Mużakowskim nie jest cudnie?



Kosma... jak Ci się podoba?! :D



Most Arkadowy – niemalże symbol Parku Mużakowskiego



Kościół w Trzebielu – dla tych co nie lubią jeździć wieczorami :)




TRASA:
Jasień -> Lisia Góra -> Zieleniec -> Golin -> Jaryszów -> Pietrzyków -> Dębinka -> Chudzowice -> Strzeszowice -> Jędrzychowice -> Mieszków -> Niwica -> Włostowice -> Czaple -> Nowe czaple -> Łęknica -> ...Park Mużakowski... -> ...las...-> Żarki Wielkie -> Buczyny -> Kamienica nad Nysą Łużycką -> Trzebiel -> Tuplice -> Cielmów -> Czerna -> Grabów -> Bronice -> Zieleniec -> Lisia Góra -> Jasień


- - - - - -
było:



heh, wreszcie na rowerze! :D
Ciężko szło, ale... przyjemnie było! :)
Opis pojawi się pewnie jutro rano.

STRZELAJĄCY LEŚNICZY :P

Piątek, 5 października 2007 · Komentarze(19)
STRZELAJĄCY LEŚNICZY :P

Tak, dziś taki widok ujrzałem, gdy dojeżdżałem do Jaryszowa :)

Na początku widziałem chmarę dzieciaków na szosie, później usłyszałem huk, więc pomyślałem sobie, że pewnie dzieciaki bawią się petardami.
Jakież było moje zdziwienie, kiedy dojechałem do tego miejsca i zobaczyłem w polu, parę metrów od jezdni, stojącego leśniczego, który strzelał z dubeltówki do uciekających dzików :D
Pierwszy raz z czymś takim się spotkałem.
W sumie byłem ciekaw, czy coś ów pan ustrzeli, ale pomimo dziesięciu strzałów, jakie padły w mojej obecności, wszystkie dziki zwiały do lasu :D


A tak w ogóle, to dzisiaj na rower wybrałem się dopiero przed osiemnastą, bo wcześniej byłem zajęty... Między innymi musiałem troszkę pospamować bloga Kosmacza :D
Poza tym zawiozłem do Urzędu Skarbowego... swojego PIT-a :D
No i jeszcze oddałem na warsztat swój rower :)
Nie będzie mnie w przyszłym tygodniu, więc postanowiłem zostawić na ten czas rower u znajomego mechanika zlecając kilka rzeczy do wykonania. Jak go już odbiorę to będę miał wreszcie sprawny sprzęt do jazdy.

W związku z w/w sprawą dziś jeździłem na... rowerze swojej mamusi! :P
Rower ów posiada błotniki, dynamo, osłonki na napędzie, bagażnik, dzwonek, ma koła 28 cali, sprawny napęd, sprawne hamulce i parę innych drobiazgów. Krótko mówiąc... ma wszystko to, czego nie ma w mojej machinie :D

Trasa, jaką dziś jechałem jest podobna do moich z przed dwóch dni. Z Jasienia wioskami do Jaryszowa, później z Pietrzykowa w stronę Tuplic i po dojechaniu do Cielmowa, prostą droga powrót do domu.

Wyjeżdżając cieszyłem się ze słoneczka na niebie... które po 20 minutach jazdy spier... to znaczy zaszło – no zachód słońca się zrobił :P
Po kolejnych 20 minutach zaczęło się robić chłodno, jeszcze później zmierzchało, by w końcu ogarnęły mnie ciemności zalane lodowatym powietrzem.
Ostatnie 15 kilometrów jechałem marząc o ciepłym prysznicu :D
Krótkie gatki to był zły pomysł :)

No, ale co tam...

Było fajowo!
Zwłaszcza, że po powrocie z rowerka, a przed wyjazdem do pracy, załatwiłem 13 biletów na mecz REPREZENTACJI z Belgią!!! :D


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
U2 – „Beautiful Day ”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -


Jesienne klimaty



Dziś śmigałem na takowym sprzęcie :D



Droga do Dębinki



Ciemno się zrobiło...



Pora uciekać do domu :D





TRASA:
Jasień -> Jabłoniec -> Golin -> Jaryszów -> Pietrzyków -> Dębinka -> Rytwiny -> Cielmów -> Czerna -> Grabów -> Bronice -> Zieleniec -> Lisia Góra -> Jasień




-------------------------
było: „Jak wyjdę spod prysznica to coś napiszę (o ile zdążę, bo jadę na nockę :( )” :P