Drugi dzień jazdy w tym roku :) Pogoda nadal jest nietypowa jak na zimę, choć idealna do jazdy też nie jest. Temperatura w okolicach 5 stopni, co mnie cieszy, jednak wiejący wiatr i padający deszcz, to nie są zbyt mili towarzysze podczas jazdy na rowerze...
Dzisiejsza trasa dała mi dużo przyjemności, początek miałem bardzo ciężki, w ogóle niezbyt chciało mi się wsiąść na rower w taką pogodę. Jednak z czasem jechało mi się coraz fajniej. Miałem dziś bardzo zróżnicowaną traskę, było kilka podjazdów, jak i przyjemnych zjazdów, trochę między drzewami, a trochę w szczerym polu :), kilka lubianych przeze mnie miejscowości. Krótko mówiąc... warto było! Zresztą na rowerze zawsze jest warto jeździć.
TRASA:
Jasień Budziechów Lubsko Dłużek Nowa Rola Gręzawa Łazy Tuplice Cielmów Czerna Grabów Bronice Zieleniec Lisia Góra Jasień
Dzisiaj pokonałem pierwsze kilometry w nowym roku. Pogoda do bani, bo zimno, mokro i wieje...
Wczoraj nie jeździłem, bo jakoś ciężko było mi się zmobilizować. Pogoda była niezbyt fajna, a ja trochę w słabej formie po zabawie. Było u nas bardzo wesoło, dużo śmiechu i sympatycznych chwil, a momentami też i dramatycznie :D Bilans naszego ostatniego Sylwestra: jedna osoba ranna po trafieniu rakietką (na szczęście nic groźniego) i moja podwórkowa choinka, którą strawiły płomienie, również po trafieniu rakietą... hahaha teraz się śmieję z tego ale było gorąco :) Co zresztą zostało uwiecznione na kamerce przez Matyska (dziex przyjacielu!) - będziemy chwalić się dzieciom hahaha
A wracając do roweroej codzienności, to niestety wciąż poruszam się na rowerku z defektem i czekam na te cholerne części. Przez to nie mogę jeździć tyle ile bym chciał, że już nie wspomnę o tym, iż jazda na dobitym sprzęcie jest średnio przyjemna... :(
Mam trochę nadziei związanych z rokiem 2007. Postawiłem przed sobą kilka celów do zrealizowania w tym roku. Rok 2006 uważam za bardzo udany w moim wykonaniu i będę starał się o to, by 2007 był jeszcze lepszy.
MOJE CELE NA ROK 2007: - przejechać w roku co najmniej 6000 km - każdego miesiąca przynajmniej raz mieć dystans dzienny większy niż 100 km - w całym roku pokonać dystans dzienny ponad 100 km przynajmniej 20 razy - pobić swój dotychczasowy rekordowy dystans (279 km) - przejechać maraton szosowy
Objechanie Polski dookoła jest moim marzeniem, to czy uda mi się je zrealizować w tym roku zależy od wielu czynników. Niestety moje liczne obowiązki nie pozwalają mi na dysponowanie tak długim okresem czasu, który jest niezbędny w tym przypadku. Zakładam, że optymalny czas to od 35 do 40 dni. Ale studia i praca nie pozwalają mi na to. Jeśli jednak nadarzy się okazja i będzie z kim jechać... NIE ZAWAHAM SIĘ ANI CHWILI! :D
To ostatni dzień roku. Dzisiaj również trzeba było pojeździć – zresztą nawet gdybym nie chciał to i tak musiałem, bo wczoraj przyjechałem rowerem do Zielonej Góry, więc dziś musiałem wracać... :D
Szczerze mówiąc, gdybym nie musiał, to nawet nie wsiadłbym dziś na rower hehe Dlaczego?! Bo dzisiaj u nas wieje w porywach nawet do 45 km/h, więc dla rowerzysty jest to niemal hamulec ręczny... Ale życie jest brutalne, jak to mówią :P
Pobudka o 5:15, na śniadanie tradycyjnie nic mi nie wchodzi, więc zabieram kanapki do plecaka. Odprowadziłem jeszcze kolegę do pracy i po godzinie szóstej wyruszam z Zielonej Góry do Jasienia. Jeszcze bardzo ciemno, temperatura około 3 stopni i ten wiatr... Na pierwszym wiadukcie poczułem się tak, jakbym zdobył Szrenicę hehe, wiało sakramencko! Przede mną tylko 50 kilometrów hahaha.
Wyjeżdżając z Zielonej Góry zebrałem na siebie kilka litrów wody z kałuży, w którą z impetem wjechała ciężarówka... Następnie walczyłem na obwodnicy z wiatrem, który ciągle miałem albo w blachę, albo z boku i jakoś jechałem w stronę domu. Najgorsze jednak było przede mną. Po 25 kilometrach dały mi się we znaki potężne podmuchy wiatru, prawda jest taka, że dwa razy niemal stanąłem w miejscu, a raz zostałem zdmuchnięty na pobocze – dla mnie to była katorga. Wyjścia jednak nie było – jechałem dalej. Na drodze leżało mnóstwo połamanych przez wiatr gałęzi, jak na złość wysiadła mi przednia lampka, ale w tym momencie robiło już się jasno i to pozwalało mi jechać dalej. W końcu dojechałem do domu i teraz sobie odpoczywam, muszę się wyspać, bo zapowiada się ciężki wieczór... :D
Koniec roku = początek nowego... a więc świętujemy :)
Tego dnia wybrałem się do Zielonej Góry, by odwiedzić Adrianka. Było fajnie – jak zawsze... hehe
Pogoda niezbyt dobra, chłodno i wietrznie – z drugiej strony mamy już prawie styczeń, więc jak na tę porę, to jest po prostu super. Dlatego nie narzekam i jeżdżę, choć niestety mój sprzęt już ledwo zipie :( Ale wszystko naprawimy i będzie znów śmigać jak nowy, czekam tylko na ostatnie zamówione części.
Na obwodnicy Zielonej Góry dostałem taki wiatr w plecy, że z małej góreczki poleciałem 67 km/h nie wkładając większego wysiłku w kręcenie, świetna sprawa, całą obwodnicę miałem ze średnią ponad 40, z czego bardzo się ucieszyłem :]
Razem z Adriankiem spędziliśmy wieczór przy piwku – ale jakim... :D
Rano pojechałem autkiem na warsztat do Lubska i wróciłem rowerkiem. Ale najlepsze miało dopiero nastąpić... :D
I tak, o 11:00 spotkałem się z Matyskiem w połowie drogi z Żar do Jasienia - już długo razem nie jeździliśmy. Razem zrobiliśmy fajną traskę, jak za starych dobrych lat :D
Pogoda już zimowa, zero stopni, troszkę padało, a po obu stronach drogi leżał śnieg, całość dopełniała mgła :) ale nawet jazda w takich warunkach ma swój urok. Było bardzo sympatycznie – jak zawsze zresztą.
Popołudniowa wycieczka do lasu z mamą. Bardzo zimno i mglisto :) najważniejsze, że udało się znów mamcię na rower wyciągnąć.
Założyłem nowy łańcuch i już wiem na 100%, że muszę zakupić nową piastę na tył oraz dwie koronki do kasety. Szkoda, ale jeśli chcę jeździć to muszę zainwestować troszkę kaski.
Wszystkim koleżankom i kolegom z bikestats.pl życzę radosnych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia! Aby świąteczny czas minął we wspaniałej, ciepłej, rodzinnej atmosferze. Pysznej kolacji wigilijnej oraz wymarzonych prezentów pod choinką :)
A ja dziś pojeździłem troszkę po lasku w małej mżawce – ciężko w domu wytrzymać, gdy w powietrzu unoszą się zapachy wigilijnych pyszności. Teraz szybkie pakowanie prezentów i wreszcie, długo wyczekiwany barszcz ze smakowitymi uszkami! :D
Nie jeżdżę ostatnio, bo troszkę mi się rower posypał :( ale mam obiecany nowy łańcuch od Świętego Mikołaja :D. Mam nadzieję, że zmiana łańcucha na nowy załatwi mój problem z rowerem, choć raczej będę musiał też wymienić piastę z tylnego koła - ale to się zobaczy po założeniu łańcucha, który już dawno powinien wylądować w koszu na śmieci :)
A dzisiaj mimo złego stanu napędu wyszedłem z domku pojeździć - po prostu nie wytrzymuję, bo pogoda jest wymarzona do jazdy w grudniu. Pojeździłem po swoich kochanych lasach, których jest dużo koło mojego rodzinnego Jasienia. Muszę teraz wykorzystać pobyt w domku na jazdę po leśnych duktach, bo we Wrocławiu lasów nie ma :D
Nie choruję na tzw. "cyklozę".
Pokonywanie dystansu i własnych słabości, poznawanie nowych miejsc i ludzi (w niektórych można nawet się zakochać :D ), zdrowe i przyjemne spędzanie wolnego czasu - o to w tym wszystkim chodzi!
I tak właśnie wygląda ta moja zabawa z rowerem. :)
Uwielbiam jeździć długie dystanse i pokonywać podjazdy.
Kocham lasy, kocham góry, kocham jeździć. :)
Czasem bawię się w rowerowe rajdy na orientację ale najwięcej radości sprawia mi podróżowanie z sakwami. W wakacje 2009 roku wraz z moją kochaną Asią i przyjacielem Mateuszem pokonałem trasę Dookoła Polski. Łącznie przejechaliśmy niemal 4000 kilometrów w ciągu 30 dni. Na trasie towarzyszyli nam nasi Przyjaciele. Poza tym mam na swoim koncie wypady do Pragi, Wilna oraz na Bornholm. W głowie są kolejne plany. :)
Na blogu BIKEstats.pl dodaję regularnie i nieregularnie wpisy od czerwca 2006 roku. Można tam znaleźć tysiące zdjęć, oraz setki opisanych tras i relacji z wycieczek mniejszych i większych. :)
Trochę statystyki:
PRZEBIEG: 52'788 km (30.04.10)
MAX DYSTANS: 323,40 km (24.07.08)
MAX PRĘDKOŚĆ: 72,00 km/h (Puchaczówka, 20.09.09)
POWYŻEJ 300 km: 2 razy (stan na 19.03.12)
POWYŻEJ 200 km: 16 razy (stan na 19.03.12)
POWYŻEJ 100 km: 170 razy (stan na 19.03.12)