Praga 2008 - dojazd do Pragi i nocne zwiedzanie - Dzień 2.

Piątek, 2 maja 2008 · Komentarze(20)
Drugi dzień weekendowego wypadu do Pragi.

Wstajemy rano z Matysem całkowicie przemarznięci, bo noc była zimna, a w namiocie brak... zamków. :D

Nic to. Rozpalamy małe ognisko i pieczemy kiełbaski na śniadanko, które smakują nieziemsko! Szybkie drugie śniadanie w postaci Piasta i ruszamy!

Dziś mamy już wjechać do Pragi!
Emocje coraz większe. Jedzie się fajnie pomimo wczorajszego dystansu. Od początku mamy górki, ale jakoś z mozołem je pokonujemy. Znów dopada nas deszczyk, jednak jest super.

Niestety... żeby nie było za pięknie, bo życie to nie bajka... :D
W Mělniku mylimy drogi i niczego nieświadomi jedziemy dalej przed siebie. Jakby tego było mało, dopada nas potężna burza, mocno leje, wieje jeszcze bardziej, momentami jedziemy z ledwością 15 km/h. Pojawiają się nerwy, jest zimno, jest ciężko, jest strasznie mokro i wietrzenie i... gdzie my jesteśmy?!
Zorientowaliśmy się po kilkunastu kilometrach, że pomyliliśmy drogę. :/
Mieliśmy już dość. Tyle kilometrów w nogach, a tu taka pomyłka i jeszcze ta pogoda. :/
Zjeżdżamy na piwo i smażony ser. :)
Posiłek odbywamy w jakiejś nieprzyjemnej spelunie, ale lepsze to niż burza za oknem.
Gdy skończyliśmy pogoda się poprawiła. :D
Humory wracają. Obieramy właściwy kierunek i już nic nam nie staje na przeszkodzie.

Jeszcze kilkanaście kilometrów i Praga zdobyta!

Zatrzymujemy się na polu kempingowym u fantastycznego Czecha, który jest przemiłym człowiekiem i przyjmuje nas mimo, że nie ma już praktycznie wolnych miejsc. :)
Kemping Fremunt w dzielnicy Troja polecam każdemu! Bardzo przyjemne miejsce, niedrogo, łatwy i szybki dojazd do centrum, miejsce na namioty, są domki i pokoje, prysznice z gorącą wodą 24h na dobę i co najważniejsze miła atmosfera! :)

Po kąpieli i jedzeniu chwilę spędzamy w namiocie czekając aż przestanie padać deszcz, a później ruszamy w miasto, by podziwiać Pragę nocą!

Powiem tyle: CUDOWNIE!

TRASA:
Doksy -> Zbyny -> Horky -> Vrchovany -> Novy Berštejn -> Dubá -> Deštná -> Bukovec -> Medonosy -> Chudolazy -> Tupadly -> Želizy -> Malý Hubenov -> Liběchov -> Mělnik -> Brozánky -> Spomyšl -> Nová Ves -> Nové Ouholice -> Podhořany -> Veltrusy -> Postřižin -> Kličany -> Zdiby -> PRAGA!!!

+ po Pradze nocą :)

Znowu w drogę


Na trasie...


Mijamy wiele pięknych widoków


I znowu pada :/


Pogoda robiła z nami co chciała :D


Łaba


Zamieniłem Pragę (50 koron ;) ) na dwa Gambrinusy z pianką. :D


Praga zdobyta!


Chwilę później SMS od Agenciary... ;P


PRAGA NOCĄ




































A to na zakończenie zwiedzania… ;)

Praga 2008 - wyjazd z Matyskiem - Dzień 1.

Czwartek, 1 maja 2008 · Komentarze(15)
Wreszcie nadszedł pierwszy dzień maja! Początek weekendu, na który wiele osób czekało z utęsknieniem. :)

Na ten czas zaplanowałem sobie z Matyskiem wyjazd do Pragi...
Oczywiście na rowerach. :D

Chcieliśmy połączyć swoje siły i jechać razem z Agenciarą, Kosmą i Kobrą, którzy również w tym samym czasie zamierzali odwiedzić stolicę Czech. Niestety nie mogliśmy zgrać się z terminami ze względu na pracę. Ale nic to... następnym razem się powiedzie!
Grunt, że wszyscy się bawili dobrze! :)

A nasza zabawa zaczęła się wczesnym rankiem pierwszego maja.
Dzień wcześniej spakowałem się w sakwy, by o piątej rano w czwartek ruszyć z nimi do Żar, skąd już razem z Matyskiem jechaliśmy do samej Pragi...

Tego samego ranka podjechałem jeszcze do Lubska na Orlen, by nadymać kółka. :D
Pochwalę się Wam również tym, że przez pierwsze dziesięć kilometrów trasy towarzyszyła mi... moja mama!
Wyobraźcie sobie, że wsiadła o tej porze na rower, by choć odrobinkę uczestniczyć w naszej wyprawie! Cud kobieta! :)

Z Żar już razem z Matysem skierowaliśmy się w stronę granicy polsko-niemieckiej, którą pokonaliśmy w Przewozie/Podrosche. Właściwie to już nie ma czegoś takiego, jak „pokonywanie granicy”, bo można sobie przejeżdżać przez nią do woli! W końcu jesteśmy w Unii Europejskiej. :)

Po stronie niemieckiej poruszaliśmy się wspaniałą ścieżką rowerową Oder-Neiße. Pierwszy raz jeździłem u naszych sąsiadów, ale wrażenia z jazdy mam niezwykle pozytywne!
Pięknie to Niemcy zorganizowali, trzeba im to przyznać.
Ścieżka swój biega zaczyna w Świnoujściu, a kończy w Czechach w miejscowości Česká Ves. Cały czas wiedzie wzdłuż Odry i Nysy Łużyckiej, jak nazwa na to wskazuje. :)
Na jej szlako jest mnóstwo atrakcji turystycznych oraz malowniczych lasów, łąk i pól. Jazda po niej do czysta przyjemność i wcale nie dziwi fakt, że spotkaliśmy na niej strasznie dużo rowerzystów tego dnia. :)

W Niemczech odwiedziliśmy piękne miasta Rothenburg oraz Görlitz, w którym to dłużej zabawiliśmy, bo jest tam cała masa pięknych miejsc.
Również troszkę czasu spędziliśmy w Ostritz, gdzie mieści się cudowny klasztor St. Marienthal – malownicze miejsce, gdzie można spędzić dużo czasu błogo odpoczywając. :)

Wreszcie dotarliśmy do Zittau, punktu, w którym stykają się granice trzech państw: Polski, Czech i Niemiec. Dosłownie na kilka minut znów wpadamy do Polski i zaraz potem znajdujemy się w Czechach, gdzie zatrzymujemy się na obiad.
Oczywiście... Pilsner i smażony ser! :D
Coś co moje podniebienie przyjmowało z niezwykłym zapałem. ;)

Przez kolejne kilometry mijamy piękne, malownicze czeskie wioseczki i miasteczka.
Ciągle przebijamy się przez Góry Łużyckie, co nie jest zbyt proste z obciążonym sakwami rowerem. Ale trzeba jechać! Praga czeka! :)

Przed zachodem słońca robimy długi odpoczynek na jednej z górskich łąk. Zmęczony byłem bardzo i mi się przysnęło. :)
Dobrze, że Matys czuwał. :D

Później przejechaliśmy jeszcze około czterdziestu kilometrów i zatrzymaliśmy się w miejscowości Doksy.
Chcieliśmy rozbić się nad jeziorem, ale nie odnaleźliśmy go w ciemnościach... :/
Ostatecznie rozbijamy namiot w lesie, nieopodal jakiegoś ośrodka.
Zmęczeni kładziemy się szybko spać, a do snu tuli nas... Piast Wrocławski! :D

To był ciężki, aczkolwiek pełen atrakcji dzień! :)

Zapomniałem napisać o pogodzie... może to i lepiej. ;)

TRASA:
Jasień -> Budziechów -> Lubsko -> Budziechów -> Jasień (nadymać kółka :D)

Jasień -> Świbna -> Drożków -> Grabik -> Żary -> Olbrachtów -> Drozdów -> Mielno -> Straszów -> Przewóz -> N/Podrosche -> Klein Priebus -> Steinbach -> Ungunst -> Lodenau -> Rothenburg -> Nieder Neundorf -> Kahlmeile -> Zentendorf -> Deschka -> Zodel -> Ludwigsdorf -> Görlitz -> Hagenwerder -> Leuba -> Ostritz -> Mariental -> Hirschfelde -> Zittau -> Hartau -> P/Kopaczów -> CZ/Hrádek nad Nisou -> Dolni Sedlo -> Horni Sedlo -> Polesi -> Rynoltice -> Lvová -> Jablonné v Podještědí -> Postřelná -> Nový Luhov -> Noviny pod Ralskiem -> Mimoň -> Boreček -> Hradčany -> Břehyně -> Doksy

Wystartowali


Wjeżdżamy do Niemiec


Kiedy przestanie padać???!!! :/


Chwila relaksu ;)


Rothenburg


Konie…


On już więcej nie zajedzie Wam drogi :D


Krótki odpoczynek


W Görlitz










Kto komu ustąpi?! :D


Odpoczynek na jeziorkiem w Görlitz


Helikoptery :D


Ostritz


Klasztor St. Marienthal


Nie ruszę się stąd! ;)


Każdy orze jak może :D


Matys jedzie wzdłuż Nysy Łużyckiej


Takimi uliczkami można jeździć bez końca


Gdzieś na trasie


Słońce chowa się za górami, a my wciąż jedziemy... :)

Z najlepszą kobietą!

Środa, 30 kwietnia 2008 · Komentarze(8)
Dziś rano pojechałem nad Jezioro Żurawno leśną trasą, którą pokonałem na poprzedniej wycieczce.

Towarzyszyła mi wspaniała kobieta i cieszę się strasznie, że wycieczka ta pozwoliła jej się choć trochę zrelaksować przed pracą!

Było bardzo miło i wesoło. I oto chodzi.

Moja dzisiejsza Towarzyszka dziękuje Wioli i Cześkowi za pozdrowienia!
Również Was serdecznie pozdrawia!

----------------

Zdjęć nie wrzucam, bo nie mam czasu. :)
Właśnie skończyłem pakować sakwy i idę spać, bo za 5 godzin wyjeżdżam do Pragi. :D
Weekend czas zacząć! :)

Bez stresu

Poniedziałek, 28 kwietnia 2008 · Komentarze(36)
Jak w tytule. :)
A więc dziś bardzo spokojna jazda. Co ważne miałem całe wolne popołudnie i wszystkie problemy oraz wszelkie inne sprawy zostawiłem w domu.
Po kilometrze jazdy znalazłem się w lesie i nie wyjeżdżałem z niego przez kolejne 30 km. :D

Świetnie! Szum drzew i cała masa innych odgłosów natury. A w tym małym raju... ja. :D

Lasem dojechałem do Świbinek i Nowej Roli, a później dalej leśnymi duktami wzdłuż rzeczki Tymnica. W końcu dotarłem do rezerwatu Żurawno i znalazłem się nad tamtejszym jeziorkiem.
Mi jednak dziś zależało na odnalezieniu stawów hodowlanych, które są ukryte w lesie w okolicach Grodziszcza. Byłem na nich tylko raz, rok temu i strasznie mi tam się podobało.
Teraz znów udało mi się tam trafić. Drogę już pamiętam. :)

Wspaniałe w tych stawach jest to, że rzadko tam bywają ludzie, fruwa nad nimi dużo ptaków, po tafli wody pływają łabędzie, a dookoła pełno zieleni, drzew i wodnej roślinności.
Najbardziej lubię tam jednak wąską ścieżkę, która dzieli dwa stawy!
Dla mnie cudo! Rok temu, gdy pierwszy raz ją ujrzałem, pomyślałem, że to droga z moich snów! :D
Nie raz śniła mi się taka wąska droga biegnąca przez wodę.
No i... udało mi się ją odnaleźć w rzeczywistości. :D
Żebym jeszcze tak odnalazł inne rzeczy i osoby, które mi się czasem śnią... hehe

Na brzegu – bez stresu... :)


Tymnica


Jedziemy lasem!


Zieleń, zieleń, zieleń!!! :D


Jezioro Żurawno


Na stawie hodowlanym koło Grodziszcza


Może to i nie Pogoria, ale też jest fajnie. ;P


Droga z moich snów! :)

Jest pięknie

Niedziela, 27 kwietnia 2008 · Komentarze(13)
Po wczorajszej, szalonej, balowej nocy nadszedł kolejny piękny dzień życia. :)
Cała niedziela wolna!

Piękna pogoda, wiosna, zielono i kwieciście dookoła...
Taka mała Utopia na wyciągnięcie ręki! :)

W południe zabrałem swoją mamę, która odwiedziła Wrocław, na spacer do Parku Wschodniego. Choć było dużo ludzi to przemiło spędziliśmy tam czas spacerując z psiakami i rozmawiając o wszystkim, o czym się da! :)
To były niezwykle przyjemne dwie godziny na świeżym powietrzu, ale to nie był koniec miłych chwil tego wspaniałego dnia. :)
Bowiem po południu udałem się na małą przejażdżkę rowerową z przesympatyczną Marianną!

Marianna pokazała mi nieznany dotąd szlak wiodący do Żórawiny. :)
Przedzieraliśmy się pod wiaduktami, mostami (również kolejowymi :D), pokonaliśmy kawał „pofałdowanej”, błotnistej, polnej drogi.
I w końcu wylądowaliśmy na pięknej kwiecistej łączce! :)

Dookoła cisza, spokój, hektary zieleni...
Cudownie.

Dużo śmiechu, pogaduchy i nawet nie zauważyliśmy jak szybko mija czas.
W końcu słońce zaczęło się zbierać do zachodu, więc my również, z wielkim bólem serca, postanowiliśmy, że czas wracać do Wrocławia. :)

Wyjazd był bardzo przyjemny!
W ogóle tego dnia niczego nie zabrakło!
Można powiedzieć, że był to dzień doskonały!
I takich dni życzę każdemu, jak najwięcej! :)

TRASA:
Wro/Gaj – Hallera – Klecina...
...pola... -> Ślęza -> ...pola... -> Komorowice -> Szukalice -> Żórawina Osiedle -> Żórawina -> Suchy Dwór -> Biestrzyków...
Wro/Wojszyce – Gaj – Hallera - Gaj

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
FRAGMA – “Toca Me” (In Petto 2008 Remix)
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Łąka, kobieta, rower – tak mogłaby wyglądać bezludna wyspa :D


Diamentowy, gdzieś na łączce też odpoczywa ;)


Wiosna, są i kwiaty...


Morze kwiatów


Błękitne niebo...


WIOSNA!!! :D


Zamknąć oczy i się rozmarzyć...


Spacer w Parku Wschodnim


Baffi


Toffi


Trochę natury... jaszczureczka ;)


I ktoś bardzo zapracowany! :D

Wieczorny odpoczynek na ulicach Wrocławia

Piątek, 25 kwietnia 2008 · Komentarze(16)
Po całym dniu wreszcie nadszedł wieczór i mogłem sobie pojeździć po ulicach Wrocławia. Czyli to co lubię!
Odpocząłem sobie troszkę, bo muszę zbierać siły na jutrzejszy wieczór, który zapowiada się co najmniej dobrze. :)

Dziś nawet ciepło, bo 8 stopni na plusie, więc jazda była wielce przyjemna.

Pojechałem z Gaju na Most Milenijny, później ścieżką rowerową do C.H. Marino i powrót do centrum. A tam oczywiście zahaczyłem o Rynek, na którym dziś było bardzo tłoczno.

Co to dużo pisać... pięknie było! :D

Most Uniwersytecki – specjalnie dla Kosmy! :D


Uniwersytet Wrocławski


Wyspa Słodowa – widok od strony ul. Grodzkiej

Najpierw do Oławy, a potem... Wrocław nocą!

Czwartek, 24 kwietnia 2008 · Komentarze(27)
Czyli bardzo udany dzionek! :)

Nie wysilałem się dziś zbytnio, bo po wczorajszym graniu w nogę wszystko mnie boli. :D
Koledzy na szczęście też sparaliżowani. ;)

A ja bardzo późnym popołudniem śmignąłem do Siechnic trasą Cześka. Potem do Kotowic i przez Zakrzów do Oławy.
Bardzo przyjemnie się jechało tamtymi drogami, bo w większości są one trasami rzadko odwiedzanymi przez auta.

W Oławie trochę się pokręciłem. Najpierw Rynek i okolice, był tez cmentarz, na którym pochowani są rosyjscy żołnierze.
Także odwiedziłem oławski stadion i trafiłem na mecz sparingowy seniorów. Popatrzyłem chwilkę, jak grają, ale była to taka kopanina, ze po 20 minutach dałem sobie spokój. :D

Z Oławy wróciłem do Wrocławia tą samą trasą. Akurat zaczynało zachodzić sobie słońce.
Niestety, gdy już zaszło to zrobiło się bardzo chłodno.

Wróciłem do domu, zjadłem kolację, a po meczu Pucharu UEFA wyszedłem ponownie na rower.
Zajechałem na Księże po Krzysztofa i razem z nim po ścieżkach rowerowych dojechałem prawie do Mostu Milenijnego, jednak zamiast jechać na most skręciliśmy w stronę centrum.
Zahaczyliśmy dziś o C.H. Magnolia Park, Plac Jana Pawła II i Plac Orląt Lwowskich.
Potem przez Piłsudskiego i Hubską na Gaj, gdzie się rozstaliśmy.

Jak zawsze jeździło się bardzo przyjemnie!
Pogoda robi się coraz lepsza, więc przyjemność z jazdy będzie potęgowana.

TRASA:
WRO/Gaj – Las Rakowiecki – Opatowice...
Trestno -> Blizanowice -> Siechnice -> Groblice -> Kotowice -> Zakrzów -> Siedlce -> Oława -> Siedlce -> Zakrzów -> Kotowice -> Groblice -> Siechnice -> Blizanowice -> Trestno...
Wro/Opatowice – Niskie Łąki –Gaj
-----------------------------------
Wro/Gaj – Tarnogaj – Księże Małe – Gaj – Hallera – Na Ostatnim Groszu – Legnicka – Plac Jana Pawła II – Plac Orląt Lwowskich – Piłsudskiego – Hubska – Gaj

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
FRAGMA – “Toca Me” (In Petto 2008 Remix)
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Wreszcie dookoła się zieleni! Będzie jeszcze piękniej.


Coraz lepsze krajobrazy mamy do focenia...


Przed Oławą. Odpoczynek w lasku, w fajnym miejscu...


Zaatakowały mnie tam mrówki :D


Więc pojechałem dalej...


Ratusz w Oławie


Pomnik na Cmentarzu Żołnierzy Rosyjskich w Oławie


Jedna z ciekawszych płyt na oławskim cmentarzu


Zachód słońca


Specjalnie dla Agnieszki! Wrocław nocą z różową nutką ;)


Magnolia Park


Fontanna na placu Jana Pawła II


Biurowiec Credit Agricole

Piłkarski dzień

Środa, 23 kwietnia 2008 · Komentarze(15)
Czyli dzień z jakiego mogę być tylko i wyłącznie zadowolony!
Po południu razem z Rzymiankiem, Kristofferem i resztą ekipy pograliśmy sobie w nogę. Było super. Masa śmiechu i świetna gra. :D
Na boisku oczywiście pojechałem rowerem. :)
Wcześniej jeszcze razem z Krzychem szukaliśmy pompki, by nadymać piłkę. :D
Wracałem się też do domu, bo... zapomniałem zabrać korki. :)

Po naszych wspaniałych piłkarskich popisach przyszedł czas na podpatrzenie co potrafią najlepsi...
A więc w TV obejrzeliśmy sobie mecz gigantów: Barca – ManUtd!
Mecz choć bez bramek mógł się podobać.

Co najlepsze... po meczu, a więc grubo po dwudziestej trzeciej, razem z Krzychem pośmigaliśmy sobie po mieście.
Niestety krótki gacie, brak czapki i rękawiczek trochę popsuły nam jazdę. Przy temperaturze 2-3 stopnie było nam po prostu strasznie zimno.

Mimo to odwiedziliśmy Halę Stulecia, Stadion Olimpijski i Most Grunwaldzki.
Choć zimno, było fajnie. :)

To był piękny dzień! Nawet bardzo!

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
FRAGMA – “Toca Me” (In Petto 2008 Remix)
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Most Grunwaldzki


Nocna panorama Wrocławia – na Kładce Zwierzynieckiej

Do Brzegu

Poniedziałek, 21 kwietnia 2008 · Komentarze(37)
Ładną pogodę i wolny czas należało wykorzystać. :)
I tak też zrobiłem razem z Kristofferem.

Plan był prosty.
Dojechać do Brzegu, a po drodze zahaczyć o Dobrzykowice Wrocławskie, gdzie nakręcono filmy z Kargulem i Pawlakiem, oraz Nadolice Wielkie, gdzie jest Park Pokoje, na którym pochowano niemieckich żołnierzy poległych podczas I i II Wojny Światowej.
Również zaplanowane było to, by do Brzegu męczyć się jadąc pod wiatr, a później sobie wracać na lajcie. I to się udało. O ile pierwsze 70 kilometrów było mordęgą, bo wiatr dziś dawał ostro, to powrót już był bajeczny. :D

W samym Brzegu zabawiliśmy bardzo długo, bo spędziliśmy w nim około 3 godziny, ale było naprawdę warto!

Na samym starcie naszego pobytu w tym urokliwym miasteczku posililiśmy się w Barze. Przekąska na ciepło i zimny browar to było to, co należało nam się po walce z wiatrem. :)
Później było jeszcze przyjemniej.
Rowerowy spacerek, po brzeskich uliczkach, podziwianie starych kamieniczek.
Odwiedziliśmy dziedziniec Zamku Piastów Śląskich i muszę powiedzieć, że zrobił na mnie spore wrażenie.
Nie mniej spodobało mi się wnętrze kościoła św. Mikołaja, w którym spędziliśmy chwilkę. Coś niesamowitego, wchodzisz do wnętrza tej świątyni i w jednym momencie znajdujesz się w innym świecie. Cisza, spokój...

Po tych atrakcjach przenieśliśmy się na Plac Młynów, a następnie nad Odrę, gdzie znów chwilę posiedzieliśmy, by pokontemplować. :D

Kolejnym miejscem, jakie odwiedziliśmy, był stadion miejski. A tam... ciekawostka! :D
Trafiliśmy na mecz, w którym zmierzyły się drużyny juniorów, ale... w jednej grały same dziewczęta, w drugiej chłopcy, a dodatkowym smaczkiem tego spotkania była prowadząca zawody... sędzina. :D
Obejrzeliśmy całą pierwszą połowę. Niestety na drugą nie mogliśmy zostać, bo już czas zaczynał nas gonić, a i pogoda troszkę się popsuła.
Najlepsze w tym meczu było to, że do połowy 1:0 prowadziły dziewczyny! :D
Chłopaki się nie popisali. hehe
Ciekawe jak zakończył się mecz. :)

Po wyjeździe z Brzegu nic ciekawego już się nie działo.
Jechaliśmy z wiatrem w stronę Wrocławia, poruszając się ciągle drogą 94.
Odwiedziliśmy jeszcze oławski Rynek i po niedługim czasie znaleźliśmy się w naszym mieście.

To był bardzo udany wypad. Krzychu zaliczył swoją pierwszą setkę w życiu.
A ja kolejny raz mogę napisać, że... BYŁO PIĘKNIE! :D

TRASA:
WRO/Gaj – Lasek Rakowiecki – Wyspa Opatowicka – Strachocin – Wojnów...
Dobrzykowice Wrocławskie -> Nadolice Małe -> Nadolice Wielkie -> Miłoszyce -> Jelcz-Laskowice -> Hanna -> Janików -> Bystrzyca Oławska -> Leśna Woda -> Błota -> Szydłowice -> Myśliborzyce -> Michałowice -> Pisarzowice -> Brzeg -> Gać -> Godzikowice-> Oława -> Stanowice -> Marcinkowice -> Jankowice -> Groblice -> Siechnice -> Radwanice...
Wro/Księże Małe – Gaj

Domy Kargula i Pawlaka w Dobrzykowicach Wrocławskich


Park Pokoju w Nadolicach Wielkich


Zamek Piastów Śląskich w Brzegu – dziedziniec


I jeszcze raz zamkowy dziedziniec


Pięknie tam


Kościół św. Mikołaja w Brzegu – oaza ciszy i spokoju


Brzeski deptak i kamieniczki


Gdybym miał zamieszkać w Brzegu... :D


Nad Odrą...


I na koniec fajny mecz: Lachony vs. Chopaki ;P


Do przerwy 1:0, a walka była... :D


I ta sędzina... ;)


----------------------------------------------- początkowy wpis: (dla potomnych :D)
Było rewelacyjnie! :)
Razem z Kristofferem.
Opis zrobię, jak wrócę z baletów.
Jutro powinienem już mieć czas.
A dodałem... żeby się pochwalić! hehe ;P

Wrocław nocą

Niedziela, 20 kwietnia 2008 · Komentarze(11)
Już dawno nie jeździłem po wrocławskich ulicach nocą. Ale dzisiaj, za dużą namową Kristoffera, pojeździłem! Było świetnie!

Przejechaliśmy przez wiele mostów, które Krzysztofowi strasznie się spodobały.
Nie mniej podobały mu się pięknie oświetlone zabytkowe budowle Wrocławia.
Odwiedziliśmy Ostrów Tumski, Halę Stulecia, okolice Uniwerka i Rynek.
Zgodnie stwierdziliśmy, że obserwowanie tego pięknego miasta nocą z perspektywy siodełka ma swój niepowtarzalny klimat.

Pogoda była całkiem niezła. Jeden mankament to niska temperatura, ale... już powoli zbliża się lato. :D

Mam nadzieję, że takich nocnych wypadów będzie jeszcze dużo!

Chciałem jeszcze napisać, że jak tylko wstałem, to mocno zaciskałem kciuki za „naszych” startujących we wrocławskim maratonie! :)

TRASA:
WRO/Gaj – Hallera – Na Ostatnim Groszu – Most Milenijny – Most Osobowicki – Mosty Trzebnickie – Mosty Warszawskie – C.H. Korona – Mosty Jagiellońskie – Most Szczytnicki – Most Zwierzyniecki – Hala Stulecia – Plac Grunwaldzki – Most Grunwaldzki – Most Pokoju – Ostrów Tumski – Most Uniwersytecki – Rynek – Arkady – Huby – Gaj

Most Milenijny


Hala Stulecia


Most Zwierzyniecki – specjalnie dla Moniczki :D


Grun-Walk – jeden z wrocławskich krasnali :)


Urząd Wojewódzki


Piękny Ostrów Tumski


Na Ostrowie Tumskim – zawsze panuje tam niepowtarzalny klimat


Uniwersytet Wrocławski – moja uczelnia :D


Specjalnie dla Katane :D Golas i jego „atrapa” ;P