Straszna pogoda

Sobota, 19 stycznia 2008 · Komentarze(20)
Miałem pecha! Jak tylko wyszedłem z domu, by pojeździć to pogoda zaczęła się robić coraz gorsza. Po przejechania pięciu kilometrów, gdy byłem w Lubsku, zerwał się ulewny deszcz i to sprawiło, że nie pozostawił na mnie już suchej nitki... :D

Wiedziałem, że nie przejadę 60 kilometrów tak jak planowałem, ale mimo to postanowiłem nie wracać do domu od razu.

I tak to sobie jechałem cały mokry, do tego wiał silny wiatr, ale na szczęście temperatura powietrza była znośna.

Z Lubska pojechałem drogą na Zieloną Górę i w pewnym momencie odbiłem na Zabłocie, by wrócić już wioseczkami do domu.
Przez cały czas towarzyszyła mi mżawka, przechodząca momentami w silniejszy deszcz, ale najbardziej wkurzał mnie wiatr, bo potęgował uczucie zimna.

Mimo to cieszę się, że dziś pojeździłem, bo dzięki temu czuję się lepiej! :D


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Angel City – „Sunrise”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Strach na wróble. Pewnie też miał dość dzisiejszej pogody! :D



Droga z Lubska do Zielonej Góry



TRASA:
Jasień -> Budziechów -> Lubsko -> Stara Woda -> Tuchola Żarska -> Zabłocie -> Guzów -> Wicina -> Jasień

Stare kości trzeba rozruszać

Piątek, 18 stycznia 2008 · Komentarze(8)
Późno, bo późno, ale najważniejsze, że w ogóle dziś ruszyłem się na rower. Ostatnio ciężko mi się zmobilizować... :/

Także, gdy już się ściemniało postanowiłem zrobić choćby krótką trasę do Bieszkowa i wrócić przez Świbną. Przyjemnie się jechało, bo temperatura oscylowała koło 5 stopni, nie przeszkadzała nawet mokra nawierzchnia.
Przejeżdżając przez wioseczki, gdy zapada zmierzch można złapać niezły klimacik... już prawie o tym zapomniałem – trzeba więc więcej jeździć! :D

- - - - - - - - - - - - - - - - -
ATB – „Ecstasy”
- - - - - - - - - - - - - - - - -


Droga do Bieszkowa – zapada zmierzch, dookoła drzewa...



TRASA:
Jasień -> Bieszków -> Świbna -> Jasień

Hej dziewczynoooooooooooo!

Wtorek, 15 stycznia 2008 · Komentarze(35)
To był dzień!

To nic, że zaczął się tak sobie, to nic, że później było gorzej... To nic, że na giełdzie WIG20 rozsypał wsparcie i spadł w przepaść nurkując o 4,33%!!!
To nic, bo życie jest piękne!!! :D

Wczoraj późnym wieczorem wróciłem do Jasienia z Wrocławia. Gdy tylko pozałatwiałem swe sprawy, to wziąłem się za rower. Zmieniłem opony i wycentrowałem koło. Po godzinie piętnastej postanowiłem wreszcie pojeździć!
Szkoda, że tak późno, bo cały dzień świeciło słońce, ale jak ja jeździłem to też pogoda dopisywała. Do domu wracałem już późno, w ciemnościach i pod piekielny wiatr, ale tego dnia miałem to w dupie! :D

A za cel obrałem sobie dziś wioseczkę Chocicz, gdzie ostatnio wziął ślub mój przyjaciel. :)
Poza tym miałem nadzieję, że spotkam tam jeszcze pewną piękną osóbkę, no i jednak cud się zdarzył! :D

Życie pisze takie scenariusze, że nawet nie potrafimy przewidzieć co wydarzy się za tydzień! :)

To na pewno będzie niezapomniane popołudnie! Tyle śmiechu i radości, tyle serdeczności! Coś pięknego! :)

Życie to jednak rollercoaster! :]

- - - - - - - - - - - -
„Biały Miś” :D
- - - - - - - - - - - -


Staw w Białkowie



Tarcza słońca opada na staw w Białkowie



Droga do Starej Wody



Staw w Chocimku



Wyspa na stawie w Chocimku



Kościółek w Chociczu



TRASA:
Jasień -> Budziechów -> Białków -> Stara Woda -> Mokra -> Chocimek -> Chocicz -> Chocimek -> Mokra -> Stara Woda -> Białków -> Budziechów -> Jasień

Czesławieeeeeeeeeeeeeee, czy Ci nie żal?! :D

Sobota, 12 stycznia 2008 · Komentarze(19)
No! To właśnie była wycieczka z legendarnym Cześkiem! :D

Co prawda byłem styrany po całym tygodniu nocnej pracy i wojażach po Śląsku…
Nie mam również chwilowo we Wrocławiu swego rowerka oraz ciuchów do jazdy, bo jak w poniedziałek opuszczałem swe jasielskie strony to… zapomniałem zapakować to wszystko do auta. :D (tak to jest dzień po weselu i poprawinach, że człowiek inaczej myśli :D)

No dobra, ale to nie ważne. Czesiek na wszystko znajdzie lekarstwo i pożyczył mi rower ze swej kolekcji! Znalazłem jakieś wiejskie ciuszki i… można było jechać! A pogoda dziś była świetna we Wrocławiu! 6 stopni na plusiku, bezwietrznie i świecące słońceeeee!

Troszkę jeździliśmy po mieście (najpierw Dubois, potem Dworcowa), ale cel wypadu był inny. :)
Pojechaliśmy sobie na Wyspę Opatowicką, gdzie wypiliśmy pysznego Piaścika! Mówię Wam… BRAKOWAŁO MI TEGO SMAKU! :D

Plany mieliśmy większe, bo mieliśmy śmignąć do Siechnic, ale że strasznie ciężko mi się jechało to zrezygnowaliśmy z pierwotnego pomysłu.
Długa przerwa w jeździe robi swoje, do tego zmęczenie po całotygodniowej tyrce i… to jednak nie mój bike. :D

Jedno jest pewne! Wypad choć krótki to świetny! Wreszcie się poruszałem… do tego ta świetna pogoda! No i oczywiście… towarzystwo Cześka! :)

Legenda BIKEstats żyje i ma się dobrze! Pozdrawiamy! :)


- - - - - - - - - - - - - - - - - -
ATB – „Ecstasy”
- - - - - - - - - - - - - - - - - -


Fotka z cyklu… „Wrocławskie lachony” – tym razem „Powodzianka” :D



Potem wyjazd na Opatowie, by zalać robaka… :)



Na jednym z końców Wyspy Opatowickiej



Uniwersytet Wrocławski - Wydział Matematyki i Informatyki. Specjalnie dla Jahooooooo! :P

Po łyk świeżego powietrza do lasu

Środa, 2 stycznia 2008 · Komentarze(22)
Późno, bo dopiero po godzinie trzeciej zdecydowałem się wyjść wreszcie na rower.
Pojechałem od razu do lasu, by zasmakować spokojnej jazdy, po zasypanych śniegiem leśnych duktach.
Było przyjemnie.

Dużym sukcesem dzisiejszego dnia jest to, że nie zaliczyłem gleby! :D
A parokrotnie byłem bliski tego.

Korzystając z okazji...

ŻYCZĘ WSZYSTKIM KOLEŻANKOM I KOLEGOM
DUŻO ZDROWIA W NOWYM ROKU!
SAMYCH DOBRYCH DNI I WIELU WZNIOSŁYCH CHWIL!
CIĄGŁEGO UŚMIECHU NA TWARZY I PIĘKNEJ POGODY!
JAK NAJMNIEJ PROBLEMÓW!
ORAZ REALIZACJI WASZYCH PLANÓW I MARZEŃ!!!



Zaśnieżone drogi leśne – już dawno nie jeździłem w takiej scenerii



Porzucony w akcji! :D Ale tylko na chwilkę. :)



Zapach żywicy – wspaniały! Szkoda tylko tych ściętych drzew.



Pada śnieg, pada śnieg :D




- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
ROZALLA – “Everybody’s Free (To feel good)” /remix/
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Zapomniałem jeszcze napisać o celach w roku 2008! :D

A więc cel jest jeden!

Niech jazda sprawia mi taką frajdę, jaką sprawiała do tej pory!!!:D

MRÓZ, MGŁA... A I TAK

Sobota, 22 grudnia 2007 · Komentarze(9)
MRÓZ, MGŁA... A I TAK BYŁO PIĘKNIE!

A wszystko dlatego, że był to kolejny wspólny wypad z Cześkiem! I z tego powodu nie mogło być inaczej, jak tylko świetnie. :)

Dzień faktycznie był mroźny, aż do tego stopnia, że przez pierwsze kilometry mróz dość mocno szczypał mnie po policzkach. Do tego niebo było gęsto zasnute chmurami, które wisiały bardzo nisko, miejscami tworząc mgłę.
Te okoliczności jednak nie pozbawiały Cześka i mnie dobrego humoru. :)
Uśmiechnięci, razem pokręciliśmy w stronę Siechnic. W tamtejszym sklepie kupiliśmy co trzeba i skierowaliśmy się w stronę gigantycznej hałdy pohutniczej. Co tu dużo pisać... zdobyliśmy ją z Cześkiem w wielkim stylu! :D Wspinaliśmy się niczym Marco Pantani!

Będąc na szczycie chwilkę poświęciliśmy na relaksik przy pysznej herbatce, którą przygotowała Wiola. (ale ze mnie pasożyt... Wiola zrobiła herbatę, Czesiek targał termos przez 20 km, a ja... jedynie ją wypiłem hehe). W każdym razie to nie nie był koniec atrakcji...
Kilka minutek porozmawialiśmy z dwoma gośćmi, którzy z hałdy pozyskują „na dziko” chrom, wolfram i żelazo – ci biedni ludzie z tego żyją...

No cóż, po tym jak dowiedzieliśmy się kilku ciekawych rzeczy na temat pracy tych panów, nie pozostało nam nic innego, jak zjechać z hałdy i pomyśleć nad dalszym planem podróży. :)
Zjazd nie był taki do końca prosty, bo ziemia zamarzła, a więc strasznie rzucało na koleinach w drodze.

Po krótkiej wymianie zdań, doszliśmy z Cześkiem do wniosku, że warto byłoby dziś jeszcze gdzieś pojechać. I tak padło na jeziorko, do którego dotarliśmy kierując się drogą leśną w stronę Kotowic. Nad jeziorkiem tym wypiliśmy po Piaście i pogadaliśmy o głupotach, jak to mamy w zwyczaju :D
Tak w ogóle to sprawdziłem w domu, jaką nazwę nosi ten akwen... Jest to... Jezioro Dziewicze! Hehe

Zwał je jak chciał, my i tak objechaliśmy je dookoła. :D Udało nam się pooglądać zajaz/kawiarnię nad tym jeziorem. Trochę poujadał tam na nas pies, straszyły nas również jakieś tabliczki o treści... „uwaga niebezpieczny dzik” :D
Generalnie objazd jeziorka był strzałem w dziesiątkę! Moc wrażeń! :D

Później już wracaliśmy najprostszą drogą do Wrocławia. Ale jako że zaczęło się przejaśniać i nawet wyjrzało słońce, to Czesiek zaproponował odwiedzenie Wyspy Opatowickiej. Musiałbym być szaleńcem żeby się nie zgodzić. :)

Dzięki Cześkowi poznałem dziś jeden z końców wyspy, na którym do tej pory nie byłem. Muszę powiedzieć, że jest to bajeczna miejscówka, na to by sobie posiedzieć, pogadać i wypić piwko.

I tak zakończył się nasz kolejny i zapewne nieostatni wspólny wypad.
Było przefajnie! Dzięki Cześku! :)


Trochę więcej fotek niż zazwyczaj, ale co tam... Kto chce ten obejrzy! :)


Ulica Międzyrzecka rankiem



Czesiek na swojej śluzie



Takie mieliśmy widoki dojeżdżając do Siechnic – to były czasy! ;)



Widok z hałdy w Siechnicach. Nienajlepszy, bo pogoda niezbyt fajna. :)



Mróz, szron... ogólnie: BRRRRRRRRR :D



Fura pościgowa Cześka na szczycie siechnickiej hałdy :P



NEGOCJACJE: ”(...)no słuchaj Czesiek... odpal mi kanapkę, no nie bądź taki! Dam Ci puszkę Piasta. To jak?! Dasz tą kanapkę?!” ;)



Jezioro Dziewicze skute lodem



Dziki dzik! :D



Czesiek: ”Nara leszcze!”



CHWILĘ PÓŹNIEJ: „... o kur...! Choduuuuuuuu!!!!!!!” hehe



Jedzie pociąg z daleka... gdzieś tam Czesiek ucieka. :P



”Ufff! Niewiele brakowało.” ;)



Powoli zaczyna wychylać się słoneczko...



Robi się sympatycznie...



Czesiek zdecydował, że dalej pójdzie z buta... :D



Siechnicka autostrada. W roku 2007 Czesiek przemierzał ją niemal każdego dnia!



Może i życie nie jest lekkie, ale czasem są takie chwile!!!
>>>..’’- LUZ -’’..<<<




POZDRAWIAMY!!!!!!!!



Widok z Wyspy Opatowickiej na... Kanał Opatowicki :)



Koń w słońcu
Zdjęcie dedykowane mojej kochanej siostrze Paulinie! :)




”Czasem Lepiej się ugiąć niż dać się złamać” :)



TRASA:
WRO/Gaj – Niskie Łąki – Opatowice...
Trestno -> Blizanowice -> Siechnice -> ...las... -> Jezioro Dziewicze -> ...las... -> Blizanowice -> Trestno...
WRO/Opatowice – Wyspa Opatowicka – Traugutta – Dworcowa – Plac Grunwaldzki – Gaj...

SPRAWDZAŁEM BŁOTNIKI KOSMACZA!

Środa, 12 grudnia 2007 · Komentarze(92)
SPRAWDZAŁEM BŁOTNIKI KOSMACZA! :D

Dziś odwiedziłem legendarną Kosmę STO - dla przyjaciół Kosmacz.

Korzystając z tej niebywałej okazji, postanowiłem przetestować jej nowiuśkie błotniki! :D
Teren do jazdy miałem kiepski, bo tylko po przedpokoju i kuchni (za mało błota)!
Ale wrażenia z jazdy całkiem, całkiem... :)

Na Kosmowym rumaku... w Kosmowym przedpokoju! :D

RAZEM Z CZEŚKIEM W RATOWICACH

RAZEM Z CZEŚKIEM W RATOWICACH

To był bardzo udany dzień! Dobrze się zaczął i tak było już do końca. :)

Z Cześkiem, z którym jeździłem, spotkałem się o 11:00 niedaleko Panny z Wielkimi Kolanami :D przy Instytucie Niskich Temperatur. Znowu się trochę spóźniłem, muszę się poprawić, bo Czesiek nie będzie chciał ze mną jeździć. ;)

Obraliśmy kierunek na Siechnice, gdzie troszkę zamarudziliśmy przy elektrociepłowni „Czechnica” oglądając sąsiadującą z nią starą zabudowę. Jeszcze w Siechnicach Czesiek pokazał mi ciekawą drogę prowadzącą do hałdy. Spodobało mi się :)

Do tego momentu bardzo przeszkadzał nam dość silnie wiejący wiatr, ale nie zważając na jego złośliwość, postanowiliśmy dalej jechać walcząc z nim. I tak dojechaliśmy do Groblic, z których skierowaliśmy się na Kotowice. Jechało się już dużo lepiej.
W Kotowicach spędziliśmy miłą chwilkę na krzesełkach przy sklepiku, mogąc przy okazji zapoznać się z tutejszymi obyczajami. :D

Następnie postanowiliśmy, że pojedziemy na jaz w Ratowicach. Miałem obawy, że Czesiek nie będzie chciał jeździć po błocie w lesie, obawy te jednak były płonne. :D
O ile początkowo Czesiek starał się ubrudzić rower w jak najmniejszym stopniu... to później zamienił się w rasowego błotniaka! :D Żebyście go widzieli, z jaką gracją pokonywał kolejne kałuże! Rewelacja! Takie widoki są bezcenne! :)

Zanim dojechaliśmy do jazu, odebrałem telefon i dowiedzieliśmy się z Cześkiem na kogo nasza Reprezentacja trafi w meczach grupowych podczas EURO 2008. Informację tą przyjęliśmy z dużą radością, bo mamy Austrię, która jest co prawda gospodarzem, ale rozjedziemy ich! :D Chorwacja jest mocna, ale każda inna drużyna z jej koszyka była jeszcze silniejsza, więc trzeba się cieszyć z jej wylosowania. No i na deser... Niemcy, z którymi zagramy swój pierwszy mecz na ME. Pojedziemy z nimi, jak z... furą gnoju! :D
Odgryziemy się za porażkę na ostatnim Mundialu, bo Polska Reprezentacja jest najlepsza!
Ale to taka mała dygresja... :D

Dojechaliśmy do jazu i spędziliśmy na nim dłuższą chwilkę, konsumując śniadanko i robiąc zdjęcia. Bardzo przyjemnie się tam siedziało, do tego mieliśmy piękną pogodę, bo tak naprawdę poza wiejącym wiatrem, na nic już nie mogliśmy narzekać. :)

Postanowiliśmy, że wrócimy do Siechnic jadąc tylko leśnymi drogami, a stamtąd to już standardowo przez Trestno do Wrocławia.

I znów dzięki Cześkowi poznawałem nowe drogi, które bardzo mi się spodobały. Momentami czułem się tak, jakbym jeździł po swoich lasach, których mam koło Jasienia tysiące hektarów...

Powrót był bardzo przyjemny. Już we Wrocławiu zajechaliśmy jeszcze na Dworcową, odwiedziliśmy też Ostrów Tumski i pokręciliśmy się w okolicach Placu Grunwaldzkiego.
Muszę przyznać, że dzisiejsza jazda mnie wymęczyła. Cześka chyba też, bo dobił do 99 km i dalej już licznik nie drgnął! :D

Później też było bardzo miło. Smakowite gołąbeczki Wioli, która jest kulinarnym arcymistrzem! :)

Na koniec powrót do domu na Gaj i potem jeszcze na nockę do pracy... :/
Ale co tam! Bez pracy nie ma kołaczy! hehe

Jest czas na przyjemności i na pracę – tego dnia nie zabrakło niczego! :)


- - - - - - - - - - - - - - - - - -
IRA – „Nadzieja”
- - - - - - - - - - - - - - - - - -



W Siechnicach



Hałda w Siechnicach



Czesiek napiera w kierunku do Kotowic :)



W lesie za Kotowicami



Czesiek na horyzoncie – jaz Ratowice tuż, tuż.



I znowu Czesiek... :P



Diamondback na Odrze w Ratowicach


Czesiek zapragnął kąpieli w lodowatej Odrze... :D



Jaz w Ratowicach :D



Odra – nasza rzeka



Jechać, czy nie jechać?! Oto jest pytanie! :D



Odra w Ratowicach



Unikatowa fotka! Czesiek rozjeżdża z impetem kałuże! :D





TRASA:
WRO/Gaj – Niskie Łąki – Opatowice...
Trestno -> Blizanowice -> Siechnice -> Groblice -> Kotowice -> Ratowice (jaz) -> Kotowice -> Siechnice (lasem) -> Blizanowice -> Trestno...
WRO/Opatowice – Niskie Łąki – Komuny Paryskiej – Dworcowa – Piotra Skargi – Wzgórze Partyzantów – Wzgórze Polskie – Plac Grunwaldzki – Niskie Łąki - Gaj