PARK MUŻAKOWSKI

Po

Czwartek, 18 października 2007 · Komentarze(36)
PARK MUŻAKOWSKI

Po długiej przerwie znów sobie pojeździłem :)

Odwiedziłem przepiękny Park Mużakowski w Łęknicy, choć... miałem inne plany na dziś :D
Ale po kolei... :)

Wyjechałem z Jasienia po południu. Strasznie wiało, lecz na szczęście nie padało. Dojeżdżając do obwodnicy postanowiłem schować się za jadący dość szybko traktor, by nie musieć zmagać się z wiatrem (ta moja leniwa natura :D) Niestety traktor skręcił w lewo, a ja miałem jechać w prawo do Lubska... Oczywiście pojechałem za traktorem hehe

No i tak zmieniła się moja trasa :D

Szybko w głowie obmyśliłem plan działania. Postanowiłem pojechać do Dębinki a stamtąd leśną drogą do Chudzowic, w których jeszcze nigdy nie byłem – to taka mała wioseczka ukryta w lasku nieopodal drogi Trzebiel – Żary.

Gdy już tam byłem pomyślałem o wydłużeniu trasy i tak różnymi wioskami dojechałem do Łęknicy, w której po prostu musiałem odwiedzić Park Mużakowski.
Do tej pory byłem w nim tylko raz, a jakże jest on przepięknym dziełem przyrodniczym wie każdy, kto choć raz chodził jego ścieżkami :)

Wystarczy powiedzieć, że park ten znajduje się na liście UNESCO!
W Polsce mamy takich obiektów razem 13 (w tym Hala Stulecia/Ludowa we Wrocławiu :D)

Park Mużakowski przecina Nysa Łużycka. Po jej prawej, polskiej stronie, znajduje się większa część parku, a reszta należy już do Niemiec. Bardzo fajnie, że wspólnymi siłami, oba narody doprowadziły park do stanu z czasów jego świetności.

Jest w nim cudownie. Muszę powiedzieć, że mi osobiście najbardziej podobają się budowle, które zobaczyć możecie na fotkach, a więc Most Króleski, Most Arkadowy i wiadukt (chyba nie ma nazwy).
Poza tym niesamowite są malownicze ścieżynki, które właśnie teraz jesienią, gdy zalegają na nich liście, wyglądają rewelacyjnie.
Również sama Nysa Łużycka, ścieżka wzdłuż niej i widoki ze wzgórz są prawdziwą ucztą dla oczu.
Dodajmy do tego setki gatunków roślin, miejsca do odpoczynku, przejażdżki bryczką konną i już każdy powinien wiedzieć dlaczego warto ów park odwiedzić :)

O Parku Mużkawoskim można sobie poczytać na tej stronie .
A na stronie Urzędu Miejskiego w Łęknicy jest do obejrzenia filmik .

Tyle o parku :D

Po jego zwiedzaniu trzeba było pomyśleć o powrocie do domu. Postanowiłem pojechać lasem do Żarek Wielkich, by jak najmniej jechać główną drogą.

Z Żarek do Trzebiela, mijając po drodze tirówki :D
Że im się chce stać w taką zimnicę hehe

W Trzebielu zrobiło już się naprawdę zimno i zaczęło się ściemniać dlatego też postanowiłem najkrótszą drogą jechać do domu. Nie miałem ochoty nawet dokręcić do 100 kilometrów, bo zimno, głód i zmęczenie, skutecznie odwiodły mnie od realizacji tego pomysłu.
Nie ma co ukrywać, jak się mało jeździ to w setkę trzeba włożyć trochę wysiłku :D

Wypad uważam, jak najbardziej za udany, bo po prostu tego mi brakowało w ostatnich dniach!
Mam nadzieję, że aż tak długa rowerowa absencja się u mnie nie powtórzy za prędko :)


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
ANDAIN & DJ TIESTO: „Beautiful Things”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -



Park Mużakowski – tablica informacyjna



Pogoda nie może się zdecydować :D



Jest dobrze



Polska Złota Jesień



Raz jeden dziś zlał mnie deszcz :)



Już w Parku Mużakowskim



Widok ze wzgórza na Nysę Łużycką w Parku Mużakowskim



Widok z tego samego wzgórza co poprzedni



Jedna z wielu ścieżek Parku Mużakowskiego



Most Królewski



Jeździć takimi dróżkami... bezcenne :D



Krzyż na wzgórzu



Taką jesień lubi chyba każdy :)



Przejazd po parkowym wiadukcie



Widok z wiaduktu



Czyż w Parku Mużakowskim nie jest cudnie?



Kosma... jak Ci się podoba?! :D



Most Arkadowy – niemalże symbol Parku Mużakowskiego



Kościół w Trzebielu – dla tych co nie lubią jeździć wieczorami :)




TRASA:
Jasień -> Lisia Góra -> Zieleniec -> Golin -> Jaryszów -> Pietrzyków -> Dębinka -> Chudzowice -> Strzeszowice -> Jędrzychowice -> Mieszków -> Niwica -> Włostowice -> Czaple -> Nowe czaple -> Łęknica -> ...Park Mużakowski... -> ...las...-> Żarki Wielkie -> Buczyny -> Kamienica nad Nysą Łużycką -> Trzebiel -> Tuplice -> Cielmów -> Czerna -> Grabów -> Bronice -> Zieleniec -> Lisia Góra -> Jasień


- - - - - -
było:



heh, wreszcie na rowerze! :D
Ciężko szło, ale... przyjemnie było! :)
Opis pojawi się pewnie jutro rano.

STRZELAJĄCY LEŚNICZY :P

Piątek, 5 października 2007 · Komentarze(19)
STRZELAJĄCY LEŚNICZY :P

Tak, dziś taki widok ujrzałem, gdy dojeżdżałem do Jaryszowa :)

Na początku widziałem chmarę dzieciaków na szosie, później usłyszałem huk, więc pomyślałem sobie, że pewnie dzieciaki bawią się petardami.
Jakież było moje zdziwienie, kiedy dojechałem do tego miejsca i zobaczyłem w polu, parę metrów od jezdni, stojącego leśniczego, który strzelał z dubeltówki do uciekających dzików :D
Pierwszy raz z czymś takim się spotkałem.
W sumie byłem ciekaw, czy coś ów pan ustrzeli, ale pomimo dziesięciu strzałów, jakie padły w mojej obecności, wszystkie dziki zwiały do lasu :D


A tak w ogóle, to dzisiaj na rower wybrałem się dopiero przed osiemnastą, bo wcześniej byłem zajęty... Między innymi musiałem troszkę pospamować bloga Kosmacza :D
Poza tym zawiozłem do Urzędu Skarbowego... swojego PIT-a :D
No i jeszcze oddałem na warsztat swój rower :)
Nie będzie mnie w przyszłym tygodniu, więc postanowiłem zostawić na ten czas rower u znajomego mechanika zlecając kilka rzeczy do wykonania. Jak go już odbiorę to będę miał wreszcie sprawny sprzęt do jazdy.

W związku z w/w sprawą dziś jeździłem na... rowerze swojej mamusi! :P
Rower ów posiada błotniki, dynamo, osłonki na napędzie, bagażnik, dzwonek, ma koła 28 cali, sprawny napęd, sprawne hamulce i parę innych drobiazgów. Krótko mówiąc... ma wszystko to, czego nie ma w mojej machinie :D

Trasa, jaką dziś jechałem jest podobna do moich z przed dwóch dni. Z Jasienia wioskami do Jaryszowa, później z Pietrzykowa w stronę Tuplic i po dojechaniu do Cielmowa, prostą droga powrót do domu.

Wyjeżdżając cieszyłem się ze słoneczka na niebie... które po 20 minutach jazdy spier... to znaczy zaszło – no zachód słońca się zrobił :P
Po kolejnych 20 minutach zaczęło się robić chłodno, jeszcze później zmierzchało, by w końcu ogarnęły mnie ciemności zalane lodowatym powietrzem.
Ostatnie 15 kilometrów jechałem marząc o ciepłym prysznicu :D
Krótkie gatki to był zły pomysł :)

No, ale co tam...

Było fajowo!
Zwłaszcza, że po powrocie z rowerka, a przed wyjazdem do pracy, załatwiłem 13 biletów na mecz REPREZENTACJI z Belgią!!! :D


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
U2 – „Beautiful Day ”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -


Jesienne klimaty



Dziś śmigałem na takowym sprzęcie :D



Droga do Dębinki



Ciemno się zrobiło...



Pora uciekać do domu :D





TRASA:
Jasień -> Jabłoniec -> Golin -> Jaryszów -> Pietrzyków -> Dębinka -> Rytwiny -> Cielmów -> Czerna -> Grabów -> Bronice -> Zieleniec -> Lisia Góra -> Jasień




-------------------------
było: „Jak wyjdę spod prysznica to coś napiszę (o ile zdążę, bo jadę na nockę :( )” :P

TROCHĘ LASU I...

No

Czwartek, 4 października 2007 · Komentarze(20)
TROCHĘ LASU I...

No właśnie, dziś miałem wielką chęć popałętać się lajtowo po lesie :)
Dlatego też wsiadłem na rower i ruszyłem najkrótszą drogą do oazy spokoju... :D
W sumie w lesie zrobiłem 12 kilometrów, ale niemal co chwilę zatrzymywałem się, by porobić jakieś fotki i pospacerować.
To był niezwykle przyjemny relaks.

Następnie zajechałem na chwilę do domu i po jakimś czasie zrobiłem krótką traskę po pobliskich wioseczkach.
Jechało się bardzo przyjemnie.

Dziś pogoda znów bardzo szara, czasem padał deszczyk.

Do domu wróciłem już w zapadających ciemnościach, ale ja lubię takie powroty :D


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
MILK Inc. – “Run”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - -


Pośród drzew...



Mniam :D



Źródełko „Włóczęga”



Leśne przysmaki



Młoda sysunia hehe



Co to w ogóle jest?! O_o



Szkoda, że to nie stado prawdziwków :D



Takie drogi to jest coś!



TRASA:
dom -> ...las... -> dom :D

Jasień -> Świbna -> Drożków -> Lipsk Żarski -> Jaryszów -> Golin -> Jabłoniec -> Jasień

ZANIM WYSZŁO SŁOŃCE...


ZANIM WYSZŁO SŁOŃCE...


Tak... dziś wyszedłem na rower w samo południe licząc na jazdę podczas najlepszej pogody...
Gdy już wróciłem do domu... wyszło słońce hehe
A ja wcześniej jeździłem przy strasznie pochmurnej pogodzie, ale nie ma co narzekać, bo przynajmniej było sucho i cieplej niż wczoraj, więc mogłem sobie znów pośmigać w krótkich gatkach :D

Traskę dziś zrobiłem dosyć nietypową, ale miło mi się nią jechało. Mogłem dziś pooglądać sobie nieco wiejskich klimatów, bo praktycznie co dwa kilometry mijałem pasące się krowy :D

Widać, że na polach praca wre, ludzie przygotowują się do zimy już i orają co się da :D

Po południu nie jeździłem, bo miałem inne plany, które zostały zrealizowane :)

Wieczorem obejrzałem sobie Ligę Mistrzów :D
Ależ Celtic fajny mecz zagrał! Lubię takie dramatyczne spotkania! I pomyśleć, że po pierwszej połowie chciałem wyłączyć telewizor, ale zbyt długo oglądam mecze i wiem, że czasem warto się nudzić 90 minut dla... jednej, świetnej akcji! :D

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
JECKYLL & HYDE – „Freefall” :D
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -


Fotki z traski:


Krowy – najczęstszy dziś widok :D



Kwiatuszek :)



Na ich miejscu uciekałbym do ciepłych krajów...





TRASA:
Jasień -> Budziechów -> Białków -> Stara Woda -> Małowice -> Lutol -> Górzyn -> Grabków -> Osiek -> Mierków -> Chełm Żarski -> Lubsko -> Budziechów -> Jasień

CHMURY I DESZCZ...


CHMURY I DESZCZ...


Wczoraj było tak pięknie, a dziś jesień pokazała swe drugie oblicze... :(
Cała dzisiejsza jazda odbyła się pod przykryciem ciemnych chmur, w niskiej temperaturze i przy padającym deszczu, który nasilał się z każdym kilometrem.

Pierwszy raz od dawna założyłem przed jazdą długie spodnie i czapkę.
Również pierwszy raz od dawna wróciłem totalnie mokry.
Mimo to cieszę się z dzisiejszej jazdy, bo fajnie było się poruszać na świeżym powietrzu :)

Przed wyjściem zaplanowałem traskę na około 50 kilometrów, a następnie w całości ją zrealizowałem :D

Najpierw pojechałem drogą na Żary i na krzyżówce przed Drożkowem odbiłem na Lipsk Żarski. Dalej jechałem tą samą drogą co wczoraj, a więc przez Pietrzyków i Dębinkę w stronę Tuplic. W Cielmowie pojechałem już inaczej niż wczoraj, a więc do Tuplic i później wioseczkami dojechałem do Lubska, a którego już główną drogą śmignąłem ostatnie pięć kilometrów do domu. Właśnie te ostatnie kilometry jechałem już po ciemku – dobrze że mam lampki :D

Mam nadzieję, że jutro też uda się pojeździć, bo w przyszłym tygodniu raczej nie wsiądę na rower ani razu.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
JECKYLL & HYDE – „Freefall”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -


(dzisiaj fotki z komórki)

Koń w Świbnej



Droga za Gręzawą





TRASA:
Jasień -> Świbna -> Drożków -> Lipsk Żarski -> Pietrzyków -> Dębinka -> Rytwiny -> Cielmów -> Tuplice -> Łazy -> Gręzawa -> Nowa Rola -> Dłużek -> Lubsko -> Budziechów -> Jasień

NOWY MIESIĄC

I

Poniedziałek, 1 października 2007 · Komentarze(32)
NOWY MIESIĄC

I rozpoczął się dziś dziesiąty miesiąc tego roku :) PAŹDZIERNIK!
Mam nadzieję, że pogoda nie będzie zawodzić.

W dalszym ciągu jestem w Jasieniu :D

Zrobiłem sobie bardzo przyjemną traskę, którą dziś szczególnie fajnie się jechało, gdyż pogoda do jazdy była świetna! Ale trzeba przyznać, że czuć już jesień... liście zaczynają sypać się z drzew :D


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
JECKYLL & HYDE – „Freefall”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

BROWAR DNIA: FAX

CUKIEREK DNIA :D : Kinder Biovital


Kocham takie niebo, a jeździć pod nim... :D


Jak będę grzeczny... to kiedyś tam zamieszkam ;P




TRASA:
Jasień -> Jabłoniec -> Golin -> Jaryszów -> Pietrzyków -> Dębinka -> Rytwiny -> Cielmów -> Czerna -> Grabów -> Bronice -> Zieleniec -> Lisia Góra -> Jabłoniec

KONIEC LATA

To

Poniedziałek, 24 września 2007 · Komentarze(36)
KONIEC LATA

To był mój pierwszy jesienny dzień w tym roku spędzony na rowerze.
Marzy mi się, by przez całą jesień była taka cudna pogoda, jaką miałem dziś! :D
Fajnie byłoby powtórzyć pogodę z jesieni zeszłego roku, ale przynajmniej na razie, prognozy nie są zbyt dobre. Zobaczymy, jak będzie. :)

A ja dziś, po bardzo udanym, boiskowym weekendzie, miałem wielką chęć na jazdę! :D
Miałem też i wolny czas, więc pojeździłem korzystając z tej pogody!

Najpierw do Lubanic przez Bieszków i Łukawy, a później do Lubomyśla i Złotnika, zahaczając wcześniej o Surową.
W Lubomyślu i Złotniku jedzie się rewelacyjnie, bo jest tam cudowny asfalcik, a ja do tego jechałem dziś z górki :D
Szkoda, że później jadąc do Bieniowa musiałem się męczyć na przeobrzydliwym bruku hehe

W Bieniowie postanowiłem pojechać lasem do Gorzupii Dolnej, gdzie na drewnianym mostku spędziłem troszkę czasu obserwując nurt Bobru. Również trochę czasu poświęciłem na chodzenie po lesie – jak ja to lubię! :)

Po tym wszystkim wróciłem do Bieniowa i pojechałem malowniczą dróżką do Biedrzychowic Dolnych – akurat na tym odcinku towarzyszyło mi zachodzące, gdzieś w oddali, za drzewami słońce.

Znowu miałem krótki odcinek leśny, tym razem z Biedrzychowic do Bieszkowa, z którego już prędko śmignąłem asfaltem do domu.

Szybko zrobiło się ciemno i chłodno.

Jak zawsze... było pięknie! :D


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
DANCE NATION – „Sunshine”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -


Dzika róża – dla mnie, podobnie jak kasztany i żołędzie, symbolizuje koniec lata :D



No i zachód...




TRASA:
Jasień -> Bieszków -> Łukawy -> Lubanice -> Surowa -> Lubomyśl -> Złotnik -> Bieniów -> Gorzupia -> Gorzupia Dolna -> Gorzupia -> Bieniów -> Biedrzychowice Dolne -> Bieszków -> Jasień

ROWEROWY RELAKS

Czwartek, 20 września 2007 · Komentarze(19)
ROWEROWY RELAKS


Tak można nazwać dzisiejszy wyjazd. :)
Bo to był przyjemny wyjazd, podczas którego wiele razy zatrzymywałem się, by podziwiać naturę.

Pewnie boję się, że niedługo skończy się dobra pogoda, z drzew spadną liście i nadejdą szare miesiące...
Chociaż te szare miesiące, kiedy pogoda nie dopisuje, a dzień jest krótki, wcale nie muszą być złe – wystarczy jeździć na rowerze :D Tak przynajmniej robiłem rok temu i zarówno jesień, jak i zima były niezwykle dla mnie przyjemne. :)

Ale wróćmy do dnia dzisiejszego...

Pogodę miałem rewelacyjną. Jedynie, co już chyba nikogo nie dziwi, przeszkadzał wiatr, ale poza nim wszystko było fajnie i nawet temperatura momentami dochodziła do 20 stopni.

Najpierw pojechałem do Lubanic przez Bieszków i Łukawy. Dalej prowincjonalnym asfaltem do Lipska Żarskiego, Pietrzykowa, za którym wciąż jechałem w stronę Tuplic.
Odcinek za Pietrzykowem otaczają bardzo malownicze pola.

Za Tuplicami trochę czasu spędziłem na rozmowach telefonicznych :)
W końcu dojechałem do Gręzawy, z której kierowałem się na Brody.

W połowie trasy zjechałem do lasu nad Jezioro Głębokie, nad którym spędziłem sporo czasu, odpoczywając w promieniach słońca – strasznie przyjemnie tam było.

Porobiłem też sporo fotek.
Trochę popolowałem na dzięcioła (skubany uciekł), a także troszkę później próbowałem zrobić jakąś dobrą fotkę pająkowi krzyżakowi :D

Gdy już dotarłem do Brodów powoli zaczęło robić się chłodniej i zbliżał się zachód. Dlatego też najprostszą drogą wróciłem do domu, jadąc przez 20 kilometrów asfaltem przez Chełm Żarski i Lubsko.

Wycieczkę uważam za udaną :)


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
ROBERT MILES – „Children”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -


Rzeka Lubsza (przepływa przez Jasień) w okolicach Lipska Żarskiego



Droga za Pietrzykowem



Okolice Dębinki



Jezioro Głębokie



Tutaj leniuchowałem nad Głębokim :D



Krzyżak ogrodowy



Powrót wieczorem, to musi być zachód :)



TRASA:
Jasień -> Bieszków -> Łukawy -> Lubanice -> Drożków -> Lipsk Żarski -> Pietrzyków -> Dębinka -> Rytwiny -> Cielmów -> Tuplice -> Łazy -> Gręzawa -> ...jez. Głębokie... -> Proszów -> Nabłoto -> Brody -> Chełm Żarski -> Lubsko -> Budziechów -> Jasień

MAŁE GRZYBOBRANIE


MAŁE GRZYBOBRANIE


Z rana, wraz z Kristoferem, pojechaliśmy na grzyby do lasu. Mieliśmy jechać już wczoraj, ale strasznie lał deszcz. Jak to mówią: „co się odwlecze, to nie uciecze” :D

Chcieliśmy zbierać grzyby w lasach za Bronicami, jednakże napotkaliśmy tam całą masę zmotoryzowanych amatorów grzybozbieralstwa (ależ piękny wyraz wymyśliłem hehe) :D
Dlatego też udaliśmy się za Grabów, gdzie skręciliśmy na Matuszowice – jak się później okazało był to strzał w dziesiątkę :)
Grzybów w tamtejszych lasach jest multum, a jedynymi grzybiarzami są mieszkańcy okolicznych wiosek, także zostało też i dużo do zbierania dla nas :)
Przed godzinką dwunastą zwijaliśmy się do domu, bo po południu miałem meczyk.

Pogoda nam dopisała, było niezwykle przyjemnie spacerować z Żubrem po lesie ;)
Wspólnie jednak doszliśmy do wniosku, że trzeba wracać do Wrocławia... brakuje nam zimnego Piasta :( a zwłaszcza mi :D
Już niedługo.


Grabów – w lewo skręca się na Matuszowice



Taka pogoda, taki las... taki mały raj :D



Jak fajnie być grzybiarzem hehe



A to nasze zbiory :)






TRASA:
Jasień -> Lisia Góra -> Zieleniec -> Bronice -> Grabów -> ...las... -> Grabów -> Bronice -> Zieleniec -> Lisia Góra -> Jasień

GRABÓWEK Z KRZYCHEM


GRABÓWEK Z KRZYCHEM


To miało być grzybobranie :D
Ale, że od samego rana ciągle u nas lał deszcz i ogólnie pogoda nie nastawiała optymistycznie, to zrezygnowaliśmy z naszego pomysłu.
Jednak chęć pojeżdżenia w tym dniu była silna. Była silna na tyle by wyskoczyć na rower, jak tylko przestało choć na chwilę padać. :)
I tak, koło godziny szesnastej ruszyliśmy z Jasienia w kierunku na Tuplice.
Łatwo nam nie było, bo większość trasy pod górkę, a w tym dniu dodatkowo wiał w pysk wiatr i co chwilę mżyło.

Jednak, jak to Krzychu zauważył „trzeba być w życiu twardym, a nie miętkim” hehe
I tak sobie jechaliśmy asfalcikiem na Tuplice. W środku drogi, za Bronicami, zjechaliśmy do lasu, by sprawdzić czy są grzyby. Okazało się, że jest ich całkiem sporo :D
Dlatego też jutro z rana ponownie spróbujemy ruszyć na grzybobranie :)

Gdy już byliśmy w Tuplicach, to kupiliśmy po Żubrzyku, a następnie jechaliśmy w stronę Gręzawy, gdzie mieliśmy skręcić na Grabówek.

Złapała nas ulewa... Ale to nic hehe
Mieliśmy Żubry, więc schowaliśmy się w lesie i je wypiliśmy, w tym czasie przestało padać :]

Na Grabówku, który jest, a właściwie to był, najpopularniejszym kąpieliskiem w naszej okolicy, postanowiliśmy obejrzeć ogrom zniszczeń, jakich dokonała ostatnia powódź. (w maju tego roku)

Byłem w szoku, gdy zobaczyłem co zostało z kąpieliska... :/
A zostało mało.
Woda zniszczyła niemal wszystko.
Widok, jaki zastaliśmy to basen z popękanymi płytami, cały zasypany piaskiem naniesionym przez nurt rwącej fali powodziowej. Poprzerywane mury, wały, zniszczone altanki, wyrwy w ziemi i zmasakrowane brukowe chodniczki.
Zapewne kilka lat zajmie doprowadzenie tego miejsca do stanu używalności :(
Obawiam się o to, czy Grabówek jeszcze kiedyś stanie na nogi.
Szkoda tego miejsca, bo pamiętam je jeszcze z dzieciństwa, kiedy będąc małym brzdącem jeździłem tam z rodzicami i znajomymi.

Z Grabówka już wróciliśmy do domu jadąc główną drogą. Szkoda, że wiatr zmienił się na boczny, a miał być w plecy :/ - coś nie mam ostatnio szczęścia :D

Zimno było, mokro było, wietrzenie było... i jak jeszcze było?!
Ano PIĘKNIE BYŁO! :)


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
JECKYLL & HYDE – „Freefall”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -



(fotki z komórki)


Staw w lesie – za Bronicami



Grzyby są – jutro je pozbieram :D



Grabówek – katastrofalna panorama :(



Woda – żywioł, który tu zwyciężył



Poniszczone altanki przy kąpielisku



Smutne to, ale prawdziwe – niestety



Nawet kajaki zabrała woda



Ach, te wieczorne powroty do domku :D



Zachód – trzeba poginać na wieczorynkę ;)





TRASA:
Jasień -> Lisia Góra -> Zieleniec -> Bronice -> Grabów -> Czerna -> Cielmów -> Tuplice -> Łazy -> Gręzawa -> Grabówek -> Grabów -> Bronice -> Zieleniec -> Lisia Góra -> Jasień