Wpisy archiwalne w kategorii

woj. Lubuskie

Dystans całkowity:11772.54 km (w terenie 2482.09 km; 21.08%)
Czas w ruchu:565:47
Średnia prędkość:20.78 km/h
Maksymalna prędkość:67.00 km/h
Suma podjazdów:2437 m
Maks. tętno maksymalne:186 (96 %)
Maks. tętno średnie:150 (78 %)
Suma kalorii:8350 kcal
Liczba aktywności:298
Średnio na aktywność:39.51 km i 1h 54m
Więcej statystyk

TROCHĘ LASU I...

No

Czwartek, 4 października 2007 · Komentarze(20)
TROCHĘ LASU I...

No właśnie, dziś miałem wielką chęć popałętać się lajtowo po lesie :)
Dlatego też wsiadłem na rower i ruszyłem najkrótszą drogą do oazy spokoju... :D
W sumie w lesie zrobiłem 12 kilometrów, ale niemal co chwilę zatrzymywałem się, by porobić jakieś fotki i pospacerować.
To był niezwykle przyjemny relaks.

Następnie zajechałem na chwilę do domu i po jakimś czasie zrobiłem krótką traskę po pobliskich wioseczkach.
Jechało się bardzo przyjemnie.

Dziś pogoda znów bardzo szara, czasem padał deszczyk.

Do domu wróciłem już w zapadających ciemnościach, ale ja lubię takie powroty :D


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
MILK Inc. – “Run”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - -


Pośród drzew...



Mniam :D



Źródełko „Włóczęga”



Leśne przysmaki



Młoda sysunia hehe



Co to w ogóle jest?! O_o



Szkoda, że to nie stado prawdziwków :D



Takie drogi to jest coś!



TRASA:
dom -> ...las... -> dom :D

Jasień -> Świbna -> Drożków -> Lipsk Żarski -> Jaryszów -> Golin -> Jabłoniec -> Jasień

ZANIM WYSZŁO SŁOŃCE...


ZANIM WYSZŁO SŁOŃCE...


Tak... dziś wyszedłem na rower w samo południe licząc na jazdę podczas najlepszej pogody...
Gdy już wróciłem do domu... wyszło słońce hehe
A ja wcześniej jeździłem przy strasznie pochmurnej pogodzie, ale nie ma co narzekać, bo przynajmniej było sucho i cieplej niż wczoraj, więc mogłem sobie znów pośmigać w krótkich gatkach :D

Traskę dziś zrobiłem dosyć nietypową, ale miło mi się nią jechało. Mogłem dziś pooglądać sobie nieco wiejskich klimatów, bo praktycznie co dwa kilometry mijałem pasące się krowy :D

Widać, że na polach praca wre, ludzie przygotowują się do zimy już i orają co się da :D

Po południu nie jeździłem, bo miałem inne plany, które zostały zrealizowane :)

Wieczorem obejrzałem sobie Ligę Mistrzów :D
Ależ Celtic fajny mecz zagrał! Lubię takie dramatyczne spotkania! I pomyśleć, że po pierwszej połowie chciałem wyłączyć telewizor, ale zbyt długo oglądam mecze i wiem, że czasem warto się nudzić 90 minut dla... jednej, świetnej akcji! :D

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
JECKYLL & HYDE – „Freefall” :D
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -


Fotki z traski:


Krowy – najczęstszy dziś widok :D



Kwiatuszek :)



Na ich miejscu uciekałbym do ciepłych krajów...





TRASA:
Jasień -> Budziechów -> Białków -> Stara Woda -> Małowice -> Lutol -> Górzyn -> Grabków -> Osiek -> Mierków -> Chełm Żarski -> Lubsko -> Budziechów -> Jasień

CHMURY I DESZCZ...


CHMURY I DESZCZ...


Wczoraj było tak pięknie, a dziś jesień pokazała swe drugie oblicze... :(
Cała dzisiejsza jazda odbyła się pod przykryciem ciemnych chmur, w niskiej temperaturze i przy padającym deszczu, który nasilał się z każdym kilometrem.

Pierwszy raz od dawna założyłem przed jazdą długie spodnie i czapkę.
Również pierwszy raz od dawna wróciłem totalnie mokry.
Mimo to cieszę się z dzisiejszej jazdy, bo fajnie było się poruszać na świeżym powietrzu :)

Przed wyjściem zaplanowałem traskę na około 50 kilometrów, a następnie w całości ją zrealizowałem :D

Najpierw pojechałem drogą na Żary i na krzyżówce przed Drożkowem odbiłem na Lipsk Żarski. Dalej jechałem tą samą drogą co wczoraj, a więc przez Pietrzyków i Dębinkę w stronę Tuplic. W Cielmowie pojechałem już inaczej niż wczoraj, a więc do Tuplic i później wioseczkami dojechałem do Lubska, a którego już główną drogą śmignąłem ostatnie pięć kilometrów do domu. Właśnie te ostatnie kilometry jechałem już po ciemku – dobrze że mam lampki :D

Mam nadzieję, że jutro też uda się pojeździć, bo w przyszłym tygodniu raczej nie wsiądę na rower ani razu.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
JECKYLL & HYDE – „Freefall”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -


(dzisiaj fotki z komórki)

Koń w Świbnej



Droga za Gręzawą





TRASA:
Jasień -> Świbna -> Drożków -> Lipsk Żarski -> Pietrzyków -> Dębinka -> Rytwiny -> Cielmów -> Tuplice -> Łazy -> Gręzawa -> Nowa Rola -> Dłużek -> Lubsko -> Budziechów -> Jasień

NOWY MIESIĄC

I

Poniedziałek, 1 października 2007 · Komentarze(32)
NOWY MIESIĄC

I rozpoczął się dziś dziesiąty miesiąc tego roku :) PAŹDZIERNIK!
Mam nadzieję, że pogoda nie będzie zawodzić.

W dalszym ciągu jestem w Jasieniu :D

Zrobiłem sobie bardzo przyjemną traskę, którą dziś szczególnie fajnie się jechało, gdyż pogoda do jazdy była świetna! Ale trzeba przyznać, że czuć już jesień... liście zaczynają sypać się z drzew :D


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
JECKYLL & HYDE – „Freefall”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

BROWAR DNIA: FAX

CUKIEREK DNIA :D : Kinder Biovital


Kocham takie niebo, a jeździć pod nim... :D


Jak będę grzeczny... to kiedyś tam zamieszkam ;P




TRASA:
Jasień -> Jabłoniec -> Golin -> Jaryszów -> Pietrzyków -> Dębinka -> Rytwiny -> Cielmów -> Czerna -> Grabów -> Bronice -> Zieleniec -> Lisia Góra -> Jabłoniec

KONIEC LATA

To

Poniedziałek, 24 września 2007 · Komentarze(36)
KONIEC LATA

To był mój pierwszy jesienny dzień w tym roku spędzony na rowerze.
Marzy mi się, by przez całą jesień była taka cudna pogoda, jaką miałem dziś! :D
Fajnie byłoby powtórzyć pogodę z jesieni zeszłego roku, ale przynajmniej na razie, prognozy nie są zbyt dobre. Zobaczymy, jak będzie. :)

A ja dziś, po bardzo udanym, boiskowym weekendzie, miałem wielką chęć na jazdę! :D
Miałem też i wolny czas, więc pojeździłem korzystając z tej pogody!

Najpierw do Lubanic przez Bieszków i Łukawy, a później do Lubomyśla i Złotnika, zahaczając wcześniej o Surową.
W Lubomyślu i Złotniku jedzie się rewelacyjnie, bo jest tam cudowny asfalcik, a ja do tego jechałem dziś z górki :D
Szkoda, że później jadąc do Bieniowa musiałem się męczyć na przeobrzydliwym bruku hehe

W Bieniowie postanowiłem pojechać lasem do Gorzupii Dolnej, gdzie na drewnianym mostku spędziłem troszkę czasu obserwując nurt Bobru. Również trochę czasu poświęciłem na chodzenie po lesie – jak ja to lubię! :)

Po tym wszystkim wróciłem do Bieniowa i pojechałem malowniczą dróżką do Biedrzychowic Dolnych – akurat na tym odcinku towarzyszyło mi zachodzące, gdzieś w oddali, za drzewami słońce.

Znowu miałem krótki odcinek leśny, tym razem z Biedrzychowic do Bieszkowa, z którego już prędko śmignąłem asfaltem do domu.

Szybko zrobiło się ciemno i chłodno.

Jak zawsze... było pięknie! :D


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
DANCE NATION – „Sunshine”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -


Dzika róża – dla mnie, podobnie jak kasztany i żołędzie, symbolizuje koniec lata :D



No i zachód...




TRASA:
Jasień -> Bieszków -> Łukawy -> Lubanice -> Surowa -> Lubomyśl -> Złotnik -> Bieniów -> Gorzupia -> Gorzupia Dolna -> Gorzupia -> Bieniów -> Biedrzychowice Dolne -> Bieszków -> Jasień

ROWEROWY RELAKS

Czwartek, 20 września 2007 · Komentarze(19)
ROWEROWY RELAKS


Tak można nazwać dzisiejszy wyjazd. :)
Bo to był przyjemny wyjazd, podczas którego wiele razy zatrzymywałem się, by podziwiać naturę.

Pewnie boję się, że niedługo skończy się dobra pogoda, z drzew spadną liście i nadejdą szare miesiące...
Chociaż te szare miesiące, kiedy pogoda nie dopisuje, a dzień jest krótki, wcale nie muszą być złe – wystarczy jeździć na rowerze :D Tak przynajmniej robiłem rok temu i zarówno jesień, jak i zima były niezwykle dla mnie przyjemne. :)

Ale wróćmy do dnia dzisiejszego...

Pogodę miałem rewelacyjną. Jedynie, co już chyba nikogo nie dziwi, przeszkadzał wiatr, ale poza nim wszystko było fajnie i nawet temperatura momentami dochodziła do 20 stopni.

Najpierw pojechałem do Lubanic przez Bieszków i Łukawy. Dalej prowincjonalnym asfaltem do Lipska Żarskiego, Pietrzykowa, za którym wciąż jechałem w stronę Tuplic.
Odcinek za Pietrzykowem otaczają bardzo malownicze pola.

Za Tuplicami trochę czasu spędziłem na rozmowach telefonicznych :)
W końcu dojechałem do Gręzawy, z której kierowałem się na Brody.

W połowie trasy zjechałem do lasu nad Jezioro Głębokie, nad którym spędziłem sporo czasu, odpoczywając w promieniach słońca – strasznie przyjemnie tam było.

Porobiłem też sporo fotek.
Trochę popolowałem na dzięcioła (skubany uciekł), a także troszkę później próbowałem zrobić jakąś dobrą fotkę pająkowi krzyżakowi :D

Gdy już dotarłem do Brodów powoli zaczęło robić się chłodniej i zbliżał się zachód. Dlatego też najprostszą drogą wróciłem do domu, jadąc przez 20 kilometrów asfaltem przez Chełm Żarski i Lubsko.

Wycieczkę uważam za udaną :)


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
ROBERT MILES – „Children”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -


Rzeka Lubsza (przepływa przez Jasień) w okolicach Lipska Żarskiego



Droga za Pietrzykowem



Okolice Dębinki



Jezioro Głębokie



Tutaj leniuchowałem nad Głębokim :D



Krzyżak ogrodowy



Powrót wieczorem, to musi być zachód :)



TRASA:
Jasień -> Bieszków -> Łukawy -> Lubanice -> Drożków -> Lipsk Żarski -> Pietrzyków -> Dębinka -> Rytwiny -> Cielmów -> Tuplice -> Łazy -> Gręzawa -> ...jez. Głębokie... -> Proszów -> Nabłoto -> Brody -> Chełm Żarski -> Lubsko -> Budziechów -> Jasień

MAŁE GRZYBOBRANIE


MAŁE GRZYBOBRANIE


Z rana, wraz z Kristoferem, pojechaliśmy na grzyby do lasu. Mieliśmy jechać już wczoraj, ale strasznie lał deszcz. Jak to mówią: „co się odwlecze, to nie uciecze” :D

Chcieliśmy zbierać grzyby w lasach za Bronicami, jednakże napotkaliśmy tam całą masę zmotoryzowanych amatorów grzybozbieralstwa (ależ piękny wyraz wymyśliłem hehe) :D
Dlatego też udaliśmy się za Grabów, gdzie skręciliśmy na Matuszowice – jak się później okazało był to strzał w dziesiątkę :)
Grzybów w tamtejszych lasach jest multum, a jedynymi grzybiarzami są mieszkańcy okolicznych wiosek, także zostało też i dużo do zbierania dla nas :)
Przed godzinką dwunastą zwijaliśmy się do domu, bo po południu miałem meczyk.

Pogoda nam dopisała, było niezwykle przyjemnie spacerować z Żubrem po lesie ;)
Wspólnie jednak doszliśmy do wniosku, że trzeba wracać do Wrocławia... brakuje nam zimnego Piasta :( a zwłaszcza mi :D
Już niedługo.


Grabów – w lewo skręca się na Matuszowice



Taka pogoda, taki las... taki mały raj :D



Jak fajnie być grzybiarzem hehe



A to nasze zbiory :)






TRASA:
Jasień -> Lisia Góra -> Zieleniec -> Bronice -> Grabów -> ...las... -> Grabów -> Bronice -> Zieleniec -> Lisia Góra -> Jasień

GRABÓWEK Z KRZYCHEM


GRABÓWEK Z KRZYCHEM


To miało być grzybobranie :D
Ale, że od samego rana ciągle u nas lał deszcz i ogólnie pogoda nie nastawiała optymistycznie, to zrezygnowaliśmy z naszego pomysłu.
Jednak chęć pojeżdżenia w tym dniu była silna. Była silna na tyle by wyskoczyć na rower, jak tylko przestało choć na chwilę padać. :)
I tak, koło godziny szesnastej ruszyliśmy z Jasienia w kierunku na Tuplice.
Łatwo nam nie było, bo większość trasy pod górkę, a w tym dniu dodatkowo wiał w pysk wiatr i co chwilę mżyło.

Jednak, jak to Krzychu zauważył „trzeba być w życiu twardym, a nie miętkim” hehe
I tak sobie jechaliśmy asfalcikiem na Tuplice. W środku drogi, za Bronicami, zjechaliśmy do lasu, by sprawdzić czy są grzyby. Okazało się, że jest ich całkiem sporo :D
Dlatego też jutro z rana ponownie spróbujemy ruszyć na grzybobranie :)

Gdy już byliśmy w Tuplicach, to kupiliśmy po Żubrzyku, a następnie jechaliśmy w stronę Gręzawy, gdzie mieliśmy skręcić na Grabówek.

Złapała nas ulewa... Ale to nic hehe
Mieliśmy Żubry, więc schowaliśmy się w lesie i je wypiliśmy, w tym czasie przestało padać :]

Na Grabówku, który jest, a właściwie to był, najpopularniejszym kąpieliskiem w naszej okolicy, postanowiliśmy obejrzeć ogrom zniszczeń, jakich dokonała ostatnia powódź. (w maju tego roku)

Byłem w szoku, gdy zobaczyłem co zostało z kąpieliska... :/
A zostało mało.
Woda zniszczyła niemal wszystko.
Widok, jaki zastaliśmy to basen z popękanymi płytami, cały zasypany piaskiem naniesionym przez nurt rwącej fali powodziowej. Poprzerywane mury, wały, zniszczone altanki, wyrwy w ziemi i zmasakrowane brukowe chodniczki.
Zapewne kilka lat zajmie doprowadzenie tego miejsca do stanu używalności :(
Obawiam się o to, czy Grabówek jeszcze kiedyś stanie na nogi.
Szkoda tego miejsca, bo pamiętam je jeszcze z dzieciństwa, kiedy będąc małym brzdącem jeździłem tam z rodzicami i znajomymi.

Z Grabówka już wróciliśmy do domu jadąc główną drogą. Szkoda, że wiatr zmienił się na boczny, a miał być w plecy :/ - coś nie mam ostatnio szczęścia :D

Zimno było, mokro było, wietrzenie było... i jak jeszcze było?!
Ano PIĘKNIE BYŁO! :)


- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
JECKYLL & HYDE – „Freefall”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -



(fotki z komórki)


Staw w lesie – za Bronicami



Grzyby są – jutro je pozbieram :D



Grabówek – katastrofalna panorama :(



Woda – żywioł, który tu zwyciężył



Poniszczone altanki przy kąpielisku



Smutne to, ale prawdziwe – niestety



Nawet kajaki zabrała woda



Ach, te wieczorne powroty do domku :D



Zachód – trzeba poginać na wieczorynkę ;)





TRASA:
Jasień -> Lisia Góra -> Zieleniec -> Bronice -> Grabów -> Czerna -> Cielmów -> Tuplice -> Łazy -> Gręzawa -> Grabówek -> Grabów -> Bronice -> Zieleniec -> Lisia Góra -> Jasień

Do Bogumiłowa z Czarkiem

Do Bogumiłowa z Czarkiem

W południe odwiedził mnie Czarek, a wieczorkiem postanowiłem pojechać z nim do Bogumiłowa, by odprowadzić go do chatki :D
Dzięki temu udało się dziś machnąć troszkę kilometrów.

Pojechaliśmy traską, którą jeszcze nigdy do Bogumiłowa wcześniej nie jeździłem – co tu dużo mówić, podobała mi się! :)

Szkoda tylko, że w jedną stronę jechaliśmy pod wiatr, a jak już sam wracałem to wiatru nie było :( Miałem nadzieję, na powrót z wiatrem w plecy, no ale cóż... bywa i tak! :P

Niestety nie mogłem zostać na kolacyjkę, bo musiałem zasuwać do domu z powrotem, by zdążyć zanim się ściemni.
Jazdy w ciemnościach jednak nie uniknąłem, a to nie było dobre, gdyż dzień wcześniej dałem swoją tylną lampkę Matysowi i teraz sam zasuwałem bez :/
Na szczęście drogą, którą wracałem (tą samą jechałem w obu kierunkach :) ) jeździ mało aut.
Z przodu byłem oświetlony, jedynie kiedy nadjeżdżało coś z tyłu to z zatrzymywałem się i czekałem na poboczu, ale musiałem zrobić tak tylko trzy razy :D
I tak to sobie do domku dojechałem, gdzie było dziś wesołoooo hehehe


Cezary Cezary ;P



Wracam do domu, najpierw taką drogą...



...potem lasem :)



TRASA:
Jasień -> Jabłoniec -> Golin -> Jaryszów -> Pietrzyków -> Brzostowa -> Lipinki Łużyckie -> Suchleb -> Rościce -> Bogumiłów -> Rościce -> Suchleb -> Lipinki Łużyckie -> Brzostowa -> Pietrzyków -> Jaryszów -> Golin -> Jabłoniec -> Jasień

"TAM PRZYJACIÓŁ SWOICH MAM..."

Niedziela, 16 września 2007 · Komentarze(16)
"TAM PRZYJACIÓŁ SWOICH MAM..." :D


W tym pięknym, wrześniowym dniu, jeździłem z Matyskiem.

Plan był genialnie prosty:
- zrobić 100 km
- dobrze się bawić
No i tak było! :D

Dzień wcześniej wielkie balowanie, by uczcić kolejne urodzinki Matyska.
Z tego też powodu wyruszyliśmy w trasę dopiero o godzinie czternastej, gdyż minęło trochę czasu zanim ponownie nawiązaliśmy kontakt z ziemią :D

Pogodę mieliśmy wspaniałą! Temperatura koło 19 stopni, sucho i zero chmurek na niebie! Jedyny problem to wiejący wiatr, ale to był taki mały problem :)

Ja musiałem dojechać z Jasienia do Żar, dalej już razem w stronę Kunic i Mirostowic, by wioseczkami dojechać do Wymiarek, w których odwiedziliśmy sklep :)
Cała droga minęła szybko, bo byliśmy zajęci układaniem puzzli z poprzedniego wieczoru :D
Musieliśmy zgrać swoje zeznania ;)

Z Wymiarek ruszyliśmy w kierunku na Straszów, ale w międzyczasie zjechaliśmy na leśną dróżkę i po w drapaniu się na malutkie wzgórze postanowiliśmy zatrzymać się na malutką biesiadę :D
Mulatki (wafelki z dzieciństwa), kiełbasa Senatorska i... Dog In The Fog – czegóż więcej było nam trzeba?!
Na tym leśnym wzgórzu, w ciszy i spokoju, obserwując okolicę i konsumując to wszystko o czym już wspomniałem, siedzieliśmy sobie i dyskutowaliśmy o wszystkim.
Było tak fajnie, że minęła grubo ponad godzina zanim ruszyliśmy w dalszą podróż.

W Straszowie strzeliliśmy kilka fotek na ruinach tamtejszego kościółka.
Następnie zaliczyliśmy Piotrów :D
A później prostą drogą w stronę Przewozu.
Cieszące było to, że tego dnia, zwłaszcza na tamtym odcinku, spotykaliśmy malutko aut, a zamiast nich co rusz mijaliśmy... piękne dziewczyny!
O tak, w Piotrowie mieszkają śliczne kobiety! A jak się uroczo uśmiechają... :D

Gdy już dotarliśmy do Przewozu zaczęło zachodzić słońce. Ponownie odwiedziliśmy sklep :D

Teraz jechaliśmy w stronę Łęknicy, ale zrezygnowaliśmy z jazdy niemiecką stroną granicy, bo... Matys nie miał dokumentów :)
Nad jednym z mijanych stawów zrobiliśmy sobie drugi postój.

Po jakimś czasie dojechaliśmy do Czapli, gdzie Matys ogołocił komuś drzewo z gruszek :D
Później już zasuwaliśmy w stronę Tuplic, bo zaczęło się robić ciemno i chłodno.
Stamtąd już znanymi nam doskonale drogami do Jasienia. :]
Zjedliśmy kolacyjkę i pożegnaliśmy się.
Ja zostałem w domku, a Matys pognał w ciemnościach do Żar :)

Dzień był udany, dzień był wspaniały, dzień był piękny!
Kolejny raz przejechaliśmy wspólnie seteczkę, która była jednym z najprzyjemniejszych wypadów tego roku.

Wypadu tego nie zepsuło to, że Matys porwał gatki, ani też to, że moja piasta się rozsypała hehe

Cieszy, że pogoda dopisała, bo... tylko to nam mogło dzisiaj nie wyjść! :D

Dzięki Przyjacielu!


Matys napadywuje :D



Mały piknik nie jest zły... :)



Sponsorem wycieczki jest...



Fajnie jest w lesie! ;P



W drodze



Straszów



Ruiny w Straszowie



Młynarz w swojej wsi :D



Jak ja lubię wrzesień!!!



Kto chce gruszkę?! Częstuje Matysek :)




TRASA:
Jasień -> Świbna -> Drożków -> Grabik -> Żary -> Mirostowice Dolne -> Jankowa Żagańska -> Lubieszów -> Witoszyn Dolny -> Wymiarki -> Silno Małe -> Straszów -> Mielno -> Piotrów -> Dobrochów -> Przewóz -> Potok -> Przewoźniki -> Nowe Czaple -> Czaple -> Włostowice -> Niwica -> Jasionów -> Królów -> Trzebiel -> Tuplice -> Cielmów -> Czerna -> Grabów -> Bronice -> Zieleniec -> Lisia Góra -> Jasień