Bieganie - trening nr 7

Poniedziałek, 5 marca 2012 · Komentarze(0)
Kategoria Bieganie
Cel na dziś: 30 minut spokojnego biegu.
Zrealizowane, z nawiązką.
Od tego tygodnia zwiększam ilość dni biegowych do czterech na tydzień.

W południe pojechałem z Asią nad zalew. Piękna, słoneczna pogoda zachęcała do spaceru i biegania. Nad zalewem zawsze jest przyjemnie, nie inaczej było dziś.
Asia spaceruje, a ja biegam.
Pętla wokół zalewu ma 2,12 km.
Dziś zrobiłem dwie pętle i troszkę. Wyszło równo 5 km.
Bardzo przyjemnie się biegało. Chyba częściej będę korzystał z zalewowej pętelki. :)

DANE:
Dystans: 5,0 km
Czas: 37:40
Średni puls: 163
Max puls: 173
Kalorie: 499

Bieganie - trening nr 6

Niedziela, 4 marca 2012 · Komentarze(7)
Kategoria Bieganie
Porankiem.
Cel: 25 minut spokojnego biegu.
Zrealizowane.

Po mroźnej nocy pobiegłem do parku. Starałem się biec spokojnie, wolno. Chyba się udało, bo utrzymałem najniższe, jak do tej pory, tętno średnie.
Tempo było bardzo słabe, ale staram się biegać tak, by za bardzo nie obciążać serca. Dużo pracy przede mną w temacie biegania. Oj dużo!
Póki co udało się zrealizować zgodnie z planem dwa tygodnie treningów. Tylko, że na razie to taka zabawa, która jak się okazuje, sprawia mi trochę trudności.

Po drodze spotkałem sarny - fajne zwierzaki. :)
Powrót do domu bardzo przyjemny - Żonka czekała ze śniadaniem.
Żyć, nie umierać! ;)

DANE:
Dystans: 3,6 km
Czas: 28:55
Średni puls: 155
Max puls: 173
Kalorie: 355

Stary kościół poewangelicki w Jeziorach Dolnych

Sobota, 3 marca 2012 · Komentarze(9)
Znów rower! :)
Miałem jechać przed siódmą rano, ale od tego pomysłu odwiodła mnie Asia. I dobrze.
Trochę się wyspałem, a przed południem wyszło słońce, gdybym pojechał wcześnie rano nie byłoby słońca ani snu. ;)

Za cel obrałem sobie, bardzo przeze mnie lubiane, jezioro Suchodolskie położone w gminie Brody. Nad jezioro jechało się rewelacyjnie, bo z wiatrem w plecy. Dojechałem tam w 45 minut, zrobiłem krótką przerwę, by poobserwować piękne otoczenie. Ale tam fajnie! Zawsze miło się tam wraca.

W drodze powrotnej zatrzymałem się też na chwilę przy bardzo ciekawym kościele poewangelickim w Jeziorach Dolnych. To niezwykle ciekawe i klimatyczne miejsce. Przykre, że kościół jest zrujnowany. Jeszcze smutniejszy jest widok przykościelnego cmentarza, który jest zdewastowany i pokryty dziko rosnącą roślinnością. Widok tym bardziej smutny, że kościół stoi w centralnym punkcie wioski. W sąsiedztwie kościoła na placu zabaw bawią się mamy z dziećmi, dookoła spacerują mieszkańcy... A przy zmurszałych murach starego kościoła sterczą wiekowe, pordzewiałe, żelazne krzyże, które tkwią tam od ponad 130 lat! To wszystko jest bardzo przykre. Wiele krzyży nie dotrwało do dzisiejszego dnia, gdzieniegdzie wystają z ziemi jedynie ich sterczące kikuty.
Spacerując między splądrowanymi grobami, żelaznymi krzyżami i drzewami oplecionymi bluszczem myślałem sobie o tym, jakie to wszystko jest nie w porządku...
Kościół to tylko budynek, ale ma swoją historię. Były w nim chrzczone niemowlęta, młodzi zawierali małżeństwa, a potem kończyli tam swoją drogę. To miejsce było świadkiem wielu pięknych i szczęśliwych chwil, w tym miejscu wylano również wiele łez. Ta ziemia skrywa ciała dawnych mieszkańców. Te drzewa to wszystko widziały i stoją do dziś. Pamięć po ludziach symbolizują żelazne krzyże. Spokój tym, którzy odeszli z tego świata jeszcze w XIX wieku miał zapewnić pochówek na cmentarzu...
Tak miało być.
Jednak to wszystko po II Wojnie Światowej zostało zniszczone, zdewastowane, splądrowane i zapomniane!
I tak straszy do dziś.

Uff...
Ruszyło mnie to, nie ukrywam.

Wróćmy do rowerowania.
Po wizycie na cmentarzu w Jeziorach Dolnych jechałem już prostu do domu. Jednak nie główną drogą, a przez Proszów i Gręzawę, obok jeziora Głębokiego. W drodze powrotnej opadałem już z sił, mimo wszystko nadal starałem się trzymać w miarę znośne tempo. Wjeżdżając do Dłużka musiałem zmierzyć się jeszcze z największym na całej trasie podjazdem. Jakoś na niego się wtoczyłem, ale przyznaję się... była to mordęga. Kiedyś pokonywałem go z blatu, dziś sapałem jak stara lokomotywa.
Dobre czasy jednak wrócą.
Trzeba tylko... czasu. :)

TRASA:
Lubsko -> Chełm Żarski -> Brody -> Jeziory Dolne -> Suchodół -> Jeziory Dolne -> Brody -> Nabłoto -> Proszów -> Gręzawa -> Nowa Rola -> Dłużek -> Lubsko

TROCHĘ FOTEK

Droga Jeziory Dolne - Suchodół © Mlynarz


Jezioro Suchodolskie © Mlynarz


Jak tam fajnie... © Mlynarz


Suchodolskie molo © Mlynarz


Cisza, spokój, piękna przyroda - Suchodół © Mlynarz


Jeziory Dolne - widok na kościół poewangelicki © Mlynarz


Zniszczony kościół poewangelicki w Jeziorach Dolnych © Mlynarz


Smutny widok - zdewastowany cmentarz ewangelicki w Jeziorach Dolnych © Mlynarz


Samotny krzyż © Mlynarz


Wieża kościelna - Jeziory Dolne © Mlynarz


Żelazny krzyż © Mlynarz


Samotny, zapomniany krzyż © Mlynarz

Bieganie - trening nr 5

Środa, 29 lutego 2012 · Komentarze(8)
Kategoria Bieganie
Cel na dziś: 20 minut spokojnego biegu.
Zrealizowane.

Znów wczesnym rankiem. Pętla jak w sobotni wieczór.
Znów zrobiło się ciepło. Przed godziną siódmą termometr wskazywał 9 °C - fajnie. Lekko mżyło ale to nie przeszkadzało. Bardziej przeszkadzało mi zmęczenie... Okazało się, że po pięciu godzinach snu, wczorajszej wczesnej kolacji, braku śniadania i kawy przed bieganiem... było ciężko. Czułem dziś, że machanie nogami strasznie topornie mi idzie/biegnie. ;)

Ale chyba będzie lepiej.
Podobno zawsze i ze wszystkim ma być lepiej. :D
Warunek: chcieć, próbować, nie poddawać się.
Czyli po mojemu: cel, przewidywanie, konsekwencja. :)

DANE:
Dystans: 3,3 km
Czas: 22:30
Średni puls: 171
Max puls: 185
Kalorie: 318

Bieganie - trening nr 4

Poniedziałek, 27 lutego 2012 · Komentarze(5)
Kategoria Bieganie
Nie poddaję się. ;)
Cel na dziś: 25 minut spokojnego biegu.
Zrealizowane (nawet z drobną nawiązką).

Wczesnym rankiem.
Mroźne powietrze i słońce. Biegało się dobrze. Na tyle przyjemnie, że się zapomniałem pobiegałem dłużej niż pierwotnie planowałem. Chyba wolę poranne bieganie od wieczornego. :)

Traska po parkowych dróżkach i ścieżkach. Skorzystałem z tego, że w nocy zamarzły kałuże i błoto. Trzeba było jednak uważać na nierównościach.

Starałem się biec spokojniej niż ostatnio. W związku z tym udało się wreszcie pobiec z pulsem poniżej 160. Może będzie lepiej. ;)

DANE:
Dystans: 4,4 km
Czas: 34:09
Średni puls: 159
Max puls: 175
Kalorie: 433

W siodle - po raz drugi

Niedziela, 26 lutego 2012 · Komentarze(11)
Czyli druga przejażdżka rowerowa w tym roku.
57 dni - tyle ma już 2012 rok.
A ja tylko dwa razy dosiadłem Diamonda.
Kiedyś to było nie do pomyślenia.
Ale mam silne postanowienie poprawy. :)

Dziś pogoda zachęcała do jazdy. Rankiem było szaro i padał deszcz ale w samo południe słońce zagościło na niebie. Jechało się przyjemnie mimo hulającego wiatru, który dość znacznie utrudniał jazdę i obniżał odczuwalną temperaturę.

Pokusiłem się o jazdę z pulsometrem.
Potwierdziło się, że jazda na rowerze jest wysiłkiem, który mój organizm znosi dużo lepiej niż bieganie. Cały czas jechałem w drugiej strefie, a maksymalny puls miałem niewiele wyższy niż średni puls podczas biegu dookoła jeziora Głębokiego...
Jednak jazda na rowerze to jest to! :)

Rundka wiodła przez wioski położone na północ od Lubska. Widoki ładne – będzie coraz piękniej, bo przecież wiosna się zbliża. Na trasie kilka wzniesień, więc była też okazja się zmęczyć. ;)

Co ciekawe, według wskazań pulsometru spaliłem w czasie jazdy 780 kalorii. Coś chyba za dużo. :)

TRASA:
Lubsko -> Mierków -> Osiek -> Grabków -> Górzyn -> Lutol -> Lubsko

Mierków - kościół pw błogosławionej Karoliny Kózki, Dziewicy i Męczennicy © Mlynarz


Jest ślicznie, a będzie coraz piękniej © Mlynarz

Bieganie - trening nr 3

Sobota, 25 lutego 2012 · Komentarze(4)
Kategoria Bieganie
Cel na dziś: 20 minut spokojnego biegu.
Zrealizowane.

Ostatnio biegałem wczesnym rankiem, dziś spróbowałem późnym wieczorem. Całkiem inny klimat - zwłaszcza, że to sobotni wieczór.
Zrobiłem pętlę, która przebiegała również przez centrum. Było nawet ciekawie pooglądać sobie Lubsko z perspektywy wieczornego biegacza. :)

Start z domu w stronę marketu Netto, potem Krakowskim Przedmieściem, Baszta Pachołków Miejskich, Reja, poczta, wiadukt, 3-Maja, Kilińskiego i obok komisariatu do domu.
Dziś biegło mi się trochę ciężej niż ostatnio. Puls tradycyjnie wysoki mimo powolnego tempa biegu. Mam nadzieję, że z czasem to się poprawi.

DANE:
Dystans: 3,3 km
Czas: 21:25
Średni puls: 171
Max puls: 186
Kalorie: 303

Bieganie - trening nr 2

Piątek, 24 lutego 2012 · Komentarze(2)
Kategoria Bieganie
Cel na dziś: 15 minut spokojnego biegu.
Byłem spokojny. Robiłem to delikatnie. ;)

Ciepło. Lekka mżawka. Szaro lecz przyjemnie.
Wczesnym rankiem po okolicznych ulicach i chodnikach z wizytą w piekarni.
Świeże rogale z dżemem...
To jest to! :)

DANE:
Dystans: 2,2 km
Czas: 15:10
Średni puls: 166
Max puls: 183
Kalorie: 207

Pierwszy krok - bieganie

Wtorek, 21 lutego 2012 · Komentarze(11)
Kategoria Bieganie
Dziś wczesnym rankiem zacząłem realizować swój dalekosiężny plan, który ma mnie doprowadzić 16. września na metę Maratonu Wrocławskiego.

Dziś do wykonania było tylko dziesięć minut bardzo spokojnego biegu. Starałem się zamulać jak tylko się da, średni puls jednak i tak wyszedł za wysoki. Chyba schowam pulsometr z powrotem do szafy. ;)
Przy wschodzącym słońcu w stronę piekarni, stadionu, parku, przedszkola i domu.

Po ostatnim bieganiu stało się jasne, że jest przede mną sporo pracy do wykonania. Plan treningowy jest już niemal gotowy. Muszę go tylko troszkę doprecyzować i zmodyfikować – po prostu rozpisać pod swoją osobę.
I najważniejsze... zrealizować go. :D

Zrobię to.
Mam 34 tygodnie.
I motywację.


DANE:
Dystans: 1,5 km
Czas: 11:30
Średni puls: 164
Max puls: 186
Kalorie: 145

Poranne niebo © Mlynarz

Pulsometr - mój pierwszy raz

Sobota, 18 lutego 2012 · Komentarze(14)
Kategoria Bieganie
Druga odsłona tegorocznego biegania w moim wykonaniu.
Dziś pojechaliśmy z Asią nad jezioro Głębokie – tak jak ostatnio.
Pogoda piękna, słońce, sześć stopni na plusie, w powietrzu czuć zbliżającą się wiosnę.
Choć w lasach zostały już jedynie resztki śniegu, to jezioro jest mocno skute lodem – spotkaliśmy trzech wędkarzy, którzy wyciągali ryby z przerębli.

Asia spacerowała sobie dookoła jeziora, ja próbowałem biegać. :D
Dziś pierwszy raz w życiu z pulsometrem. Asia poinstruowała mnie jak to działa i jak mam biegać, by trening był jak najbardziej efektywny. Poleciła mi bym starał się biegać w drugiej strefie (w moim przypadku to zakres pulsu mniej więcej na poziomie 135-155 uderzeń na minutę). No cóż...
Starałem się. :D
Ale już w czasie rozgrzewki zbliżałem się do trzeciej strefy. :D
Trening skończyłem ze średnim pulsem 181 i maksem 206...
To chyba prawie zawał. :D

Właściwie to mnie to nie zdziwiło, bo doskonale sobie zdaję sprawę z tego w jak słabej jestem kondycji. Mogłem się łudzić, że jest trochę lepiej. Teraz już złudzeń nie mam. Trzeba wziąć się za siebie, trenować, biegać i jeździć na rowerze. Z głową, z planem. Konsekwentnie i systematycznie.
To przyniesie efekt.

16. września przebiegnę Maraton Wrocławski.
To jest mój jedyny sportowy cel na ten rok.


DANE:
Dystans: 2,4 km
Czas: 13:25
Średni puls: 181
Max puls: 206
Kalorie: 204

Asia zrobiła kilka fotek. :)
Pierwsze kroki... © Mlynarz


Po drugiej stronie jeziora © Mlynarz


Brzeg jeziora Głębokiego © Mlynarz


Asia i Bafi - fotka z niedzielnego spaceru © Mlynarz